piątek, 13 lutego 2015

Miniaturka Ms Malfoy - "Kaprysy Miłości"


Witajcie...!

W piątek 13-go, czarny kot mi przebiegł drogę... i to dwa razy :)
Mimo to miałam udany dzień, a zwieńczeniem go będzie dodanie dla Was romantycznej miniaturki, pasującej do zbliżających się Walentynek :)

Jej autorką jest Magda - Ms Malfoy, a dedykuje ją ona swojej młodszej siostrze Ani, bez której nie odważyłaby się podzielić z nami swoją twórczością :) Wypada podziękować Ani, że namówiła siostrę do publikacji i nadmienić, że to doskonały przykład do naśladowania. Jeśli Wy macie siostry, przyjaciółki, kuzynki, koleżanki czy po prostu znajome, które piszą do przysłowiowej szuflady, to namówcie je proszę, że zgłaszały się pod adresem: venetiia.noks@gmail.com - Jest wiele osób, które z radością przeczytają ich prace :)

Standardowo w imieniu Ms Malfoy i swoim prosimy Was o szczere komentarze! :)
Pozdrawiam!

Venetiia

PS. Zapraszam Was również na bloga "Dramione - Gdy jesteśmy sami...", gdzie pojawi się dzisiaj specjalny post :) 


***



"Kaprysy miłości"

Nazywam się Hermiona Jean Granger i opowiem wam swoją historię. 

Wszystko zaczęło się na szóstym roku nauki. Był piękny, słoneczny wrzesień. Kilka dni temu zaczął się rok szkolny. Wszyscy uczniowie żyli jeszcze wakacjami. Ja również, ponieważ te wakacje były dla mnie wyjątkowe. To właśnie podczas tych letnich dni spędzonych w Norze z przyjaciółmi uświadomiłam sobie, że Harry już dawno przestał być dla mnie tylko kolegą. Uświadomiłam sobie, że czuję do niego coś więcej niż tylko przyjaźń. Za każdym razem, gdy ze mną rozmawiał, gdy na mnie patrzył, czułam dziwny dreszcz na plecach. Za każdym razem, gdy go widziałam, moje serce zaczynało szybciej bić. Za każdym razem, gdy mnie przytulał robiło mi się dziwnie gorąco. Zakochałam się. Pewnie myślicie, że miałam farta, bo zakochałam się w chłopaku, z który na co dzień jestem bardzo blisko. NIE. Nie miałam. To było jeszcze gorsze niż gdybym go nie znała. Świadomość, że jest tak blisko, a jednocześnie tak daleko dobijała mnie. Na ostatnie dwa tygodnie wakacji wróciłam do domu. Chciałam wszystko w spokoju przemyśleć. Całymi dniami leżałam wpatrując się w sufit i myśląc tylko o jednym. O tym co nadawało sens mojemu życiu. O Nim. Stwierdziłam, że nie mogę bezczynnie czekać aż miłość ucieknie mi sprzed nosa. Postanowiłam, że po powrocie do szkoły powiem mu co do niego czuję. Niestety, powrót do Hogwartu okazał się dla mnie tragiczny. Już w pociągu zauważyłam, że coś jest na rzeczy. Ginny cały czas chodziła jakaś rozpromieniona, a Harry również wyglądał jakby wypił eliksir rozweselający. Coś musiało się stać. Pytanie tylko co? Po kilku dniach w szkole bez problemu zorientowałam się, że moja najlepsza przyjaciółka i chłopak, w którym jestem zakochana mają się ku sobie. Każdego dnia widziałam jak zbliżają się do siebie. Każdego dnia widziałam radosny błysk w ich oczach. Każdego dnia słyszałam urywki ich rozmów… i nie robiłam nic. Bo co mogłam zrobić? Nie mogłam przecież pozbawić ich szczęścia. Nie mogłam zniszczyć życia osobom, na których najbardziej mi zależało. Dlatego starałam się zapomnieć o moim uczuciu. Pragnęłam by moje serce stało się twarde jak skała i zimnie niczym lód. Tylko że serce zdawało się kpić z moich pragnień. Im bardziej starałam się zignorować jego głos, tym ono żarliwiej przypominało mi, że nie da się uciec. Codziennie kładę się i wstaję z myślą, że wszystko jest w porządku,… ale nie jest. Nic nie jest w porządku. Z dni na dzień ogarnia mnie coraz większa melancholia. Staram się z tym żyć… Ale czy to ma jakikolwiek sens? Z niewzruszoną miną, z uśmiechem na ustach słucham jak Ginny opowiada mi o Harrym. O ich randkach. O ich pocałunkach. O tym jacy są szczęśliwi. Sztukę ukrywania uczuć opanowałam już do perfekcji. A może wcale nie? Może po prostu świat ma dość swoich zmartwień i nie chce dostrzec bólu kryjącego się w moi sercu. Moja najlepsza przyjaciółka, która powinna mnie wspierać nie widzi drobnych zmian w moim wyglądzie. Nieco bledszej skóry, potarganych włosów, cieni pod oczami i tej iskry cierpienia na dnie moich oczu. Nic nie widzi. Jest zbyt zaślepiona miłością. Co mam robić? Moje życie straciło sens. Staram się skupić na nauce, ale to nic nie daje. Czasami mam takie chwilę, że pragnę zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Ciekawe czy ktoś zauważyłby moją nieobecność. Ciekawe czy jest na tym świecie ktoś, kogo interesuje mój los. Mam już dość tego wszystkiego. Mam dość życia. Już nawet codzienne kpiny Malfoya mnie nie ruszają. Żyję tylko po to, aby… A właściwie to po co ja żyję? Mój stan był krytyczny, gdy nastąpił przełom. Stało się coś czego nigdy bym się nie spodziewała. Siedziałam w najciemniejszym kącie biblioteki i próbowałam odrobić zadanie z transmutacji, gdy ktoś usiadł obok mnie. Podniosłam głowę i ujrzałam szare tęczówki Dracona Malfoya patrzące na mnie z ciekawością.

