piątek, 24 października 2014

Miniaturka Harietty - "Czas leczy rany"

Hej Kochani!


Miniaturki miały być co sobotę, ale jako, że soboty zwykle mam zajęte od rana do wieczora, to chyba zmienię ten termin na każdy piątek :) W każdym razie dziś dla Was obszerna miniaturka Zuzy - Harietty pt:"Czas leczy rany". Zachęcam Was do lektury i oczywiście wyrażania swoich opinii, a autorkę zachęcam do założenia własnego bloga i publikowania dla Nas :) Poniżej kilka słów od autorki skierowanych do czytelników :)
Pozdrowionka!
Venetiia


PS. Bardzo mnie cieszy, że wiele z Was zdecydowała się na wysyłanie do mnie swoich prac. Wolne terminy publikacji są dopiero na grudnia, ale nadal bardzo Was zachęcam do przysyłania mi kolejnych prac - każda z nich niezmiennie mnie cieszy :) Naprawdę, nie piszcie do szuflady tylko podzielcie się swą wyobraźnią z głodnymi dramionowiczkami :D Buźki!



-----
HEJ!
Nazywam się Zuzanna, ale wszyscy i tak wołają na mnie Zuza albo Harietta :3. Postanowiłam spróbować moich sił w Dramione. Ta miniaturka ma na celu sprawdzenie się. Będę ogromnie wdzięczna za wszystkie negatywne jak i pozytywne komentarze (oczywiście bardziej za pozytywne :D). Moje poczucie humoru przerasta nawet mnie i nie wiem jak to się stało ale się stało. Napisałam pierwszą w życiu Miniaturke Dramione. Trochę cukierkowa, ale to właśnie mój styl. Dajcie znać jeśli wam się spodoba i będziecie chcieli poczytać coś więcej ode mnie. Jeszcze raz DZIĘKI przez duże D dla Venetii za to, że publikujesz. Twoje „Dwa Światy“ były moim pierwszym Dramione i bardzo mnie zainspirowałaś. Pozdrawiam i życzę przyjemniej lektury!
Harietta

PS. Bez bety ;)
-----



Czas leczy rany

Szła z dumnie podniesioną głową nie zwracając uwagi na złośliwe komentarze reszty zgromadzonej w Wielkiej Sali. Może i było jej przykro ale nauczyła się jak być odporna na tego typu zagrywki. Czy jej to nie przeszkadzało? Zawsze będzie, ale na szczęście nie robiło to już na niej wrażenia. To tylko głupi Ślizgoni, powtarzała w głowie jak mantrę. Była tak zamyślona, że dopiero za trzecim razem usłyszała jak woła ją przyjaciółka.
-Hermiona! Tu jestem!
Trochę speszona podeszła do rudowłosej przyjaciółki.
-Cześć Ginny. Jak się miewasz?
Oho, zaraz się zacznie, pomyślała pani Prefekt Naczelna Gryffindoru, Hermiona Granger. I jak zwykle miała rację.
-Oh, wyśmienicie! Byłam wczoraj na przecudownej kolacji z Harry’m w Hogsmeade! Nawet nie wiesz jaki on jest uroczy! Podarował mi prześliczną bransoletkę! O nie, została w dormitorium! No nic nadrzy się jeszcze okazja. A wiesz...
Brązowowłosa wyłączyła się. Nie miała już zamiaru po raz enty słuchać o chłopaku swojej najlepszej przyjaciółki, Ginny Weasley. A jej chłopakiem był nie kto inny jak tylko sam Wielki Harry Napuszony Do Granic Możliwości Potter. Nieznosiła go i tej jego sławy. Zawsze chodził po szkole dumny jak paw bo to w końcu on uratował cały czarodziejski świat przed Siłami Ciemności, bla, bla, bla... Ale jeszcze gorszy był ten jego głupi przyjaciel pan Prefekt Ronald Głupi Wiewiórzy Łeb Weasley. Jak ona go nienawidziła! I jak w ogólne można było go mianować prefektem! Może i kiedyś byli przyjaciółmi, może Ron był kiedyś jej chłopakiem ale to nie zmienia faktu, że to co jej zrobił zabolało. I nie chodzi tu już o nazwanie jej brudną szlamą przy jej rodzicach. Zrobił coś o wiele gorszego i to właśnie był powód przez który tak cierpiała. Ale nie o tym chciała teraz myśleć. Nie chciała myslami powracać do okresu sprzed i w trakcie wojny. To, że wygrali Hermionie wcale się nie podobało. I tylko pewien szarooki arystokrata o blond włosach, siedzący przy stole Ślizgonów wiedział dlaczego...

