piątek, 30 stycznia 2015

Miniaturka Alys - "Podróż na baletkach cz.I"

Witajcie! 


Do naszych drzwi zapukał już piątek, więc dodaję dla Was kolejne dzieło literackie. Tym razem jest to Miniaturka Alys pod tytułem - "Podróż na baletkach", którą autorka w całości dedykuje bliskiej jej sercu Alinie - dla której powstała. Jest to dopiero jej I część. O kolejne musicie poprosić Alys w waszych komentarzach :)
Z powodu pewnych problemów i małych niedomówień, w tym tygodniu WYJĄTKOWO pojawi się również druga miniaturka, autorstwa Cassandry Follow - Na którą ZAPRASZAM WAS w PONIEDZIAŁEK :) 
Bardzo proszę o wasze komentarze - to one karmią wenę autorek oraz są głównym źródłem ich motywacji.
Zapraszam wszystkie osoby chętne do publikacji tu swoich dzieł do kontaktu pod adresem: venetiia.noks@gmail.com
Korzystając z możliwości nepotyzmu... Zapraszam Was również w niedzielę na premierę 4 rozdziału Rubinu i Stali :)
Buźki dla wszystkich !
Venetiia Noks.




***

Londyn
Wakacje, czas odpoczynku dla wszystkich... uczniów. Rodzice panny Granger właśnie zbierali się do pracy. Ich jedyna córka korzystała z chwili wytchnienia po wczorajszym treningu. Dla Hermiony lato było czasem odpoczynku od szkoły, ale daleko temu było do błogiego lenistwa tak uwielbianego przez jej hogwarckich przyjaciół, którzy wakacje spędzali tradycyjnie- w Norze. Ona w czasie wakacji poświęcała cały swój wolny czas na balet. Nikt nie wiedział, że panna Granger tańczy nawet podczas roku szkolnego w Hogwarcie. Już w pierwszej klasie wyprosiła u dyrektora zgodę na nocne treningi w specjalnie przystosowanej do tego klasie, mogła nawet kosztem lekcji wracać, przez kominek dyrektora, na występy w mugolskiej Akademii Baletowej. Ale to, czego dokonała w tym roku było jej życiowym osiągnięciem w dziedzinie dyplomacji. Udało się jej przekonać Albusa Dumbledore'a i Olimpie Maxime, by zezwolili jej na półroczny pobyt w Akademii Magii Beauxbatons. Oczywiście oficjalnie w ramach wymiany uczniowskiej między tymi szkołami, a to, że jej zespół baletowy występuje przez pół roku w Paryżu, to całkowity przypadek.... Warunkiem tego była jej obietnica utrzymania dotychczasowej średniej, jak również egzaminy po powrocie z Francji u każdego z profesorów w Hogwarcie.
Panna Granger niechętnie otworzyła zaspane oczy. Za oknem siedziała piękna płomykówka trzymając w dziobie dwa listy do dziewczyny. Hermiona wyskoczyła z łóżka i otworzyła okno, wpuszczając sowę do środka. Listy posiadały pieczęcie szkół i zawierały spis podręczników potrzebnych jej w tym roku w każdej z nich. 
- Na szczęście część z nich się pokrywa....- powiedziała sama do siebie.
- Możesz zanieść dla mnie list?- spytała sowę- Jedną paczuszkę do Nory.

Dziewczyna postanowiła w tym roku odejść od tradycji i kupić Harry'emu na urodziny coś innego niż książka. Ten zegarek znalazła tydzień temu w centrum handlowym gdy robiła z rodzicami zakupy. Zwykły mugolski zegarek, jednak cyfry na tarczy były jakby strząśnięte w jeden kąt, a nad nimi znajdowały się słowa „cokolwiek i tak jestem spóźniony” co idealnie odzwierciedlało punktualność bruneta.
Hermiona przygotowywała sobie śniadanie, gdy usłyszała warkot silnika przed domem, a chwilę później dzwonek do drzwi. Zaskoczona poszła otworzyć.
- Przecież Ginny miała wpaść dopiero jutro.
- Ale ona nie używa samochodu, korzysta z kominka- odezwał się głosik w jej głowie
- Tak słuch....- stanęła w otwartych drzwiach, a zaskoczenie odebrało jej mowę.
- Mała, nie przywitasz partnera do tańca?- zapytał przystojny brunet unosząc kpiąco brew.
- Michele!- Dziewczyna z piskiem rzuciła się brunetowi na szyję.
- Gdybym wiedział, że to powitanie będzie moim ostatnim, to bym się chociaż przeżegnał.

