piątek, 26 grudnia 2014

Miniaturka Ammalinne Whites



Witajcie i jeszcze raz Wesołych Świąt! :)

Kochani dziś w ferworze świętowania wrzucam dla Was miniaturkę autorstwa Ammalinne Whites. Amm poza miniaturą planuje pisać również bloga - do czego ja osobiście już ją namawiam. Mam nadzieję, że jej miniaturka Wam się spodoba i pomimo świątecznej gorączki znajdziecie czas, by napisać jej chociaż krótki komentarz :) Wielkie uściski dla wszystkich!


Venetiia

PS. Pamiętajcie, że każda chętna osoba, może opublikować tu swój tekst, wystarczy napisać do mnie z pytaniem o termin na adres: venetiia.noks@gmail.com

Zapraszam! :)

PS II. Nie podałam tytułu, bo kilka dni temu Amm zmieniła wybraną do publikacji miniaturkę i niestety mi go nie napisała :)


****

Draco stał przy oknie z nosem przyklejonym do szyby. Widok za szkłem był na prawdę piękny - ogród, największa pasja jego matki wyglądał jak magiczna kraina. Drzewa były pokryte pierzynką śniegu, a chodnik wyglądał jak dróżka do świata wróżek. Jednak to nie dlatego młody Malfoy oglądał widok za oknem. Wypatrywał bliskiej mu osoby, jednak nic nie dostrzegał. Jednak na jego ustach uśmiech się pojawił, gdy postać w znajomym niebieskim płaszczu zaczęła iść w kierunku Malfoy Manor. Uszczęśliwiony podszedł dostojnym krokiem do drzwi, a gdy tylko usłyszał dzwonek taktownie odczekał parę sekund po czym otworzył wrota swojej posiadłości. Jego oczom ukazała się zmarznięta brunetka o dużych czekoladowych oczach. Uśmiechnęła się zdejmując kaptur. Rozpięła drżącymi dłońmi klamrę płaszcza. Chłopak pomógł jej go zdjąć, po czym odwiesił okrycie na hak. Uśmiechnął się kpiąco gdy zobaczył, jak dziewczyna rozgląda się wielkimi oczami po jego salonie. 
- Szczęka opadła, co Granger? - zapytał ledwo powstrzymując się od śmiechu. Nie wypada. Parsknęła cicho. 
- Mi też miło Ciebie widzieć Malfoy. - stwierdziła sucho. 
- Myślałem, że etap nazywania siebie po nazwisku minął już dawno. 
- Ja też tak myślałam. - zakpiła. Blondyn nic nie odpowiedział, tylko wziął ją za rękę i splótł ich palce. Spojrzała mu głęboko w oczy i zauważyła mimowolny uśmiech chowający się w kącikach ust. 
- Chciałeś mi o czymś powiedzieć. - uniknęła kolejnej kłótni. Draco nie odpowiedział tylko ruszył w kierunku obszernych schodów . Hermiona westchnęła na widok przepychu i pięknych obrazów wypełniających korytarze. Chłopak nic nie powiedział, chociaż bawił go szok dziewczyny. Po chwili weszli do obszernego szaro-kremowo-granatowego pokoju. Jedną ścianę przykrywał wielki regał z książkami. Podłogę pokrywał granatowy puchaty dywan, w tym samym kolorze było łóżko. Ściany były koloru kremowego a reszta wyposażenia pokoju, jak biurko, szafa z ciemnego drewna. Trochę dalej były drzwi z hebanu, takie same jak garderoba. Do tego sofka i 3 fotele w odcieniu ciemnej szarości. 
- Podoba Ci się? - zapytał Draco opierając się o próg. Brunetka chodziła po pokoju oglądając wszystko z szeroko otworzonymi oczami. 
- Piękny... Draco, o co Ci chodzi? - zapytała zatrzymując dłużej wzrok na woluminach. Blondyn miał znowu ochotę roześmiać się. Była taka przewidywalna. Wziął głęboki oddech i zaczął mówić. 
- Skoro moi rodzice... - zamilkł przypominając sobie w jakiej okoliczności zginęli. W jego oczach zalśnił ból, jednak po chwili się opanował. W końcu na czym polegało jego życie? Właśnie na tym, aby ukrywać się, skrywać emocje. Aby być jak wąż, atakować tylko w tej jednej jedynej dobrej chwili. Otrząsnął się z myśli po czym usiadł na jednym z foteli. Zdecydowanie był to jeden z lepszych, w końcu Malfoy nie weźmie niczego średniego. Malfoy zawsze ma to co najlepsze. Splótł swoje dłonie i zapatrzył się w ogień kominka. - Skoro nie żyją a posiadłość należy w 100% do mnie chciałbym, abyś się tu wprowadziła. Abyśmy przestali się ukrywać. Mam tego powoli dość. Spotykamy się raz na jakiś czas, fajnie. Jednak dorastam, jestem już pełnoletni a oznacza to też, że coraz więcej oczekuje od naszego związku, którego chyba nawet nie można tak nazwać. To romans. - mówił spokojnym głosem, jednak w środku wrzał. Miał ochotę podejść do tej drobnej kobiety i potrząsnąć nią z całych sił. Co ona sobie wyobraża? 
- Myślę, że to zły pomysł. - odpowiedziała trochę mniej spokojnie. Zacisnął pięści. 
- Czyli co? Nadal trwamy w tej chorej sytuacji? - wysyczał wściekły. Miał wrażenie, że dobrze się bawiła. 
- Nie. Ja też chciałam dzisiaj z Tobą o czymś ważnym. A mianowicie uważam, że powinniśmy to zakończyć. - wstał i spojrzał prosto w jej oczy. Był zszokowany. Ile razy obiecywała mu miłość? Ba, ile razy ją wyznawała? W tym domu, w jego pokoju wiła się pod nim z rozkoszy, krzyczała jego imię wielokrotnie. W tym domu, może nawet w tym pokoju kusiła go każdym krokiem aby potem... Wiadomo, co zawsze było potem. Na początku tylko zaangażowanie fizyczne. Ona miała dosyć nieporadnego rudzielca, on nie miał osoby, która spełniłaby jego fantazje. Potem wpadł, zakochał się. Ona też, ale... Ale teraz widać, jaka była miłość gryfonów. 
- W jakim sensie? - zapytał, a dziewczyna udając znudzenie konwersacją przejrzała książkę którą trzymała w rękach. 
- W każdym sensie. - odpowiedziała, po czym zapadła krępująca cisza. - Draco, nie możesz mnie kochać. Ja nie mogę kochać Ciebie... To zauroczenie, fantazja... Pociąg fizyczny, nie miłość. - powiedziała delikatnie mając zamiar do niego podejść. Jednak chłopak się odsunął. W tym momencie nienawidził tej kobiety każdą komórką swojego ciała. Miał ochotę krzyczeć na nią, a potem... Wiadomo, co zrobić potem. Pokazać jej, że jest tym jedynym. Jednak duma wzięła górę. Hermiona przejrzała się swojemu... Hmmm.. Kochankowi? Czy tak to można nazwać? W głębi serca, tam daleko miała nadzieję, że będzie walczył. Jaka szkoda, że czarodzieje nie mogli sobie czytać w myślach, prawda? Blondyn wziął głęboki oddech po czym otworzył drzwi pokoju. 
- Proszę, abyś opuściła moją rezydencję w ciągu 3 minut, licząc od teraz. - powiedział hardo. W oczach brunetki stanęły łzy. Czemu o nią nie walczy? Czemu nie pokaże jej tej swojej miłości? No czemu? Czyżby tak wyglądało jego uczucie do niej? Jednak dumnie uniosła głowę o wybiegła z pokoju. Zbiegła że schodów i chwyciła swoją pelerynę, zakładając ją w biegu, po czym wychodząc trzasnęła drzwiami. Żyrandol zatrząsł się, jednak Blondyn nie zwrócił na to uwagi. Wszedł do swojego gabinetu i otworzył barek. Wyjął z niego butelkę ognistej oraz paczkę papierosów. Odpalił jednego zaklęciem i zaciągnął się dymem. Podszedł powolnym krokiem do okna i rozsunął zasłony. Zobaczył w oddali postać osoby, która złamała mu serce. Ojciec miał rację... Kobiety nie można pokochać. Uśmiechnął się, jednak był to uśmiech bez radości. 
- Żegnaj Hermiono. Mam nadzieję, że teraz będziesz szczęśliwa. - szepnął do okna, po czym zdrowo pociągnął z butelki. Alkohol gryzł jego gardło, jednak ten zignorował to. Już to się nie liczyło. Już nie.

****

Hermiona dopiero po opuszczeniu terenu blondyna pozwoliła sobie na płacz. Upadła na śnieg i schowała twarz w dłoniach. Jej ciałem wstrząsnął dreszcz. Powoli szata dziewczyny przemokła jednak zignorowała to. Nienawidziła Rona. Gdyby nie on od razu by się zgodziła, wiedziała przecież ile kosztuje Malfoy'a mówienie o takich rzeczach... Znała wpajane mu do głowy zasady, że Malfoy nie kocha, Malfoy ma to co najlepsze, Malfoy jest lepszy od innych etc. Jednak dla niej zmieniał się, powoli, jednak było to widać gołym okiem. Uśmiechał się. Nie za często, ale uśmiechał się. Miał piękny uśmiech. Dla niej zrezygnował z wielu przyjemności, rzucił palenie, alkohol też odstawił... Dużo dla niej zrobił, a jedyne co ona mogła zrobić, to go zostawić. Pomógł jej w spłacie długu zaciągniętego przez jej rodziców, ba! Odnalazł jej rodziców, jednak gdy zobaczyła jacy są szczęśliwi... Nie odwróciła zaklęcia. Nie chciała przyznać się sama przed sobą, że to przez ten strach. Nie była z nimi szczera, zostawiła ich... Dla ich dobra, ale w gruncie rzeczy to nie było aż tak bolesne, jak się tego spodziewała. Nagle przed nią zmaterializował się Ron. Ron Wesley. Postać znana na całym świecie, jednak... Nikomu nigdy z Harrym nie powiedzieli, że ich opuścił, zwątpił.... 
- Zakończyłaś to? - zapytał patrząc na ciemniejące niebo. Na sobie miał super drogie buty ze smoczej skóry. Czarne obcisłe spodnie, czarna koszula oraz ciemnobrązowy drogi płaszcz. Wyglądał jak milion galeonów jednak Herm nie poznawała w nim swojego przyjaciela. Zmienił się. Dorósł, ale w tym złym słowa znaczeniu. 
- Tak. - szepnęła. Ron spojrzał na nią i pomógł jej wstać, jednak wyrwała mu się. Ten jednak przygarnął ją w talii i zanurzył twarz we włosach brunetki. 
- Teraz wszystko się ułoży Mionka... Teraz wszystko będzie dobrze. - szepnął po czym deportował ich oboje do ich domu.

****
- Draco, to kiedyś musiało się skończyć. - zaśmiał się Zabini siedząc w fotelu patrząc, jak Draco opija się alkoholem. Jego przyjaciel był zdenerwowany, lekko pijany, wkurzony.... Blaise miał ochotę potrząsnąć przyjacielem. Aby się opanował. Tak, musiał się opanować. Draco już miał odpyskować, gdy przerwało im pukanie do drzwi. Malfoy podbiegł do drzwi gotowy nakrzyczeć na przybysza, jednak na widok zmarzniętego Harrego przesunął się a język zniknął mu w gardle. Potter nie zdejmując z siebie szaty zaczął iść w kierunku gabinetu młodego Malfoy'a. 
- Pottuś, co Ty tu robisz? - zapytał blondyn nadal nie rozumiejąc zbytnio co się wokół niego dzieje. Brunet tylko machnął ręką po czym zaczął się wspinać po schodach. Zaczęli się przyjaźnić pod koniec ich ostatniego roku, przez to, że okazało się iż Tiara niesprawiedliwe dzieliła uczniów. Wprowadzono nowy podział i Potter razem z Hermioną trafił do Slytherinu. Ron niewiadomo czemu został puchonem. Święta złota trójca została podzielona i nie przyjaźnili się już. Ron się zmienił, Harry i Herm też... Nie mieli już tematów do rozmów i często zalęgała między nimi krępująca cisza. Harry jako jeden z nielicznych wiedział o tym, co jest pomiędzy blondynem a jego przyjaciółką. On sam zakochał się w Pansy z wzajemnością. 
- Jest źle. Jest bardzo źle.- szepnął pod nosem podając Proroka Codziennego kolegom. Trzeźwy Zabini chwycił ją i zaczął czytać. Z każdą sekundą jego oczy coraz bardziej rozszerzały się w szoku. 
- To są kpiny. - stwierdził odkładając gazetę na bok. 
- Nie, to prawda. Dostałem sowę od Mionki, że wyjeżdża i żebym jej nie szukał. Oto skutki tego! - warknął chwytając dłońmi swoje włosy. Draco na imię ukochanej drgnął nieświadomie. 
- Powie mi któryś z Was o co chodzi? - zapytał jadowicie. Oboje spojrzeli na niego zdziwieni. Zapomnieli o tym, że siedzi w tym pokoju? Bardzo trudno o tym zapomnieć, to jego dom, jego gabinet, ale go tu pewnie nie ma. Prychnął. 
- Hermiona... - zaczął Blaise jednak się zaciął przy jej imieniu. 
- Zaręczyła się z Wesleyem. - dopowiedział Harry widząc, że Blaise nie da rady dokończyć. Draco znowu zadrżał. 
- I co? 
- Draco, znam Mionkę. Ona kocha Ciebie, a nie Rona. Zrozum. Coś ważnego musiało się stać, aby nagle... 
- Może to, że zerwała z Draco? - zapytał złośliwie Blaise. Harry spojrzał na niego nieprzytomnie. 
- A tak się stało? - zapytał zdziwiony. 
- Tak. - odpowiedział za kolegę Draco siadając wygodnie w fotelu czując, że robi mu się słabo na aż taki natłok nowych informacji. 
- To dziwne.. Bo wczoraj jeszcze mówiła mi, że ma dość ukrywania przed ludźmi waszego związku. - Brunet chciał poprawić okulary, jednak jego palce trafiły w pustkę. Nadal się nie przyzwyczaił do tego, że jako auror nie mógł mieć okularów. - A dzisiaj wrócił Ron z trasy... To nie wygląda dobrze Draco. 
- Wyobraź sobie, że zdaje sobie z tego sprawę. - zakpił blondyn. Nagle na jego twarz wstąpił iście Ślizgoński uśmiech. 
- To jaki mamy plan?

****

Hermiona stała przed wielkim lustrem. Patrzyła na swoje ciało z obrzydzeniem. Ubrane w suknię ślubną typu beza, czuła się w niej strasznie. Wolała skromne, jednak Ron się uparł. Ba, kupił sukienkę i nie dał jej możliwości protestu. Nie podobała jej się. Wielki dekolt, który miała ochotę zakryć, gorset robiący z niej anorektyczkę... Nie mogła w nim oddychać. Czuła się strasznie, Ron nie dawał jej spać w nocy bo "konsultował" z nią różne detale ślubu. Jednak to nie z nim chciała iść pod ołtarz, nie mu chciała założyć obrączkę, nie mu chciała powiedzieć "TAK"! Tęskniła za Draco bardziej, niż by przypuszczała. Za jego uśmiechem, za długimi rozmowami na temat numerologi.... Za objęciem jego silnych ramion, za szeptem... Za zapachem. Już tylko dwa dni... Dwa dni....

*****

Ślub był skromną uroczystością, co zdziwiło kobietę. Najbliżsi przyjaciele, rodzina i na tym koniec. Od rana siedziała w fotelu a jej fryzurę o makijaż robiła Ginny. Hermiona zacisnęła pięści na widok byłej przyjaciółki. Nienawidziła jej. Z całego serca. 
- Cześć Hermionko - Ruda uśmiechnęła się przyjaźnie. "Hermionka" zagryzła zęby aby jej nie zwyzywać. 
- Witaj Ginewro. - odpowiedziała z wyższością.
Siostra Rona nie przejęła się atakiem i zaczęła układać pannie młodej włosy. Po chwili wyszła z pokoju a przyszła pani Wesley spojrzała w lustro. Wyglądała pięknie, jednak nie czuła się dobrze. Nie chciała tu być. Brunetka pomyślała o Draco i po policzku spłynęła łza. Szybko otarła ślad i zeszła na dół po schodach. Wesele było piękne. Nagle usłyszała fortepian. Wzięła głęboki oddech po czym zaczęła iść po długim białym dywanie. W dłoniach nie wiadomo skąd znalazł się bukiet białych róż. Spuściła wzrok.
- Hermiona. - usłyszała szept po swojej prawej stronie. Odwróciła w tym kierunku głowę i zobaczyła piękne szare oczy. Pisnęła zaskoczona i pomyliła kroki. Już leciała na twarz, gdy instynkt szukającego Draco go nie zawiódł. Złapał ją w talii i obrócił ku sobie twarzą. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się słabo. Muzyka przestała grać a goście odwrócili się w kierunku pary. Jednak oboje nie widzieli poza sobą świata. Nagle usłyszeli dudniące kroki. Draco odwrócił wzrok i zdążył odepchnąć ukochaną, gdy Ron zaatakował go pięścią. Blondyn sprawnie uniknął ciosu. 
- Ty brudny Śmierciożerco!!!! - krzyknął opluwając się śliną. Harry i Zabini trzymali się z tyłu, jednak teraz zaczęli iść w kierunku bójki. Rudzielec gdy zauważył ich otworzył usta z szoku. 
- Harry... My się przyjaźniliśmy.... - jęknął. Potter pokręcił głową. 
- Nie. Od dawna nie. - odpowiedział. Ron cofnął się o krok, jakby go to zabolało fizycznie. 
- Hermiona... Mówiłem Ci... On nie jest Ciebie wart... Wiesz, jaki jest... Co robi... - szepnął do brunetki. Ta spojrzała na Draco z lękiem. 
- Draco, czy to prawda, że masz ożenić się z Astorią? - zapytała cicho. Malfoy zaśmiał się i złapał ją w talii, po czym szepnął jej coś na ucho. 
- Wierzysz mu?! - warknięcie Rona rozniosło się po sali. Draco odsunął się od Herm. 
- Mówiłem Ci kiedyś, że Ciebie kocham? - z oczu brunetki poleciały łzy. Pokręciła przecząco głową. Nigdy nie mówił jej "kocham Ciebie". Zawsze tylko "ja ciebie też". 
- Nie. 
- To teraz to mówię. Kocham Ciebie. - pocałował ją namiętnie. Goście zaczęli klaskać a Ron zniknął razem ze swoją rodziną. Jednak dla pary nic się nie liczyło, oprócz ich samych.

44 komentarze:

  1. Pierwsza! A teraz idę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniaturka jest naprawdę świetna. Nie wiem czy nie załapałam czy coś ominęłam. Tylko dlaczego Hermiona miała ożenić się z Ronem, skoro go nie kochała i nic do niego nie czuła?
      Ale tak po za tym to cudna :*
      Powinnaś zacząć pisać bloga.
      Pozdrawiam
      Noxella Lux
      http://dramione-pdsl.blogspot.com

      Usuń
    2. Głównie chodziło mi o to, że Ron jej cały czas mówił o rzekomym "ślubie Astorii i Draco". Nie widzę Hermiony wyjaśniającej nieporozumienia, jak na mój gust jest zbyt dumna. Ślub z Ronem z jednej strony miał być zemstą a z drugiej odcięciem się od romansu. Coś czuję, że nie przekazałam tego tak jak chciałam i nie ukazałam w 100% mojej wizji. Cieszę się, że Ci się podobała :)
      Adres bloga to ammalinne-opowiadania.blogspot.com : ]

      Usuń
    3. Dobrze, dziękuje za wyjaśnienie :)
      A na bloga wpadnę

      Usuń
  2. Oooo Urocze ^_^ Miniaturka cudowna <3 A twój styl pisania.... Brak słów.... Cudowny :) Także w tej chwili zakładasz bloga dziewczyno i piszesz :D Obiecuje go czytać :)
    Czekam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miniaturka jest przeciętna. Na pewno nie zła, ale dobra również nie jest.
    Nie ma zbyt dużo błędów, zapoznanie się z interpunkcją na wyższym poziomie i dobra beta powinny je całkowicie zlikwidować. Przejrzałam pobieżnie tekst i nie zauważyłam błędów oryograficznych.
    Według mnie twoim największym problemem jest to, że ten tekst jest okrutnie wręcz przewidywalny. Ile już razy spotkałam się z tym pomysłem - Hermiona i Draco mają tru loff, aż tu nagle... Ron! Potwór nad potworami, zazdrośnik i kłamca, który chce zniszczyć przyszłość naszych gołąbeczków. Dalej też nie jest lepiej, twoja miniaturka jest bardzo oklepana - informacja, która zmienia wszystko, bitwa z przeznaczeniem, zwycięstwo dobrej strony... A co na koniec? A całusek na koniec! Nie chcę być niemiła, ale czuję się w obowiązku oznajmić ci, że na takiej podstawie kręcą wszystkie letnie filmy. Naprawdę. Podaję zresztą link do strony, na której opisane jest, jak takie filmy są tworzone, o proszę: http://kulturawplot.pl/2013/07/23/o-tym-jak-jedna-ksiazka-zabila-amerykanskie-kino/
    Sądzę, że znajdziesz tu praktycznie streszczenie swojej miniaturki.
    Dodatkowo postaci są strasznie przewidywalne i papierowe - Hermiona miałaby przestać wierzyć swej prawdziwej miłości po powrocie Ron, o którym wie, że jest w niej zakochany? Serio?
    Cóż, jeżeli przestaniesz pisać według nudnych, utartych schematów to osobiście sądzę, że pójdziesz w dobrym kierunku.