- Co się z tobą dzieje? – spytał chłopak.

- Nic – odparłam z niewzruszoną miną i pochyliłam się z powrotem nad książką.

- Nie jestem ślepy, Granger. Widzę, że coś jest na rzeczy – nie ustępował blondyn.

- Nic nie jest na rzeczy.

- Kobieto, nie denerwuj mnie. Całymi dniami łazisz półprzytomna. Prawie nic nie jesz. Z tego co widzę również nie śpisz. Wyglądasz jak jakieś zombie. – wymieniał Draco.

- Wszystko jest w porządku – odparłam wymijająco.

- W tym problem, że nie jest!!! Normalnie wydarłabyś się na mnie przy pierwszej lepszej okazji, a tym czasem od powrotu do szkoły nawet na mnie nie spojrzałaś, mimo że obrzucam cię coraz to gorszymi wyzwiskami.

- Serio? Nie zauważyłam.

- Eureka! Szkoda tylko, że to udało mi się już ustalić jakiś tydzień temu. 

- Czego ty chcesz Malfoy?!

- Chcę ci po prostu pomóc. Chcę by wróciła dawna Granger. Nie mogę już patrzeć na to jak się męczysz. Powiedz, co się stało Daj sobie pomóc.

- Może ja nie potrzebuje niczyjej pomocy?

- Uwierz mi, potrzebujesz.

- A to niby czemu?

- Wczoraj powiedziałaś, że mnie kochasz. To chyba wystarczający dowód.

- Że co?! Ja?! Niby kiedy?!

- Zaraz po obiedzie. Postanowiłem zrobić drobny eksperyment w związku z twoim obecnym zachowaniem. Chciałem sprawdzić czy po prostu uodporniłaś się na moje zaczepki, czy w rzeczywistości olewasz cały świat. 


Kilka dni wcześniej:

- Kryć się, szlama na horyzoncie – zawołał pewien blondwłosy arystokrata na widok zbliżającej się Hermiony. Już myślał nad tym jakby tu pogrążyć dziewczynę, gdy ta odpowie na jego zaczepkę, ale szatynka przeszła obok niego zupełnie obojętnie. Zachowywała się jakby go wcale nie widziała. To zachowanie bardzo zdziwiło Dracona. Zresztą, nie było to pierwsze takie zdarzenie. Gryfonka od początku roku zdawała się traktować go jak powietrze. Ślizgon postanowił, że poobserwuje trochę dziewczynę. Już następnego dnia zauważył, że gryfonka nie tylko jego ignoruje. Ponadto coś w jej wyglądzie się zmieniło. Nie mógł już dostrzec tych wesołych iskierek w jej oczach. Jej oczy obecnie zdawały się puste. Hermiona wyglądała jak cień człowieka. Sposępniała, przestała udzielać się na lekcjach, nie dbała już o swój wygląd, porządnie schudła, a jej skóra straciła zdrowy odcień. Chłopakowi zrobiło się jej naprawdę żal. Normalna Granger irytowała go, i to jeszcze jak, ale ta obojętna była jeszcze gorsza. Nie mógł tak tego zostawić. Musiał jakoś przywrócić Granger do życia. Dziwił go tylko fakt, że jej przyjaciele nic nie zrobili. Czyżby nie zauważyli w jakim krytycznym stanie jest ich przyjaciółka. Pottera i tę jego rudą dziewczynę może jeszcze by zrozumiał. Byli zakochani. Świata poza sobą nie widzieli i to dosłownie. Ale Łasic? Czy naprawdę był aż taki tępy? Spędzał z nią praktycznie całe dnie i nie zwrócił na to uwagi. Albo te jej dwie koleżanki, Patil i Brown. Czy naprawdę były aż takimi idiotkami, żeby nie zauważyć jak się zmieniła? Gryfoni to chyba jakiś inny gatunek człowieka, wyjątkowo obojętny na ludzkie cierpienie. Jasne, ślizgoni też nie są święci, ale w trudnych chwilach się wspierają i nie zostawiają kogoś w tak beznadziejnym stanie samego. Przecież to okrutne. Trudno, jak widać jej znajomi to totalni durnie. Draco długo rozmyślał nad przyczyną złego stanu Hermiony. W końcu stwierdził, że musi w jakiś sposób sprawdzić jak poważna jest depresja dziewczyny. W jego głowie zaświtał genialny, choć może nieco szalony pomysł. Kolejnego dnia chłopak postanowił wcielić swój plan w życie. Jego realizację wyznaczył na przerwę obiadową. Jak wszyscy uczniowie, zjawił się o godzinie 13.00 w Wielkiej Sali. Przez cały czas dokładnie obserwował pewną brązowowłosą gryfonkę. Kiedy dziewczyna już wychodziła na korytarz, podbiegł do niej i uklęknął na jednym kolanie.

- Granger, kocham Cię!!! – zawołał tak, żeby każdy obecny w sali usłyszał.

- Ja ciebie też Malfoy – odparła półprzytomna dziewczyna i wyszła z sali.

Wszyscy obecni na obiedzie oniemieli. Nawet profesor Dumbledore, który zazwyczaj wszystko przyjmuje ze śmiechem, doznał nie małego szoku. Natomiast Draco uradowany powodzeniem swojego planu, wybiegł w podskokach na korytarz. 

- Wiedziałem! Wiedziałem, że nie jesteś sobą Granger! – mamrotał biegnąc w stronę lochów. 

- Wkręcasz mnie – nie dowierzałam.

- Nie. Jak chcesz to możesz kogoś spytać. Cała szkoła to widziała- zaśmiał się Draco.

- Błagam, niech to wszystko będzie zły sen. Chciałabym, żeby ten rok w ogóle się nie zaczął – mamrotałam chowając twarz w dłoniach. – Najpierw Harry, a teraz jeszcze Malfoy. To jakiś koszmar.

- Aaa, więc chodzi o Pottera - wydedukował blondyn z wrednym uśmieszkiem.

- Tak. Znaczy NIE!!! 

- Czyli tak. To może w końcu powiesz co takiego zrobił Złoty Chłopiec, że jego najlepsza przyjaciółka wpadła w depresję.

- To nie twoja sprawa.

- Jakbyś nie zauważyła to tylko mnie ta sprawa obchodzi. Wszyscy inny mają cię gdzieś.

- Tylko że ty mnie nienawidzisz od pierwszej klasy, więc niby czemu akurat ciebie obchodzi, że wszyscy mnie olewają?

- Bo może po prostu wiem co czujesz?