***
-Dobrze, że Snape był dziś w doskonałym humorze, prawda?-zapytał Draco Malfoy swojego najlepszego przyjaciela Blaise’a Zabiniego kiedy wracali z lekcji eliksirów.
-Taa, jakbyś nie zauważył to dostałem dziś szlaban u twojego ojczulka chrzestnego za to, że głośniej westchnąłem na sprawdzianie, więc mi tu nie mydlij oczek i gadaj co ci leży na wątrobie.
-Nic-odpowiedział wymijająco blondyn nie patzrąc przy tym na kolegę, który kaszlnął coś na kształt „Granger“.
-Przestań! Pogadamy w dormitorium! - syknął Malfoy i pewnie ruszył w tamtą stronę. Uśmiechnięty od ucha do ucha Zabini wiedział, że szansa na to, że Draco powie mu coś więcej zdarza się raz na milion więc w podskokach jak kucyk z krainy tęczy ruszył za przyjacielem.

-No dobra, posłuchaj. Po pierwsze prosiłem żebyś nie wspominało o Herm... Granger na korytarzu jasne? - ostrzegł Zbiniego, który tylko gorliwie przytaknął i dał przyjacielowi czas do namysłu. Od czego by tu zacząć tak by nie zdradzić tego kim tak naprawdę jest Gryfonka?, myślał gorączkowo Dracon, aż w końcu westchnął i zapytał:
-Ale to zostaje między nami jasne!?
-Oczywiście stary tylko mów już, bo będę zmuszony poddać Cie moim słodkim torturom.- mrugnął do niego zalotnie Blaise.
-No dobra, zaczekaj muszę coś jeszcze załatwić...
Po tych słowach wyciągnął swoją różdżkę i wysłał patronusa do pani Prefekt Naczelnej Gryfonów.

***
Hermiona czytała właśnie Historię Hogwartu w swoim dormitorium, kiedy przed nią zmaterlizował się patronus. Jego patronus. Kiedy już odłożyła księgę, biała fretka zaczęła mówić jego głosem.
-Przegrałem z Blaise’m, sprowokował mnie. Pofatygujesz się do nas czy mam to zrobić bez ciebie? Prześlij patronusa. Czekam. Draco.
Hermiona westchnęła. Wiedziała, że to się tak skończy. Blaise był sprytny i tylko wykorzystał sytuację. Zrezygnowana dziewczyna ubrała się myśląc gorączkowo co innego mogłaby sprzedać Zabiniemu by wreszcie się odczepił. Już prawie pół roku Draco i ona musieli ukrywać ich tajemnicę przed jego wścibskim nochalem. Ehh... Nagle odpowiedż spłyneła na nią jakby doznała olśnienia. To było to! Z prędkością karabinu maszynowego chwyciła różdżkę i wysłała odpowiedź Draconowi. Miała tylko nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z jej planem, bo naprawde miała już dość Zabiniego.