Kobieto! udusisz mnie!
Hermiona ze śmiechem odsunęła się od chłopaka.
- Takie chucherko jak ja miałoby cię udusić, wielkoludzie?! Żaden sąd ci nie uwierzy!
- Martwi jakoś nie grzeszą elokwencją. Może zaprosisz mnie na kawę?
- Jasne, wejdź. A ja zaczęłam cię już posądzać o bezinteresowność....
- O co?! Tego słowa nie ma w moim słowniku.
- Tak właśnie myślałam.- Dziewczyna parsknęła śmiechem.- Pojedziemy razem na trening?
- Czy ty uważasz, że fatygowałbym się do ciebie i zaszczycał cię moim towarzystwem, gdybym nie oczekiwał, ze będziesz mi towarzyszyła na treningu? Naiwna. - Chłopak roześmiał się głośno.
- Tak właśnie myślałam. - Dziewczyna wspięła się na palce i namiętnie pocałowała Michele.

- Nadal jestem naiwna?
-Teraz jesteś namiętna, też na „N”....
Reszta śniadania upłynęła w podobnej atmosferze, na przekomarzaniu się, jedzeniu i okazyjnych czułościach. Panna Granger pozbierała rzeczy ze stołu i gdy schowała je do lodówki, została przyciągnięta przez chłopaka i mocno pocałowana. Kiedy zegar wybił 9:30, Hermiona niechętnie oderwała się od ust chłopaka, patrząc oskarżycielsko na zegar. Widząc jej reakcję, Michele się roześmiał.
- Nie patrz tak na niego. To nie jego wina, że ze mną czas płynie szybciej. 
- Gratuluję.
Chłopak popatrzył na nią zdezorientowany. 
- Twoje Ego właśnie wykroczyło poza granice Londynu. - W odpowiedzi chłopak wyszczerzył zęby w uśmiechu. 
- Idź się spakuj, czekam w aucie... - Cmoknął ja w policzek i wyszedł z domu.

***

Gdy weszli do sali treningowej, byli ostatnia parą.
- Miło, że wreszcie jesteśmy w komplecie.- Rozległ się za nimi schrypnięty głos.- Rozgrzewka.
Madame Troczenko wstała ze swojego fotela. Była to kobieta po czterdziestce. Kiedyś tańczyła w narodowym balecie angielskim ale kariera baletnicy jest krótka. Po skończeniu trzydziestu lat Lidia Troczenko założyła prywatną Akademię Baletową, gdzie wykształciła już kilka gwiazd. Od swoich podopiecznych wymagała pełnego zaangażowania i perfekcyjności. Wyrzucała bezlitośnie, gdy ktoś się nie przykładał, a pojęcia takie jak choroba czy niedyspozycja nie istniały w słowniku panny Troczenko. 
- Hermiono!
- Tak?
- Zwiąż włosy. To nie stajnia, tylko studio baletowe.
- Oczywiście, madame. - Dziewczyna pobiegła do łazienki, by zrobić sobie koka.
Gdy wróciła na salę w odpowiedniej fryzurze, Michele rzucił jej kpiące spojrzenie.

- Może po zajęciach sprawdzimy u mnie czy jestem ogierem? - spytał, gdy ona kręciła piruety zgodne z wymogami nauczycielki. Najnowsza choreografia wymagała od grupy maksymalnego zaangażowania. Panna Troczenko lubiła „światowy” poziom. 
- A kto cię tam wie, może z ciebie tylko łagodny wałaszek....- odbiła piłeczkę Hermiona.
- Grabisz sobie, dziewczyno i prędko z mojego łóżka nie wyjdziesz. 
- Dam ci ciepłe mleko, żebyś się nie popłakał i oboje zmęczeni pójdziemy spać.
- Dobrze wiesz, że długo ci nie pozwolę spać...
Po ćwiczeniach nastąpiło zwyczajowe podsumowanie. 
- Marie, nie widzę uśmiechu kochanki, ty nie idziesz z nim na piwo, tylko do łóżka. Paul, panuj nad Hanną, chwieje się przy piruetach... Rose, za wolne obroty. Jackob, za sztywne ruchy. Michele... pokaż im, jak to powinno wyglądać, u ciebie znalazłam najmniejsze niedociągnięcia.
- Sam? - spytał zdezorientowany
- Czy to jest solowy układ? - Uniosła ironicznie brew. - Naprawdę chłopcze czasem wątpię w twoja inteligencję.
Hermiona stanęła z Michele na środku sali, po chwili zaczęła się muzyka.
Dziewczyna zaczęła tańczyć patrząc chłopakowi głęboko w oczy, a na jej ustach widniał zalotny uśmiech. Michele patrzył na nią z nieskrywanym pożądaniem w oczach. To była ich chwila i dali się ponieść piosence. 
Nawet nie zauważyli gdy melodia dobiegła końca. Do rzeczywistości przywróciły ich dopiero brawa kolegów z zespołu.
- Idealnie nie było, ale dobrze. Tak ma to wyglądać . - zwróciła się do grupy. - Nie interesuje mnie, jak to zrobicie. Macie ćwiczyć, ale technika to nie wszystko. Macie patrzeć na partnera jak na kochanka, a nie kumpla od piwa i nie interesuje mnie, kogo sobie wyobrazicie.
Hermiono razem z Michele przyjdziecie jutro na zajęcia. Muszę z wami jeszcze poćwiczyć, jeśli mam wam dać główne role.- Na te słowa dziewczynie zaświeciły się oczy.- Dziękuję wszystkim, z pozostałymi widzę się za dwa dni.
-Do widzenia.
- Hermiono!
-Tak, madame?
- Pamiętaj następnym razem o koku, nie lubię się powtarzać. - Kobieta odwróciła się i zniknęła na zapleczu.- I tak dam wam główne role... to był najlepszy taniec od bardzo dawna - szepnęła do siebie.

