sobota, 30 maja 2015

Miniaturka Leny & Venetii N - "Załóżmy się"

Witajcie Kochani!


Niestety kolejna autorka zrezygnowała, bez podania przyczyny ze swojego terminu. Muszę przyznać, że uważam takie zachowanie za naprawdę niepoważne - ale cóż zrobić. Jest mi przykro, bo w kolejce czeka wiele osób, które chętnie już podzieliłby się swoimi pracami, gdyby ktoś bez sensu nie zajmował terminów, z których się potem nie wywiązuje. No cóż, mówi się trudno...
Jako, że nie chciałam zostawiać pustego miejsca i rozczarować Was brakiem miniaturki, postanowiłam przy współpracy z Leną (autorką bloga: http://nie-mysl-o-szczesciu.blogspot.com/), napisać coś zabawnego, co być może poprawi Wam humor.
Z dedykacją dla naszej wspólnej bety Ani oraz Kingi :)
Miniaturka powstawała ekspresowo po przez rozmowę na gg, więc nie spodziewajcie się arcydzieła - jednak my dobrze się przy tym bawiłyśmy i miło spędziłyśmy czas, a teraz dzielimy się tym z Wami :)

Pozdrowienia dla wszystkich czytelników.

Venetiia.


PS. Przypominam, że 01.06 odbędzie się premiera prologu mojego autorskiego opowiadania "Cień rozsądku" oraz pojawi się nowy rozdział Rubinu i Stali - już dziś Was Zapraszam!
DraczKotek - prawie na ukończeniu, być może pojawi się w połowie czerwca (po moim powrocie z urlopu).

Buźki :)


***


"Załóżmy się!"


– Nie masz pojęcia o czym gadasz, głupia szlamo! – Draco podwinął rękawy szaty i praktycznie wyskoczył ze swojej ławki.
Jak ona śmiała? Jak w ogóle mogła próbować pouczać go na temat jego ukochanej gry?! Przeklęta gryfonka! Zupełnie jakby ktoś musiał uczyć go grać w Quidditcha! Był najlepszy! A z Potterem wtedy przegrał, bo... bo... bo chciał! 
– Sam nie wiesz o czym mówisz, durna fretko! Sprawdziłam to w "Tysiącu magicznych meczów" oraz w "Qudditch przez wieki" i wiem, że ten manewr z ostatniego meczu, zrobiłeś źle!
– Ja? Ja źle?! Zapamiętaj, Granger, że ja wszystko zawsze robię idealnie!
– Haha! Chyba śnisz, Malfoy! Przecież ty nic nie wiesz! Na ostatniej transmutacji zamiast przemienić ślimaka w gwizdek, zrobiłeś z niego omlet... Łokciem!
– To wina Zabiniego! Ten gamoń mnie popchnął no i...
– Jasne. On ci tylko chciał pokazać, że masz wreszcie zwrócić uwagę na McGonagall, a nie przechwalać się przed Parkinson i Greengrass nowym żelem do włosów. 
– A co, obserwujesz mnie? Wiedziałem, Granger! – Draco triumfował. 
– Chciałbyś! – prychnęła. Ona w życiu nie zniżyłaby się do obserwowania tej fretki! Ona po prostu... po prostu chciała sprawdzić, jak idzie Zabiniemu.
