piątek, 19 grudnia 2014

Konkurs Prologowy - Dyehy Clavis

Witajcie!

Dziś mam dla Was coś nieco odmiennego od reszty publikacji. Autorka o pseudonimie Dyeha Clavis pragnie poprosić Was o udział w małym konkursie. Przedstawi Wam dwa prologi do wymyślonych przez siebie opowiadań, a Wy w komentarzach wybierzecie ten, który bardziej przypadnie Wam do gustu - w ten sposób Dyeha dowie się, który z nich warty jest kontynuacji na jej autorskim blogu :) Prosimy Was o opinie :) 
A ja jak zwykle zapraszam kolejne autorki do spróbowania swoich sił w publikacji. Zgłoszenia przyjmuje pod adresem: venetiia.noks@gmail.com.
Prawie każda czytelniczka dramione ma w głowie wizję swojej własnej, idealnej historii o tej parze :) Dziewczyny - uwierzcie w siebie! -  piszcie, piszcie, piszcie raz jeszcze, a potem publikujcie :) Nie ważne czy tutaj czy na swoim własnym blogu - ważne, by poznać jaką radość daje pisanie i publikowanie. Zapraszam Was do tej przygody :)
Pozdrawiam!
Venetiia Noks



---

Prolog I "Urodziny"

Jego jasne włosy opadały w nieładzie na kolana. Ojciec nie pojawił się na jego przyjęciu urodzinowym. Pociągnął nosem. To przez niego. Ojciec tyle razy mówił, że jest głupi. Po co miał przyjść do głupiego syna? Do jego oczu znowu zaczęły napływać łzy.
- Czy coś się stało?
Poderwał głowę. Obok niego ktoś stał.
- Idź stąd! Idź! - krzyknął przez łzy.
- Czy coś się stało? - powtórzyła dziewczynka.
Teraz, kiedy podniósł głowę mógł się jej lepiej przyjrzeć. Miała na sobie białą sukienkę, a jej brązowe włosy opadały na ramiona. Chłopiec zerwał się do ucieczki.
Był głupi. Rozmawiał z mugolką. Przebywał na terenie mugoli.


***


Ojciec znowu nie pojawił się na urodzinach. On znowu uciekł. Znowu spotkał mugolkę. Nie odbiegł do domu. Wywrzeszczał jej wszystko - to, że jest głupi, że jego tata nie chce go przez to widzieć, to, że ona jest głupia, bo jest mugolką, bo jest szlamą. A ona życzyła mu wesołych urodzin i odeszła.
Okazała się jedyną osobą, która przez najbliższe trzy lata powiedziała mu te dwa słowa - ,,Wszystkiego najlepszego". 


***


- Czy nie widziałeś ropuchy? Mojemu koledze jedna uciekła.
Odwrócił się gwałtownie. 
Znał ten głos.
---


Prolog II "Hipokrytka"



Nie rozumiałam, czemu ludzie porównują serca niektórych do lodu lub metalu. Według mnie, serce bardziej przypomina plastik - syntetyczny, pożyteczny, łatwy do zniszczenia i wolno się poddający - w tym porównaniu, chyba raczej rozkładający. 

Właściwie nie rozumiałam nigdy, czemu – według ludzi – serce ma taką wartość. Oczywiście, jest jednym z najważniejszych organów, pompuje krew i tak dalej, ale co ono ma do miłości, która – nawiasem mówiąc – jest niczym innym, jak pożądaniem, przywiązaniem i potrzebą posiadania stałego partnera, założenia rodziny i powiększenia ilości ludzi na świecie? Ludzie mylą się, co do „miłości”, uznając, że jest to uczucie wyższe. Gdy ich „miłość” wygasa, odchodzą od siebie, „zakochują się” znowu i znowu, i znowu, aż znajdą osobę, która jest na tyle do nich podobna, że możliwe jest pozostanie z nią w „szczęśliwym związku”. Ludzie są naiwni, wierząc w takie brednie, a ja naiwna być nie chcę. 

Dlatego nie wierzę w miłość.

piątek, 12 grudnia 2014

Prolog Pauliny Gron - "About me and you: In the past..."



Witajcie!