*** 

Do domu Michele'a dojechali w rekordowym tempie. 
- Chcesz coś do picia? 
- Może za chwile, teraz marzy mi się prysznic.
- Wiesz, gdzie jest łazienka.
- Mogę sobie pożyczyć jakiś twój podkoszulek?
- Jasne, weź, który chcesz... - Nagle chłopak zerwał się z krzesła. - Poczekaj, przyniosę ci...
Ale dziewczyna już weszła do jego sypialni i zmierzała w stronę szafy
-Plotyn, nie!- krzyknął chłopak, wpadając do pokoju.
Dziewczyna rozejrzała się po pokoju przestraszona. Dopiero teraz zauważyła sowę, która wpatrywała się w nią ze złością. 
- Przepraszam za nią. - Michele wystawił rękę, a sowa usiadła mu na ramieniu.- Nie lubi obcych w moim pokoju. Jest dość … zaborcza.
- Poza tym, że jest piękna.
- Jak jej właściciel …
- No tak, ta twoja skromność... słyszałeś kiedyś o samokrytyce? 
- Nie, a co to?
- Jak mówiłeś na nią? Plotyn?
- Taka słabość do historii... 
- Ja mam kota. 
Chłopak spojrzał na nią z ciekawością.
- Lepszy kot, niż ropucha... - Zamilkł na chwilę, rozważając wszystkie za i przeciw. - Gdzie się uczysz?
Tym razem to dziewczyna rozważała, ile może powiedzieć. Chłopak widząc jej wahanie, uśmiechnął się lekko.
- Pewnie jesteś z Hogwartu - powiedział żartobliwym tonem. Skinęła głową, a w jej oczach malowało się niemałe zaskoczenie.- Ja jestem z Beauxbatons. Szósty rok, tak jak ty.

Oboje chwilę stali przyglądając się sobie. 
- Ale... Jak? Przeciez nic nie zauważyłam. Musiałabym coś zauważyć, przecież magioa daje jakoś o sobie znać! - zawołała z wyrzutem.
- Widać potrafię się dobrze maskować.
- Na tyle dobrze, żebym cię nie znalazła w waszej szkole? - spytała przekornie dziewczyna, układając sobie w głowie zaskakujące fakty i doszukując się w ich znajomości malutkich przejawów magii. Miała ochotę sama się stuknąć w głowę historią Hogwartu, że wcześniej nie powiązała tych wydarzeń. Chłopak spojrzał na nią zdziwiony.
- Jadę do was na wymianę na pierwszy semestr – wyjaśniła. 
Michele uśmiechnął się szeroko i przytulił ja do siebie. Dziewczyna syknęła cicho z bólu. 
- Coś nie tak?
- Nie czuję palców.
- Zdejmij skarpetki i zobaczymy, co da się z tym zrobić....
- Muszę je wymoczyć a potem...
- Ale ja mówię o zaklęciu. 
- Ale ja wolę mieć komplet palców u nóg.
Michele prychnął i ściągnął z nóg skarpetki.
- Widzisz, by któregoś mi brakowało? A teraz daj swoje kończyny...

Hermiona usiadła na łóżku chłopaka i zdjęła skarpetki, patrząc z niesmakiem na oplastrowane palce.
- No nieźle się załatwiłaś. Potrzymaj Plotyna, muszę znaleźć różdżkę.
- Wiesz, co robisz? - Dziewczyna patrzyła na niego niepewnie.
- Spokojne loki, przecież widziałaś, że mam wszystkie palce, robiłem to nie raz.- Chłopak machnął różdżką w kierunku jej stóp, a z końca różdżki wypłynął biały promień i owinął się wokół jej palców. Dziewczyna zaczęła się śmiać.
- Łaskocze! - zawołała, a Michele uśmiechnął się pod nosem.
Po chwili Hermiona odkleiła plastry z uzdrowionych palców.
- Nie mogłeś mi powiedzieć wcześniej, że jesteś czarodziejem? Zaoszczędziłbyś mi bólu...
- Ból hartuje ciało - odparł filozoficznie. - Mam nadzieję, że podziękujesz za ratunek...
- Dziękuje bardzo- odparła Hermiona z uśmiechem
Chłopak tylko pokręcił głową i poszedł zamknąć drzwi.
- Jesteś niepoprawny.

