niedziela, 18 sierpnia 2013

Urodzinowa Miniaturka Makosi - Autorstwa Marty M.


Makosiu Sto Lat!
Wiesz już czym jest Mr.Shadow, teraz pora na twoje pierwsze MakMione - Makosia i Draco :)
Z okazji urodzin dla Ciebie napisała ją twoja kumpela Marta :) Ja dołączam się do życzeń publikując ją u siebie na moim blogu, tak by mogło ją przeczytać kilka osób i przyłączyć się razem z nami do życzenia Ci Wszystkiego NAJ NAJ NAJ Dracowatego :) Sto lat!
Venik i Marta M.


***

Pansy chwiejnym krokiem weszła do pokoju. Jej nogi drżały na 16 centymetrowych obcasach. Wzrok ślizgona zatrzymał się na skąpym i stanowczo zbyt obcisłym skrawku materiału, który widocznie miał pełnić rolę sukienki. 
Spojrzał na twarz dziewczyny, zastanawiając się, co tak właściwie trzyma go, przy tej wytapetowanej lalce…

- Pansy… Ty wiesz na pewno gdzie dzisiaj idziemy?
- Oczywiście Dracusiu! Do mugolskiej fildramoni moich rodziców!
- Do filharmonii. – Smok wydawał się coraz bardziej poddenerwowany.
- Co za różnica i tak wymyśliły to szlamy! Ale powiedz mi kochanie, czy nie wyglądam pięknie ?
I właśnie wtedy to się stało… Parkinson pełna empatii podskoczyła ku sufitowi, a jej lewa pierś wydostała się poza czerwoną sukienkę.

- Tak. Wyglądasz dziś wspaniale. - Draco prychnął z pogardą , kierując się w stronę drzwi.
***
- Draco, Pansy! Nie zajęliście jeszcze miejsc?
Tego Malfoy obawiał się najbardziej. Mopsica zamiast udzielić prostej i konkretnej odpowiedzi wolała zanudzić rodziców monologiem, jeszcze przed rozpoczęciem spektaklu.
- Muszę iść do toalety. – rzucił.
Nie czekając na reakcję przyszłych teściów i swojej „ukochanej” wszedł do ciemnego korytarza, którego oświetleniem była jedna, wątła żarówka. 
Tam właśnie zobaczył ją. Stała przy ścianie w białej, koronkowej sukience. Ciemne loki opadały jej na bladą twarz, a w dłoniach trzymała coś na wzór jakiegoś instrumentu. Wyglądał na saksofon, lecz brak światła uniemożliwiał dokładne określenie, czym jest ten przedmiot. Wiedział jedno. Na pewno jest bardzo piękna. Zdecydował się podejść bliżej do nieznajomej, lecz głos jego kroków przerwał odgłos upadającego instrumentu.

- Kto tu jest ?! – Delikatnie ochrypły głos sprawił, że mężczyznę przeszedł dreszcz podniecenia.
- Spokojnie. Mam na imię Draco. – Wypowiadając te słowa przysunął się na odległość kilku centymetrów, a następnie szeroko uśmiechnął. 
Teraz był już pewien, że ta kobieta jest idealna. Na jej bladej twarzy błąkało się jakby przerażenie, a zarazem uśmiech. Była ona bowiem oczarowana urodą wysokiego blondyna. Kiedy jej duże, brązowe oczy napotkały szare tęczówki schyliła się, by podnieść instrument. On odruchowo naśladował jej ruchy i wtedy ich palce splotły się na saksofonie. Ponownie spojrzeli sobie w oczy, a niewinne uśmiechy wkradły się na ich twarze.