***
Malfoy miał już dość. No bo ile można czekać!? Zabini który co 5 sekund pytał „czy teraz mu powie“, już powoli doprowadzał go do szału. Nagle drzwi do ich dormitorium otworzyły się z impetem.
-No już myślałem, że... – Draco urwał bo to co zobaczył odebrało mu mowę. W drzwiach z błyskiem w oku i uwodzicielskim uśmiechem stała ona. Hermiona Granger. Gdyby ktoś teraz powiedział, że brązowowłosa dziewczyna wygląda pięknie, to Draco w sekundzie przeklął by go czymś naprawdę strasznym. To nawet w połowie nie oddawało uroku stojącej przed nimi Gryfonki. Miała na sobie białą sukienkę do kolan z długimi koronkowymi rękawami. Wyglądała ślicznie lekko zarumieniona najprawdopodobniej od biegu. Jednak nagle w głowie Dracona pojawiły sie słowa jej patronusa:
-Nie martw się, już moja w tym głowa, żeby Blaise się odczepił. Pamiętaj! Jak mrugnę to znaczy, że pora zaczynać show. Mam nadzieję, że jeszcze coś w tej twojej głowie zostało i zorientujesz się jak przyjdę. Nie wysyłaj odpowiedzi. Hermiona.
I nagle go olśniło... Gryfonka nie powie Zabiniemu prawdy. A on ma grać razem z nią... No cóż, pomyślał, może i lepiej.
-Cześć chłopaki – powiedziała a raczej wymruczała Hermiona podchodząc do Malfoya.
-Uuuuuu, Hermiona! Nieźle wyglądasz. – powiedział Zabini.
-Dzięki – wyszeptała Hermiona, ale wciąż patrzyła na Dracona z tym uwodzicielskim uśmiechem. Jezu, czemu tu tak gorąco!, pomyślał Draco i poluźnił krawat. Hermiona mrugnęła do niego. Pora zaczynać, pomyślał Ślizgon.
- Cześć, kochanie. – przywitał ją Malfoy i cmoknął w policzek. Dziewczyna zadrżała pod wpływem jego dotyku. Czy ona się go brzydziła? Nie... Przecież każda dziewczyna w tym zamku go pragnęła. Draco uśmiechnął się lekko na tę myśl.
- Ja... Może pójdę, nie chcę przeszkadzać... – wymamrotał speszony i zdezorientowany Zabini.
-Ależ, Diable! Jak możesz teraz wychodzić? – oburzyła się dziewczyna – Przecież przyszedłeś po odpowiedź prawda? A Draco i ja zaraz Ci pokażmy o co chodzi.
Zmieszany Zabini usiadł na łóżku i czekał. A to co zobaczył spowodowało, że ciemnoskóry Ślizgon zachłysnął się powietrzem. Gryfonka podeszła jeszcze bliżej Smoka jeśli to w ogóle było możliwe i pocałowała go tak namiętnie jak jeszcze nigdy nikogo nie całowała. Nawet Kruma. Nawet Rona. Nawet McLaggena. Nawet Bradley’a*. Nawet nigdy nie myślała, że potrafi całować tak namiętnie. Hermiona oderwała się w końcu od zdyszanego gdyż wiernie oddawał jej pocałunek i zaskoczonego gdyż nie spodziewał się tego po Granger, Malfoya. Oboje uśmiechnęli się do siebie uwodzicielsko i spojrzeli na Blaise’a tym razem Hermiona ze szczerym uśmiechem, a Draco ze swoim firmowym uśmieszkiem nr. 14 pod tytułem: „No i co ty na to stary?“.
- Ale... Co... Bo... Ty... On... Wy, to nie... Ja... – nie mógł wydusić z siebie słowa zszokowany Blaise.
-No to teraz już wiesz o co chodzi z tą tajemnicą, Diable? Czy mamy powtórzyć? – zapytała Hermiona.
_-To... To już wystarczy, dzięki – mruknął Zabini –dajcie mi dojść do siebie. Do zobaczenia potem... Hmm... Gołąbeczki.
I wyszedł. Ulga jaka spłynęła na nich oboje była porównywalna do wielkości fali Tsunami.
-Wiesz, że on teraz nie odpuści? Musimy to pociągnąć. Ale z drugiej strony, już nie będzie mnie dręczył. – powiedział Draco.
-Wiem, ale uspokój się, damy radę, Draco. Nie takie rzeczy się wcześniej robiło. – odpowiedziała Hermiona, mrugając.
-No to co potem?
-Mam już zarys planu, ale musisz przyrzec, że nie będziesz stawiał oporu. Okay?
-Okay.
No to słuchaj...

***
Po 2 miesiącach cała szkoła wiedziała o „związku“ Ślizgona i Gryfonki. Oczywiście już nie musieli się kryć, więc nadal udając kleili się do siebie cały czas. Wszystko robili razem zaczynając od spędzania wolnego czasu przez odwiedziny w dormitoriach do namiętnych pocałunków czasem nawet na oczach nauczycieli. Kto się wygadał? Tego nie dowiedzieli się nigdy. Podobno Blaise nic nie chlapnął ale różnie to bywa. I choć oboje nadal wiedzieli, że udają i wmawiali sobie, że to tylko na potrzeby innej tajemnicy, każde z nich już wiedziało, że dzień bez tego drugiego to najgorsze co może im się przytrafić. I tak by to trwało gdyby nie zakończenie szkoły. Zbliżało się wielkimi krokami a oni wiedzieli, że każdy dzień, każda godzina, każda minuta i każda sekunda przybliża ich do rozstania. A tego nie może zmienić nawet najsilniejsza magia na świecie... Aż pewnego razu, miesiąc przed zakończeniem roku, ich smutek i zamyślenie przerwała sowa która sfrunęła przed nich w trakcie śniadania (siedzieli przy jednym stole, żeby każdą wolną chwilę spędzać ze sobą) z listem przywiązanym do nóżki. Zaraz po niej sfrunęła inna sowa z listem w pyszczku. Hermiona i Draco spojrzeli po sobie zdiwieni i chwycili po jednym liście. Szybko zaczęli je rozpakowywać. Po przeczytaniu swoich listów po trzy razy, gdyż nie mogli wyjść z szkou po treści jaką te zawierały rzucili się do wyjścia wybiegli z zamku i zaraz gdy znaleźli się na błoniach Draco przywołał ze swojego dormitorium truskawki i 2 butelki piwa kremowego. Hermiona za to przywołała koc piknikowy i usiedli wygodnie przed tym wykonując taniec radości w którym nie zabrakło czułości, szczęścia uścisków i pocałunków. Gdy już pijani szczęściem skończyli jeść truskawki a każdy opróżnił połowę swojej butelki, pierwsza odezwała się Gryfonka.
-Czy... Czy ty możesz przeczytać swój list na głos? – zapytała nieśmiało.
-Dla ciebie wszystko – szepnął Draco i zaczął czytać.