-Raczej niewyżyty - sprostował, przekręcając klucz i odwracając się do dziewczyny.
- Też na „N”- wyszeptała nim zatopiła się w czułym pocałunku. 
Chłopak delikatnie pieścił jej ciało, a ona nie pozostawała mu dłużna, wzajemny dotyk stawał się bardziej odważny, a pocałunki namiętne... Zerwali z siebie wzajemnie ubrania, a Michele podniósł Hermionę i położył na łóżku. Dziewczyna przyciągnęła go do siebie. Chłopak, straciwszy równowagę, wylądował na niej, w ostatniej chwili asekurując się rękoma. 
- Uważaj, maleńka, nie tak ostro, bo przypadkiem cię uszkodzę.
- Zamknij się- warknęła, przyciągając go znów do siebie.
Znali swoje ciała i oczekiwania partnera. Wiedzieli, jak sprawić drugiej osobie przyjemność i wykorzystali tę wiedzę. Gdy oboje opadli zmęczeni i zarumienieni na poduszki, Hermiona podniosła się na łokciu i popatrzyła na chłopaka. 
- W szkole nie będzie już takich możliwości....
- Raczej nie. Mam kilku współlokatorów. Ty też dostaniesz dormitorium z dziewczętami... 
- To trzeba cieszyć się tym, co mamy. - powiedziała panna Granger, siadając okrakiem na chłopaku.
- I kto teraz jest niewyżyty? 
W pokoju zapadła cisza, przerywana ich głośnymi oddechami. 

Leżeli koło siebie zarumienieni z wysiłku, usiłowali unormować oddech. 
- Michele! - rozległ się głos w korytarzu. - Pierre do ciebie przyjechał.
- Cholera. Moja matka! - Popatrzyli na siebie przerażeni. Wyskoczyli z łóżka i zaczęli kompletować swoją garderobę. 

- Miche, otwórz - rozległ się męski głos za drzwiami
Michele machnął różdżką, a łózko samo się posłało. Spojrzał na ubraną Hermionę i poszedł otworzyć drzwi. 
- No wreszcie! Człowieku, barykadujesz się, tak jakbyś nierząd upra... - Zobaczył Hermionę.- wiał.
- Poznajcie się, Hermiona Granger, moja partnerka, Pierre Duval, mój przyjaciel ze szkoły. Hermiona będzie z nami chodziła przez pierwszy semestr w ramach wymiany.
- Miło mi poznać przyjaciela Michele - powiedziała zarumieniona dziewczyna
- Mi również jest miło poznać jego....partnerkę – dokończył, mrugając do Michele 
- Muszę się zbierać, niebawem wpadnie moja przyjaciółka...

- Możemy cie podrzucić, prawda, Michele?
- Właśnie miałem to zaproponować...
Gdy dojechali pod dom Hermiony, Michele odprowadził ja do drzwi.
- Partnerka? 
- No a nie?
- Michele Redonie, czy ty mi w ten sposób proponujesz związek?- zapytała dziewczyna z przewrotnym uśmieszkiem.
- Ja nikogo nie mam, ty nikogo nie masz, a razem nam dobrze... może moglibyśmy spróbować...?
- Uroczo wyglądasz, jak się rumienisz....
- Ja się nie rumienię! 
- Oczywiście że nie, a teraz pocałuj swoją dziewczynę na do widzenia.
Chłopak pochylił się, objął ją w talii i złożył na jej ustach długi i namiętny pocałunek. 
- Wiesz że tym sposobem skazałaś się na dzielenie ze mną szkolnej ławki przez najbliższy semestr?

Hermiona rzuciła okiem na samochód.
- Idź, twój kolega czeka, a szkolna ławkę jakoś przeboleję. Do jutra!
- Przyjechać po ciebie przed treningiem?
- Jeśli mógłbyś... - Teatralnie zatrzepotała rzęsami.
Chłopak przewrócił oczami i wsiadł do samochodu. Po chwili odjechał z piskiem opon.