- KOCHANIE! Chyba już czas żebyśmy poszli na salę. Nie sądzisz ?
Parkinson stała nad nimi z rządzą mordu w oczach. Nie wiedzieli, jak długo byli obserwowani…
- Poczekam na Ciebie za drzwiami KOCHANIE. – Dodała swoim przesłodzonym głosem.
Zanim arystokrata zdążył wydusić z siebie słowo w ramach usprawiedliwienia pięknej nieznajomej już nie było. Jego myśli błądziły tylko między nienawiścią do tej wytapetowanej małpy, a gorącym uczuciem do brązowowłosej saksofonistki. 
Nie zastanawiając się długo ruszył do drzwi, przy których leżał pogięty skrawek papieru. Z pewnością były to jej nuty. Nuty do utworu „ I love you”. Schował kawałek papieru do kieszeni jeansów i ruszył w stronę drzwi, przy których donośnie wzdychała jego „ukochana mopsica”


Sala była ogromna. Rzędy pozłacanych krzeseł, diamentowe girlandy i wyjątkowy przepych.
Dla niego nie liczyło się nic. Miliony myśli w jego głowie kierowało się ku nieznajomej mugolce. Uważnie przyglądał się scenie z nadzieją, że zaraz ujrzy jej idealną sylwetkę.

- O czym tak myślisz mój słodki, pluszowy misiaczku? – Ten słodki szczebiot był dla niego, niczym pobudka z cudownego snu.
- To naprawdę ładne miejsce.
- Oh tak! Chociaż w sumie nie wiem dlaczego moi rodzice wydali tyle pieniędzy, na te nędzne szlamy! (…)
Znów to samo. Nawet nie wie, w którym momencie przestał jej słuchać a jego wzrok przeniósł się na kurtynę, która była coraz wyżej.
***
Koncert trwał już godzinę. Za kilka minut miał być jej pierwszy solowy występ. Czuła jak jej serce z każdą sekundą przyśpiesza rytm…
Utwór znała na pamięć. Wiedziała, że zagra dobrze, ale obawiała się, że będzie tam on. Jego szare oczy, jego platynowe włosy, rozbrajający uśmiech i aksamitna skóra. Wiedziała, że jeśli na nią spojrzy, a ona poczuje jego wzrok, to będzie jej oficjalny koniec. Nie przed ludźmi, którzy na nią patrzyli. To będzie koniec przed nim…

- Teraz przed państwem wystąpi Natalia! Nasza najmłodsza, piętnastoletnia saksofonistka!
***
Zamarł. Na scenie pojawiła się prawdziwa bogini. W tym świetle widział ją idealnie. Burza brązowych loków, swobodnie opadających na ramiona. Biała koronkowa sukienka, która idealnie ukazywała jej wdzięki. Ogromne brązowe oczy, które przepełniał strach. I ten uśmiech, który powaliłby na kolana każdego mężczyznę. 
Teraz przestało się już liczyć wszystko inne…Nie słyszał jak gra.. Nawet nie zauważył, kiedy zeszła ze sceny. Nie rozumiał jakim cudem koncert zakończył się tak szybko. Przed oczami miał tylko ją…

***
Nie wiedziała, jak serce może bić, aż tak szybko. Spojrzała na niego raz, gdy schodziła ze sceny. Był doskonały. Nadal nie docierało do niej, że koncert skończył się kilka minut temu. W jej głowie gościł tylko on…
***
- Smoczku rusz się! Chyba nie chcesz spóźnić się na bankiet?
- Co? Gdzie? Jaki bankiet?
- Przecież po koncercie jest bankiet skarbie… Mówiłam Ci o nim.
Ruszył w stronę sali z nadzieją na spotkanie nastolatki. Przerzucał wzrokiem, po wszystkich osobach, by znaleźć ją. 
Stała z wysoką brunetką, przy jednym ze stołów. Była szeroko roześmiana, a jej delikatne usta kosztowały czerwonego wina. Musi do niej podejść. Porozmawiać. Choć na krótką chwilę.