Piątek jeszcze trwa, więc na szczęście zdążyłam. Opóźnienie spowodowane jest moimi problemami z pocztą gmail ( w ostatnich dniach ciągle tak mam). Przepraszam za nie serdecznie zarówno czytelników, jak i autorkę - Paulinę Gron, która przedstawia Wam dziś Prolog do swojego opowiadania. Paulina jest autorką, która prowadzi już swojego bloga - www.the-story-of-the-past.blogspot.com, a chciała żeby jej Prolog trafił do szerszego grona odbiorców :) Mam nadzieję, że może liczyć na Wasze komentarze i szczere opinie. Ja życzę jej sukcesu, jak każdej młodej autorce :) Za tydzień zapraszam Was na kolejną publikację i przypominam, że wszystkie chętne osoby, które chciałyby opublikować tu swoje autorskie dzieła proszone są o kontakt: venetiia.noks@gmail.com! :) Nadal obowiązuje zasada, że każdy może spróbować swoich sił i nie ma, nie było i nie będzie podziału ze względu na umiejętności, wiek, pomysł czy inne kryteria, które proponowały tu niektóre osoby :) Zapraszam Wszystkich Serdecznie! 

Pozdrawiam!

Venetiia Noks


***


Prolog

"About me and you: In the past..."

"Jeśli miałabym wybierać pomiędzy Pamięcią a Tobą - wybrałabym Ciebie i przekonała się, czy nie będę żałować swej decyzji..."

Przychodzi w życiu taki moment, kiedy nie potrafimy odpowiedzieć na, wydawałoby się, proste pytanie. Nic bardziej mylnego.
Bardzo ważna dla mnie osoba, a mianowicie moja babcia, powiedziała mi kiedyś, że te najprostsze pytania, są tymi najtrudniejszymi. Nie zawsze, ale i tak większość. A ja przekonałam się o tym na własnej skórze, w momencie, gdy powiedziałam "Nie".
Wszyscy obecni zwrócili oczywiście szczególną uwagę na mnie, ale ja tylko podwinęłam kremową, ślubną suknie i uciekłam z kościoła.
W tamtym momencie chciałam uciec jak najdalej od tej mugolskiej wspólnoty. Od ślubu. Od Rona. Od naszych rodzin. Ale przede wszystkim, od dawnej Hermiony Granger, czy - jak kto woli - Gill Granger. Kobiety, która grała kogoś kim nie jest, nie była i nigdy nie będzie...
Jak to się stało, że nie jestem tym, kim byłam i powinnam teraz być? Opowiem Ci moją przerażającą, smutną, pełną cierpienia, ale piękną historię...


niedziela, 7 grudnia 2014

Zaproszenie do świata magii :)

Witajcie Kochani!



Pewnie zdziwił Was piątkowy brak miniaturki... Spowodowane było to wielką akcją logistyczną, jaką jest dla mnie rozsyłanie wersji PDF bloga "Gdy jesteśmy sami..." (szczegóły na blogu). 

 :)


W ramach zadośćuczynienia chciałabym polecić Wam dwa cudowne blogi, dwóch bardzo dobrych autorek FanFiction, które są Wam pewnie znane. Obie zasługują na wysokie miejsce w rankingu, bo piszą cudowne, bardzo oryginalne historie. Dziś, korzystając z faktu, że wiele osób wciąż tu zagląda chciałam Zaprosić Was na ich blogi, byście mogli tam razem ze mną odkrywać wspaniały świat Ich wyobraźni :)

Wszyscy znacie Alex (Wujka Alexa), która jest najlepszą betą na blogspocie :) Bardzo chciałabym polecić Wam jej bloga: https://coseeterne.wordpress.com/