***


Tymczasem w Malfoy Manor
Młody blondyn opadł na łóżko, ciężko dysząc. 
- Dracusiu, kochanie... - Brunetka przytuliła się do nagiej piersi arystokraty.
- Pansy, ile razy mam ci powtarzać, że masz się do mnie nie czulić PO? I nie zdrabniaj mojego imienia w ten sposób! - Zirytowany chłopak wstał, zebrał swoje ubrania i poszedł do łazienki.
- Ale smoczku....
- NIE NAZYWAJ MNIE SMOCZKIEM!! - wrzasnął, trzaskając drzwiami do łazienki. 
Co z dziewczynami jest nie tak?- pomyślał.- Wie, że nie lubię czułości po seksie, a i tak obejmuje mnie tymi mackami. Żeby chociaż dało się logicznie pogadać... Ale nie. - zżymał się.- Chociaż trzeba przyznać, że Pansy zna się na rzeczy. - dodał, oglądając ślady paznokci na plecach i wspominając stosunek.- Muszę ją jakoś przeprosić. Może nowa sukienka? Tak. Nowe sukienki to coś, co kobiety lubią dostawać. Bardziej cieszą się chyba tylko z brylantów.
Wyszedł z łazienki. Dziewczyna leżała na łóżku odwrócona plecami do drzwi łazienkowych.
- Pansy? - Dziewczyna spojrzała na niego. - Umyłabyś mi plecy?
Wstała i podeszła do niego 
- Oczywiście Dracu....Draconie. - poprawiła się szybko.
Smok uśmiechnął się pod nosem - Jednak coś dotarło - pomyślał z satysfakcją.
W wannie dziewczyna wzięła gąbkę i delikatnie przemyła rany na plecach Dracona. 
- Boli?
- Nie bardziej niż zwykle... możesz mi nasmarować je maścią? Szybciej się zagoją. Po obiedzie idę na Pokątną, kupić podręczniki, jeśli chcesz, możesz iść ze mną.
- Bardzo chętnie, Draco. 
Wykwintny obiad w rezydencji Malfoy'ów przebiegał w ciszy. Nikt nie uważał za stosowne rozmawiać podczas posiłków. To było wbrew etykiecie. W tym domu panowały tylko dwie zasady: Trzymaj się Etykiety i Nie pokazuj słabości, przy czym okazywanie uczuć było uznawane za słabość. Szlachectwo zobowiązuje- z takiego założenia wychodził Draco i bez słowa podporządkowywał się regułom panującym na dworze. 
- Matko.
Pani Malfoy podniosła wzrok na syna

- Po obiedzie chcielibyśmy udać się na Pokątną i kupić potrzebne rzeczy do szkoły.
- Oczywiście synu.
Draco uśmiechnął się w duchu. Pojadą samochodem, to było prawie tak cudowne jak latanie na miotle, pęd powietrza i ta szybkość. Uwielbiał swoje nowe Audi.
Gdy zaparkował pod Dziurawym Kotłem i wysiadł z samochodu, aż jęknął. Przed nim stał nowiutki Aston MartinVanquish. Kierowca przy otwartej szybie rozmawiał przez telefon.
- Podjechać po ciebie? … Jeszcze jestem w domu, więc dla mnie to nie problem... A co z twoja znajomą?...Ok, to będę za kwadrans.... Do zobaczenia, Ermi.
Poszedł z Pansy na Pokątną, heroicznie nie odwracając się, by jeszcze przez chwilę rzucić okiem na to czarne cudo motoryzacji. Poszli do apteki, gdzie uzupełnili składniki eliksirów, wstąpili („tylko rzucę okiem”) na jakieś 30 minut o sklep ze sprzętem do Quidditcha. Po drodze w sklepie z biżuterią kupił Pansy małą błyskotkę i dziewczyna zapomniała zupełnie o wydarzeniach z sypialni.
Na koniec udali się do księgarni „Esy i Floresy” po nowe podręczniki. Draco zauważył między półkami chłopaka z cud-samochodu, rozmawiał innym chłopakiem, spoglądając z czułym uśmiechem na drobną szatynkę,chodząca ze sprzedawcą po całym sklepie w poszukiwaniu książek. Mini spódniczka odsłaniała jej zgrabne nogi i podkreślała linie pośladków, a długie brązowe loki opadały na plecy. Przylegająca do ciała koszulka leżała na niej idealnie, dopełniając obrazu doskonałości.
- W taką laskę też bym się tak wgapiał - pomyślał bezwiednie Dracon.
- To wszystko, dziękuje panu. - Szatynka podeszła do kasy. - Michele? - Kierowca Aston-cuda przerwał rozmowę i spojrzał na dziewczynę. - Może byś pomógł?
- No nie wiem, zawsze chcesz być górą... i dajesz sobie radę sama, co zawsze podkreślasz...
Szatynka podeszła do Michele stanęła na palcach i gorąco go pocałowała.
- Czy teraz mogę liczyć na twoją pomoc?
- Teraz to inna rozmowa - odpowiedział chłopak z uśmiechem i chwycił pakunki dziewczyny, po czym wyszli ze sklepu.
Draco jeszcze przez chwilę gapił się na drzwi, za którymi zniknęli. Potrząsnął głowa starając się wyrzucić z myśli obraz drobnej szatynki. Było w niej coś irytująco znajomego... 