– Radzę ci zapamiętać jedno! Malfoyowie nigdy się nie mylą! Zawsze wszystko wiedzą najlepiej! – Draco dumnie uniósł głowę i przeczesał swe jasne włosy, a Dafne i Pansy westchnęły z zachwytu. Hermiona skrzywiła się z obrzydzeniem.
– Masz szczęście, że jesteśmy w sali eliksirów, bo chętnie bym ci pokazała, jak mało umiesz!
– Mało? Mam ci udowodnić? Udowodnić?! – Draco rzucał się, jak fretka... znaczy ryba, wyjęta z wody. 
– Dokładnie – założyła ręce na piersi. 
– Nie możecie się tu pojedynkować, bo jak Snape wróci to nas wszystkich wypatroszy i zrobi z naszych wnętrzności gulasz – wtrącił się Zabini. 
– Skoro już musicie sobie udowadniać kto jest mądrzejszy, to może po lekcjach? – zawtórował mu Harry.
– Świetnie! Kiedy tylko chcesz, szlamo. Pokonam cię ot tak! – Draco pstryknął palcami.
– Pokój Życzeń! Jeszcze dziś, ty ograniczony umysłowo, tleniony patafianie! – wysyczała wściekle swoje żądanie. 
– O północy – zaproponował rozbawiony Zabini.
– Może być – zgodził się Harry, który miał zostać sekundantem przyjaciółki.
– Ale, co jeśli ktoś nas przyłapie? Szlaban... – wtrąciła cicho Hermiona.
– Tchórzysz? – zaśmiał się Draco.
– Oczywiście, że nie! Pokonam cię! Nie ma takiej dziedziny, w której bym z tobą nie wygrała! – zaperzyła się Gryfonka. 
– A latanie na miotle? – zakpił.
– Też mi wyczyn. Trzymać się drewnianego kijka... – mruknęła pod nosem, w pełni świadoma, że akurat w tym nigdy, by go nie pokonała.
– Zaraz wróci wujek zły Severus, więc radziłbym wam się pośpieszyć z wyborem – doradził im Blaise.
– To może zagramy w magicpokera? Co ty na to, Granger? – Draco sugestywnie poruszył brwiami.
– Hej Smoku, ty masz ją pokonać, a nie okantować – znów wtrącił się Zabini.
– Mam! – zawołała Hermiona. 
– Co takiego wymyśliłaś? – zainteresował się Harry.
– Każde z nas przyniesie rzecz ze swojego świata. On – wskazała głową na blondyna – coś magicznego. A ja mugolskiego.
– I co? I co dalej? – piszczała podekscytowana Parkinson.
– Trzeba będzie odgadnąć co to jest – wyjaśniła wszystkim Hermiona.
– Haha! Już przegrałaś, Granger. Moja rodzina ma dostęp do przedmiotów, o których ci się nawet nie śniło – Draco z radości prawie spadł ze swojej ławki.
– Cóż... Moja też, Malfoy, moja też... – Gryfonka uśmiechnęła się, pewna zwycięstwa.
– Widzę, że masz już plan – mruknął jej do ucha Harry.
– O taaaak, mam – zaśmiała się złośliwie.
– Co to za pogaduszki? W tej chwili wracać do swoich eliksirów! – przerwał im Snape, który właśnie wrócił do klasy. Ich dalsza dyskusja musiała zostać przerwana. Jednak nic straconego. O północy wszystko miało się rozstrzygnąć.