Kochany Draco!
Doszły do nas słuchy, że masz dziewczynę.

-Przepraszam mój ojciec zawsze był bezpośredni w takich sprawach – uśmiechnął się przepraszająco Draco.
- Czytaj! – ponagliła go Hermiona.

Oczywiście wiemy też co to za dziewczyna. Synu... Ja i matka chcieliśmy tylko powiedzieć, że nie będziemy ci robić wyrzutów. Miłości swojego życia nie można od tak poprostu wybrać. Ufamy, że wiesz co robisz i nie będziesz tego żałował. Kochamy cię z matką i pragniemy twojego szczęścia. Masz więc nasze pełne błogosławieństwo, a jako dowód naszej zgody przesyłamy klucze i adres waszego nowego domu. Dom znajduję się oczywiście w czarodziejskiej części Londynu. Pozdrów od nas Hermionę. Kochamy i całujemy,
Rodzice.

PS.
Roadster Street 18
9986 Londyn

Po przeczytaniu człego listu Draco sięgnął do koperty i wyjął z niej 2 jednakowe klucze. Hermionie łzy błysnęły w oczch. Czy ona na to zasługiwała? Czy napewno tego chciała? Chociaż nie tego była pewna. Nie tylko chciała, pragnęła spędzić resztę swojego życia z Draco. Ale czy on tego chciał?
-A ty też przeczytasz twój na głos? – poprosił Draco.
- Tak, jasne. – rzuciła Hermiona i zaczęła czytać swój list.

Kochana Córeczko!

Jesteśmy z ciebie tacy dumni. Kiedy w wieku 11 lat dostałaś swój list z Hogwartu, już wiedzieliśmy, że to wielkie wyróżnienie. I pomyśleć, że to miało miejsce 7 lat temu... A teraz ukończysz tą magiczną przygodę w szkole i to z mężczyzną którego tak kochasz... To naprawdę piękne. Oczywiście masz nasze pełne pozwolenie i błogosławieństwo na wasz związek. W ramach chęci zapoznania się zaprzaszamy was na kolację w ten weekend. Nie martwcie się, to zostało już ustalone z profesor McGonagall, więc przybedziecie do nas siecią Fiuu. Pozdrów Draco i pamiętaj, że cię kochamy,
Rodzice.