- Ty!? Od kiedy to wielki pan arystokrata może wiedzieć co czuje taka szara myszka jak ja?! – wrzasnęłam po czym zebrałam książki i wybiegłam z biblioteki. O dziwo kłótnia z blondynem dobrze mi zrobiła. Choć na chwilę zapomniałam o swoich miłosnych zmartwieniach. Moje myśli zajęło dziwne zachowanie Dracona. Ślizgon musiał mieć jakiś powód, żeby ze mną rozmawiać. A może nie musiał? To co mówił wydawało się szczere. Tylko że Malfoy to Malfoy, on nigdy nie jest szczery. Ale z drugiej strony ludzie się zmieniają. Może rzeczywiście chciał mi pomóc. W końcu tylko ona zauważył moje cierpienie. Nikt inny. Nie Ron. Nie Harry. Nie Ginny. Nie Lavender. Nie Parvati. Tylko właśnie On. Draco Lucjusz Malfoy. Ten bezduszny drań, który sprawił mi tyle przykrości, teraz jest obok. Teraz, kiedy wszyscy się odwrócili, On stara się mnie ratować. Co mam robić? Zaufać mu? Czy od niego też mam uciec? Kiedy szłam w stronę Wieży Gryffindoru, w głowie kłębiło mi się tysiąc myśli. Nagle ktoś zagrodził mi drogę. Tym kimś był Draco. 

- Słuchaj Granger, wbrew pozorom moje życie nie było usłane różami. Zawsze byłem samotny i nadal jestem samotny. Mimo tych wszystkich ludzi, którzy mnie otaczają, tak naprawdę jestem sam. To właśnie przez tą samotność jestem jaki jestem. Ale ty nigdy nie byłaś sama. Miałaś cudowną rodzinę i przyjaciół. Nie wiem co się stało, że tak się zmieniłaś, ale nie obchodzi mnie to. Ja po prostu chcę, żebyś była taka jak dawniej. Chcę, żebyś znowu się uśmiechała. Chcę, żebyś znów wrzeszczała na mnie, gdy będę cię wyzywał. Chcę, żebyś znów była Hermioną, która w trzeciej klasie złamała mi nos. Chcę, żebyś olała cokolwiek się stało, zapomniała o tym. Chcę, żebyś znowu zaczęła żyć. Chcę, żebyś była sobą. I nie ważne co się stanie, nie odpuszczę dopóki znów nie ujrzę iskier radości w twoich oczach. 

- Ale… Ale dlaczego to robisz? – wyjąkałam.

- Bo Cię kocham – odparł po czym nachylił się nade mną i mnie pocałował. W tej chwili zrozumiałam, że tak naprawdę bezsensu było użalanie się nad sobą z powodu Harrego. Zrozumiałam, że tak naprawdę coś innego nadawało sens mojemu życiu. Coś, a właściwie ktoś, kogo nigdy bym o to nie posądziła. Ktoś, kogo oceniłam nie znając go. Ktoś, kto w tych najgorszych chwilach mnie nie opuścił. Ktoś, kto przejmuje się moim losem. Ktoś, kto mnie uratował przed samą sobą. Ktoś, kogo kocham. Draco Lucjusz Malfoy.

Nazywam się Hermiona Jean Malfoy, mam cudowną rodzinę, dwójkę dzieci i jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi, bo mam Jego. Bo nie pozwolił mi uciec. Bo mu zaufałam. 

Koniec

28 komentarzy:

  1. Ooo, jak słodko. Uwielbiam szczęsliwe zakonczenia. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę fajne. Lekka i pyjemna miniaturka. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjemnie. Lekko z pomysłem, słodko i z happy endem. Wszystko, jak ma być.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lekko, przyjemnie.. CUDNIE ! ;')
    Zaskoczyłaś mnie (pozytywnie), że Miona była zakochana w Potterze, bo większość zaczyna od jej miłości do Malfoya. Twoja miniaturka jest taka.. inna ( w pozytywnym znaczeniu ) Podoba mi się jak opisałaś jej uczucia względem zakochanym przyjaciół. ;3
    Sama bym chciała tak opisywać ;c
    I.. wielki plus za to "Bo cię kocham " - najlepszy argument na świecie ! :D
    Jeśli nie masz bloga, to załóż, chętnie zajrzę :*
    http://dramione-miaa.blogspot.com/
    ''Miaa

    OdpowiedzUsuń
  5. Epickie! Bardzo podoba mi się sposób w jaki została napisana ta miniaturka. Bardzo przyjemny do czytania i ciekawy teks. Jestem zachwycona ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Słodki Merlinie, jak uroczo!
    Zawsze wszystko co jest tutaj opublikowane czytam z zapartym tchem i tak też było tym razem. Odważnie, że na początku miniaturki Granger była zakochana w Potterze, a jeszcze ciekawiej, że to Malfoy pierwszy wyznał jej miłość, jednocześnie ratując ją od depresji. Brawa za "Kaprysy Miłości".

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podobało,poproszę więcej takich! Atak przy okazji, droga Venettio,zlituj się,daj drugą część "Drakoteczka"Ewa

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi się podoba. Fajna i lekka do czytania . Plus za to że zaczyna się inaczej niż wszystkie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miniaturka bardzo ładna napisana.Lekko się ją czyta.Tylko mi czegoś brakuję jak zareagowali przyjaciele?Ogóle z dnia na dzień uczucie do Potter'a nie mogło się tak zgasić.Musisz bardziej dopracowywyać szczegóły,bo te szczegóły są ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi samej brakuje w tej miniaturce kilku rzeczy, ale gdybym zaczęła wnikać w szczegóły i je opisywać, to nie byłaby to miniaturka. ;)

      Usuń
  10. To jest CUDOWNE!!Dzięki Ania :)
    Nie dość że od jakiś trzech godzin stałam się mega wrażliwa (Szkoła Uczuć -kocham ten film) ale wracając do tematu to przy końcu prawie się popłakałam
    cudna miniaturka <3
    Niech wena będzie z tobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Urocza miniaturka uwielbiam dracona w wersji słodziaka ale jej niby przyjaciele zachowali się jak idioci <3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno nie czytałam takiej słodkiej miniaturki. Dracuś taki słitaśny <33 I to lubię. ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja lubie takie słodkie miniaturki :)
    Aż się rozpływam :3
    Miniaturka naprawdę bardzo fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ja lubie takie słodkie miniaturki :)
    Aż się rozpływam :3
    Miniaturka naprawdę bardzo fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No i co mam powiedzieć...Cholernie mi się podobało!!!!
    Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale super! Aż się wzruszyłam na koniec :') Masz talent ;D
    Pozdrawiam, Qeiko

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie jest przeczytać miniaturkę z Draco, który jest taki czuły i słodki. Bardzo fajnie napisana. Pozdrawiam,
    SWK <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Idealna miniaturka na Walentynki, autorka powinna pisać ich więcej (niekoniecznie wszystkie muszą być tak słodkie jak ta, ale dryg do pisania ma) :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nominuję cię do LBA.Więcej informacji znajdziesz tutaj : http://xtilldeathdouspartx.blogspot.com/2015/02/nominacja-do-liesbert-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Odwagi Ms Malfoy, bo piszesz naprawdę świetnie :) Ani należą się podziękowania za to, że namówiła siostrę na publikację :) miniaturka lekka i przyjemna, masz u mnie dużego plusa za szczęśliwe zakończenie :) Opis uczuć jest tak realny, tak prawdziwy, że bardzo łatwo zrozumieć Hermionę. Nie ma rażących błędów, nie ma przesadnej słodkości, wszystko jest tak jak być powinno. No i jak na miniaturkę przystało nie jest za długa, ale bogata w treść (przynajmniej dla mnie).
    Mam nadzieję, że nie porzucisz pisania i podzielisz się z nami innym równie świetnym dziełem :)
    pozdrawiam
    jestesmojaniespodzianka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Słodko i tak ma być :) Miniaturka naprawdę rewelacyjna, naprawdę pojawiają się tutaj dzieła na wysokim poziomie. Nic nie jest schematyczne, przewidywalne...jak dla mnie - bajka!!! Bardzo ciekawie spięta podobnym początkiem i końcem. I w ogóle mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jej! :D cudowne! Napisane fajnym stylem - mój ulubiony (!) :* wszystko jest po prostu idealne:D nie ma się do czego przyczepić. No chyba, że to jest tak genialne, że aż zazdroszczę. Sam pomysł robi swoje. A w połączeniu ze wspaniałym stylem tworzy CUDO! :D życzę jak najwięcej weny! Obyś rozwinęła nam się w tym blogerskim świecie :D my właśnie takich ja ty bardzo potrzebujemy :) pozdrawiam! Zielonoo;*

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo wszystkim dziękuję za pozytywne komentarze. :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo mi się podobała. Jest taka... Niewymuszona. Trochę smutna, trochę pozytywna. Z chęcią przeczytałabym inne twoje prace, bo ta jest naprawdę dobra :)

    Pozdrawiam
    ~Kalipso

    OdpowiedzUsuń