piątek, 27 marca 2015

Miniaturka Cyntii - "Herbata"

Witajcie,

Chciałam ponownie podziękować Wam za słowa wsparcia w trudnych dla mnie chwilach - to wiele dla mnie znaczy.
Dziś trochę późno, ale to przez nawał zajęć przedstawiam Wam miniaturkę Cyntii (Znanej również jako Tana) pt."Herbata".
Oczywiście w imieniu swoim i autorki proszę o komentarze. I indywidualnie każdego z Was i wszystkich razem proszę o kulturalną dyskusję w tych komentarzach.
Pozdrawiam.

Venetiia




***

,,Herbata"

Ta miniaturka jest w sumie wyciętym fragmentem z mojego opowiadania, który nie mógł się w nim pojawić, ale szkoda mi było go zaprzepaścić.

Cyntia ;*


Trzęsącymi się rękami opatrywałam jego ramię. Bandaże były przesiąknięte krwią, a ja starałam się tylko nie wypuścić ich z rąk. Pomieszczenie było zapełnione ludźmi , a powietrze gęste od strachu i zniecierpliwienia. Ale ten jeden oddech był najważniejszy. Płytki i urywany. Oczy miał zamknięte jakby samo uchylenie powiek sprawiało mu zbyt duży ból. Rany na jego piersi powoli przestawały krwawić, ale były głębokie. Dzisiaj nie dadzą mu spokoju. Paskudna klątwa...

-Hermiona...

Na dźwięk jego słabego głosu wszyscy zesztywnieli i wstrzymali oddech. Spojrzałam na jego bladą twarz przerażona jak gdyby każdy najmniejszy wysiłek mógł go zabić. Jego oczy były nadal zamknięte, usta mu drżały, a między brwiami pojawiło się kilka zmarszczek. W oczach zabłysły mi łzy gdy patrzyłam na tą kochaną twarz.

-Tak? - powiedziałam, ale łzy dusiły słowa, więc musiałam powtórzyć. -Tak, Draco?

-To prawda? - zapytał. Nawet nie potrafiłam określić tonu jego głosu. Może jest zły? Albo zawiedziony? Spuściłam wzrok z jego twarzy. Zawiązałam opatrunek i powoli wstałam.

-Zaparzę ci herbatę. - powiedziałam odchodząc w stronę drzwi. Byle tylko na niego nie spojrzeć. Byle nikt nie zobaczył łez w moich oczach. Byle tylko stąd wyjść.

-Dlaczego mi nie powiedziałaś?! - krzyknął chrapliwie. Nie powinien krzyczeć. Prawie podskoczyłam przestraszona. Zatrzymałam się, ale nie odwróciłam. Nie mogłam. Nie mogłam, ponieważ łzy leciały mi już po policzkach. Chciałam mu powiedzieć, że tak strasznie się bałam, że nigdy nie byłam pewna tych wszystkich uczuć: i moich, i jego, że przecież jest wojna i jest tyle ważniejszych rzeczy, że tyle razy zamierzałam mu powiedzieć, ale...Ale co? Nie było okazji? Czy po prostu się bałam? Chciałam to wykrzyczeć, podbiec do niego i wciskać mu kłamstwa, że na pewno zostanę, że nawet nie rozważałam powrotu do domu. Byle tylko go uspokoić. Bo to on jest ranny. Bo to o niego trzeba się teraz martwić, nie o mnie. Nie mogłam tego jednak zrobić. Zamiast kłamać spuściłam tylko głowę i wyszłam z tego cholernego pokoju.

Zaczęłam iść w stronę kuchni. Zniecierpliwionym gestem otarłam te uparte łzy. Skupiłam się jak tylko mogłam na robieniu herbaty. Nie chciałam dopuścić innych myśli. Kubki są w trzeciej szafce po lewej stronie. Podchodzę. Pierwsza szafka, druga, trzecia. Otwieram drzwiczki. Niebieski kubek. Odstawiam go na stół, wyjmuję herbatę z...pierwsza szuflada od góry. Wrzucam saszetkę do kubka. Zwykła, mugolska herbata. Ta, która tak mu smakowała przy London Eye. Cytryna z imbirem. Podchodzę do kuchenki. Chwytam czajnik i wlewam wodę. Stawiam go na płomieniach. Niech się zagotuje. Odwracam się tyłem do szafek i czekam z rękami skrzyżowanymi na piersi. Pomogło. Muszę się tylko skupiać na herbacie. Wszystkie uczucia zniknęły. W tej chwili jestem mugolką. Zwykła dziewczyną, która robi zwykłą herbatę. Woda się zaraz zagotuje. Zaraz się zagotuje. Zaraz się zagotuje. Wtedy zaleję herbatę. Jego ulubio...nie... Woda się zaraz zagotuje, zagotuje się. To głupie! Dlaczego płaczę?! Przecież chodzi tylko o tą durną wodę! Machnęłam różdżką i od razu usłyszałam gwizd. Woda się zagotowała. Zalewam herbatę. Jestem czarownicą, nie mugolką. Już nie potrafię.