    Wredna Hipokrytka
    PS Piszę z telefonu, więc błagam pokornie o przebaczenie ewentualnych błędów - moja autokorekta potrafi zmienić "w" na "wewnątrz".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wredna ty tez piszesz przewidywalnie swoje komentarze. Jestes nudna.

      Usuń
    2. Ludzie kiedy do nas wszystkich dotrze, że to nie chodzi o to żeby pod każdym dziełem pisać jakie to ono jest super i świetne ? Pochwały są ważne, ale dla kogoś kto chce się uczyć i dopiero zaczyna, konstruktywna krytyka jest wręcz bezcenna. Mi się miniaturka w sumie podobała, rzeczywiście trochę za bardzo przewidywalna, ale miło się czytało.

      Usuń
    3. Idę się pociąć świeczką. Ktoś mnie nie lubi.

      Wredna Hipokrytka

      Usuń
    4. A ty Kamila co sie wtracasz? Mordka w kubelek nikt cie do dyskusji nie zaprasza!

      Usuń
    5. A tam w ogole to jrstem zazdrosna ze inni umia pisac a ja niestety nie. Tak mi zal ze musze udawac ze umiem pisac konstruktywne komentarze. Wybaczcie mi moja hipokryzje. Wredna Hipokrytka

      Usuń
    6. Hipokrytko, myślę że mogłybyśmy się dogadać. Absolutnie podzielam twoje zdanie. Autorko nie bierz mi tego za złe ale musisz jeszcze popracować. Niemniej uważam że masz bardzo ładny styl i powinnaś dalej próbować :)

      Usuń
    7. Zgadzam się z każdym z Was po części. Hipokrytka ma rację co do przewidywalności, pominęłam to pisząc. Wyrażanie swoich opini Anonimku nie jest niczym złym, nawet jeśli trudno zadowolić osobę, która je pisze. Cieszę się, że jedynym minusem z tego co widzę, to błędy (interpunkcja itp.)
      Oczywiście na blogu postaram się być bardziej nieprzewidywalna. Dziękuję za opinię :)
      Amm

      Usuń
    8. Wredna Hipokrytko.
      Skoro jesteś tak pewna tego, że wszędzie są błędy i że to ty masz zawsze rację, to chciałabym przeczytać Twoje opowiadanie.
      Pozdrawiam
      Krukonka

      Usuń
    9. Wredna Hipokrytko masz wiele racji w swoim komentarzu i każdy kto pisze inaczej myli się. Wiele autorek dużo by dało za taką konstruktywną krytykę. Sama chętnie zobaczyłabym twój komentarz u siebie. Jeśli lubisz czasem przeczytać Sevmione to zapraszam. Chętnie przyjmę każde słowa które pomogą mi poprawić mój warsztat.
      http://mroczne-czesci-duszy.blogspot.com/
      pozdrawiam rapsodia89

      Usuń

  4. Znalazłam kilka pomyłek. Hermiona była szatynką, nie brunetką i w jednym miejscu postawiłaś spację przed kropką.
    Poza tym miniaturka jest bardzo lekka i wciągająca, idealna na święta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam iż zawsze myślałam, że brunetka = brązowe włosy i dopiero teraz się dowiedziałam że żyłam w błędzie haha XD
      Dziękuję bardzo
      Amm

      Usuń
    2. Nie martw się. Ja też myślałam, że ja jestem brunetką. Dopiero siostra uświadomiła mnie, że jestem szatynką. :)