-Teraz albo nigdy – pomyślał.
***
- Pięknie grałaś Natalio.
- Dziękuję. Naprawdę miło mi to słyszeć. – Co innego mogła powiedzieć? Że ma dość tych wszystkich gratulacji? 
Nie chciała już tego słuchać. Jedyne słowa, które sprawiłyby jej radość mogły wybrzmieć tylko z jego ust. Błądziła oczami po sali poszukując nieznajomego, lecz niestety nigdzie nie mogła go ujrzeć. Zrezygnowana chwyciła za kolejny kieliszek wina, gdy nagle usłyszała ten idealny aksamitny głos…

- Pozwoli Pani, że potowarzyszę?
- Więc za co się napijemy? - odrzekła nie wierząc, że to on przed nią stoi.
- Może za rzeczy zaginione?
- Za co? – Natalia parsknęła śmiechem. Patrząc blondynowi głęboko w oczy.
- Za to. 
Ślizgon wysunął pognieciony skrawek papieru z kieszeni i podał go dziewczynie. Ona tylko spojrzała i ponownie szeroko się uśmiechnęła.

- Dziękuję Ci Draco, ale mam w domu kilka kopi . Możesz je zachować.
- Przynajmniej nauczę się czegoś nowego. Nadają się też na fortepian?
- Tak. Grasz? Rzadko spotykam takich mężczyzn. Przepraszam Cię, ale muszę iść do toalety.
- Poczekam…
***
Szum wody i uśmiechnięte odbicie w lustrze. Później tylko silny ból i ten piskliwy przesłodzony głos…
- Jeszcze raz go tknij szmato, a Cię załatwię. On jest tylko mój.
***
- Natalia proszę nie zamykaj oczu patrz na mnie.
Ten głos podziałał na nią jak lodowaty prysznic. Leżała w objęciach chłopaka, przez którego znalazła się w tej sytuacji.
- Draco… przepraszam, ale ja muszę… - Odepchnęła go od siebie i uciekła…
***
Nieobecnie leżał na łóżku. Od kilku tygodni w jego głowie wszystkie myśli błądziły wokół Natalii, z którą od ostatniego spotkania nie miał żadnego kontaktu.
- Pansy… To nie ma sensu.
- O czym Ty mówisz?! – uśmiech dziewczyny w jednej chwili zamienił się, we wzrok wygłodniałego bazyliszka.
- Po prostu… zakochałem się. To koniec.
- Jeśli chodzi Ci o tę brązowowłosą szmatę to daj sobie z nią spokój! Ona na teraz Ciebie nie spojrzy!
- O czym Ty mówisz?
- Pokazałam jej tylko, do kogo należysz kochanie…
- Wynoś się stąd natychmiast.
- Ale Dracusiu…
-WYNOŚ SIĘ!
***
Nie pamiętał kiedy biegł tak szybko . Wiedział że ona tam będzie. Wiedział że nie odezwie się do niego. Wiedział, że musi wyznać jej swoje uczucie…
***
Grała. Nuty były lekarstwem na łzy, które obficie płynęły po jej policzkach. Lekiem na strach, i lekiem na tęsknotę za nim… Ale nie, na to nie było leku. Zbyt mocno go kochała, by teraz o nim zapomnieć. Przygryzła ustnik i wydobyła pierwsze dźwięki utworu „ I love you” . Pamiątki, która, po nim została…
***
Ślizgon wpatrywał się w dziewczynę stojąc kilka centymetrów za nią. Grała pięknie, że nie mógł jej przerwać. Automatycznie złapał się za kieszeń spodni i wyciągnął z nich pognieciony skrawek papieru.
- Musi się udać… – szepnął do siebie siadając przy fortepianie i wybijając pierwsze takty „ I love you”.
Saksofon ucichł. Zamknęła oczy i wyłapywała otaczające ją dźwięki. Muzyka pochłonęła tak bardzo, że nie zauważyła kiedy nastała cisza. Poczuła ciepły oddech przy uchu, a już po chwili ten sam, aksamitny głos…
- Tak bardzo Cię kocham Natalio…
Pocałował ją. Jego chłodne wargi delikatnie pieściły jej usta. Z każdą chwilą przybliżali się do siebie a ich języki łączyły się w tańcu.
To wszystko przerwał huk spadającego saksofonu.
- Widocznie historia lubi się powtarzać. – Dziewczyna wybuchła szczerym śmiechem
- To może my ją troszkę zmienimy?