-Miona? - usłyszałam znajomy głos. Stałam tyłem do drzwi, więc nie widział nadal płynących łez.

Nie pojmuję czemu, ale na dźwięk tego kochanego głosu, płynęło ich jeszcze więcej. Pokręciłam głową.

-Hej, co jest? - zapytał podchodząc Stał tuż obok, a ja ukryłam twarz za włosami. Chciałam odpowiedzieć, naprawdę chciałam, ale bałam się zdrady ze strony własnego głosu.

-Miona ty płaczesz?

-Nie. -skłamałam. Nie było to przekonujące, a on i tak nie czekał na odpowiedź. Odgarnął jedynie kurtynę moich włosów i złapał mnie delikatnie za podbródek. Uniósł moją głowę i próbował spojrzeć mi w oczy, które spuściłam. W oczy z których cały czas płynęły łzy.

-Hermiona...hej Miona...Miona popatrz na mnie.

Uniosłam głowę. Jego czarne włosy były jak zwykle w nieładzie, koszula była pognieciona, a na zmęczonej twarzy oprócz troski widziałam też ciepło i miłość. Puścił mój podbródek i obie ręce położył na moich ramionach jednocześnie patrząc mi w oczy.

-Nie będę pytał o co chodzi, bo zdaję sobie sprawę, że jest tego dużo. Wiem, że jest ci...cholera, ciężko to chyba niedomówienie. Ale musisz pamiętać, że nie siedzisz w tym sama., rozumiesz? Ostatnio nikt z nas się nie popisał. Każdy popełnił jakiś błąd, nie tylko ty. Musisz wiedzieć, że nadal znaczysz dla nas tyle samo. Dla Ginny, mnie, a nawet Rona. Niektóre rzeczy nam się mogą nie podobać, ale to twoje życie. Rób z nim co chcesz dopóki jesteś szczęśliwa. Twoje szczęście jest dla nas ważniejsze od jakichś szkolnych uprzedzeń czy konfliktów.

Z każdym jego słowem łzy leciały coraz bardziej.

-Harry... - chciałam mu podziękować, ale targnął mną zbyt długo hamowany szloch. Płakałam jak wtedy gdy miałam jedenaście lat i wszyscy mi dokuczali. A on tak samo jak wtedy, tylko bardziej stanowczo, przytulił mnie i pozwolił płakać.

-No już...Wiem, że w dużym stopniu chodzi o Malfoya. Przepraszam cię wiesz? Przepraszam Miona. Musiałaś być zagubiona, a my ci ę tylko krytykowaliśmy. Nasze ,,rady" były egoistyczne. Ale koniec z tym. Nie lubię go, naprawdę nienawidzę. Ale jeżeli ty naprawdę go kochasz, to nie mam prawa się wtrącać. Nikt nie ma. My się tylko martwimy Hermiona. Nie chcemy, żebyś cierpiała. A to przed chwilą...On nie ma prawa tak na ciebie naciskać. Pamiętaj, że jakąkolwiek podejmiesz decyzję, ważne jest tylko to żebyś była szczęśliwa.

Odsunęłam się od niego i spojrzałam mu w oczy. Łzy cały czas spływały mi policzkach.

-Naprawdę uważasz, że cokolwiek wybiorę będę szczęśliwa?

Nawet ja usłyszałam nutkę wyrzutu w swoim głosie. Przez chwilę patrzył na mnie zaciskając usta w cienką kreskę.

- Nie. Pewnie nie.

Chciał znów mnie przytulić, ale wyminęłam go, chwyciłam stygnący już napój i wyszłam z kuchni. Nie chciałam współczucia tylko zrozumienia. A on mi teraz współczuł. Jak mogę wybierać między rodziną, a tymi ludźmi. Przyjaciółmi i towarzyszami od 10 lat. Wzięłam głęboki wdech i weszłam do pokoju, w którym siedział Draco. Rozeszli się wszyscy prócz Blaisa. Rozmawiali o czymś cicho. Zapukałam w otwarte drzwi.