Alex tworzy bardzo wiele opowiadań i miniatur o tematyce dramione. Wszystkie są przemyślane i dojrzałe, a ich fabuła i wątki zachwycają. Naprawdę należy jej się za to wielki szacunek i cała masa komentarzy - doceniających jej talent :)
Zwłaszcza pragnę polecić Wam, bliską memu sercu miniaturę w częściach o tytule: "Powinność"
https://coseeterne.wordpress.com/2014/01/26/gdy-robisz-to-co-powinienes/ 
Jest to naprawdę arcydzieło, z tego co wiem, autorka wkrótce je skończy.
Naprawdę dla wszystkich fanek dramione to prawdziwy majstersztyk :)


~~~


Drugie opowiadanie jest bliskie memu sercu z dwóch powodów. Po pierwsze - swoją przygodę z fanfiction rozpoczynałam od czytania sevmione, a po drugie, właśnie to opowiadanie - razem z "Ostatnim Bastionem" - sprawiły, że moja wyobraźnia zaczęła tworzyć "Gdy jesteśmy sami..." (Pisałam już o tym kilka razy :))
"Mroczne części duszy" - Rapsodi89 (http://mroczne-czesci-duszy.blogspot.com/) to opowiadanie dla ciut starszych czytelników (18+), a Rapsodia jest mistrzynią w budowaniu mrocznego napięcia. Jak wspomniałam jest to Sevmione (Snape&Granger). Pierwsze rozdziały opowiadania zostały opublikowane już dawno temu na bloxie, ale ostatnio autorka przeniosła gotowe rozdziały na blogspota. Bardzo liczę, że uhonorujecie jej talent komentarzami do czego Was szczerze zachęcam! 

~~~

Dziękuje Wam za uwagę i za to, że odwiedzacie mojego bloga. Zapraszam kolejne chętne autorki, do publikacji tu swoich dzieł :) (zgłoszenia: venetiia.noks@gmail.com) Kalendarz mamy zapełniony do marca, więc zapraszam w każdy kolejny piątek na miniaturki młodych talentów! :)

Venetiia Noks.






piątek, 28 listopada 2014

Miniaturka Krukonki2001 - "Warto słuchać głosu serca"

Hej :)

Zgodnie z obietnicą Krukonka2001 postanowiła napisać nową miniaturkę i jeszcze raz poddać się Waszej ocenie, nim zdecyduje o swojej dalszej, autorskiej drodze :) Moim zdaniem wykazała się dużą odwagą i pokazała, że ma prawdziwe serce do tworzenia. Ja ze swojej strony, już jej gratuluje :) Ponownie prosimy Was o wasze opinie :)
Pozdrowienia

Venetiia N.

PS. Zapraszam wszystkich w poniedziałek na drugi rozdział Rubinu i Stali :)


***


Warto słuchać głosu serca



-To koniec. - powiedział spokojnym tonem.
- Jak to? Nie możesz mnie zostawić! - krzyknęła zdenerwowana.
- Nie mogę? Masz jakiś dokument, który podpisałem, że już zawsze z tobą będę? Nie przypomina mi się. - jego spokój zaczął powoli przeradzać się w złość.
- Nasi ojcowie to wszystko ustalili - odpowiedziała Astoria. - Draco proszę nie zostawiaj mnie ! - kontynuowała zrozpaczona.
- Będę robić co chce i kiedy chce! A teraz proszę, żebyś stąd wyszła. - zakończył Malfoy z pogardą w głosie. - Nie słyszałaś? Wyjdź! - krzyknął, widząc, że ona wciąż stoi w tym samym miejscu.
- Jeszcze tego pożałujesz! – powiedziała i nim się obejrzał kobiety nie było już w jego domu.
Był szczęśliwy, że może już wysłać sowę z listem do swojej ukochanej, która czekała na wiadomość od niego, wciąż wierząc, że jeszcze będą mogli być razem.

***

Czekała aż się odezwie. Miała dość słów, że niedługo wszystko się ułoży. Nie znosiła tej niepewności. Modliła się by mogli być wreszcie razem, sami. Wolni od wszystkich przeciwieństw losu. Kochała go. A on był jak dziecko, które nie wie jaką zabawkę wziąć do piaskownicy. Mówił, że ma być cierpliwa. Była.


***

Przyjdź do mnie o 20:00. Muszę Ci o czymś powiedzieć. Ubierz sukienkę.”

Po przeczytaniu listu ubrała się i wyszła z mieszkania. Miała nadzieję, że będzie to dobra wiadomość. Gdy dotarła do domu Malfoy'a, coś ją bardzo zaciekawiło. Przez okno zauważyła Lucjusza i Narcyzę Malfoy, którzy witali się ze swoim synem. Pierwszy raz będzie jeść kolację z jego rodzicami. Oboje zakładali, że Draco jest z Astorią. Weszła niepewnie, a jej oczom natychmiast ukazał się nie kto inny jak jej ukochany.
- Cieszę się, że przyszłaś. - powiedział z uśmiechem i pomógł jej zdjąć płaszcz.
- Ja też się cieszę, że przyszłam. - odwzajemniła jego uśmiech i pocałowała go w usta.
- Ale co robią tu twoi rodzice ? - zapytała.
- Przy ostatniej rozmowie powiedziałem im o nas. - odpowiedział.
- Chcą zaakceptować w rodzinie szlamę ? - zwróciła się do niego ponownie. 
- Nie jesteś szlamą, tylko mugolaczką lub czarownicą mugolskiego pochodzenia. Mówiłem ci to. Moi rodzice po śmierci Riddle'a i Bellatrix zmienili swoje podejście do mugoli i mugolaków, przynajmniej mama. Ojciec raz na jakiś czas coś powie, ale bardzo rzadko. - uśmiechnął się do niej i wprowadził ją do jadalni.
Czekali już tam państwo Malfoy.
- Witaj Hermiono. Miło mi cię poznać. - Narcyza wstała i przytuliła Hermionę, która była nieco zdezorientowana.
- Dzień dobry. - odpowiedziała z wymuszonym uśmiechem.
- Panna Granger ! Jak miło panią znowu widzieć. - Lucjusz Malfoy tak jak żona wstał i uścisnął rękę Hermionie.
- Pana także.
Wszyscy weszli do jadalni, a Hermiona była bliska zgięcia się w pół. Pomieszczenie było w zielono – srebrnych kolorach, z dwoma wielkimi ciemnozielonymi kanapami i dębowymi meblami. Nakrycie stołu było równie eleganckie co sama jadalnia. Usiedli i zaczęli jeść kolację. Była Gryfonka nie spodziewała się, że kiedykolwiek będzie mogła rozmawiać z tymi ludźmi normalnie, bez żadnych uprzedzeń i kłótni. 
I tak mijały godziny. W pewnym momencie Draco wstał i podszedł do Hermiony, a następnie klęknął przed nią.
- Hermiono Jean Granger, najmądrzejsza czarownico od czasów Roweny Ravenclaw, czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie ? - wyjął z kieszeni pudełeczko, w którym schowany był pierścionek jego babci.
- Draco.. ja … ja.. nie wiem .. ale jak … ja .. TAK ! - rozpłakała się i rzuciła mu się w ramiona.

***

Po 3 miesiącach odbyło się huczne wesele, na którym byli praktycznie wszyscy, którzy chodzili z nimi do Hogwartu. Ginny z Blaise'em, którzy poznali się lepiej dzięki Hermionie, Harry z Cho ( po utracie Ginny, Harry był bliski depresji, ale jedną z osób pomagających mu z tą stratą była właśnie Cho), Ron z Padmą ( po drugiej Bitwie o Hogwart, zrozumieli, że są sobie przeznaczeni), Neville z Luną, Theodor z Pansy* i inni. Zabawa była uznana, za naprawdę udaną, a to za sprawą Blaise'a, który wypił na tyle dużo, by rozbawić swoimi występami całe towarzystwo... no może poza Ginny, która dała mu za to po głowie.


***

- Skarbie wróciłam ! - krzyknęła Hermiona, która właśnie wróciła z zakupów. - Draco ! Gdzie jesteś ? - zawołała kobieta, a zaraz pojawiły się czymś mocno rozbawione dzieci, które po zobaczeniu matki, straciły swój uśmiech.
- Scorpius, Delphine gdzie jest tata ? - zapytała Hermiona.
- W salonie – bliźniaki natychmiast wbiegły na górę, żeby umknąć przed kolejnym pytaniem matki.
Gdy weszła do salonu pierwsze co, a raczej kogo zauważyła był Draco przywiązany do krzesła z naklejoną taśmą na ustach. Kiedy odkleiła taśmę, mężczyzna krzyknął.
- Nigdy więcej mnie nie zostawiaj z dziećmi ! Błagam ! Jak ty sobie z nimi radzisz ? - zapytał kompletnie wyprowadzony z równowagi.
- Tak ich rozpieściłeś, to teraz masz. Delphine na córeczkę tatusia, a Scorpiusa na małego panicza Malfoy'a - skończyła swoją wypowiedź.
- Ale przyznaj, że mamy wspaniałe dzieci. - powiedział.
- Tak, to prawda. Aż trudno mi w to uwierzyć. - odpowiedziała.
- W co? - spytał.
- W to, że jesteś tu przy mnie i że się nie poddaliśmy się w drodze do szczęścia. - uśmiechnęła się i przytuliła do męża.
- Uwierz, bo to prawda. - odwzajemnił uśmiech i otulił ją ramieniem.
- Czasami mam wrażenie, że obudzę się ze snu i ciebie nie będzie – powiedziała.
- Ja zawsze byłem, jestem i będę. Dla ciebie. - słysząc jego słowa roześmiała się i porwała go w namiętnym pocałunku.