-Draco?
-Hmm...?
-Mogę cię o cos spytać?
-Jasne, pytaj.
-Ale nie obraź się, okay?
-Ej Hermiona co się dzieję? – zapytał zatroskany Draco, widząc minę Hermiony. Była smutna i przygnębiona.
-Czy... czy ty chcesz... Czy ty chcesz tego co nasi rodzice? – wypaliła Hermiona na jednym wydechu.
-Hermiono wstań, proszę.- poprosił chłopak.
-Ale...?
-Poprostu wstań. Ufasz mi? – dziewczyna pokiwała głową bez zastanowienia. Ufała mu bezgranicznie i nic nigdy tego nie zmieni. Dziewczyna wstała ale Draco nadal siedział.
- Zamknij oczy – poprosił chłopak.
Hermiona już miała zaprotestować, ale nie zdążyła gdyż Draco szybko podniósł się i zamknął jej usta pocałunkiem.
-Proszę. – wyszeptał. Gryfonka spełniła jego prośbę, jednak niechętnie gdyż bała się, że chłopak zaraz ucieknie od niej i zostawi ją samą. Nie zdążyła poważnie się nad tym zastanowić gdy usłyszała TE słowa.
-Hermiono Jean Granger czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie?
Oszołomiona otworzyła oczy i ujrzała Dracona Malfoy’a klęczącego przed nią z pierścionkiem zaręczynowym jego babci i wpatrującego sie w nią z miłością. Czy to się dzieje naprawdę?, pomyślała Hermiona?
-Naprawdę. – i na potwierdzenie swoich słów wyciągnął rękę i uszczypnął Gryfonkę.
-A... A... Ale... Ja... Czy... – jąkała się dziewczyna. Draco posmutniał. Odmówi mi? Odzruci mnie i ucieknie? Ale przecież co ja zrobiłem źle?, myślał gorączkowo Ślizgon.
-Nic. – odpowiedziała dziewczyna. – Jak widac nie tylko ty umiesz czytać w myślach.
-Co... – nie zdążył dokończyć pytania bo Hermiona ze łzami szczęścia w oczach rzuciła mu się na szyję i pocałowała tak namiętnie jak dwa miesiące temu pierwszy raz w jego dormitorium.
-Tak. –powiedziała tylko a on porwał ją w ramiona i zaczął oddawać jej pocałunki z największą pasją na jaką się zdobył. Trwało to dobre kilka minut a gdy oderwali się od siebie chcąc nabrać powietrza odezwała się dziewczyna.
-Gdyby ktoś trzy miesiące temu powiedział, że Dracon Malfoy da się kiedyś zaobrączkować i to z własnej woli a na dodatek to ja mam być jego wybranką to umarłbym ze śmiechu wijąc się na podłodze.
-Ja też – przyznał się chłopak i oboje wybuchnęli szczerym głośnym śmiechem. Po dobrych 10 minutach Draco wyciągnął dłoń, złapał w nią malutką rączkę Hermiony i włożył jej na palec pierścionek zaręczynowy swojej babci. Hermiona popatrzyła na pierścionek na swoim palcu i zaniosła się płaczem.
-Cśś, skarbie, wszystko dobrze. –szeptał do niej Draco z czułością.
-To jest poprostu piękne. Ja... – ale nie udało jej się skończyć, gdyż usłyszeli kroki a potem ktoś krzyknął.
-Hej, Zakochni, wszędzie was szukam. Nikt was nie... Hej co się stało? –zapytał Blaise Zabini idący w ich kierunku. Na widok zapłakanej dziewczyny i obemującego ją Draco przystanął. Próbował doszukać się czegos w oczach Gryfonki choćby cienia smutku ale nic takiego nie zobaczył. W jej oczach gościła tylko radość i miłość do siedzącego obok blondyna. Zabini nigdy nie widział bardziej zakochanej dziewczyny.
-Co tu się dzieje? – zapytał zdezorientowany Blaise.
Hermiona nic nie odpowiedziała tylko wyciągnęła dłoń. Gdy Zabini już miał prosić o wyjaśnienia, coś błysnęło na palcu Gryfonki. Pierścionek zaręczynowy babci Malfoy.
Blaise już o nic nie pytał. Tylko dziękował wszystkim bóstwom jakie znał za to, na co zdecydował się jego przyjaciel.