***

– Hermiono, powiesz mi, co wymyśliłaś? – dociekał Harry, gdy pod osłoną peleryny niewidki, skradali się do Pokoju Życzeń.
– Nie – ucięła krótko.
– Ale...
– Za chwilę się przekonasz. Dobrze, jesteśmy już na miejscu.
– Szkoda, że Ron tego nie zobaczy. Że tez te sklątki musiały go pogryźć akurat teraz! – narzekał Potter.
– Ja bym się tym nie martwił – usłyszała złośliwy głos Mafloy'a za plecami. – Chciałabyś, by ktoś jeszcze był świadkiem twojej porażki? – zapytał ją.
– Jak zwykle jesteś obrzydliwie pewny siebie – zauważyła z niesmakiem, gdy znaleźli się wewnątrz pokoju. 
– Jestem Malfoy'em – prychnął. – Już ci mówiłem, że my zawsze wygrywamy.
– Aż do dziś! – warknęła. – Dalej fretko. Będziesz tak stał i się przechwalał, czy pokażesz mi co przyniosłeś? 
Harry stanął z boku, zakładając ręce na piersi. Nie wiedział, co ona planuje, ale był pewien, że to wygra.
– Ty pierwsza – odezwał się Malfoy.
– Ooo, od kiedy taki z ciebie dżentelmen? – zakpiła. – Mimo to, będę nalegała, żebyś to ty był pierwszy.
– Niech ci będzie – mruknął pod nosem.
Stojący po drugiej stronie pokoju Diabeł cicho się roześmiał. On również musiał przyznać, że bardziej wierzył w zdolności gryfonki niż przyjaciela.
Malfoy powolnym ruchem sięgnął za pazuchę swojej szaty i wyjął z niej różdżkę. Po chwili wypowiedział zaklęcie i tuż przed Hermioną pojawił się niewielki, srebrny sztylet, na którym wyryte były dziwne runy.
– No dalej, Granger, zgadnij co to. Podkreślam tylko, że masz to zrobić dokładnie! – Draco z cwanym uśmieszkiem podał jej go do ręki, by mogła się bliżej przyjrzeć.
Hermiona zamyśliła się chwilę, dokładnie obejrzała przedmiot, po czym uniosła głowę i oznajmiła mu z triumfująco:
– To sztylet, którym król elfów Elogas Wspaniały zabił przywódcę rebelii gobinów Loguma Obrzydliwego. Miało to miejsce dwanaście wieków temu, a sztylet podobno dawno zaginął... Znaczy wszyscy tak myślą, bo najpewniej jakiś twój przodek ukradł go lub kupił na czarnym rynku po zaniżonej cenie. Teraz trzymacie go w rodzinnym sejfie i usiłujecie wmawiać ludziom, że wasz ród ma powiązania z elfickimi klanami. Ja jednak wcześniej dopatrywałabym się po tym waszych koligacji z ludzmi pokroju Mundungusa Fletchera... – oznajmiła mu złośliwie.
– Kurde! Skąd ty to wszystko wiesz? – zapytał, najwyraźniej zbierając szczękę z podłogi.
– Mówiłam ci już, że wiem więcej od ciebie – uśmiechnęła się z wyższością – No dobrze, to teraz twoja kolej, Malfoy.
– Jasne, Granger, śmiało pokaż co tam masz... Tylko się na Salazara przede mną nie rozbieraj! – zawołał z udawaną trwogą.
Harry i Zabini stłumili cichy chichot, z zapałem obserwując rozwój akcji.
– No to gdzie to masz...? – dociekał Draco.
– Tutaj – Hermiona wyjęła z szaty maleńki przedmiot, po czym rzuciła go na ziemię i szybko powiększyła za pomocą zaklęcia.
– Karton? Tylko tyle? Haha, Granger, wygrałem! Odpowiedź brzmi: kartonowe pudło. Naprawdę mogłaś się bardziej postarać! – Draco prawie podskakiwał z radości.
Harry i Zabini zakryli twarze dłońmi, porażeni głupotą blondyna, a Hermiona zaśmiała się szczerze i pokręciła przecząco głową. 
– Nie, fretko. Twoje zadanie jest w środku pudła. Musisz je otworzyć i odgadnąć co to jest... – wyjaśniła mu.
Draco niepewnie popatrzył na karton. A co jeśli coś z niego wyskoczy i go pogryzie? W końcu tak bardzo lubił swoją nieskazitelną skórę... 
– Co jest? Tchórzysz, Malfoy? – zakpił z niego Potter. 
– No już... Idę – burknął niepewnie.
Powoli podszedł do pudła i przyklęknął, w duchu modląc się, by Granger nie poszczuła go niczym groźnym.
Ostrożnie go otworzył, po czym wyjął z kartonu dziwne, nieco ciężkie urządzenie i przyjrzał mu się uważnie. Co to na nagiego Slyterina mogło być?
Harry parsknął śmiechem, a zaraz potem w jego ślady poszedł Zabini. Sam nie wiedział, co to jest i był pewien, że jego przyjaciel też nie odgadnie.
Ta dziwna rzecz była okrągła i żółta, a z jej środka wychodziło coś, co trochę przypominało mu jakiegoś węża w czarnym kolorze. Z tyłu dziwnego stwora, znajdowały się dwa duże, czarne przyciski i zwisało coś z fikuśnymi, srebrnymi kłami.
Draco niepewnie zlustrował przedmiot, po czym odstawił go na ziemi i zajrzał w głowę węża. Czarna, pusta dziura i nic więcej. Postanowił przyjrzeć się bliżej tym dziwnym przyciskom. Nie bardzo wiedząc co dalej, postanowił nacisnąć jeden z nich, może to obudzi stworzenie?
Gdy tylko to zrobił z głowy węża, zaczęły wydobywać się przerażające, syczące dźwięki... i nagle okazało się, że ten potwór próbuje pożreć jego krawat i część koszuli!
Draco krzyknął przestraszony, a Hermiona, Harry i Zabini wybuchnęli śmiechem. To była naprawdę komiczna sytuacja.
– Granger! – wrzasnął – Twoje zwierzę próbuje mnie zjeść! Zabierz je ode mnie! – błagał.
Zaczął się szarpać w przerażeniu, aż wreszcie udało mu się wyrwać swoje ubranie z paszczy potwora. Jednak wąż dalej wył i dziwnie wyginał się w jego stronę. Nie było na co czekać. Trzeba było wiać...
***