Koniec


              * Wiem parringi bardzo pomieszane, ale chciałam ich z kimś złączyć. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe ;)

czwartek, 27 listopada 2014

Chwilowe odroczenie

Kochani!

Bardzo Was Przepraszam, ale niestety nie dodam dziś II cz. miniaturki, ze względu na fakt, że jeszcze jej nie skończyłam. Pracuje obecnie nad drugim rozdziałem Rubinu i Stali oraz nad wersją PDF bloga GJS, a poza tym mam na głowie naprawdę dużo spraw osobistych. Nie usprawiedliwia to co prawda opóźnienia, ale przynajmniej mam nadzieję na Wasze zrozumienie :) Chcę, by miniaturka fajnie wyszła, pomimo tego, że sam pomysł nie wszystkim przypadł do gustu. Ja jednak obiecuje ją skończyć i dodać w pierwszym wolnym/możliwym terminie :) Pozdrawiam Wszystkich i jeszcze raz Przepraszam!

V.

wtorek, 25 listopada 2014

Miniaturka Venika - "DraczKotek cz. I"

Witajcie!

Ze względu na kilka opinii, które pojawiły się pod miniaturką Krukonki2001, stwierdziłyśmy razem, że spróbuje ona swoich sił w publikacji jeszcze raz. W sobotę ponownie podda swoją pracę Waszej ocenie i dopiero wtedy zdecyduje, czy powinna publikować czy też nie. Piątkowy termin publikacji był zarezerwowany z dużym wyprzedzeniem dla mojej własnej twórczości - bo zgodnie z obietnicą przed dramionową emeryturą planuje stworzyć do 15 miniaturek :) W piątek planowałam podzielić się z Wami bardzo poważną w swojej tematyce miniaturą, ale jako, że jest nieskończona, to dziś wrzucę dla Was coś, co stworzyłam niedawno w chwili euforii. Miniaturka jeszcze nie skończona, dlatego dziś dopiero I cz. Druga pojawi się w czwartek :) 
Coś o samej miniaturce - postanowiłam ją napisać z miłości do mojej ukochanej historii dramione pt:"Szczurza historia" lub też używany jest tytuł: "Draco Malfoy - Wyjątkowo skoczny szczur" :) Kto czytał, ten wie, jak bardzo odjechane i zabawne jest to dramione. Mojej inspiracja tym opowiadaniem trochę zakrawa na abstrakcje - ale każdy czasem lubi być trochę zakręcony :)

Miniaturkę dedykuję Dorocie i Serdecznie Wszystkich Zapraszam na Jej Bloga: 

http://slady-cieni-dramione.blogspot.com/

Pozdrawiam Wszystkich!

V.



DraczKotek


--Stary jesteś pewien, że to dobry pomysł?
--Na nic lepszego nie wpadłem, a przecież muszę się na nim zemścić!
--Może jednak odpuścisz? Przecież wiesz, że jak Malfoy się dowie, że to ty, to będziesz miał dosłownie prze...
--Dobra, dobra! Ten wstrętny śmieć przespał się z moją dziewczyną! Musi ponieść karę!
--Daj spokój Nott, Dafne pewnie sama się pchała.
--Zamknij się Zabini i pomóż mi go podnieść.
--W co chcesz go zmienić? - zapytał Blaise, gdy razem z Theodorem ułożyli uśpionego zaklęciem blondyna na kanapie w ich dormitorium. 
Theodore w odpowiedzi uśmiechnął się mściwie i podszedł do swojej szafy. Po chwili wyjął z niej sporych rozmiarów klatkę, w której siedział przestraszony...
--Na Snape'a w gustownym bikini, co to jest?!
--To jest właśnie to, w co nasz szanowny pan Malfoy zmieni się na całe 48h!
--Skąd wytrzasnąłeś tego potwora?
--Złapałem go na korytarzu prowadzącego do wieży Gryfiaków.
--Serio? To zwierzę należy do kogoś z Gryffindoru? - zdziwił się Blaise.
--Lepiej! To kot naczelnej kujonicy Gryffindoru!
--Kot? No coś ty! Nie wiedziałem, że McGonagall ma kota! Prędzej, że sama nim czasem jest...
--To kot aktualnej, naczelnej kujonicy tych nieudaczników. Nie mów, że nie poznajesz? Przecież to obrzydliwy kocur Granger!
Zabini zamrugał raz i drugi, próbując przetrawić tę informację, po czym wybuchnął niepohamowanym śmiechem.
--Serio chcesz oddać Malfoya w ręce Hermiony Granger? Przecież to będzie dla niego gorsze niż dożywotni zakaz spożywania whisky!
--I dobrze! Ma zapamiętać tę karę na długo!
--A co z tym kocurem? Będziesz go trzymał w szafie? - zapytał, a Krzywołap głośno zasyczał w proteście.
--Nic mu się nie stanie. Pobędzie sobie trochę w naszym pokoju, a w tym czasie ten pacan Malfoy będzie mógł sobie wylizać futerko! - Theo uśmiechnął się mściwie, po czym wyrwał Krzywołapowi kilka włosów i dodał jej do stojącej na biurku szklanki.
--Jesteś pewien, że to dobry eliksir?
--Jest doskonały, przecież podwędziłem go ze składziku Severtoperza.
Blaise ponownie się roześmiał i pokręcił głową.
--Wiem, że Smok przegina z tym odbijaniem wszystkim ich panienek, ale nawet mi go trochę żal.
Będzie strasznie skołowany po dwóch dniach w towarzystwie Gryfonów.
--Mam nadzieję, że Granger da mu soczystego buziaka, jak tylko dostanie go w swoje rączki – Theodor wrednie zarechotał.
--Myślę stary, że akurat ten aspekt kary nie będzie dla niego taki zły... - Diabeł uśmiechnął się pod nosem, doskonale przekonany o swojej racji. Było nie było, on zwykle ją miał...
--No to pora zaczynać! - Theo zamieszał szklanką z eliksirem, po czym wlał miksturę w rozchylone usta uśpionego blondyna.
Po chwili w pokoju znajdowały się już dwa koty. Krzywołap w klatce, złowrogo prychający na łudząco do niego podobnego, obecnie słodko śpiącego na kanapie futrzaka.



--Osz kurna Malfoy! To już małe przegięcie – mruknął sam do siebie, otwierając zaspane ślepia. 
Było mu zimno i niewygodnie, a gardło zdawało się palić go żywym ogniem z pragnienia. Wniosek był tylko jeden - przegiął i to ostro na wczorajszej imprezie w pokoju wspólnym. Tylko dlaczego wylądował na szkolnym dziedzińcu? Wstał, ledwo utrzymując równowagę i zrobił kilka chwiejnych kroczków. Musiało być z nim naprawdę źle, bo jego horyzont kończył się na wysokości kamiennej ławki. Poranek był chłodny i deszczowy, on czuł jak zimno przeszywało go od stóp, aż po dłonie... Zaraz, zaraz... Czemu chodzi na czworaka? I czemu jego dłonie są pokryte rudym futrem? 
Chciał krzyknąć w panice i przerażeniu, ale z jego gardła wydobył się tylko przeciągły, przeraźliwy jęk przypominający żałosne... O nie! Tylko nie to! Doskonale pamiętał chwilę, gdy czuł się tak po raz ostatni! Było to na czwartym roku, a on był wtedy małą, przestraszoną i na dodatek białą fretką! Chciał pobiec przed siebie, by jak najszybciej znaleźć się w swoim dormitorium, ale łapy mu się poplątały i wyrżnął główką prosto w najbliższą kałuże.
Wstał i otrzepał się tak, jak na kota przystało. W pierwszej chwili pożałował swojej zwykle nienagannej fryzury, najprawdopodobniej utaplanej obecnie w błocie, jednak myśl ta czmychnęła, gdy tylko jego spojrzenie spotkało się ze odbitym w kałuży, spojrzeniem rudego, niezbyt urodziwego... kocura!
--O Wielki Slazarze, Merlinie, Morgano i inni wielcy! Ratunku! - w panice zaczął biegać dookoła siebie, kręcąc się w kółko i wyglądając jakby ganiał swój własny ogon.
--Krzywołapku! Kici kici, gdzie jesteś koteczku? - nagle rozległo się wołanie.
Draco rozejrzał się przerażony, powoli uświadamiając sobie, że ktoś szuka kota, a on na swoje ogromne nieszczęście stał się właśnie kotem!
--Tylko nie to! Jak się tym steruje? - zapytał sam siebie, próbując uciekać w stronę szkolnych błoni. Musiał się gdzieś ukryć, a potem przemyśleć swoją jakże niewesołą sytuację... nim jednak zdołał to zrobić usłyszał tylko...
--Accio Krzywołapek!



--Jesteś wreszcie! Wszędzie cie szukam, już od wczoraj. Gdzie się szlajałeś? Znów polowałeś na ptaki? - Hermiona paplała, niosąc w swych ramionach wyraźnie niezadowolonego z tego kota.
--Puść mnie Granger! Puść mnie natychmiast! Nie jestem żadnym kotem, a już na pewno nie twoim. Puszczaj! - Draco szarpał się i wściekle prychał, ale na Hermionie nie robiło to żadnego wrażenia. Szła dziarskim krokiem wesoło podśpiewując i nie przejmując się wyczynami Krzywołapa, przekonana, że najpewniej jej kotek po prostu jest głodny.
--Hej Granger! - przywitał się wesoło, mijający ją na schodach Diabeł.
--Nie krzycz tak głośno Zabini, bo jeszcze ktoś usłyszy, że się ze mną witasz – Hermiona uśmiechnęła się do kolegi, wciąż mocno ściskając Krzywołapa, który o dziwo przestał się wyrywać.
--Mówiłem ci już kiedyś, że masz świetnego kota? - Blaise uśmiechnął się wrednie i z bardzo dużym zaangażowaniem pogłaskał futrzaka po główce.
--Aaa Zabini ty idioto, to boli! Natychmiast przestań mnie tarmosić... zaraz, zaraz... od kiedy ty w ogóle gadasz z Granger? Chyba, że... - Draco wlepił swe żółte, kocie ślepia w swojego kumpla i od razu zrozumiał. Ten gad wiedział!
Blaise wciąż z wielką satysfakcją w oczach gapił się na kocią mordkę, która gdyby tylko mogła, właśnie wyrażałaby wściekłość.
--Zapłacisz mi za to! – syknął Draco, a Hermiona z troską pogłaskała go po grzbiecie.
--Muszę już iść, bo Krzywuś jest głodny.
Blaise wybuchnął głośnym śmiechem łapiąc się za brzuch i ocierając łzy.
--Co cię tak bawi?
--Nic, nic... tylko miło, że tak się o niego troszczysz. A co on je? I gdzie śpi?
--Zjada zwykle to co sam upoluje, ale w dormitorium mam dla niego suchą karmę dla kotów, kupuję ją w mugolskim sklepie. A śpi w moim pokoju, zwykle w nogach mojego łóżka.
--Wspaniale mi to słyszeć. No to powodzenia Krzywodraczku... i do zobaczenia – Blaise znów pogłaskał kocurka, po czym odszedł wciąż rechocząc.
--On się nazywa Krzywołap! - krzyknęła za nim Hermiona, ale Diabeł zdawał się jej nie słyszeć.
--Zapłacisz mi za to Zabini! Wszyscy mi zapłacicie! - marudził Draco, z prawdziwą godnością znosząc fakt bycia niesionym przez dziewczynę, która jak nikt inny działała mu na nerwy.



--Znów tu przyniosłaś tego brzydala? - zapytał Ron, gdy tylko Hermiona weszła do pokoju wspólnego Gryffindoru.
--A sam widziałeś się w lustrze ryży łasicu? - prychnął Draco.
--Przestań Ron, po tylu latach mógłbyś się już przyzwyczaić!
--To przez niego! Nie wiem dlaczego mnie tak nie znosi! - narzekał Weasley.
--Powtórze Ci Weasley – spójrz w lustro! – Draco niestety nadal pozostawał niesłyszalny.
--Bierz przykład z Harry'ego! On bardzo go lubi – Hermiona z uśmiechem położyła kota na kolanach przyjaciela.
Draco poczuł, jak przeszywa go prawdziwy strach, który wzmagał się z każdą chwilą, w której ręce jego największego wroga zbliżały się do niego, by go czule objąć... :)



CDN :)


piątek, 14 listopada 2014

Prolog Addie - "Ciemna Strona Dobra"

Witajcie :)

Piątek - kolejna miniaturka :)
Cieszę się bardzo, że zainteresowanie publikacją na DŚ jest dość sporore. Młode autorki chcą się Wam pokazać w swoich najlepszych dziełach i przy okazji zaprosić Was na swoje blogi. Dziś krótki, lecz bardzo treściwy prolog pt: "Ciemna Strona Dobra" napisany przez autorkę o pseudonimie: Addie Della Robbia, której twórczość możecie odnaleźć na blogu: http://heaven-knows-niebiosa-wiedza.blogspot.com - Zapraszamy :)
Bardzo proszę Wszystkie osoby czytające o pozostawienie chociaż krótkiego komentarza - właśnie po to są te publikacje, by autorki mogły poznać Wasze opinie. Napiszcie jeśli się Wam podoba, jeśli nie - również, ale proszę, by napisać dlaczego i co należałoby poprawić - tak motywuje się autorów do ciągłego podnoszenia poprzeczki :) Pozdrawiam!
Venetiia

PS. Zainteresowanie publikacjami jest duże, ale bardzo Was proszę o kolejne prologi i miniaturki :) Każdy kto chce tu opublikować swoje arcydzieło proszony jest o kontakt ze mną: venetiia.noks@gmail.com. Najbliższy wolny termin: 16.01.2015 - dużo czasu, by stworzyć coś wyjątkowego, ale termin można zaklepać do przodu, a tekst wysłać dopiero w pobliżu terminu :) Zapraszam Wszystkich! :)


***




Najgorszym uczuciem w moim życiu było to, że w kulminacyjnym punkcie wojny nie potrafiłem wybrać słusznej strony.
Po jednej ze stron, gdzieś tam w środku bitwy walczyła moja matka. Walczyła dla idealisty, który chciał zrównać świat z ziemią i zbudować go od nowa na swoich zasadach. Nowy, lepszy świat złożony z czarodziei najczystszej krwi, których reprezentować będzie jedyna słuszna władza - Lord Voldemort.
Za to po tej drugiej, w obronie ówczesnego ładu, walczyli moi przyjaciele, nauczyciele, zwykli uczniowie... Niewinni ludzie, którzy po prostu chcieli przeżyć.
Ja nie wiedziałem za co i dla kogo tu byłem. Rzucałem zaklęciami w każdego, kto stawał mi na drodze i wyglądał podejrzanie. Ratowałem siebie. Trwało to dopóki sam nie oberwałem jakimś paskudztwem. Wyłożyłem się na podłodze jak długi, wszystko mnie bolało, czułem się wręcz jakbym płonął. A potem zemdlałem.
Prawdziwy bohater.
Minęły chyba wieki, zanim zacząłem odzyskiwać świadomość, a obudziłem się w samym piekle. Słabym wzrokiem dostrzegałem ruiny pięknego niegdyś zamku, w uszach miałem huk, a w nozdrzach zapach krwi i śmierci. Pochylały się nade mną dwie ukochane twarze. Moi przyjaciele również wyglądali, jakby przeszli przez sam Hades. Ona taka wyniszczona przez życie, on z rozharataną zaklęciami twarzą. A w oczach mieli tylko pustkę i łzy.
Poczułem, że nadchodzi kolejna fala bólu i gdy znów zaczynałem odpływać, zdołałem ostatkiem sił wyrzucić z siebie tylko trzy słowa:
- Potter... Chrońcie Pottera.