***
-Scorpius, mówiłam Ci zaczekaj na Juliet!
-Ale mamoooo..!
-Scorpius słyszałeś co powiedziała mama. Zostaw.
-No dobrze tylko, niech Juliet się pospieszy.
-Gdzie byłeś? –zapytała Hermiona Malfoy, swojego męża Dracona Malfoya, który właśnie wszedł do pokoju ubrany w odświętny garnitur i białą koszulę.
-Rozmawiałem z Diabłem. Życzyłem mu wesołych świąt, i jeszcze raz dziękowałem. Mamy pozdrowienia od niego, Pansy i Maxa.
-Powiemy mu w końcu o co chodzi? - spytała rozbawiona kobieta.
-Może kiedyś... Ale niech to narazie będzie naszą tajemnicą. – odparł Draco i ucałował żonę w policzek. Scorpius skrzywił się by zaraz uśmiechnąć się szeroko.
-Mamo, mogę już!? – spytał chłopak wskazując palcem na śliczną siedemnastolakę o brązowych oczach i długich, prostych blond włosach do pasa. Ubrana była w białą sukienkę do kolan z długimi, koralikowymi rękawami. Włosy upięła w wysoką kitkę z tyłu głowy.
-Cześć. – przywitała się Juliet i podeszła do mamy by ucałować ją w policzek.
-Wszyscy są, możemy zaczynać – wydała polecenie pani Malfoy i usiadła do stołu. –Scorpius ty też musisz najpierw coś zjeść.
-Ale...
-Nie dyskutuj. – odezwał się tata chłopca i usiadł do stołu naprzeciwko swojej żony.
-Wiesz czasami się zastanawiam jak do tego wszystkiego doszło. Ja, kujonka z Gryffindoru i ty, arystokrata ze Slytherinu to zupełnie nie do pomyślenia, nie sądzisz? – powiedziała nagle Hermiona siadając na kanapie koło Dracona i patrząc na roześmianą siedemnastolatkę oraz jej młodzego o 10 lat brata, Scorpiusa, który po swojej matce odziedziczył brązową burzę włosów a po tacie te stalowoszare oczy, które zawsze patrzyły na wszystkich z nieprzeniknionym wyrazem.
-Żałujesz? – spytał Draco podążając wzrokiem za żoną i uśmiechając się mimowolnie.
-Nigdy, Malfoy.
-No cóż... Byłoby teraz nie na miejscu nazwać cię Granger prawda?
-Prawda – odpowiedziała kobieta i uśmiechnęła się ciepło do byłego Ślizgona. –Dlatego tak lubię używać tego nazwiska. Przypomina mi, że moje brzmi tak samo.
-A wracając... Jak tam rana? Zagoiła się już?
-Prawie – skrzywiła się Hermiona dotykając lewego przedramienia, przez materiał sukienki.
-Pokażesz? Może trzeba ci podać jeszcze jakieś eliksiry? – zapytał Draco.
Dziewczyna podwinęła rękaw i oczom dwójki zakochanych ukazała się lekko zagojona rana o nieokreślonym kształcie.
-Nie najgorzej. Po kolacji powinnaś zażyć eliksir...
-Zażyłam. Nie roztrząsajmy już tego. Porozawiamy później. – powiedziała kobieta w pośpiechu opuszczając rękaw, gdy zobaczyła nadbiegającego chłopca, który trzymał już jakiś pakunek w ręku.
-Mamo zobacz co dostałem!! – krzyczał młody Malfoy, wciskając mamie pakunek w rękę.
Mało brakowało, pomyślała kobieta i uśmiechnęła się do syna.
-Scorp, na tym pudełku jest napisane: „Dla Scorpiusa Malfoya od Mikołaja“. Czyj to może być prezent? – spytała Juliet wychylając głowę z salonu.
-Móóóóóój! – krzyknął mały i puścił się biegiem do siostry, by rozpakować następny podarunek.
-Mało brakowało – odetchnęła kobieta z ulgą, odkładając pudełko na bok. –To jeszcze nie pora, żeby mały wiedział.
-Masz rację. Juliet dowiedziała się gdy miała dwanaście lat. – odparł Draco. –A teraz chodź już do góry, wyglądasz na bardzo zmęczoną moja słodka śmierciożerczyni.
Draco złożył bardzo namiętny pocałunek na ustach kobiety i pociągnął w strone sypialni chwytając ją za lewe przedramię gdzie dziewiętnaście lat temu widniał wypalony Mroczny Znak...
***
*Bradley – postać wymyślona na potrzeby miniaturki.

48 komentarzy:

  1. Hermiona śmierciożerczynią? Oryginalny pomysł i muszę przyznać że jeszcze się z tym nie spotkałam :) miniaturka jest słodka i przyjemna :)
    Pozdrawiam :)
    Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam nadzieję, że w przyszłości również będę mogła was zaskakiwać :D
      H A R I E T T A

      Usuń
  2. Miniaturka bardzo fajna, a końcówka niespodziewana jak dla mnie!
    Nie spotkałam się nigdy z Hermioną po tej ''ciemnej stronie'' :D
    Bardzo przyjemnie się czytało, pozdrawiam i gorąco zapraszam do mnie!
    Dopiero zaczynam, ale jeśli ktoś chce to zapraszam <3
    http://hogwart-zobacz-z-innej-strony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i na pewno zajrzę na twojego bloga ^^!
      H A R I E T T A

      Usuń
  3. Zacytuję moją nauczycielkę: WHAAAAAAT?! :O
    Ja potrzebuję tej miniaturki więcej! Jak tylko zaczniesz bloga (konieczke kontynuację tej miniaturki!), to daj mi znać na dramioneriddle.blogspot.com
    Dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może kiedyś napiszę opowiadanie rozszerzające tę miniaturkę, ale mam jeszcze czas. Gdyby jednak doszło do skutku dam znać ;]] Dziękuję i zajrzę również na twojego bloga!
      H A R I E T T A

      Usuń
  4. No powiem Ci, ze gdyby nie końcówka!
    Zaskakująca!
    Więc, wielki plus dla Ciebie i czekam na wiecej!
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili.

    panstwoweasley.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ( na twojego bloga na pewno zerknę :D ) i jeszcze raz dzięki ooooogromne!;)
      H A R I E T T A

      Usuń
  5. Nic dodać nic ująć, świetna miniaturka naprawdę. Do ostatniej chwili trzyma w napięciu. Jest urocza i słodka tak jak lubię. Chętnie przeczytam więcej, dlatego daj znać jak już założysz bloga.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie,
    Vanillia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wpadnę, dziękuję! Mam nadzieję, że moje wypociny ( tak zamierzam założyć swojego własnego ciasnego bloga :D ) też będą mogły miło was zaskoczyć!
      H A R I E T T A

      Usuń
  6. Bardzo mi się podoba! Lubię taki styl :) Mam nadzieję, że autorka napisze coś jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie i TAK jeszcze o mnie usłyszycie :D
      H A R I E T T A