Ucichli natychmiast. Spojrzeli na mnie, lecz Draco od razu odwrócił głowę. Blaise wpatrywał się jednak we mnie. Nie potrafiłam nic wyczytać z jego wzroku. Poczułam się niekomfortowo. Podeszłam do stolika i postawiłam na nim kubek, ani razu nie zaszczycając blondyna spojrzeniem.

-Cytryna i imbir. - powiedziałam odwracając się i odchodząc.

-Hermiona? - powiedział głośno. Eliksiry zaczęły robić swoje, siły mu wracają. - Chodź tutaj.

Nienawidzę tego tonu w jego głosie. Nienawidzę tej blond czupryny za to, że się nawet nie odwrócił. I nienawidzę siebie za to, że z niewiadomych przyczyn, podeszłam. Zatrzymałam się tuż obok jego fotela, ale wzrok uparcie utkwiłam w ścianie.

-Chodź tutaj. - powtórzył wyraźnie zły.

-Przecież przyszłam. - odparłam. Mój głos był natomiast zacięty. Nie jestem jakąś jego Parkinson.

- Nie. Stań przede mną. nadal brzmiał na złego

To nie była...wściekłość. Nawet nie jestem pewna czy złościł się na mnie. Ale złościł się zdecydowanie. W odpowiedzi na jego sugestię tylko prychnęłam. Nie zamierzałam skakać za nim jak jakiś piesek. Nie zamierzałam dać mu poczucia jakiejkolwiek władzy nade mną. I tak zrobiłam już to o co prosił. Prosił! Też mi dobre określenie. Jakby kiedykolwiek o coś prosił!

-Dobrze... - jego głos brzmiał teraz jak...pogodzenie? Irytacja? Zerknęłam na niego zaintrygowana. Widziałam jak powoli wstaje z fotela. Widziałam grymas bólu, który starał się ukryć., ale nie był w stanie. Widziałam jak z ran na nowo sączy się krew. Głupia! Ganiłam siebie w myślach. Przecież miałaś tylko podejść! Ale nie mogłam mu pokazać, że zrobiło to na mnie jakiekolwiek wrażenie. Kurczę! Chciałam mu tylko coś udowodnić, a nie zmuszać do wykrwawiania się. Patrzyłam teraz na jego twarz. Słyszałam wciąż chrapliwy oddech.

-Płakałaś. - powiedział po chwili. Było mi wstyd, że to zauważył, ale nie spuściłam wzroku. Patrzyłam w jego cholerne tęczówki. Na dodatek wcale już nie sprawiał wrażenia złego. Może w ogóle nie był, tylko gryzły mnie wyrzuty sumienia? Te same, które nie dają mi spać w nocy.

-Od dawna o tym wiesz? - pytał na prawdę łagodnie. Zerknęłam w bok chcąc szukać pomocy u Blaisa i stwierdziłam, że nie zauważyłam nawet gdy dyskretnie wyszedł. No pięknie! Jesteśmy tu sami.

-Okej...to może chociaż powiesz dlaczego płakałaś? -kontynuował.

Podniósł rękę i odgarnął mi za ucho jeden z niesfornych kosmyków po czym dotknął mojego policzka. Westchnęłam. Stał blisko. Czułam jego zapach. Jedyny na świecie i najcudowniejszy. Wtuliłam twarz w jego dłoń i zamknęłam oczy. Co on ze mną robił? Przed chwilą byłam na niego zła, a teraz...

-Hermiona... -ponaglił lekko. Poczułam wilgoć w kącikach oczu.

-Bo się boję. Bo nie wiem co robić, bo...

Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Miał łagodny wyraz twarzy, lecz co chwilę pojawiał się na niej grymas bólu.

- Draco...może usiądziesz? - zapytałam niepewnie. W tej chwili czułam się taka bezbronna...taka...jego...

Zmarszczył brwi jakby nie spodziewał się tego pytania.

-To nawet dobry pomysł.

Podszedł do fotela i pociągnął mnie za sobą po czym posadził mnie na swoich kolanach. Byłam lekko zdezorientowana, ale wtuliłam się w niego delikatnie nie chcąc sprawić mu bólu. On jednak przyciągnął mnie do siebie zdecydowanie mocniej, zupełnie ignorując opatrunki, które czułam przez cienką materiałową barierę mojej sukienki i jego koszuli. Chciałam się odsunąć, ale nie pozwolił mi na to, więc wtuliłam się jeszcze bardziej. Draco schował twarz w moich włosach. Siedzieliśmy tak przez chwilę oddychając sobą. Potem pocałował mnie w czubek głowy i zapytał:

-A teraz? Teraz dlaczego płaczesz?