***
- Ginny, przepraszam że tyle to trwało. Michele podrzuci nas do domu... - zaczęła się tłumaczyć. - Czy to ja się kurczę, czy wy rośniecie? - To pytanie było jak najbardziej uzasadnione. Najmłodsza latorośl Weasleyów mierzyła już ponad metr siedemdziesiąt i panna Granger zaczynała wpadać w kompleksy ze swoim małym wzrostem.
- Hermona! Wypiękniałaś! - Szatynka zarumieniła się lekko, oprzytomniała jednak, słysząc za sobą chrząknięcie- Tak, właśnie poznajcie się, Ginewra Weasley...
- Dla przyjaciół Ginny - wtrąciła zainteresowana, kładąc nacisk na imię
- A to Pierre Duval. - Chłopak ucałował dłoń rudej. - I Michele Redon. – Chłopak uśmiechnął się 
- Miło cie wreszcie poznać. Jestem partnerem Hermiony. - Oczy rudej zrobiły się wielkie jak galeony.
- Podrzucicie nas? 
- Przecież ci to obiecałem. - Chłopak ucałował czubek nosa szatynki. Nagle wyprostował się i uważnie przyjrzał się Ginewrze. - Może tobie uda się przekonać tę upartą istotę do sesji zdjęciowej. 
- Masz to jak w banku. - Ginny zaświeciły się oczy.
Hermiona obdarzyła ich spojrzeniem głodnego bazyliszka. 
- Miło, że szanujesz moje decyzje.
- Kochanie, szanuję twoje mądre decyzje, ale twoja odmowa do nich nie należy. Chodźcie, bo transport wam odjedzie.


***
Wyszli z Pansy z Dziurawego Kotła, gdy roześmiana grupa wsiadała właśnie do Astona. Ruda dziewczyna i ten drugi chłopak wsiedli do tyłu, natomiast kierowca przytrzymał drzwi szatynce i szepnął jej coś do ucha. Skinęła głową i wsiadła do auta. Chłopak powoli obszedł samochód, wsiadł i odpalił to cudo. Tak, tego dźwięku Draco mógł słuchać jak kołysanki na dobranoc. Po chwili Aston-cud zniknął za zakrętem. 
- Wsiadasz?- spytał, bo Pansy stała i patrzyła na miejsce gdzie przed chwilą stał Aston.

- Już, przepraszam, zamyśliłam się.
- Odwiozę cię do domu, dziś chcę być sam.
- Dobrze, Draco. - To była cała rozmowa, jaka przeprowadzili od wyjścia z Dziurawego Kotła.
Każde z nich pogrążone było we własnych myślach.
- Draco przede mną nie otwierał drzwi i nie patrzył z taką czułością – myślała. - Ale mnie kocha. - Starała się sobie wmówić, że tego właśnie pragnie, głaszcząc bezwiednie błyskotkę od chłopaka.
- Ale tamten chłopak, gdy upadła mi książka, podał mi ją z takim cudnym uśmiechem... I to jak obejmował swoją partnerkę...DOŚĆ! Kocham Draco, a on kocha mnie.
- Tak myślisz?- odezwał się ironiczny głos w jej głowie, ale Pansy skutecznie kazała mu się uciszyć
- Ta dziewczyna miała w oczach taką przekorę... seks z nią musi być niesamowity - pomyślał Smok – Szkoda, że już jej pewnie nie spotkam, w Hogwarcie takich nie ma. Jak miała na imię... Ten chłopak, Michele, użył śmiesznego zdrobnienia... Ermi. Ciekawe, skąd byli?
- Z Francji.- odpowiedziała Pansy.
Dopiero po sekundzie Draco zorientował się, że ostatnie pytanie zadał na głos.
- Ale kto?
- Ta wesoła grupa z księgarni, co wsiadała do tego samochodu Astona czy jakoś tak.
- A skąd ty o tym wiesz? - spytał zdziwiony.- No to nie spotkam jej już nigdy-dodał w myślach. I poczuł coś, jakby żal, ale przecież jej twarz była taka znajoma...
- Bo faceci między sobą rozmawiali po francusku.
- Nie zwróciłem na to uwagi. Ty znasz francuski?- Kolejny raz się zdziwił.
- Tak jak ty. Do zobaczenia, dziękuję za prezent.


- Do zobaczenia.- odparł chłopak. 
Gdy tylko zamknęły się za nią drzwi samochodu, Draco wrzucił wsteczny i wycofał z podjazdu.
Nie obejrzał się na swoją dziewczynę, jego myśli krążyły wokół drobnej szatynki z Astona. 