      Usuń
  7. WOW świetne! genialnie :) podoba mi się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, dziękuję:3 to dużo dla mnie znaczy:)
      H A R I E T T A

      Usuń
  8. Przeczytałam, nie zrozumiałam, przeczytałam ponownie... nie wiem, może to nie mój klimat, za dużo chcesz powiedzieć, akcja we wstępie leci na łeb na szyję, nie ma początku ani końca, pokazujesz urwany z kontekstu fragment, przydałaby się jakas retrospekcja, czemu ron nazywa hermionę szlamą? kiedy Harry emu odbiło? i jakim cudem Lordzik Voldzik przyjmuje w swoje czystokrwiste szeregi SZLAMĘ!?
    no dobrze, ... pisałaś, że bez bety, dlatego nie czepiam się literówek.
    Nie trafiłąś do mnie, ani stylem, ani tematyką tego dramione, wracam tu czasem poszukując perełek, może są osoby, do których trafisz, dla mnie za dużo opowiedziałaś po łebkach, tak naprawdę nie zawiązując fabuły od początku do końca...
    PS Veniku twoja skrzynka pocztowa zapukała, sprawdzaj ją w wolnej chwili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, Alex
      który z przejęcia się nie podpisał
      (ratunku nie mam nic do bety!)

      Usuń
    2. Hej, dziękuję za taki obszerny komentarz. W przyszłości postaram naprawić wszystkie błędy i mam nadzieję że nie tylko was zaskoczę, co POZYTYWNIE zaskoczę. Na początku miałam plan by napisać opowiadanie o Hermionie po tej ciemnej stronie, ale potem skróciłam to na miniaturkę, więc może dlatego było to trochę "nieprzejrzyste". W każdym bądź razie dziękuję za twoją opinię, która uświadomiła mi, że mam jeszcze przed sobą duuuuuuużo pracy. Może kiedyś napiszę też opowiadanie na podstawie tej miniaturki, ale... jeszcze się zobaczy ;D
      H A R I E T T A

      Usuń
  9. Eeee... słodkie do zarzygania

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta cała słodycz to raczej nie mój styl, ale za to pomysł z Hermioną jako śmierciożerca był mega. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, o gustach się przecież nie dyskutuje :D. Mam nadzieję, że nie było AŻ tak źle :D dzięki za opinię!
      H A R I E T T A

      Usuń
  11. ciekawy pomysł ;) miniaturka też niczego sobie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, dzięki, za komentarz to naprawdę wiele znaczy!:)
      H A R I E T T A

      Usuń
  12. Rzeczywiście oryginalny pomysł. Myślę, że gdy nieco popracujesz nad tym, aby było troszeczke mniej chaotycznie to będzie extra. Oczywiscie zapraszam do siebie http://o-jeden-krok-za-daleko.blogspot.nl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, poprawki i dużo pracy przede mną!:D z pewnością zajrzę też na twojego bloga! Dzięki jeszcze raz
      H A R I E T T A

      Usuń
  13. No tego się akurat nie spodziewałam... Szczerze mówiąc, na początku myślałam, że to będzie standard, gdzie Draco i Miona po prostu ukrywają swój związek, ale ta nagła gra z "ujawnieniem" mnie zdezorientowała :)
    Ciekawy pomysł, podoba mi się :)
    Jeśli będziesz pisać swojego bloga zostaw mi wiadomość w komentarzu :)
    kocham-cie-dwa-male-slowa.blogspot.com
    I jeśli będziesz miała ochotę, to zapraszam też do czytania :)
    Pozdrawiam,
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zajrzę, przeczytam ;3! Jeśli pisałabym takie opowiadanie to na 100% się odezwę :*
      H A R I E T T A

      Usuń
  14. Marzenie..
    Błagam napisz bloga rozszerzającego tą miniaturkę.. Ja po prostu muszę to przeczytać. Jeśli się zdecydujesz to napisz o tutaj o tym ;)
    Straaasznie mi się podoba.
    Bomba!
    Pozdrawiam,
    SWK <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zacznę prowadzić bloga ale na opowiadanie rozszerzające tę miniaturkę musicie trochę zaczekać. Gdyby coś na milion procent się odezwę. Jeszcze będziecie mieli mnie dosyć :D
      H A R I E T T A