-Bo tak mocno cię kocham...



39 komentarzy:

  1. Świetna miniaturka! Fenomenalna.
    Mogłabyś proszę podać adres do strony z ff Cyntii? :)

    ~I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam :)
      http://hogwart-na-zawszee.blogspot.com/

      Usuń
  2. Cudowna miniaturka :!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała, jak wszystkie inne rzeczy, które piszesz :*
    Czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciąg dalszy jest w mojej szufladzie :D Raczej jej jednak nie opuści ;*

      Usuń
    2. Dlaczego jej nie opuści ?;(( nie rob nam tego . ! Chce wiecej wiecej wiecej ! Przy okazji zapraszam do siebie na Czarodziejske Hostorie.
      http://wizards-stroies-miniatures-hogwards.blogspot.com/?m=1

      Usuń
  4. Cudowna, kocham całą twoją twórczość, jesteś zajebista :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne bardzo mi się podoba jest po prostu super wzruszająca historia miłosna uwielbiam takie tematy

    OdpowiedzUsuń
  6. Fenomenalna 😍😘💙💜

    OdpowiedzUsuń
  7. Czuję się trochę wyjęta z kontekstu, bo nie wiem co działo się wcześniej. Pomijając to jednak, naprawdę mi się podobało :) Trudno wyrazić jak świetnie i lekko mi się tę miniaturkę czytało. Jeśli autorka ma blog, to na pewno zostałabym jej czytelniczką :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Mam bloga, ale prowadzę go raczej niekonsekwentnie i większość historii mam po zeszytach ( 2 rozdziały na stronce XD) Zresztą dramione pojawia się u mnie tylko w miniaturkach. Co oczywiście nie znaczy, że zabraknie Malfoya ^^ Będzie on...cóż...z inną blonwłosą istotką :)

      Usuń
  8. Kocham cię i twoją twórczość !! .. To wspaniała minaturka ! :* Oby tak dalej ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Czemu te wszystkie komentarze są tak cholernie... skąpe? Tak jesteście skąpi :-P
    Widać że to część większej całości. Podoba mi się jednak twój styl pisania. Czytało mi soę lemko i chyba tylko w trzech mienscach miaęam zacinkę więc jak najbardziej w porządka zwłaszcza jeśli tekst nie był betowany bo o tym nie pisałaś.
    Sań przede mną. nadal brzmiał na złego - tu mi coś nie do końca zagrało ale to nie błąd
    i jeszcze to "Kurcze!" ja wiem że tak się mówi ale zwykła "cholera" chyba brzmiałaby lepiej. Z dojrzałości tekstu wnioskuję że nie masz czternastu lat więc nie sądzę żeby to słowo nie znalazło się w twoim słowniku. Trzeciego miejsca chyba już nie pamiętam.
    Podoba mi się twoja Kreacja Draco jest władczy a jednocześnie pozwala sobie na czułość kiedy uważa że może.
    Hermiona też mi się podoba taka mugolska czynność dla uspokojenia to w jej stylu.
    Myśle że jest dobrze na pewno lepiej niż przeciętnie.
    Życzę weny Parodia.S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku...^^ Bardzo dziękuję za tak miłe i wyczerpujące komentarze. Owszem - nie mam bety. Po prostu staram się zrobić wszystko sama - jak zawalę to wiem do kogo mieć pretensję :) Dziękuję też bardzo, za delikatną krytykę. Jest ona bardziej motywująca niż słodkie słówka :D

      Usuń
    2. Bosz... i ja się błędów czepiam! Może mnie usprawiedliwić tylko późna godzina i pisanie na telefonie :$

      Usuń
  10. Wszystko co piszesz jest wspaniałe. Rób to dalej. Masz naprawdę ogromny talent :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam cię za talent, który masz i życzę powodzenia w dalszym pisaniu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Fantastyczna jak ty i wszystko co wychodzi spod twojego pióra!
    Zgadzam sie ze wszystkimi, lekko i bardzo przyjemnie sie czyta. Zyciowa, bardzo latwo wczuć sie w role bohaterów.
    Czuła, intymna. Ogromna, wszechogarniajaca miłosc.
    Typowe cechy dla wszystkich, w tym i Harrego, ktory jest jak zwykle kochanym przyjacielem.
    Tytuł- tylko ty moglas taki nadać, jest taki Cyntiowy <3
    Wszystko kochane, jeju. Uwielbiam Ciebie i twoje pisanie ;*
    I wszyyyyystko ;*
    Twoja D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję, dziękuję ;* Pierwsza osóbka, która zauważa ,,Wybrańca" (skąd ja to wiedziałam XD). Szczególnie ważne było dla mnie przedstawienie tej postaci i byłam ciekawa jak to wyjdzie. ,,Cyntiowy" tylko ty mogłaś wymyślić to określenie <3