44 komentarze:

  1. Hej, to się już skończyło, czy będzie kontynuacja ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przepraszam, zapomniałam dodać, że to tylko 1 cz. :) Alys ma już dalszą część, ale teraz musicie w komentarzach ją przekonać, żeby ją pokazała :)

      Usuń
  2. Hej! Fajna miniaturka, dużo opisów, ale Michel i Draco fajni! Czekam na ciąg dalszy i link do bloga. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest cudo ! Bardzo bardzo proszę o nową część !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie próbuj nie dodać nowej części miniaturki..! :D
    Dawno nie czytałam czegoś co tak przyjemnie się czyta.:)
    Usposobienie Michele'a to w niektórych blogach charakter Draco.
    Duży plus za to, że nie od razu ich połączyłaś. .:D
    Draco pójdzie do Hogwartu... Hermiona do Beauxbatons .. gdzie oni się spotkają..?Na rozpoczęciu roku..?
    A wracając jeszcze do Michele'a.... stworzyłaś po prostu ideał. Ideał w każdej postaci; to, jakim jest dżeltelmenem gdy otwiera jej drzwi, jak się z nią zabawnie przedrzeźnia, to jak okazuje jej na każdym kroku choćby małe czułości takie jak buziak w czubek nosa.... każda z Nas marzy o takim chłopaku. <3.
    Więc tym bardziej nie wiem jak w to wpleciesz Dramione... może jakiś wypadek (śmiertelny) Michele'a.. a może jego zdrada... nie wiem. Ja od takiego faceta nie odchodziłabym nawet dla Dracona.. :D
    Podoba mi się niska, sexowna i zadziorna Hermiona. Kocham opowiadania w których taka jest..! ;D
    I pomysł z Akademią Baletową... on jest taki... świeży, taki inny od wszystkich. <3
    Widać, że się postarałaś opisując lekcje, madame Troczenko.. to wszystko było takie realne.. :D
    Ja CZEKAM NA KOLEJNĄ CZĘŚĆ MIENIATURKI..! :D
    I poproszę link o bloga jeśli takowy istnieje. :D
    Weny, bo talent to Ty już masz :*
    ``Miaa
    http://dramione-miaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialne ❤ zapiera dech w piersiach :) nie mogę się doczekać następnej ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Super miniaturka bardzo fajnie i lekko się ją czyta moim zdaniem to niezły materiał na opowiadanie :) Czekam z niecierpliwością na drugą część, wątek baletu sprawia że jest jeszcze fajniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super się zaczyna!!!! czekam z niecierpliwością na cdn <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Super miniaturka ;) Błagam dodaj następną część jak najszybciej... Nie mogę się już doczekać.

    Qeiko

    OdpowiedzUsuń
  9. Zakochałam się nananana! JEST TAK WIELE WSPANIAŁYCH BLOGÓW, A TAK MAŁO CZASU.
    KOCHAM<3
    http://dramione-atlas-milosci.blogspot.com
    >Jeśli masz ochotę i czas to zapraszam do siebie<

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta miniaturka jest wprost cudowna! Uwielbiam baletowe klimaty więc urzekła mnie już od pierwszego momentu. Postacie są genialnie wykreowane, zwłaszcza Michele. Kocham gościa, ale jeśli to ma być dramione to nie wyobrażam sobie innej możliwości niż śmierć Michele'a bo każda inna opcja złamałaby mi serce bardziej niż śmierć. Z ogromną chęcią przeczytałabym dalsze części (lub część) tej miniaturki. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz czytam coś takiego interesującego i intrygującego. Super opowiadanie coś innego :) chciałabym przeczytać kolejne części po jednej czuję niedosyt i nie wiem co może być dalej :) mam cichą nadzieję że autorka da się przekonać na publikację kolejnych części.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo, bardzo wciągające. Jak najszybciej dodaj ciąg dalszy, bo nie wytrzymam. Na początku opowiadania myślałam, że Michele coś sobie zrobi i Miona będzie musiała tańczyć z Draco, ale teraz to już nie wiem. Błagam dodaj kolejną część. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. wow, no koniecznie prosimy o druga czesc !! na prawde swietnie napisana historia! bardzo dobrze sie ja czytalo, dialogi na na prawde wysokim poziomie :) bardzo intrygujace..ale ze dracze nie rozpoznal Herm... hehe ale sie zdziwi :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja czekam na drugą część i nie przyjmuję do wiadomości, że się tu nie pojawi ;)
    Szczerze, od dawna szukałam jakiegoś dramione z baletem w tle, więc bardzo się ciesze z tematu. Jak dla mnie bomba!
    ~JakDlaMnieBomba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tu" - się na pewno nie pojawi druga część, bo ten blog służy do promocji i zachęcenia autorki to samodzielnego prowadzenia bloga. Jedna szansa dla jednej autorki na prezentacje. Ale A. i ja damy znać, gdzie będzie II i kolejne części Baletek :) Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Dlaczego każda chce zabić Michele? akurat ci dwaj są moimi oczkami w głowie... potem dojdzie jeszcze Draco i ktoś... i naprawdę się rozkręci zabawa. Z postaci kobiecych powiem że też będzie miło i wesoło....
    Nie planowałam tu ŻADNEJ śmierci... i cieszę się, że wam się podoba.
    Autorka - A.