      Usuń
  15. Według mnie pisałaś tą miniaturkę tak na szybko. Musiałam ją przeczytać dwa razy żeby zrozumieć, co chcesz przekazać. Jak dla mnie nie zawarłaś tam wielu informacji, np. dlaczego już nie przyjaźniła się z Harrym, myślę, że powinnaś się w to trochę bardziej zagłębić, nie dużo, ale jednak.
    Ogólnie miniaturka jest słodka, ale nie przypadła mi do gustu.
    Jednak pisz dalej, wierzę, że z każdym kolejnym opowiadaniem będzie coraz lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za szczerą opoinię. Na pewno wezmę ją pod uwagę i do serca gdy zacznę pisać. Wszystkie te opinie utwierdzają mnie w przekonaniu że przede mną jeszcze mega dużo pracy i wysiłku. Ogólnie jak już wspominałam to miało więc opowiadanie a nie miniaturka, więc to dlatego tak niejasno. Mam pomysł by zrobić z niej to nieszczęsne opowiadanie więc wiele się wyjaśni. Jeszcze raz ogromne dzięki za komentarz:3
      H A R I E T T A

      Usuń
  16. Przewidywalna i nudna. Mogłaś jakoś bardziej pociągnąć wątek z Hermioną jako śmierciożercą. Niestety cała miniaturka jest za słodka, nieoryginalna i bardzo schematyczna. Nic nowego.
    Juliet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okay, w przyszłości bardziej się postaram na pewno wezmę to co jest tu napisane pod uwagę:) dzięki!
      H A R I E T T A

      Usuń
  17. Przyjemnie sie czytalo, ale niestety musze powiedziec Ci ze przed Toba jeszcze duzo pracy. :) musisz troche bardziej popracowac nad rozwijaniem tego co chcesz napisac, umiec dobrze to przekazac no i styl. :D ale jestem pewna, ze z czasem jak bedziesz pisac, pisac i pisac to z pewnoscia doszlifujesz swoj talent do perfekcji. Jestem naprawde zdumiona, ze to jest Twoja pierwsza miniaturka, poniewaz mimo wszystko ladnie i zgrabnie zostala przedstawiona. Gratuluje i zycze weny na przyszlosc! Rozwijaj swoj talent jezeli masz takie mozliwosci, nie marnuj ich, poniewaz nie kazdy ma taka szanse jaka ty dostalas. Pozdrawiam! ;3 Zielonoo;*
    PS. Zapomnialam powiedziec, ze bardzo zaskoczylo mnie zakonczenie! Hermiona Smierciozerca?! NIEMOZLIWE? A jednak xdd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ogromne podzielenie się wiedzą, w temacie twórczości na blogu. Oczywiście postaram się dopinać wszystko na ostatni guzik ale wiem też że będzie to dużo pracy. Cieszę się że końcówka taka zaskakująca ( to było zamierzone XD ) mam nadzieję że nie było nudne itd. ;) wszystkie te komentarze są dla mnie wielkim pchnięciem w przód, są ważne, motywujące i wogóle. Dzięki jeszcze raz i mam nadzieję że jeszcze do mnie kiedyś zajrzysz ( jak już coś napiszę XD )
      H A R I E T T A

      Usuń
  18. Bardzo oryginalne i ciekawe :) z chęcią przeczytałabym coś jeszcze twojej twórczości :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuuuuuję!:* mam nadzieję że jeszcze o mnie usłyszysz :D
      H A R I E T T A

      Usuń
  19. mrocznie hermiona i mroczny znak uuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że się podobało :D
      H A R I E T T A

      Usuń
  20. Genialna koncówka intrygująca ^_^

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ładne :3 Podobało mi się bardzo.

    Addie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aww, dziękuję ci za ciepłe słowa<3
      H A R I E T T A

      Usuń
  23. Oryginalnie i z pomysłem. Fajnie napisane i wciągające.
    Oby tak dalej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :D
      H A R I E T T A

      Usuń
  24. Rzeczywiście trochę chaotyczne. Ale mnie, jako fance KAŻDEGO Dramione oczywiścię się podobała miniaturka Harietty. Przeczytałabym z chęcią takiego bloga. Pomysł oryginalny, i widać, że pisane prosto z serca. Jestem twoją fanką, Harietto. Jeśli założyłaś już bloga, mogę liczyć na powiadomienie? Nawet pod tym komentarzem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejciu, dziękuję bardzo, bardzo <3
      Co do chaotyzmu tej miniaturki - fakt, powinnam była bardziej opisać sytuację, ale z kolei nie chciałam przeciągać, ponieważ to miniaturka. Tylko one shot. Ale bardzo się cieszę, że Ci się podobało :)
      Mam nadzieję, że będę miała okaJę do napisania tego bloga, gdyż sama jestem ciekawa co tam się wydarzy ;)
      Napewno jeśli już założę bloga, (a już jest on w przygotowaniach) to powiadomię Cię o tym.
      H A R I E T T A

      Usuń