Delikatny uśmiech zagościł na ustach Malfoy’a,  po czym ponownie pocałował prawdziwą ukochaną…

Autor: Marta M.

36 komentarzy:

  1. No tak, Marta mistrzyni prezentów urodzinowych :) Byłam ja, teraz Mak <3 Baaardzo podoba mi się miniaturka, ale ja pamiętam, że Marta mi nie chciała jej wcześniej wysłać xd
    Przyłączam się do życzeń urodzinowych ;d Makoska jeszcze raz wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń ♥ KOCHAM CIĘ DEBILU;D
    Daria ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. "I właśnie wtedy to się stało… Parkinson pełna empatii podskoczyła ku sufitowi, a jej lewa pierś wydostała się poza czerwoną sukienkę."--------------Ktoś tu chyba nie zna znaczenia słowa ' empatia '.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie miałam to napisać ;D

      Usuń
  3. Hmm, takie miniaturki jeszcze nie czytała XD :)
    Ślicznie i Sto lat! :D:**
    POzdrawiam, Rouse

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnaa :D
    Sto latek dla Makosi !! <3
    Pozdrawiam
    ~Lumos Maxima

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodko < 3
    Dołączam się do życzeń,
    ichhassedich ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja... Nie wiem, co powiedzieć...
    zabrakło mi słów i zaschło w gardle...
    Normalnie płaczę już dzisiaj czwarty raz... ze szczęścia...
    Z tobą, Milczarek, jeszcze dzisiaj się spotkam...
    A Tobie, Venetiio, dziękuję za życzenia oraz za to, że pozwoliłaś tej wrednej małpie opublikować to tutaj...
    Ja... po prostu jestem w szoku...
    Dziękuję :*




    Mak...

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba nie powinno być Makmione, tylko Drakosia (hahaha, nie) lub Makraco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie miałam to napisać. :D A co do miniaturki - słodko i beznadziejnie. Ale i tak składam życzenia! :D

      Usuń
  8. Miniaturka!!!
    Jak ja KOCHAM miniaturki.
    Najlepsze są autorstwa Venetii, ale... Ta też mi się podobała. Jest... niespotykana. Jeszcze takiej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego najlepszego !! A miniaturka cudowna! ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ahhh... miniaturki, miniaturki... No świetne są, nie da się zaprzeczyć. Tylko, że kiedy napisałaś o tych opowiadaniach (http://dramione-dwa-swiaty.blogspot.com/2013/04/zbuntowana-sowa-czyli-prosba-cioci-venik.html) jestem taka ich ciekawa, że nie mogę się 'oddać' całkowitej przyjemności czytania twoich miniatur. Z niecierpliwością wyczekuję opowiadania "Gdy jesteśmy sami...". Osobiście wolę dłuższe historie niż miniatury. Czekam, czekam, czekam! I pozdrawiam genialną autorkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Gdy jesteśmy sami" przecież już jest, w kawałkach oczywiście : )

      Usuń
  11. Niestety, niezbyt mi się to podobało... Ale sto lat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że Makosi się podobało, co wnioskuję z jej komentarza :)

      Usuń
  12. Dla mnie ta miniaturka jest naprawdę słaba. Może dobrze napisana, ale cała opowieść nudna i przesłodzona. Po jednej rozmowie od razu słowa "Kocham Cię"? To ogromne słowa, więc dosyć absurdalne, że nie znając kogoś możemy je powiedzieć. Ogólnie miniaturka dość oklepana "Wypadek, rozmowa, zauroczenie", ale życze wszystkiego najlepszego solenizantce. + Przepraszam, że nie z prywatnego konta, ale takiego nie posiadam. : )

    ~ Klaudia M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + Czuję się jakby Draco zdradził Hermionę spotykając się z tą Natalią. Chyba za bardzo to przeżywam xd

      ~Klaudia M.