    OdpowiedzUsuń
  16. Super :) Czekam na linka do bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chcę już następną część czekam na link do bloga oby jak najszybciej :-) cudowny pomysł i ciekawi mnie co będzie dalej :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cuuudna miniaturka!!! Ciekawy pomysł, świetnie napisana i budzi emocje, co będzie dalej. Jak wyżej, czekam na wieści o II części tego cuda!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam wrażenie, że już gdzieś czytałam podobne o ile nie identyczne opowiadanie. I o ile autorka nie zmieniła pseudonimu, to jest to niestety plagiat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że to 100% opowiadanie tej autorki, bo bardzo dobrze się znamy, a jedyną opcją jest to, że owa autorka sama Ci je pokazała, co jest możliwe, jeśli masz z nią kontakt poprzez gg... :) Może tak być... Bo twarzy można mieć wiele :)

      Usuń
    2. tak też myślałam, ze znam ten tekst.
      Droga A... moje zdanie na temat Baletek znasz, ale z przyjemnością przeczytam to raz jeszcze i poczekam na zakończenie :)
      pozdrowienia,
      Nox

      Usuń
  20. Fajna miniaturka i szkoda by było gdyby II część nie została opublikowana :)
    Pozdrawiam :)
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajny pomysł, oryginalny, takiego chyba jeszcze nie było :)
    Ty też tańczysz, czy po prostu przyszło ci cos takiego do głowy? :)
    Chętnie przeczytałabym druga czesc, jesli możesz, proszę, poinformuj mnie u mnie jak założysz swojego bloga :)
    kocham-cie-dwa-male-slowa.blogspot.com
    Pozdrawiam,
    Cassandra

    OdpowiedzUsuń
  22. Dawno nie czytałam miniaturki która mnie tak zaintrygowala, czekam na ciag dalszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetnia miniaturka, wszystko dobrze rozegrane. Czekam na ciąg dalszy :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie myśl aby nie zakładać bloga! :-D kochana masz taki talent i lekkość pisania, że mogłabym czytać w kółko :) a temat świetnie się nadaje na dłuższe rozwinięcie np w formie opowiadania :) ale miniaturkę tez z chęcią przeczytam :)
    Pozdrawiam,
    Rosenatorka
    PS proszę o link jak założysz bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Absolutnie musi pojawić się dalszy ciąg, nie można zostawiać ludzi w takim niedosycie! Bo historia zapowiada się świetnie <3

    OdpowiedzUsuń
  26. A...Autorka przyznaje się do posiadania ciągu dalszego i umierania do najbliższego piątku z powodów sesji.... bo moi drodzy, System Eksterminacji Studenta (niestety) Jest Aktywny, więc mało śpię i ledwo paczę, ale dziękuję za motywację, obiecuję dać znać po 6 lutym, gdy się obudzę po egzaminach ... gdy znajdę miejsce na tę historię, bo jest moim sentymentem... )przelezała w szufladzie całe 4 lata, dacie wiarę? ) to was niezwłocznie powiadomię
    Dziękuję za motywację
    Autorka

    OdpowiedzUsuń
  27. Miniaturka naprawdę świetna. :D pomysł bardzo fajny. Co najlepsze jeszcze się z takim nie spotkałam :D strasznie jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy naszych bohaterów. :* mam nadzieję, że będę miała szansę dowiedzieć się i napiszesz dla nas dalszą część. Byłoby naprawdę SUPER ;) pozdrawiam! Zielonoo;*

    OdpowiedzUsuń
  28. Autorko miniaturki dodaj nawet 100 części a ja to przeczytam.Cudowny pomysł.Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej.Mam nadzieję że nie będziesz nas długo dręczyć w oczekiwaniu na kolejną część.Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  29. Zostałaś nominowana do LBA!
    http://mojeopowiadaniahp.blogspot.com/
    Pozdrawiam i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  30. Świetne! Kocham! :D Pisz dalej!
    Może ktoś do mnie wpadnie?
    http://dramione-repello-mugoletum.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Cudo *.* Świetne opowiadanie *.* Z niecierpliwością czekam na drugą część ((:

    OdpowiedzUsuń
  32. Jakie to piękne <3
    Jak dla mnie zaczyna się idealnie :)
    Super pomysł, naprawdę.
    Strasznie chciałabym przeczytać kolejne części.. Mam nadzieję że masz ich dużo ;)
    Pozdrawiam,
    SWK <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. Genialna miniaturka. Z niecierpliwością czekam na kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetna miniaturka, oczywiście liczę na szybkie dodanie kolejnej części :)
    Mary.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ma ktoś informacje o kolejnej części? Bo ja i wydaje mi sie, , że inne czytelniczki czekamy z niecierpliwością♡
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam informację, jak autorka pozbędzie się zdjęć z opowiadania i zastąpi je opisami jak również zbetuje całość to zacznie publikować
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  38. jest tu kto? Kiedy nastepna czesc?

    OdpowiedzUsuń