piątek, 13 marca 2015

Rozdział I - Miaa Carpe

Witajcie.

Dziś dla Was rozdział pierwszy opowiadania Mii Carpe z bloga http://dramione-miaa.blogspot.com/.
Przepraszam, że tak krótko.
Pozdrawiam.
V.


PS. Z tego co zauważyłam, miniaturka niezabetowana. Przepraszam Was w imieniu autorki.

***

Dzień chylił się ku końcowi. Śmierciożercy wracali do swoich domów- tylko nieliczni dostępowali zaszczytu mieszkania w Malfoy Manor. Tom wraz z Alice już od godziny przemieżał korytarze, odprawiając przy tym zbędnych ludzi. Gdy był już pewny , iż żaden nieproszony gość im nie przeszkodzi wszedł do salonu w którym byli Malfoyowie. 

-Już czas. Znacie plan, prawda? Radze wam, nie zawiedźcie mnie, nie w tej sprawie. - wysyczał pierwszy raz od paru miesięcy.

Pokiwali więc tylko głowami nie chcąc ujawniać swoich wątpliwości. Co mogli poradzić...? Musieli się dostosować i już. Voldemort może im to wytłumaczył, lecz zrobił to ogólnie. Nie znali szczegółów, więc dziwne jest, że nie chcieli w tym brać udziału? Gdyby któryś z nich przez przypadek, zwykłe zagapienie, przyzwyczajenie, zdenerwowanie nazwał Hermionę Granger, nie Riddle , najpewniej już by się nie obudzili. Dostali ultimatum; albo się dostosują, albo będzie źle. 

-Chodźcie za mną. 

Nadal nic nie mówiąc, lecz kiwając głową ruszyli w stronę wyjścia z salonu, znajdując się na korytarzu. W dość krótkim czasie, zaraz po odnalezieniu Alice Malfoy Manor przeszło niewyobrażalną metamorfoze- zniknął wszechobecny czerń,a zastąpił go szmaragd, czerwień, ciemny fiolet, granat. Musieli przyznać, że dawało to dużo lepszy efekt, szczególnie z srebnymi lub złotymi dodatkami wszechobecnymi w domu. Odsłonięto też zasłony, wpuszczając przy tym światło do ciemnych od wieków komnat. Idąc jednym z korytarzy doszli do pokoju panny Riddle. Byli w nim wcześniej- zanim jeszcze Gryfonka przekroczyła progi posiadłości. Pokój wówczas nie różnił się niczym od innych- czarne ściany pozasuwane zasłony, a jedynym źródłem światła był kominek. . Zdziwili się więc, gdy zobaczyli szaro- fioletowy pokój. Pierwszym, co się rzucało w oczy było duże łóżko z poduszkami. Pokój był sporych rozmiarów, a wydawał się być jeszcze większy z powodu dużego lustra oprawionego srebrną ramą. Na jednej z ścian mieściły się dwoje drzwi prowadzące do łazienki i garderoby. Dużo słonka wpuszczał także balkon z pięknymi fiołkami i hryzantemami. Pomimo balkonu było także zaczarowane okno, które zamiast wskazywać pogode obecną na dworze pokazywało nastrój właścicielki pokoju- śpiącej na łóżku Hermiony. 

-Severusie, zaczynajmy. 
Jedno polecenie wystarczyło, by zgromadzonym w pokoju przebiegł dreszcz po plecach. Mimowolnie cofneli się niezauważalnie do tyłu. Jednynie Snape zachował zimną krew- wyszedł, gdy usłyszał swoje imie. Wyszeptał do Toma kilka słów poczym kiwając głową wyjął różdżkę, po czym zaczął szepatć zaklęcia: "Innaminitus Conjurus", "Obliviate", "Priori Incantatem", "Waddiwasi","Sesam Materio" *. Malfoyowie stali w osłupieniu.Nigdy nie słyszeli tak złożonych zaklęćwypowiadanych z takim akcentem. Tylko na Draconie nie robiło to większego wrażenia. Jego chrzestny był miłośniekiem wszystkiego, co normalnych ludzi denerwowało, więc już niejednokrotnie uczył swojego chrześniaka takich zaklęć o czym państwo Malfoy nie miało pojęcia. Po 10 minutach podobnego działania zaklęć Snape opuścił różdżkę, cofając się w stonę Lucjusza i Narcyzy. 


-Powinna się obudzić za jakieś trzy minuty. Nie mogłem jej wstrzepić pełnych wspomnień, jest za mądra i poznałaby iż nie są one prawdziwe. - wyszeptał Snape. Powoga sytuacji była namacalna; Malfoyowie ciszej oddychali, Severus szeptał. Jedynie Tom i Alice nie zmienili swojego zachowania od wejścia do pokoju. 

-Uwierzy? - zapytał Tom, patrząc przenikliwie na Hermione. Po jego głowie błąkała się tylko jedna myśl; tak bardzo się zmieniła..

-Będzie miała niejasne przebłyski waszej przeszłości. Ale to wszystko zależy od niej. - odpowiedział nadal szepcząc Snape. 

Po chwili usłyszeli ruch z strony łóżka. Voldemort zdążył posłać tylko ostrzegające spojrzenie gością, nim nie podszedł bliżej. 

-Co się stało? - zapytała półprzytomnym głosem Hermiona. Jedno pytanie z ust osiemnastolatki wprawiło w niemałe zakłopotanie znajdujących się w pokoju. Ustalali jak się zachować przez cztery dni, więc ktoś mógłby pomyśleć, że wszystko mają poukładne. Szkoda, że tak nie było. Tom, Alice i Severus ustalali najbardziej prawdopodobne wersje wydarzeń przez które Hermiona mogła stracić pamięć. Wtedy wydawało się to takie proste... oni jednak mają uczucia i nie pomyśleli o tym, jak będzie im trudno powiedzieć to w oczy dziewczynie. Jako pierwsza oprzytomniała Alice odpowiadając na pytanie. 

-Ktoś rzucił na ciebie silną klątwe. Myśleliśmy, że już się nie wybudzisz . - powiedziała, a w jej oczach zalśniły łzy. Malfoyowie pomyśleli, że w mugolskim świecie byłaby świetną aktorką. Wyjaśnianie jej pochodzenia odbyło się w małym gronie a zajeło niemal trzy godziny. Jedyne, co Riddle'owie mogli powiedzieć to to, że Severus dobrze się spisał. Wczepił w jej umysł zamglone wspomnienia Toma i Alice. Tymsamym "unicestwił" wspomnienia z Ronem i Harrym, ich przyjaźń i przynależność do Gryffindoru. Zostawił jednak wielką wiedze i ufność w stosunku do ludzi. 

-Miona, odśwież się , za godzinę zaczynamy kolacje. - powiedział Tom, uśmiechając się szczerze. Był naprawdę szczęśliwy; miał wszystko, czego pragnął. Wie, że musi zadbać o swoje i swojej rodziny szczęście i to tym miał zamiar się zająć. 

- Jeśli mój pokój jest takich rozmiarów, to boje sie pomyśleć jakich jest dom. Myślicie, że trafie..? - powiedziała młoda Riddle lekko się uśmiechając. Jej pokój był piękny, lecz nie chciał wyobrażać sobie siebie błądzącej po tym ogromnym pałacu.

-Draco po ciebie przyjdzie, to żaden problem. - powiedzieli, wychodząc. 

Hermiona wstała z łóżka na którym wspólnie siedzieli i poszła do pierwszych drzwi. Pokój okazał się być obszernie zaopatrzoną garderobą. Na wieszakach znajdowały się przeróżne ubrania; od wyszczępionych spodenek po długie suknie wieczorowe. Chciała przyjść ładnie, fakt. Ale nie będzie odrazu w jakieś sukni bankietowej chodzić. Po wybraniu ubrań skierowała się do łazienki, napełniła wannę wodą nalewając truskawkowy płyn. Leżąc w gorącej wodzie próbowała sobie przypomnieć co stało się zanim oberwała zaklęciem, jednak nie udało jej się to. Wszystko widziała jakby przez mgłę... rodzice wyjaśnili jej, że tak może być . A ona im uwierzyła. Po pewnym czasie wyszła z łazienki już ubrana. Na makijaż zostało jej 10 minut. Po dziewięciu usłyszała pukanie do drzwi. 

-Proszę

-Nieźle wyglądasz. Widać, że się ogarnęłaś , Riddle. 


Spojrzała na niego. Pierwsze co jej przyszło na myśl to to, że jest seksowny. Nawet przez ubrania było widać jego mięśnie. Platynowe włosy, szaro-niebieskie oczy, elegancki granatowy garnitur... Draco Malfoy. Nie wiedziała dlaczego, ale jakoś nie była w stosunku do niego przyjacielsko nastawiona. No bo co? Przychodzi i zamiast się przedstawić, lub po prostu przywitać to mówi do niej po nazwisku. Reszta wypowiedzi... nie wiedziała czy to komplement, obelga czy kpina. 

-Dlaczego mam przeczucie, że cie nie polubie, Malfoy..? - jej dobry humor prysł.

-Bo jesteś za mądra na życie marzeniami, Riddle. - odpowiedział, patrząc na nią z zainteresowaniem. 

-Marzeniami ? Chyba twoimi. - odpyskowała. Jeszcze niecałą godzine temu była w świetnym nastroju, rozmawiając i śmiejąc się z rodzicami, pełna zaufania do świata i zamieszkujących go ludzi. A teraz..? Miała ochote po prostu się z nim kłócić. To było silniejsze od niej. 

-Wyszczekana jak zawsze- mruknął, lecz Hermiona to usłyszała. Zawsze to słowo odbijało się echem od jej głowy. On musiał znać ją wcześniej dość blisko, skoro się kłócili. - Chodź, bo zaraz przyślą po nas kogoś. 

Korytarze przemierzali w spokoju. Hermiona miała w głowie tysiące pytań, na które chciała uzyskać odpowiedź, ale nie czuła się komfortowo w towarzystwie Malfoya. Liczyła na jakieś cieplejsze powitanie, jakąś ulgę, że się obudziła- jakiekolwiek pozytywne uczucie. W połowie drogi, gdy zorientowała się, że nic już od niego nie usłyszy zaczeła obserwować korytarze. Malfoy Manor faktycznie wydawało się być ogromnym budynkiem o ich milionie , które niezbyt zachęcały do zwiedzania gości. 

-Jesteśmy na miejscu. - powiedział, przystając.- Nie zrażaj się do nich. Wejdź dumnie, z uniesioną głową i przywitaj się grzecznie z wszystkimi. Masz być dumna, pamiętaj. - poinformował, zanim weszli. Chciał przepuścić ją w drzwiach, ale Hermiona nadal stała wpatrując się w niego. 


-Dlaczego mi pomagasz? Przecież widzę, że się nie lubiliśmy i nie że nie chcesz tego zmienić. 

-Nie wszystko jest czarno- białe. Są też inne kolory, tak samo jak w każdej sprawie jest drugie dno Riddle. - powiedział tajemniczo i spojrzał na nią. Hermiona nie wiedząc co mogłaby mu odpowiedzieć po prostu weszła przed nim do salonu. Nie było tak źle- dostosowała się do tego co mówił Draco, poznała kilku ludzi, usiadła i zjadła kolacje. 

-Hermiono.. zanim wyjdziesz chcielibyśmy ci powiedzieć, że juto idziesz z Draconem na Pokątną. 

I tak oto panna Riddle spędziła pierwszy dzień pod nowym nazwiskiem. 

26 komentarzy:

  1. Jestem pierwsza ! :D
    Rozdział 1 jak to rozdział 1 zbyt wiele akcji nie ukazał - co jest normalne. Jednak uwazam, że moglabys nieco bardziej rozwinąć niektóre wątki, np. Ten z Alice i Tomem. Nie do końca rozumiałam na początku o co chodzi, ale i tak bardzo mi się podobało ;) tak szczerze, jeszcze nigdy nie natknęłam się na opowiadanie z takim wątkiem więc plus za oryginalny pomysł. Z chęcią przeczytam wiecej rozdziałów. Można prosić o linka do bloga? Piszesz nieźle, dobrze mi się czytało. Gdyby było odrobinę dłużej - jak dla mnie idealnie.
    Życzę powodzenia, dużo weny i równie świetnych pomysłów!

    Pozdrawiam
    ~Kalipso

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, nie zauważyłam, ze link już został podany ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam blogi o Hermionie Riddle. Kocham Dramione. A opowieść urzekająca. A poza tym czekam na 3 część DraczeKotka

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! I to się nazywa wspaniały pomysł! :D no tego jeszcze nie było! I to mi się podoba! :* zauważyłam, że autorki blogów dramione zaczynają sobie stawiać poprzeczkę coraz wyżej! Mam tu również na myśli ciebie! ;p Jak mówiłam najbardziej podoba mi się pomysł <3 wszystko fajnie się zgrywa.. (kto by się spodziewał? :D) Pisz, pisz, pisz, bo masz talent jak nic! Pozdrawiam! Zielonoo;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega! Ciekawy i taki trochę inny ;) Chętnie poczytam co się będzie dziać dalej. Weny ~Tencza
    P.S. przepraszam, że komentarz taki.... no.... ale jest trochę późno :/ :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny rozdział. Chętnie przeczytam następne. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pod wzgledem fabuly zapowiada sie na prawde ciekawie :) popracuj tylko nad ortografia, albo zatrudnij jakas bete :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzień dobry, pojawiam się tutaj jak zwykle z lekkim poślizgiem, ale skoro obiecałam, że wrócę, to wracam. Ostrzegam, że będzie dość długo, bo jest o czym pisać. Z tą tematyką zetknęłam się nie po raz pierwszy, chociaż ta nisza fanfiction nie jest jeszcze tak zapełniona, w przeciwieństwie do Dramione. Zaczyna się niewinnie, a jak to mówią: kiedy opko zaczyna się dobrze, kończy się źle, a kiedy zaczyna się źle, kończy się tragicznie. W każdym razie początek bez fajerwerków, ale nie podwyższył mi też ciśnienia. Chociaż drugie zdanie... „Śmierciożercy wracali do swoich domów... Gdzie czekały na nich żoneczki piekące placki z jabłkami, wygodne łóżeczka i zasłużony odpoczynek po ciężkim dniu pracy.” – To oczywiście tylko moja interpretacja, moje odczucia i skojarzenia, ale zalatuje Królewną Śnieżką i siedmioma krasnoludkami. Mówiąc wprost, to zdanie buduje nastrój takiej sielanki, a jak sądzę nie było to Twoim zamiarem. Czy tylko dla mnie to dziwne, że sam Voldemort łaził po (nieswoim!) domu, wyganiając pozostałych gości? Jakby nie mógł zagonić do roboty innych, w końcu, jakby nie patrzeć, lord. A Malfoyowie siedzą na tyłkach, za przeproszeniem, plują, muchy łapią, biedny Voldek sam sobie musi radzić, bo wcale nie ma bandy psychopatycznych wyznawców na każde jego skinienie. Przy okazji, słowo „przemierzać” pisze się przez „rz”, wystarczyło wrzucić tekst do Worda albo włączyć opcję korekty na bloggerze, to naprawdę nie boli. W przeciwieństwie do patrzenia na to. „Wysyczał pierwszy raz od paru miesięcy” – miał śluby milczenia czy jak? Bo z tego, co wiem, to on zawsze brzmiał trochę jak wąż (wg książki miał również czerwone oczy, był łysy i zgubił gdzieś nos, ale pewnie na potrzeby opowiadania jest arcyprzystojnym i pociągającym mężczyzną, jednak to przecież nieważne). Następny akapit musiałam rozważać przez dłuższą chwilę, żeby zrozumieć, o co właściwie autorce chodziło. Olśniło mnie w momencie, kiedy popatrzyłam na przecinki. Wyszło masło maślane, bo zabrakło cudzysłowu, ach, ta nieszczęsna interpunkcja chyba jest ważniejsza, niż niektórzy twierdzą… Gdybyś napisała „Granger” w owym cudzysłowie, nie byłoby problemu. I błagam, nie kalecz średników, są piękne, ale nie pasują w miejsce dwukropków, uwierz. Zafrasowałaś mnie doprawdy, kiedy zobaczyłam sformułowanie: „Nadal nic nie mówiąc, lecz kiwając głową ruszyli w stronę salonu (...)”, a próby wyobrażenia sobie tego spełzły na niczym, bo za każdym razem nie byłam w stanie zdecydować się, czyja głowa będzie tą wspólną w rodzie Malfoyów (no i gdzież się podział przecinek po „kiwając głową”?). Gwoli przypomnienia, pamiętajmy o końcóweczkach, takich jak „-ę” bądź „-ą”, są naprawdę ważne, a myślniki z obu stron oddzielamy spacjami, radziłabym zrezygnować z dywizów (-), które są niepoprawne i zastąpić je pauzami (—) lub półpauzami (–). „Zniknął wszechobecny czerń”, przepraszam, dajcie mi chwilę. Chciałabym nieśmiało napomknąć, że czerń jest żeńskiego rodzaju (czemu mnie to w zasadzie nie dziwi?). „Odsłonięto też zasłony, wpuszczając przy tym światło do ciemnych od wieków komnat.” Ja tam co jakiś czas zasłonki wymieniam, a matka i tak krzyczy... Następnym razem powiem jej, że Malfoyowie to wcale nie zmieniali, a z dobrej rodziny byli! Chciałam po prostu rzec, że niektóre Twoje stwierdzenia są zbyt nierzeczywiste i przesadzone. „Na jednej ze ścian mieściły się dwoje drzwi” to chyba dla mnie zbyt wiele (klik).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słonko świeciło, ptaszki ćwierkały, a „hryzantemy” wołały o pomstę do nieba. A Snape był dość niegrzeczny, skoro wyszedł. Mógłby wystąpić, ale wyjść? Zawiodłam się, Severusie. Gratuluję doboru zaklęć, piękna wiązanka, nie ma co. Czytając ten fragment, miałam w głowie tylko jedno: „A może Avadę do tego?”. Wrzuciłaś kilka zaklęć obok siebie, które kompletnie do siebie nie pasują, w zasadzie nie wiem po co. Chciałaś udowodnić, że znasz się na tematyce? Właśnie zaczynam w to szczerze wątpić. Priori Incantatem nie jest nawet zaklęciem, tylko bardzo rzadkim zjawiskiem występującym przy śmiertelnym pojedynku czarodziei o bliźniaczych różdżkach. „Wstrzepić”, czy chodziło Ci o „wszczepić”? Jeśli tak, zaraz będę walić głową w ścianę… Sprawdzenie czegoś w słowniku czy to papierowym, czy internetowym: nieważne, trudne nie jest. Ależ się rozpisałam – dalej będę się streszczać.
      „Draco po ciebie przyjdzie (…)” *Tró loff alert* Oho, czyli Dracze będzie wybrankiem jej serca, jakże niespodziewanie.
      Moje serce chyba nie wytrzyma już rzeczy pokroju „wyszczępionych spodenek”, proszę, przestań.
      „Widać, że się ogarnęłaś, Riddle”, czyli parę godzin temu, kiedy była jeszcze „Granger”, wyglądała jak potwór z Loch Ness. Aha. Rozmowa między Malfoyem a Hermioną, wszyscy wiemy, jak to się skończy… I jeszcze wspólny wypad na Pokątną, czyż nie może być lepiej? Reasumując, pomysł da się przepchnąć, jeśli wykonanie jest dobre. Niestety u Ciebie leży i płacze z bezsilności, a ja wraz z nim. Po dawce „hryzantem, wyszczępionych spodenek i wstrzepionych wspomnień” mam absolutnie dość. Mam nadzieję, że nie odbierzesz mojego komentarza personalnie i zakaszesz rękawy do pracy nad stylem i znajomością języka. Jeśli chcesz być najlepsza, a zakładam, że tak, bo każdy tego chce, radzę Ci to zrobić jak najszybciej.
      Pozdrawiam
      Owl Shadow
      Beautiful Madness

      Usuń
    2. Szanowna Owl Shadow!

      Do analizy "opek" i "blogasków" służą Analizatornie. Jeśli masz zamiar pod każdym postem na tym blogu zostawiać długi komentarz i wytykać błędy to może... dołącz do bloga zajmującego się analizami lub załóż własny. Serio, chwilowo wygląda to jak popisywanie się znajomością języka i tym samym leczenie własnych kompleksów. Nie czytałam powyższego opowiadania (i nie zamierzam - nie znoszę Córek Voldemorta) ale Twoje komentarze są naprawdę męczące. Jeśli masz taki zapał do wytykania innym błędów, to zajmij się tym bardziej profesjonalnie i oszczędź nam - istotom nie szanującym kanonu i interpunkcji - swojego ględzenia.

      Pozdrawiam,
      Daisy

      PS Po "Pozdrawiam", "Z pozdrowieniami" itp. robimy przecinek ;)

      in-my-head-rei.blogspot.com

      Usuń
    3. Racja! <3

      Usuń
    4. Komentarz zostawiam, bo mogę. I a nuż się autorka czegoś nowego dowie bądź nauczy. Jak ma tego dokonać bez krytyki, słysząc tylko ochy i achy? Czemu chcesz ją pozbawić takiej szansy? Lubię analizować to, na co akurat przyjdzie mi ochota, więc dołączenie do analizatorni byłoby dla mnie niewygodne. To nie popisywanie się, tylko dawanie szansy innym na poprawienie swojego stylu i jakości tekstu. Szkoda, że nie czytałaś pracy tej autorki, bo nie wiedząc, o czym rozmawiamy, nie jesteś w stanie wygłosić wiarygodnej opinii na ten temat. Co do kanonu, to każde ff zawsze od niego odbiega i nie mówię, że to źle, sama to robię. Chodzi tylko i wyłącznie o wiarygodność oraz naturalność. Mam nadzieję, że mój komentarz wiele Ci wyjaśnił.
      Pozdrawiam (bez przecinka)
      Owl Shadow
      PS Listy elektroniczne pod tym względem nie różnią się od tradycyjnych: w zasadzie przecinka po formule kończącej list (a przed podpisem) być nie powinno. (źródło: sjp.pwn.pl)
      PS Gwoli ścisłości: ,,nieszanującym" piszemy łącznie, a w języku polskim obowiązuje cudzysłów u dołu i u góry, nie jesteśmy w Anglii.

      Usuń
    5. Przekształciłam swojego bloga w miejsce do publikowania dla początkujących autorek, głownie po to, by mogły one poznać opinie większej ilości osób niż grono przyjaciół czy rodziny na temat swojej twórczości i później zdecydować co dalej - tworzyć, czy porzucić temat.
      A jak mogą poznać tę opinię? Oczywiście, że głownie w waszych komentarzach! To własnie one, dają im odpowiedź na dręczące je pytania. Dlatego zawsze o nie proszę i wiem, że autorki zawsze na nie czekają!
      I ciesze się, jeśli się pojawiają, ale...
      Ja sama komentując czyjegoś bloga, staram się zostawić, jak najwięcej swoich uwag czy to pozytywnych czy negatywnych, bo zawsze znajduję i takie i takie. Skupiał się jednak głównie na pomyśle, fabule, płynności akcji, charakterystyce bohaterów itp. Analiza każdego przecinka, źle użytego zaimka czy słowa, które zdaniem jakiegoś jegomościa nie pasuje, bo on wymyśliłby lepiej - ok, można i tak, co kto lubi i na co ma czas.
      Znów odwołam się do mojego prywatnego odczucia - może to kontrowersyjne, ale ja uważam, że każdy autor napisał najlepiej jak potrafił - bo prezentuje przecież swój pomysł. Nie mój, nie św. Mikołaja, czy wreszcie nie pani Rowling - tylko swój własny pomysł, wizję i cząstkę swojej niepowtarzalnej wyobraźni i nikt nie zrobi tego lepiej, bo to zawsze będzie tylko plagiat pomysłu - nawet jeśli lepiej nam się będzie to czytało, nawet jeśli będą lepiej postawione przecinki, to jak dla mnie liczy się przede wszystkim wyobraźnia.
      Należy pracować nad sobą - to oczywiste, ale nie kosztem utraty przyjemności z pisania. Nikomu tego nie życzę.
      Czułabym do siebie obrzydzenie, gdybym wchodziła na blogi tylko po to, by zgnoić czyjąś pracę i wytknąć tylko negatywy, nawet nie szukając czegoś pozytywnego.
      Dlatego skupiam się na najważniejszym dla mnie, a gdy dostrzegam jakieś błędy to piszę - radzę zatrudnić betę i pracować nad sobą. Radę tę daje wszystkim autorom, bez wyjątku, bo inaczej patrzy się na swój tekst, niż spojrzy na niego czytelnik - zawsze tak było, jest i będzie.
      Nawet trochę podziwiam osoby pokroju OwlShadow, którym chce się znaleźć czas na tak dokładną analizę. Jednak w jej komentarzach teksty typu "chyba zaraz umrę", "padłam i leżę", "a oni siedzą plują i łapią..." itp. ni jak się mają do pomocy autorowi w zrozumieniu jego błędów. Jeśli ktoś się czegoś nauczy z komentarzy takich, jak piszę OwlShadow - dobrze dla niego, ja osobiście po takiej dawce ironii nie mam żadnej ochoty uczyć się czegoś od kogoś komentującego w ten sposób.
      Znów jednak - ja to ja - każda autorka powinna podchodzić do tego indywidualnie - i tyle w tym temacie.
      Szkoda, że znów dyskusja odbiegła od najważniejszego tematu czyli pracy Mii, za co bardzo ją przepraszam, ale chcę by wszystko było jasne - każdy komentarz jest mile widziany, bo każdy coś wnosi do pracy autora - choćby tylko wiadomość, że ktoś zadał sobie trud, by przeczytać jego dzieło. Dla mnie osobiście - to dużo znaczy. A czy autorka się czegoś z niego nauczy? To już jej sprawa.
      Pozdrowienia dla wszystkich.
      Venetiia

      Usuń
    6. Przepraszam, ale czuję się urażona, zarzucasz mi, że nie skupiłam się na fabule. Oczywiście, że to zrobiłam, bohaterów: skomentowałam, pomysł: odhaczony. Akurat uwagi o przecinkach były tu tylko „po drodze”. Co do idei, uważam, że masz rację, jednak ów pomysł powinien swoje odleżeć, dojrzeć, bo pisanie na emocjach nie jest dobre i wychodzi z niego tylko zlepek nieskładnego tekstu. W tej pracy nie dostrzegam również jakiejś wybitnej wyobraźni autorki. Wstęp jak wstęp, jeśli rozwinęła go w sposób interesujący, gratuluję, jednak po przeczytaniu takiego rozdziału, na bloga bym nie wróciła. A pozytywów szukałam, nawet jeśli znalazłam, to błędy w tym opowiadaniu zbytnio je przyćmiły i po pewnym czasie przestałam dostrzegać to, co dobre. Gdybym dostała przejrzysty tekst bez pomyłek typu „wyszczępiony”, z pewnością byłoby mi łatwiej skupić się na plusach.
      Ogólnie myślę, że wszystko zależy od dystansu do siebie i swojej twórczości. Zobaczycie, że kiedyś usiądziecie i zaczniecie się śmiać, z błędów, które popełniałyście, a jeśli nie, oznacza to, że chyba coś poszło nie tak. Z wiekiem nabiera się do wszystkiego, dosłownie wszystkiego, tego chwalebnego dystansu. Lubię używać ironii, bo łatwiej i dużo bardziej rozrywkowo można dzięki niej pokazać błędy czy to w fabule, czy stylu. Gwarantuję Ci, że bez sarkazmu mój komentarz byłby o wiele nudniejszy. Kwestia tego, czy umie się śmiać z własnych pomyłek.
      Również pozdrawiam
      Owl Shadow

      Usuń
    7. Skoro czujesz się urażona, to pomnóż to uczucie x 10, a wtedy może ja poczuję, że jesteśmy kwita za "rozbiłaś się o dno".
      Miaa - znowu, wybacz.

      Usuń
    8. Rozumiem, że słowo ,,żart" nie występuje w Twoim słowniku. Mam na myśli oczywiście moją powyższą wypowiedź o tym, że czuję się urażona (jeszcze raz: I R O N I A).

      Usuń
    9. Owl, a ty myslisz ze Venetiie powaznie to napisala? Albo jestes glupia albo to ty nie rozumiesz ze ktos sobie z ciebie kpi. Mamy z Veni i innymi dziewczynami z ciebie i twoich komentarzy taki ubaw ze monitory paruja, a ironia na twoj temat leje sie ze scian.

      Usuń
    10. Anonimowy- mów za siebie.
      Owl Shadow - ja również wytykam innym błędy, jednak Twoje komentarze są zwyczajnie wredne i przemądrzałe.
      Wiadomo, że błędy należy poprawiać i nie zawsze ktoś napisze coś idealnie za pierwszym razem.
      Ale.
      Jeśli ktoś ma zacząć pisać coraz lepiej, to lepiej go jakoś zmotywować, nie przybić swoją opinią.
      A ponieważ piszę z telefonu, to ciężko mi zrobić polski cudzysłów.

      Daisy

      PS Analizy, które czytam dla rozrywki i poprawienia swojego stylu są zabawne i ironiczne. Natomiast Twoja "analiza" jest zwyczajnie wredna- jak już wyżej pisałam.

      Usuń
    11. Co do przecinka - Czyli moje książki, podręczniki, notatki z lekcji - są nic nie warte.Również wszystkie moje nauczycielki (4) się mylą, co tam studia, random z internetu ma racje :')

      Pozdrawiam,
      Daisy

      Usuń
    12. Daisy, a niby za kogo mowie twoim zdaniem? Pod slowami - inne dziewczyny mialam na mysli kolezanki z grupy na gg, a nie Ciebie.

      Usuń
    13. Mój Boże, już konferecje na mój temat nawet powstają. Chciałabym dołączyć do tego kółka nienawiści, ale pewnie usłyszę, że to tylko dla elity... A szkoda, chętnie bym poczytała i może czegoś ciekawego dowiedziała na swój temat.
      Droga Daisy, nie "random" (przy okazji, to słowo nie wystepuje w języku polskim, oducz się go, proszę, nie zaśmiecajmy naszej pięknej polszczyzny), tylko słownik PWN. Jest to słownik, któremu ufam bezgranicznie i na którym opiera się większość podręczników. Jednakże postanowiłam sprawdzić, czy może tym razem się myli. Otóż okazało się, że znów ma rację, na oficjalnej stronie Instytutu Filologii Polskiej również znalazłam artykuł o owym przecinku, gdzie profesorowie języka polskiego stanowczo negują pomysł postawienia w tym miejscu jakiegokolwiek znaku interpunkcyjnego (w przeciwieństwie do PWNu, który uznaje możliwość użycia myślnika). Myślę, że wystarczająco zgłębiłam temat i tym Cię przekonałam droga Daisy, bo nie zawsze polonistki mają rację, niemniej bardzo je szanuję.
      Pozdrawiam
      Owl Shadow

      Usuń
    14. Proszę, przestańcie.
      Venetiia udostępniła nam możliwość publikowania swoich prac. Nam- Młodym Autorkom, które nie wierzą w swoje możliwości, albo chcą poznać opinie nieznanych, obiektywnych osób na ten temat. Dlatego też poprosiłam o możliwość publikacji, ale czy warto? Liczyłam na komentarze- przychylne i negatywne, bo wiedziałam, że tych drugich też nie zabraknie. Więc, gdy czytałam pierwsze z nich naprawdę byłam zadowolona, myślałam, że w czymś jestem dobra, widziałam, że to się podoba. Do komentarza Owl Shadow.. komentarze są naprawdę różne i nie mogę przyznać, że ten przychylny, ale czy ja się tym przejęłam? Prawda jest taka, że nie sprawdzałam tego tekstu, wiem, że jest w nim dużo błędów, których teraz na swoim blogu staram się wystrzegać. I ktoś mógłby powiedzieć, że przecież mogłabym sprawdzić- proszę, nie wchodźmy w ten temat, są to sprawy osobiste, o których tutaj pisać nie zamierzam. Zabolała mnie tylko w tym komentarzu ironia, ale na to też byłam przygotowana. A teraz? Teraz wciąż czekam na nowych czytelników, komentujących tą notkę. Codziennie sprawdzam i gdy widzę, że jest jakiś nowy komentarz, znów jestem ciekawa zdania innych, później sprawdzam i widzę... no właśnie, co? Nazwę to osobistą kłótnią. Wy nie kłócicie się już nawet o to, co przedstawia mój tekst, ale o komentarze Owl Shadow. No, ale dlaczego..? To miłe, że niektórzy z Was mnie bronią, ale ja tego nie potrzebuję, ja do tego nie przywykłam. Jeśli nadal chcecie sobie wytykać przecinki, ironię i się (za przeproszeniem- ale tak to naprawdę wygląda) wymądrzać to porozmawiajcie gdzieś w prywatnie- tak, aby inne osoby nie musiały tego czytać, łudząc się, że to opinia na temat ich pracy. I tak- ja nie sprawdzam każdego słowa w słowniku, jego odmiany. Tak, piszę na emocjach. Ale piszę dlatego, aby się oderwać od rzeczywistości, nawet jeśli nie mam bogatej wyobraźni. Od pierwszego rozdziału (obecnie jest V) naprawdę dużo się nauczyłam, co sama widzę. I po to jest mój blog- by się czegoś nauczyć- ja mam 14 lat, pozwólcie mi popełniać błędy! Choć komentarz Owl Shadow był słuszny- ja odbiegłam od kanonu i to dość mocno. Tak, Voldek jest miły! To dobry ojciec i mąż! To mój świat, moja historia, ja chcę pokazać drugą stronę. Przykro mi tylko, że Owl nie pofatygowała się, aby wejść i przeczytać " O blogu" - zajęłoby to zaledwie kilka minut, naprawdę, nie więcej. Tam jest to mniej-więcej wyjaśnione. A, jeśli chcecie dalej się kłócić, to naprawdę prywatnie, bo żadnej początkującej Autorce nie życzę takich komentarzy.
      Autorka, Victoria Miaa Blanc.

      Usuń
    15. Nie będę się dalej kłócić - nudzi mnie ten cały syf i wykłócanie się o przecinek.Droga Owl, na szczęście każda z nas może mieć swoje własne zdanie.
      Wypowiedzi anonimka nawet nie skomentuje.
      Co do słowa "random"...Jest to slang, jeśli znasz takie pojęcie ;)
      Aaa, jeszcze mój komentarz na Twoim blogu - widzisz, to jest zachowanie analogiczne do Twojego, takie "przywalanie się" do pierdół.
      Mimo pewnych nieporozumień, uważam Cię za osobę godną szacunku - mimo nieprzyjemnych w moim odczuciu komentarzy potrafisz kulturalnie uzasadnić swoje racje.

      Pozdrawiam,
      Daisy


      PS Jeśli jeszcze masz zamiar ze mną dyskutować, zapraszam na skype (lolitte.), ponieważ tutaj już nie zajrzę.