      Usuń
    2. Trochę za szybko się potoczyło to prawda ale miniaturka naprawdę dobra ma coś w sobie ;3

      Usuń
    3. Popieram Dagę :)
      No bo w końcu tej miniaturki nie napisała jakaś wybitna autorka, tylko dziewczyna, która chciała zrobic prezent na urodziny tej Natalii.
      Ale Klaudio, jeśli uważasz, że ,,Draco zdradził Hermionę spotykając się z tą Natalią'', to chyba naprawdę za bardzo przeżywasz...
      Mi się bardzo podobało i sama chciałabym dostać taki prezent od jakiejś koleżanki, co jest niemożliwe, bo żadna z nich nie czyta Dramione.
      Pozdrawiam, FluFlu

      Usuń
  13. DRAMIONE tylko DRAMIONE !!! ♥ i tylko, tylko DRAMIONE !!! ♥
    to niezbyt fajne, gdyby ta natalia była Hermioną to tak :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Według polecenia mam tutaj jeb... komentarz, więc: miniaturka jest cudowna, taka odskocznia od tematyki Dramione, bardzo ciekawe i jestem naprawdę dumny z Marty, że stworzyła coś tak genialnego ;* Pozdrawiam cię Martuś i ciebie, Venettio ;** A dla Makośki wielkie, ogromne HAPPY BIRTHDAY MAKU ;*****************
    Damian ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkiego Najlepszego Makosiu ^^
    I cudowna miniaturka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkiego najlepszego!
    Nigdy jeszcze nie czytałam takiej miniaturki i jestem pozytywnie zaskoczona. Opowiadanie bardzo mi się podobało, chociaż nie do końca zrozumiałam, jak Draco zakochał się w Natalii.
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajna miniaturka :)

    Pozdrawiam !

    ~ Pure - Blood Princess

    PS. - Wszystkiego najlepszego Makosiu ! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. spoko:) moze troche dziwne...

    OdpowiedzUsuń
  19. 15-latka pijąca wino i Draco lecący na nieletnie? :D bardzo przyjemna historia, choć ten motyw... pedofilii? trochę mnie zniechęcił :) czekam na dalsze miniaturki
    Pozdrawiam, Lessiada

    OdpowiedzUsuń
  20. Zostałaś nominowana do Liebster Award na http://dramione-by-empiezo-n.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem jak inaczej się z tobą skontaktować wiec pisze tutaj, mając nadzieje że to przeczytasz. Nie wiem o co chodzi bo wyjechałam na wakacje a teraz jak chce wejść na twojego drugiego bloga dramione-gdy-jestesmy-sami.blogspot.com to wyskakuje mi odmowa wejścia ponieważ "blog jest otwarty tylko dla zaproszonych czytelników" Chciała bym się dowiedzieć czy mam jeszcze szanse go poczytać? Dostać wstęp albo coś podobnego. Z góry dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetna miniaturka.
    Natalia i do tego mugolka bardzo ciekawie, ale zdecydowanie lepiej pasuje do Dracona niż wytapetowana Pansy.
    Gratuluję cudownego opowiadania.
    Pozdrawiam
    Hermione Granger

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow, miniaturka genialna! :)
    Świetny pomysł. :)

    zapraszam: http://imhere-withyou-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetna miniaturka zapraszam do siebie http://dramionemilosczawszewygra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam tę miniaturkę daawno temu, ale dopiero teraz ją komentuję :3 Mam nadzieję, że Autorka się nie obrazi... Miniaturka ma w sobie coś magicznego, niewymuszonego. Taka delikatna, piękna. Bardzo mi się spodobała i mam pytanie - czy Autorka ma może bloga? Z wielką chęcią przeczytałabym więcej jej prac <3 . Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń