piątek, 17 kwietnia 2015

Rozdział I - Opowiadanie Alex - "Jeden podpis"

Witajcie,


Dziś mam dla Was naprawdę smakowity kąsek - Pierwszy rozdział nowej historii znanej autorki jaką jest Alex (Wujek Alexa), która wspomagała mnie w czasach Dwóch Światach oraz również teraz jako beta. 
Dziś prezentuje Wam ona dojrzałe dramione, pełne emocji i zwrotów akcji. 
Pierwszy rozdział publikujemy tutaj, ale autorka ma już kilka następnych stron i na jej blogu: https://coseeterne.wordpress.com/, wkrótce pojawi się coś więcej. Mam nadzieję, że zachęcicie ją do dalszej pracy waszymi komentarzami :)


Pozdrawiam

Venetiia

PS. Alys od "Podróży na baletkach", to drugi pseudonim Alex :)


Słowo od autorki:

Tym, którzy zostaną do końca i uwierzą, że fortuna się odwróci, a każdy człowiek się zmienia.
Specjalne podziękowania dla Venetii za wiarę we mnie i szansę, mam nadzieję, że nie zawiodę.
I przepraszam wszystkich wnikliwych, bo Alina nie miała tekstu do sprawdzenia
A Podróż na baletkach zacznie się ukazywać od maja na rzeczach wiecznych.
miłej lektury.
wasz Alex



***

- Hermiono, ktoś puka.
- Niech spada – odpowiedziała elokwentnie panna Granger. Miała naprawdę dość świata. Napełniła swój kieliszek bordowym płynem i ponownie wzięła większy łyk. Nie miała ochoty nikogo oglądać. Nie po tym, co się dziś stało... Ależ była głupia...
Ginny wstała i poszła wpuścić gościa, który dobijał się dość natrętnie. 
- Słucham?
- Jest Hermiona? - Panna Granger usłyszała głos tej, która była wszystkiemu winna. Podniosła się z kanapy odkładając kieliszek z resztką wina i poszła do przedpokoju, wyciągając różdżkę. Widać wcześniej nie wyraziła się dość jasno. W drzwiach stała jej sekretarka, Sandra.
- Hermiono, ja naprawdę nie wiem jak to się stało, przeglądałam te dokumenty od Malfo...
Na dźwięk tego znienawidzonego nazwiska panna Granger podeszła i zatrzasnęła drzwi przed nosem swojej asystentki i bezsilnie osunęła się na podłogę. Ginny klęknęła przy niej.
- Może da się coś z tym zrobić? Jakoś unieważnić...
- Nic się nie da unieważnić, Gin – wyszeptała Hermiona zrezygnowanym tonem. - Znam prawo i rozmawiałam z szefem departamentu przestrzegania prawa, ale pan Simons nie widzi żadnego problemu. Oni tylko dają furtkę dla takich pomyłek jak moja, bo przecież te zapatrzone w siebie świnie tylko upraszczają procedurę! - Mała kobieca pięść uderzyła o drewno w bezsilnej złości.
- Ale muszą wziąć pod uwagę, że nie zgodziłaś się dobrowolnie.
- Nic nie rozumiesz, magii nie obchodzi, czy przeczytałam dokument, ja go podpisałam z własnej woli. Tylko to interesuje tych zapatrzonych w siebie idiotów z przerostem prostaty!
Opiekuńcze ramiona panny Weasley zamknęły Hermionę w bezpiecznym uścisku i bezsilna dziewczyna rozpłakała się, tracąc resztki silnej woli i chęć by zachować twarz.
Ginny pomogła Hermionie wstać i zaprowadziła ją do sypialni dziewczyny. Posadziła ją na łóżku i zdjęła jej sweter, a potem wyplątała wsuwki, pozostałe z porannego starannego koka.
- Połóż się, znajdziemy rozwiązanie. - Miała wrażenie, że jej zwykle tak dojrzała i rozsądna przyjaciółka jest teraz małą przestraszoną dziewczynką. Okryła kołdrą osłabioną płaczem Hermionę
i delikatnie gładziła jej włosy i plecy, póki jej oddech się nie wyrównał i nie zapadła w głębszy sen.

Draco stuknał z uśmiechem szklanką z Blaisem.
- Za nowe życie, przyjacielu.
- Nadal nie mogę uwierzyć, że to zrobiłeś. - Zabini patrzył na przyjaciela z mieszaniną podziwu i szoku. Malfoy uśmiechnął się złośliwie. To było prostsze niż przypuszczał. Wystarczyło tylko oczarować tę głupią asystentkę i gdy ona wpatrywała się w jego oczy, podłożyć ten dokument ze zgodą. Granger jest bohaterką i jako taka przywróci jego nazwisku należne mu miejsce w społeczności czarodziejów. Poza tym, nie bez znaczenia jest utarcie nosa tej imitacji czarodzieja. Weasley się wścieknie, jak się dowie. Kąciki ust uniosły mu się w pełnym satysfakcji uśmiechu. Rozbił świętą trójcę, zyskał żonę zgodnie z nowym prawem i przywróci świetność nazwisku. Jutro Granger pojawi się w ministerstwie z pierścieniem Malfoyów na palcu a on poda do prasy informację o zaręczynach.
- Blaise, to było proste, Granger nadal jest naiwna i łatwowierna.
- I chcesz z nią żyć? Przecież cię przeklnie i zrobi ci z życia piekło.
- Nie ma takiej, której się nie da ujarzmić, a oswojenie Granger to będzie sama przyjemność.
Oczami wyobraźni widział ją na przyjęciach w Malfoy Manor, wyglądającą równie zjawiskowo jak podczas ministerialnych bankietów. Jedyną skazą na jej osobie było towarzystwo. Weasley skutecznie psuł jej idealny obraz. Co do jej słownictwa, wiedział, że potrafi być uprzejma i dyplomatyczna, będzie idealną żoną arystokraty.

Hermiona otworzyła oczy, natychmiast mrużąc je w świetle słońca. To był sen, zły sen spowodowany alkoholem. Śniło jej się, że podpisała akt małżeństwa z Malfoyem. Przeczesała włosy palcami i syknęła, gdy coś na jej palcu wplątało się w jej włosy. Szarpnęła dłonią, próbując ją uwolnić w pierwszym odruchu, a potem wolną ręką sprawdziła, co takiego wplątało się w jej włosy i krępuje jej ruchy. Spiralny kształt na jej palcu, chłodny metal oplatający jej palec i wystające kamienie. Hermiona poczuła, jak powoli jej ciało opanowuje chłód. To nie może być prawda.... nie może. Rozpaczliwie zaczęła uwalniać rękę.
- Hermiono spokojnie. - Do sypialni weszła Ginny i wystarczyło jej jedno spojrzenie na bladą i przerażoną twarz przyjaciółki, by zrozumiała.
- Już spokojnie... - Ginny cierpliwie wyplątywała dłoń Hermiony z jej niesfornych loków, starając się nie zwracać uwagi na coraz szybszy oddech przyjaciółki, jej zaciśnięte pięści i
- Gin... Gin powiedz, że to nie to, co myślę, ja nie podpisałam to, był sen. Zły sen.
Hermiona siedziała na łóżku powtarzając sobie swoją teorię o śnie, jakby słowo powtórzone wielokrotnie miało stać się prawdą. W końcu poczuła, że jej ręka jest już swobodna i spojrzała na pierścionek, którego nigdy nie chciała oglądać. Srebrny krążek i pięknym wzorze wysadzany pięknymi szmaragdami... Poczuła łzy pod powiekami.
- Dlaczego ja? - Spojrzała żałośnie na Ginewrę. Niedawno śmiała się z przyjaciółmi, siedząc w ich ulubionym klubie i świętując swój awans, a teraz? Nie wiedziała czemu właśnie ją to spotkało, chciała po tym wszystkim spokoju, rodziny, a wpadła w sidła swojego największego wroga. Mężczyzny, który poniżał ją od pierwszego spotkania. Nie rozumiała jego motywów, tego, co nim kierowało, ale wiedziała jedno. Ten mężczyzna nie jest w stanie dać jej szczęścia,a ona jest ostatnią kobietą, która go może uszczęśliwić. Ukryła twarz w dłoniach, by po chwili odsunąć je od twarzy i przyglądać się temu symbolowi, jakim ten cholerny arystokrata chce ją zniewolić. Złapała za pierścionek i szarpnęła, chcąc się pozbyć tej znienawidzonej błyskotki, ale pierścionek ani drgnął.
Aż sapnęła ze złości. O nie. Jeśli on oczekuje, że ona wejdzie z tym pierścionkiem do ministerstwa, to jej nie zna. Zdejmie ten pierścionek, choćby miała sobie odrąbać ten palec. W końcu chirurdzy potrafią je przyszyć, a zdjęcie tego pierścionka jest tego warte. Wyskoczyła z łóżka i pobiegła do łazienki wziąć prysznic i przygotować się do wyjścia. Wsunęła stopy w balerinki, wygładziła swoją garsonkę i spojrzała w lustro. Chłodny i skromny profesjonalizm. Skrzywiła się, patrząc na przymusową biżuterię. Zupełnie nie w jej stylu, po wojnie został jej tylko komplet perłowych kolczyków i wisiorek. Jedyna biżuteria jaką miała na sobie podczas wesela Billa i Fleur i ten pretensjonalny drogi pierścionek do niej nie pasuje. Ciekawe czy uda się to zrobić? Blady uśmiech pojawił się na jej ustach. Złapała swój płaszczyk i torebkę, a potem zatrzasnęła za sobą drzwi i wyszła na ulicę. Nie lubiła pośpiechu, ceniła spacery, te chwile tylko dla siebie. Czarodzieje tego nie rozumieli. Teleportacja sprawiała, że pojawiali natychmiast w kolejnym wybranym punkcie, pozbawiając się czaru tych prostych chwil. Skierowała się w stronę pierwszego szpitala, ale po chwili zmieniła kierunek, a złośliwy uśmiech na jej ustach stał się szerszy.
Przestąpiła próg remizy strażackiej i podeszła do pierwszego napotkanego strażaka z uroczym uśmiechem. Po kwadransie wyszła z budynku sprężystym krokiem i skierowała się do metra.

Narcyza bacznie przyglądała się synowi, siedzącemu naprzeciw niej przy stole. Wydawał się zadowolony, wczoraj zauważyła brak rodowego pierścienia Malfoyów, ale Draco jak dotąd nie poruszył tego tematu. Oczywiście, wiedziała o nowym prawie małżeńskim, ale nadal nie poznała wybranki syna. Upiła łyk kawy, przyglądając się swojej latorośli. Był rozluźniony, spokojny... pewny siebie.
- Jesteś dość tajemniczy, synu.
Podniósł spokojnie wzrok i spojrzał uważnie na matkę.
- Tajemniczy? - Uniósł brew, przyglądając się z wystudiowaną obojętnością Narcyzy.
- Nie wspominasz o narzeczeństwie, a zabrałeś rodowy pierścień. - W jej głosie usłyszał lekką naganę i wyrzut. - Mam nadzieję, że dokonałeś dobrego i rozważnego wyboru.
- Oczywiście, matko. Będziesz zachwycona, gdy ją poznasz.
- Mam nadzieję, musi być wyjątkowa, skoro wejdzie do naszej rodziny.
- Jest – zapewnił spokojnie. Przecież to bohaterka, najmądrzejsza czarownica tego stulecia i trochę zaniedbana kobieta, ale to można spokojnie wypracować przy pomocy odpowiednich osób i pieniędzy. Skrzywił się, widząc skrzata koło siebie.
- Czego chcesz? - warknął.
- Panicz dostał list. - Skrzat uniósł tacę z listem i spojrzał na ręce Dracona. Sprawiał wrażenie, jakby najchętniej chciałby znaleźć się gdzieś daleko. Młody Malfoy przewrócił oczami i wziął kopertę od skrzata. Otworzył ją i tylko wychowanie pomogło mu zachować zimną krew, choć przed oczami miał czerwoną mgłę. Jak ona śmiała?! Jakim prawem przecięła rodowy pierścień Malfoyów?! Powinna czuć się wyróżniona, że on, przystojny, młody arystokrata zwrócił uwagę na taką kobietę jak ona. To był bezcenny klejnot!
- Coś się stało, Draconie?
- Nie, matko, muszę niestety cię opuścić, ważne sprawy mnie wzywają. - O tak, Granger, musimy porozmawiać. Wyjaśnię ci, kim teraz jesteś i co masz i powinnaś robić. Ucałował matkę w dłoń i wyszedł przed dom, by teleportować się do swojej krnąbrnej narzeczonej.

Hermiona siedziała w fotelu i wpatrywała się w Rona, nerwowo krążącego po jej gabinecie. Wiedziała, że nie będzie to dla niego łatwe, nie dalej niż trzy dni temu poprosiła go o czas do namysłu, a teraz musiała się przyznać, że z własnej głupoty i przez nieuwagę skazała się na życie z facetem, którego Weasley nienawidził chyba najbardziej.
- Możesz mi wytłumaczyć, jak do kurwy nędzy zostałaś jego żoną, Hermiono?!
- Ron, uspokój....
- Jak mam się uspokoić?! Poprosiłaś mnie o czas na przemyślenie a teraz....
- Nie zgodziłam się dobrowolnie, do cholery, sądziłam, że mnie znasz! - Wstała gwałtownie, tracąc panowanie nad sobą. Jak on mógł choć przez chwilę pomyśleć, że zgodziła się na ten śmieszny ślub dobrowolnie i świadomie!
- Zmusił cię?! - Raptownie zatrzymał się i wbił w nią zszokowane i gniewne spojrzenie.
- Podrzucił mi ten dokument, na litość boską, przecież nie związałabym się z nim.
- Trochę grzeczniej, Granger. Jesteśmy prawnie małżeństwem.
Hermiona i Ronald obrócili się gwałtownie, słysząc ten chłodny i drwiący głos. Draco stał w drzwiach ze swoim ironicznym uśmiechem.
- Malfoy – syknęła ostrzegawczo Hermiona, szybko łapiąc Rona za rękę. Nie potrzebowała dodatkowych problemów, a wiedziała, że Draco zrobi wszystko, by sprowokować jej przyjaciela.
Weasley zmrużył oczy i gdyby nie mocny uścisk Hermiony, prawdopodobnie rzuciłby się na rywala.
- Wynoś się stąd, ty pieprzona gnido – zawarczał Ronald, obserwując Dracona zmrużonymi oczami.
- O nie, Weasley, ty wyjdziesz, bo muszę porozmawiać z moją nieoficjalną żoną.
- Ron, wyjdź, proszę, to zajmie chwilę… - Wspięła się na palce, mocniej oparła dłonie na ramionach przyjaciela i wyszeptała do jego ucha. - On cię tylko prowokuje. Wie, że masz temperament i to wykorzystuje, nie daj mu satysfakcji…
Rudzielec niechętnie skinął głową, pocałował ją w policzek i wyszedł. Hermiona spojrzała na drzwi, za którymi zniknął jej przyjaciel i potem odwróciła się do nieproszonego gościa. Zamarła. Malfoy wyglądał jak ucieleśnienie furii. Z trudem powstrzymała chęć, by cofnąć się o krok. Nie ugnie się, nie przed nim. Skupiła się na tym, by nie okazać temu mężczyźnie swojego lęku i bez słowa wskazała mu fotel. Jednak mężczyzna zignorował jej gest.
- Co ty sobie wyobrażasz? – syknął..
- W tej chwili staram się zapomnieć o tym idiotycznym papierku jaki podpisałam, popełniając mój życiowy błąd.
- Nasz ślub jest najlepszą rzeczą jaka mogła spotkać taką dziewczynę jak ty, a ty mi się tak odwdzięczasz? – Wyjął z kieszeni dwie połówki pierścienia. Na ten widok Hermiona dostała lekkich rumieńców.
- Zmusiłeś mnie do tego, to był jedyny sposób, by go zdjąć, a nie zamierzałam w nim paradować w pracy. – Starała się przybrać spokojny i opanowany ton, nie dając po sobie poznać, że żałuje swojego impulsywnego zachowania.
- To rodowy pierścień, Granger. Był bezcenny nie tylko ze względu na pieniądze, był w rodzinie od pokoleń i dostałaś go jako moja żona.
- To powinieneś sam mi go wręczyć, a teraz proszę wyjdź…
- Nie bądź śmieszna i nie wyjdę bo jeszcze nie skończyliśmy.
- Hermiono, jest już pani Jackson. – Sandra uchyliła drzwi do gabinetu i na widok Dracona oblała się szkarłatnym rumieńcem.
- Musi zaczekać, teraz jesteś zajęta, Granger – wycedził przez zaciśnięte zęby.
- Poproś, my już skończyliśmy rozmowę. – Spojrzała twardo na Draco.
Sandra patrzyła na nich ciut zdezorientowana, Hermiona sapnęła, tracąc resztkę cierpliwości. Podeszła do drzwi i otworzyła je szerzej i spojrzała sugestywnie na swojego niestety męża.
- Sądziłem, że uszanujesz tę pamiątkę i potraktujesz ją jako dowód mojego szacunku wobec ciebie.
Granger aż otworzyła usta ze zdumienia.
- Przepraszam… - wybąkała, gdy była w stanie cokolwiek powiedzieć. – A teraz naprawdę wybacz, muszę pracować.
Draco wyszedł z uśmiechem satysfakcji, tak łatwo sterować gryfonami.


33 komentarze:

  1. Super ale mam pytanko.
    Będzie tą historię kontynuował bo strasznie mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne. Naprawdę genialne. I nawet jakbym chciała się przyczepić do tego, że Hermiona nie przeczytała dokumentu przed podpisaniem, a Dracon nigdy nie związałby się ze szlamą, to... nie umiem :) czekam na ciąg dalszy :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu, genialne. Uwielbiam opowiadania, w ktorych historia zaczyna sie najpierw od małżeństwa, a dopiero poźniej z czasem przychodzi miłość ♥. Chcę więcej ♥ tak bardzo .

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chcę kontynuacji! Co to za blog? Z chęcią przeczytam :)
    Dramione True Love <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo, będę sledzic to opowiadanie do samego konca :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest cudowne!!!!!!!!!!
    Ten pomysł Malfoya jest genialny już wyobrażam sobie ich jako prawowite małżeństwo
    Będzie się działo............
    Akcja: śledzić to opowiadanie uważam za rozpoczętą!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Łał *o* Zapowiada się super i na pewno będę czytać dalej. Nic tylko pogratulować talentu i lecę teraz na twojego bloga, żeby dodać do zakładek ^^
    Pozdrawiam ciepło i życzę weny
    dramione-give-me-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się świetnie :D lecę na bloga :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział może być ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. świetna :) czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak tylko zobaczyłam, że to dzieło Alex od razu zabrałam się za czytanie.
    Lekki styl, niewymuszone dialogi. Generalnie cała Alex. Jedyna rzecz, która mi przeszkadzała to skojarzenie z innym blogiem, który zaczynał się bardzo podobnie. Z tym, że zamiast podpisania dokumentu Harry założył Hermionie bransoletkę. I stała się "własnością " Draco.
    Zobaczyny jak będzie dalej. Liczę, ze kolejny rozdział pojawi się bardzo szybko :)
    AGA S.

    OdpowiedzUsuń
  12. I co ja też mam skome.tować? A może nie kome.tować bo na pewno wiele razy zrobiłam to wcześniej? Hmmm nie no skomentuje. Strasznie podobała mi się końcówka tej części. Sądzę jednak że Draco gdyby chciał to by spokojnie pierścień naprawił.
    Dziwię się tylko że ta cała Sandra jeszcze pracuje powinna się kajać przez następny miesiąc. Wiesz oczywiście że chcę ciąg dalszy? Z resztą my sobie to jeszcze obgadamy i to już niedługo ;-)
    buziaczki dla Alexa i Venika. Raps

    OdpowiedzUsuń
  13. Naprawdę świetny pomysł na nowe opowiadanie! Draco jak zwykle swoim urokiem osobistym potrafi dokonać niemożliwego, choć to dziwne aby Hermiona Granger przeoczyła taki szczegół w dokumentach. Panna doskonała zrobiła błąd? No cóż zdaża się najlepszym, a my dzięki temu mamy świetną historię do czytania. Życzę mnóstwo weny
    Lora <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy pomysł na dramione. Chętnie przeczytam ciąg dalszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dodam tylko że jeśli to opowiadanie będzie dodawane na Twoim blogu to proponuje zrobić tam porządek bo naprawdę z wielką chęcią przeczytała bym każde Twoje opowiadanie czy miniaturkę ale nie mogę się tam odnaleźć. A ten pierwszy rodział jest genialny i nie ukrywam ze zależy mi na śledzeniu dalszych losów Twoich bohaterów.

    Pozdrawiam
    Kamila :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dodam tylko że jeśli to opowiadanie będzie dodawane na Twoim blogu to proponuje zrobić tam porządek bo naprawdę z wielką chęcią przeczytała bym każde Twoje opowiadanie czy miniaturkę ale nie mogę się tam odnaleźć. A ten pierwszy rodział jest genialny i nie ukrywam ze zależy mi na śledzeniu dalszych losów Twoich bohaterów.

    Pozdrawiam
    Kamila :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gdzie mogę to przeczytać? Na tamtej stronie się nie odnajduję i nie wiem gdzie to jest :/

    OdpowiedzUsuń
  18. Obiecuję uporządkować blog wieczorem, aktualnie mam tylko telefon do internetów, ale mogę wam obiecać niedługo niespodziankę, bo z dziewczynami podjelysmy się pewnego zadania, a jego efekty ocenicie na rzeczach wiecznych...
    Dla formalności w czym tkwi problem na blogu?
    Alex
    Ps strasznie się cieszę, że wam się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolejna perełka! Uwielbiam taki niewymuszony styl, klimat, dialogi. Będzie się działo, tego jestem pewna. Jedynie przeprosiny Hermiony mi nie pasowały. Wiem, że jest kulturalna i dyplomatyczna, ale tu nie powinna ulegać, nie w takiej sytuacji.
    Zaciekawiona czekam na ciąg dalszy. Anta

    OdpowiedzUsuń
  20. Miło, że publikujesz prace innych autorów :)
    Zapraszam do Dramione mojej przyjaciółki - oblivate-can-not-change-feelings.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy będzie następny rozdział i gdzie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiesz czytać? To przeczytaj wstęp! Link do bloga jest podany po prawej stronie.

      Usuń
  22. Jak zobaczyłam, że to tekst Alex to od razu twarz się ucieszyła :D
    Lekkie, przemyślane, po prostu świetne.
    Już czekam z niecierpliwością na następny rozdział na blogu autorki ^^
    Pozdrawiam,
    Oblivion R.

    OdpowiedzUsuń
  23. Prawie mi się udało... chwilowo rozdział jest na stronie głównej, muszę zmobilizować Koziołka do wspólpracy, ale ten uparty pryk stawia opór... coś usiłuję zdziałać, bo na komputerze czeka już drugi rozdział...
    Wasz Alex

    OdpowiedzUsuń
  24. Cudowny, po prostu cudowny!
    Prawidłowo napisany, ciekawy rozdział, zapowiadający interesującą historię.
    Gratuluje talentu i super pomysłu!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Super :) Bardzo mi się podoba ten rozdział nie mogę się doczekać na następny :)
    Życzę jak najwięcej weny oby ta dobrze zapowiadająca się historia trwała jak najdłużej :)
    Pozdrawiam. Renia (Renius)

    OdpowiedzUsuń
  26. OMG. :D chyba zabiorę się za czytanie opowiadania! :* genialne!!
    Pozdrawiam! Zielonoo;*

    OdpowiedzUsuń
  27. Jest bardzo dobrze napisane i przede wszystkim ciekawe. Nic tylko czytać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dlaczego na rzeczach wiecznych nie ma już baletek? Przeczytałam tylko pierwszy rozdział i Muszę (przez duże M i nawet z Caps Lockiem) dowiedzieć się co było dalej!

    OdpowiedzUsuń