      Usuń
  13. Mocne i porywajace. Umiesz pokazac emocje i wprowadzic w te postacie zwyczajne ludzkie cechy. Pozwalasz mi sie wczuc w sytuacje i dajesz ujscie wybuchowosci nastrojow a to nie latwa sztuka. Pisz dalej bo masz talent, ktorego nie powinno sie zostawiac dla siebie. Otrzymalas wielki dar, i to wspaniale ze tak chojnie sie nim z nami dzielisz
    Viper

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha troszkę przesadzone, ale dziękuję za opinię :)

      Usuń
  14. Ojejku. *-*
    Miniaturka jest bardzo... intymna. *o* Jest zraniony Draco (trochę dumny, ale też troskliwy <3) , opiekuńcza Miona (ale jest pewna siebie i nie daje sobą pomiatac <3) i Harry (nierozumiejacy tej dziwnej miłości, ale który jest, był i będzie. <3)
    Naprawdę świetnie się to czyta, lekko i przyjemnie. Świetnie opisalas emocje. *o*
    No po prostu zazdroszczę talentu. :D ^^
    P.S. Przepraszam za błędy, autokorekta na telefonie.: \
    Miaa Blanc.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miniaturka idealna, chciałoby się czytać więcej :) Czy dobrze zrozumiałam - masz już jakiegoś bloga? Chętnie przeczytałabym jeszcze coś Twojego. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jesteś naaajlepsza. <3 / Gosia. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miniaturka przepiękna! Autorka tak opisała icch emocje,że łał.Aż sama poczułam je :)
    Czy mogłabym prosić o link do bloga autorki? :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hogwart-na-zawszee.blogspot.com :D
      Jednak w poszukiwaniu dramione radzę odwiedzić miniaturki. Główna historia to coś innego ;) Dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  18. Cudowne! Poryczałam się jak głupia;(...Kocham takie opowiadania;***
    Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  19. http://dracoipansy.blogspot.com/2015/03/rozdzia-3.html?m=0 Zapraszam do mojego bloga. Dopiero zaczynam, nie mam komentarzy praktycznie, a przydałby się ktoś, kto pomoże. Jest on o Pansy i Draco. Moło spatykane są o nich blogi, tym bardziej zachęcam :) A ten blog jest super!!! Pierwszy jaki w całości przeczytałam. Kocham go!!! Draco<3

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękna miniaturka czekam na następną ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Coś pięknego :3
    Jestem oczarowana tą miniaturką więc muszę zajrzeć na Twojego bloga droga autorko ;)
    Pozdrawiam :*
    http://polecalnia-dhl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowna miniaturka :)
    http://dramione-nieznane-uczucia.blogspot.com/ - zapraszam nowy blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudowna miniaturka :)
    http://dramione-nieznane-uczucia.blogspot.com/ - zapraszam nowy blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. cu.do.wne. wstaw całe opowiadanie :)
    zapraszam do mnie http://i-am-lost-give-me-your-warm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Niezaprzeczalnie, bez dyskusji (!) masz ogromny talent!!!! Stanowczo to stwierdzam! :D swojego zdania nie zmienię! :* ta miniaturka too.. WOW! Nie wiem co powiedzieć. No zakończenie bombowe. Przez całe opowiadanie tak naprawdę nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi.. to dziwne zachowanie Hermiony, innych..fakt, że czegoś nie powiedziała Draconowi... Trzymałaś nieźle w napięciu. I na koniec takie BUM! :D To jest boskie, genialne, cudowne i no w sumiue nie da się tego opisać słowami. :* rozwijaj swój geniusz, takich ludzi tu potrzeba :D życzę weny! Pozdrawiam! Zielonoo;*

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudownie opisałaś emocje bohaterów. Poczułam się, jakbym sama była świadkiem tych wydarzeń, jakbym widziała to na własne oczy.Talent posiadasz i to niemały, więc kiedyś z chęcią przeczytam inne twoje historie :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Fenomenalnie opisujesz te wszystkie przeżycia. Jestem zachwycona. Mam nadzieję, że poświęcisz parę minutek mojemu nowemu, dopiero kształtującemu się blogowi :
    http://uczuciaprzelanenapapier.piszecomysle.pl/
    Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie !! :)

    OdpowiedzUsuń