Draco czym prędzej w popłochu opuścił Pokój Życzeń, co sił gnając do swojego dormitorium, by tam bezpiecznie ukryć się pod kołdrą z dala od groźnego potwora. Jak ona śmiała poszczuć go jakimś mugolskim drapieżnikiem? Jeszcze mu kiedyś za to zapłaci!

Tymczasem Harry, Hermiona i Zabini ocierali łzy śmiechu i łapali się za obolałe żebra.
– Świetne Granger! Naprawdę! Jednak, powiedź mi co to tak właściwie jest? – dopytywał Blaise, ocierają łzy rękawem szaty.
– A to jest nic innego, jak najzwyklejszy, mugolski odkurzacz. Taka nasza elektryczna wersja zaklęcia sprzątającego – Hermiona trochę opanowała atak śmiechu i machnęła różdżką, by wyłączyć wyjący sprzęt.
Naprawdę cieszyła się z tego, że znów pokonała Malfoya... jednak było jej też go trochę żal. Nie wiedziała, że tak bardzo go przestraszy. Pozostawało jej mieć nadzieję, że chłopak od tego jeszcze bardziej nie osiwieje.

***

Kilkanaście lat później...

– Raz, dwa! Dywan, chodnik, wykładzina i na podłodze kurzu nie ma – podśpiewywał wesoło Draco, machając z zapałem rurą z odkurzacza.
– Widzę, kochanie, że świetnie ci idzie! – Hermiona uśmiechnęła się do blondyna, który z prawdziwym entuzjazmem sprzątał cały dom.
– No pewnie! Odkurzanie jest fajnie! – zawołał radośnie.
– Już się nie boisz, że odkurzacz cię pożre? – zażartowała z niego.
Draco uśmiechnął się pod nosem i uniósł rurę tak, by wciągnęła bluzkę jego żony, w okolicach dekoltu.
– Hej! Co robisz?! – Hermiona szybko się uwolniła i wyłączyła odkurzacz, jednak teraz to Draco  szybko porwał ją w swoje ramiona.
– Nie radzę ci przypominać mi tej historii z Pokoju Życzeń, bo teraz to ja mogę zamienić się w małego potwora – wyszeptał jej czule do ucha.
– Proszę bardzo! Tylko pamiętaj, że ja nie będę uciekała, jak jakiś tchórz – Hermiona odwróciła się do niego i prowokacyjnie popatrzyła mu w oczy, które błyszczały figlarnie.
– To się dopiero okaże, skarbie...

Koniec :)


20 komentarzy:

  1. Świetna!! :D ale się ubawiłam ;) uważam, że to bardzo dobra miniaturka, zwłaszcza że pisałyście ją na szybko. Na pewno jeszcze nie raz ją przeczytam :)
    Pozdrawiam

    Olix

    OdpowiedzUsuń
  2. aż się popłakałam ze śmiechu a biorąc pod uwagę godzinę muszę siedzieć cichutko bo jeszcze wszystkich obudzę świetna naprawdę świetna miniaturka Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny rozwaliłyście system. Buhahahhah :p Malfoy odkurza mieszkanie hahahhah, nie wie co to odkurzacz hahahha,padlam! Jesteście najlepsze !

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha! Nie no. Genialne :) Oby tak dalej.
    Dramione True Love <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałam skomentować pierwsza... Nie zdążyłam. Zasnęłam :)
    Ja też się wczoraj nieźle bawiłam, moja wyobraźnia wciąż pracuje i widzę Dracona wiejącego przed odkurzaczem. Widok wart miliona galeonów :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miniaturka lekka i zabawna, idealna na małą przerwę w nauce ;) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna, szkoda tylko, że taka krótka. Dziwi mnie, że Draco polubił odkurzanie, ja tego nienawidzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! W końcu "ujarzmił" potwora... :D Na pewno był z siebie bardzo dumny :)

      Usuń
  8. Pewien poziom absurdu znajdujący się w opowiadaniu może faktycznie rozbawić czytelnika ... Ale jeśli pewna magiczna granica niedorzeczności zostanie przekroczona, miniaturka przestaje być śmieszna a staje się po prostu męcząca... Jeśli na siłę próbuje się wprowadzić do jakiejś historii elementy komizmu, zwykle wywołuje to przeciwny efekt do zamierzonego... Właściwie nie ma czym się przejmować, w końcu są jeszcze na tym świecie ludzie, których bawią żarty w stylu Karola Strasburgera...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uznałabym tej miniaturki za specjalnie przeładowanej komizmem. Tylko sytuacja z odkurzaczem jest tutaj z pełną premedytacją niedorzeczna i mająca wzbudzać pewnego rodzaju wesołość - nie od razu jakiś wielki wybuch śmiechu :) My dobrze się bawiłyśmy wyobrażając sobie Draco i odkurzacz - jeśli ktoś to podziela, to bardzo nam miło. Jeśli czyjąś wyobraźnię to męczy - to pozostaje nam mieć nadzieje, że odnajdzie odpowiedniejszą rozrywkę w innych naszych publikacjach :) Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Fajnie, fajnie, ale co z ostatnią częścią Draczkotka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przeczytałaś wstęp do postu? Na pewno nie, bo inaczej dawno znałabyś odpowiedź na to pytanie :) Naprawdę nie piszę sobie wstępu, tylko po to, by ludzie go omijali, ale po to, by ich o wszystkim poinformować :)

      Usuń
    2. To w takim razie bardzo przepraszam :)

      Usuń
  10. Haha, naprawdę świetna miniaturka! Wielki ukłon w Twoją stronę i drugiej autorki, że wymyśliłyście coś tak prostego, a jednocześnie wyśmienitego w krótkim czasie. Bardzo poprawiłyście mi humor, żarty sytuacyjne są moimi ulubionymi :)
    Oby więcej takich miniaturek!
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudo! Czytało się świetnie, scena z odkurzaczem była po prostu epicka ;D strasznie spodobała mi się też kłótnia na eliksirach :) fretka wyjęta z wody, przegrał z Potterem "bo chciał"... kompletnie rozwaliłyście system xD mój podziw jest tym większy, że tworzyłyście to (arcy)dzieło na szybko ;) mimo to sprawia wrażenie dopracowanego.
    Lekka miniaturka, doskonała na odstresowanie i ogólny relaks :D
    życzę weny dla Ciebie, Venetiio, i dla Leny :)
    panna Valdez :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahahah :D serio??! :D hahahahahahahah no nie wierzę.. nie ma to jak pokonać kogoś ODKURZACZEM :* wyszła wam naprawdę genialna miniaturka !! Macie świetne poczucie humoru, normalnie pozazdrościć :p Czekam na więcej takich niespodzianek! :* życzę weny i pozdrawiam! Zielonoo;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Matko z ojcem.. Zostawić Was dwie same na chwilę i już szalejecie :D Naprawdę ta miniaturka powstała podczas rozmowy na GG? Świetna, naprawdę! Pomijając fakt, że sama nie wiedziałam, co jest w tym kartonie, dopóki Hermiona nie wyjaśniła tego chłopakom xd Zdecydowanie za to chciałabym zobaczyć minę Dracze, kiedy odkurzacz zaczął działać, a kilkanaście lat później się z nim zaprzyjaźnił.
    Ściskam i całuję :*
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  14. Krótka i przyjemna. "A z Potterem przegrałem, bo chciałem" - iście Malfoyowskie myślenie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Super pomysł ;D
    Uwielbiam czasem poczytać takie zabawne historie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Haha... Genialne!!! Najlepszy fragment kiedy Draco ucieka przed odkurzaczem... Chociaż najpierw myślałam, że to był taki klaun, który wyskakuje z pudełka... To też byłoby niezłe 😊

    OdpowiedzUsuń