      Usuń
  5. bardzo przyjemna miniaturka w sam raz na świąteczne popołudnie, ciekawa historia, którą swobodnie można by rozwinąć w jakieś dłuższe opowiadanie, oby tak dalej!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, co prawda miałam pierwotnie zamiar ją dokończyć jednak zostawię ją w takiej formie. Nie wiem, co miałaby zabierać kolejna część a nie chce psuć i przesadzać.
      Dziękuję za opinię :)
      Amm

      Usuń
  6. Bardzo fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miniaturka ciekawa, dosyć lekko się ją czytało :)
    Też nie do końca załapałam, dlaczego Hermiona miała wyjść za Rona, mimo że go nie kochała. Skoro nie dawał jej wyboru, zawsze mogła go czymś przekląć ;)
    Jedyne co mi się strasznie rzuciło w oczy to liczby zapisane cyframi, a nie słownie. Raczej się tego nie robi w opowiadaniach i kiepsko to wygląda.
    Pozdrawiam,
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze zapomniałam o jednym: raczej rzadko mówi/pisze się "kocham CIEBIE", chyba że np "kocham tylko ciebie" albo "kocham ją bardziej niż ciebie". Po prostu w tym wypadku forma "ciebie" według mnie brzmiała bardzo nienaturalnie.

      Usuń
  8. Miniaturka interesująca, wciągnęło mnie. Na początku (wiem, jestem złą i okropna ;-;) chciałam zrezygnować, ale cieszę się, że tego nie zrobiłam.
    Nie jest źle, jednakże kiedyś, ktoś mądry napisał na tym blogu
    "W tym momencie czytelnik wie co się stanie. Nie możesz do tego dopuścić! Musisz zaskakiwać!".
    Jakoś wpadł mi ten cytat w głowę i nie wiem, czy nie należał on do OwlShadow :)
    W każdym razie - nie jest źle, jest dobrze ;)
    Pozdrawiam i życzę weny
    ~ Aśkolud

    OdpowiedzUsuń
  9. Miniaturka super... Dawno nie czytałam takiej miniaturki,troszkę żeczy brakowało ale tak zawsze jest u początkujących ;) zachecam do pisania bo chyba każdy wie że na początku nie zawsze jest wspaniale :) świetnie sie ja czytało <3
    Pozdrawiam Calla

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobry tekst, naprawdę ciekawy i tajemniczy. Jest w nim wszystko co powinna mieć dobra miniaturka, ale...
    Według mnie zakończenie powinno być trochę bardziej rozbudowane. Akcja w ostatnim akapicie dzieje się niewiarygodnie szybko, łatwo się tam pogubić, można było dodać więcej dramatyzmu i niepewności.
    Mimo wszystko to jedna z lepszych miniaturek jakie tu się pojawiły, mam nadzieję, że autorka będzie się dalej rozwijać, bo ma nie mały potencjał! :)
    Życzę powodzenia i pozdrawiam
    ~Patka :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Miniaturka całkiem niezla, moim zdaniem za mało wyjaśnień, ale ma w sobie to coś ;)
    Życzę Ci powodzenia.
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili.

    opowiadaniahp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Miniaturka jest przyjemna, w sam raz do szybkiego poczytania dla chwilowego zabicia nudy. Jest lekka, co jest i plusem i minusem. Plusem, bo ekspresowo się przez nią przebiega, hop-siup i przeczytane, bez męczenia się. Minusem, bo z powodu szybkej akcji, niewyjaśnione jest wiele kwestii, o których osobiście chciałabym się dowiedzieć więcej. Przykładowo kwestię ślubu Draco z Astorią i niewyjaśnionych do końca relacji Hermiony z Ronem.
    Całkiem podobał mi się twój styl pisania. Przynajmniej na początku, bo im bliżej końca, tym ciężej mi się już niestety czytało i chyba jest to za sprawą tego, że zaczęłaś budować strasznie krótkie zdania i to w natłoczeniu wielu obok siebie.
    Nie ma zarzutów co do ortografii, na szybko nic nie rzuciło mi się w oczy. Interpunkcja do wypracowania, ale źle nie jest.
    Ogólnie widać, że masz potencjał i chętnie zajrzę kiedyś na twojego bloga.
    Życzę dużo weny i sukcesów :)

    Addie
    heaven-knows-niebiosa-wiedza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakbyś kiedyś znalazła chwilkę to adres bloga - http://ammalinne-opowiadania.blogspot.com/ serdecznie zapraszam : )

      Usuń
  13. Miniaturka... jest naprawdę dobra! nie znalazłam żadnych szczególnych błędów, styl pisania też jest dobry jak i cały pomysł!
    Tak jak pewnie się domyślasz z przyjemnością zajrzę do twojego bloga, gdy tylko on powstanie :)
    Pozdrawiam, Lora :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. blog już powstał pod adresem http://ammalinne-opowiadania.blogspot.com/ serdecznie zapraszam : )

      Usuń
  14. Niesamowite, naprawdę iście genialne opowiadanie! Dawno nie miałam już okazji przeczytać czegoś dobrego. Masz dar, dziewczyno! Szlifuj go, a ja chętnie zaznajomię się ze skutkami tego szlifowania! :)
    Pozdrawiam, Ravi ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. adres bloga to http://ammalinne-opowiadania.blogspot.com/ więc myślę, że tutaj się zapoznasz z "skutami szlifowania"
      : )

      Usuń
  15. Bardzo fajny, ogólny pomysł na opowiadanie.
    Świetnie napisana miniaturka. baardzo mi się podobała.
    Pozdrawiam i życzę sukcesów,
    SWK x

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo przyjemna i fajna miniaturka. Jednak zastanawiało mnie jedno. Hermiona w Slytherinie? Mugolaczka? Oczywiście, każdy ma swoją wyobraźnie i to właśnie u ludzi cenie. Ja też dopiero zaczynam, więc wiem, że z dnia na dzień będzie lepiej!
    Pozdrawiam
    Krukonka

    http://dramione-warto-sluchac-glosu-serca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. adres bloga to http://ammalinne-opowiadania.blogspot.com/ serdecznie zapraszam : ) jakbyś mogła mnie czasem odwiedzić, to byłoby mi bardzo miło :)

      Usuń
    2. Jak będę miała czas, na pewno wpadnę. :)

      Usuń
  17. Hej,
    Tu Never i startuję z nowym opowiadaniem "Just Breathe". Serdecznie zapraszam do zapoznania się z Prologiem :)

    zajawka:
    "Urocza postać drugoplanowa. Jej wyjątkowe cechy wystarczały by mogła wybić się z tła postaci epizodycznych i czyniły z niej dobre wsparcie dla głównego bohatera. Oczywiście. Wkraczała do akcji w momencie kryzysowym i ratowała sytuację. Niewiele emocji. Jednostajne nastroje przez większość czasu. Tyle się w niej widzi.
    Spokojna, mądra, wierna, ambitna – mówimy bez zastanowienia. Myślimy, że wiemy o niej wszystko. Nie tylko my. Większość.
    A przecież zasługuje na więcej. Na znaki szczególne, słabości. Na prywatność.
    Mówimy, że ją znamy, choć nie mamy prawa do takich słów."

    Pozdrawiam i życzę weny!
    ostatnie-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Podobało mi się. Przede wszystkim świetnie opisałaś uczucia i otoczenie. Średnio do gustu przypadło mi zakończenie. Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeczytałam. Teraz wypadałoby zostawić komentarz tyle że większość kwestii, o których miałam zamiar napisać zotała już poruszona. To "kocham ciebie" zdecydowanie źle brzmi poza tym tak się nie mówi , ale to niewielki błąd. Do poprawy jest też coś co mi osobiście trochę przeszkadzało w czytaniu. Dość częśta zamiana "i"na "o" i odwrotnie. Tego żaden word nie wyłapie bo to teoretycznie nie jest błąd trzeba samemu przeczytać kilkakrotnie lub.poprosić kogoś o pomoc. Beta na pewno by się przydała.
    Poza tym w większości kwestii muszę zgodzić się z Wredną Hipokrytką choć jak dla mnie jej wypowiedź wcale nie była wredna. Konstruktywna krytyka zawsze się przyda na początek. W miarę moich możliwości czasowych postaram się zajrzeć i zobaczycz jakie robisz postępy.
    pozdrawiam rapsodia89

    OdpowiedzUsuń
  20. wow, wow, wow! :D napisalas to meeegasnie cudownie! ;) jestem pod wielkim wrazeniem. :D jestes pewna, ze wczesniej juz nie rozwijalas sie jakos pisarsko czy jak? :* a pomysl naprawde fajny. Jeszcze sie z takim nie spotkalam wiec tym bardziej pochwala :) pozdrawiam! ;3 Zielonoo;*

    OdpowiedzUsuń