      Usuń
    16. Owl ma taki sposób komentowania - jednych to denerwuje, innych bawi, ale na nienawiść czy kolejną wojnę, to bym nie liczyła, trzeba bardzo się postarać, by kogoś znienawidzić, a komentarze na blogu nie miały i nie będą nigdy miały takiej mocy. Mnie osobiście bawi do łez przypuszczenie, że jest tylko jedna właściwa ironia - ta, którą ona prezentuje i to zdanie podziela kilka innych osób - ale, niczego Owl nie powiemy na jej temat, bo zamiast wszechwiedzącego randomu może być również starą dewotką - internet to labirynt tajemnic. Co do Daisy ma ona swoje racje i odwagę, by je przedstawić, choć odbiegła od tematu i nawet przyznała, że nie obchodzi ją praca autorki - co jest nie fair i trochę przykre, ale...
      Pora zakończyć te dyskusję - teraz będziemy skupiać się na pracy Mii.
      Ja wiem, że potrafi się ona uczyć i przyjmować rady. Pracuje ciężko nad swoim tekstem i robi wszystko, by był on jak najlepszy. Stara się przekazać nam cząstkę swojej wyobraźni. Swoją własną wizję idealnego świata, w którym rodzi się uczucie naszej ulubionej pary. To, że pojawi się tam brak przecinka, jest dla niektórych straszne, dla mnie - nieistotne, bo liczy się to, jak jej tekst działa na moją wyobraźnię. Każdy ma prawo wyrazić swoją opinię, ale "dowalanie się" zawsze będzie skutkowało taką dyskusją. Skupianie się tylko na błędach i bredzenie o tym, że brak przecinka czy literówka przyćmiewa pozytywy może wywoływać tylko irytacje i takie dyskusje. Sama jak głupia dziewuszka daje się w to zawsze wciągnąć, czego żałuję, ale jestem jak taka mama - lwia - zagryzę każdego, kto chce skrzywdzić moje małe lwiątka, które dopiero co uczą się stawiać pierwsze kroki w tym mrocznym świecie blogierskiej dżungli. Miaa sobie poradzi - to dzielne stworzenie - każdemu życzę jej odwagi i zapału do pisania. Oby nawet, gdy już "pożre" słownik, mogła nadal czerpać z tego przyjemność i pisać oryginalnie i jedynie w swoim rodzaju. Pozdrawiam!
      V.

      Usuń
    17. Droga Mio, niestety to nie ja tutaj jestem prowokatorką. Nieważne jaki byłby mój komentarz zostałabym zaatakowana, również się do takiego obrotu sprawy przyzwyczaiłam. Cieszę się, że się odezwałaś. Naturalnie masz prawo do popełniania błędów, ale naturalnym też jest, że ktoś Ci te błędy wytknie z doświadczenia wiem, że im wcześniej tym lepiej. Chciałam Ci pokazać jak Twój tekst wygląda ze strony najwybredniejszego czytelnika, bo takim właśnie jestem. I jeśli pragniesz stworzyć coś, co zachwyci i ten typ człowieka, musisz bardzo się postarać, a brak błędów jest tutaj podstawą. Rozumiem, nie będę się zagłębiać w Twoje życie prywatne, bo absolutnie nie o to chodzi, jednak, myślę, że to naprawdę nie tłumaczy pomyłek typu: ,,wyszczępiony", bo program Word poradziłby sobie z tym słowem bez problemu. Jasne, na razie pisanie to tylko odskocznia, ale jeśli zaczniesz traktować to na poważnie, obawiam się, że bez podstawowej wiedzy językowej się nie obejdzie. Jako źródło porad i informacji polecam bardzo Spisek Pisarzy.
      Na bloga ,,nie pofatygowałam się" głównie dlatego, że błędy były dla mnie na tyle odrażające, że nie chciałam sięgnąć po więcej, ale o tym również pisałam. Bo czytanie ma być w końcu przyjemnością, prawda?
      Droga Daisy, szkoda, że już tutaj nie zajrzysz, bo stawia mnie to w patowej sytuacji. Wiedz, że również Cię szanuję, jednak ja nie ,,przywalam się do pierdół", tylko do rzeczy w moim odczuciu ważnych, co więcej umiem je uzasadnić. I mimo że być może tego nie przeczytasz, pozostawię tę wiadomość dla ,,potomnych": jeśli chcemy posługiwać się poprawną polszczyzną i nie ,,zaśmiecać" języka, używajmy polskich słów, nie zastępujmy ich angielskimi wtrąceniami, naprawdę, jest tyle polskich zamienników np. dla wyrażenia ,,randomowy". Slang nie jest tutaj usprawiedliwieniem, właściwie to nawet nie jest slang tylko anglicyzm. Ale mniejsza, w języku mówionym - ujdzie w tłumie, w pisanym - nie za bardzo: po prostu nikt nie będzie traktował Cię zbyt poważnie.
      Na skype raczej nie zajrzę, wybacz.
      Pozdrawiam
      Owl Shadow

      Usuń
  8. Dobry początek, kilka poprawek i będzie dobrze ;)
    Pozdrawiam, SWK

    OdpowiedzUsuń