piątek, 5 czerwca 2015

Arya Riddle - Prolog - "Sen przeszłości"

Witajcie Kochani!


Dziś znów nie pojawiła się notka zaplanowana i zarezerwowana - co wprawia mnie w prawdziwą frustrację. Na szczęście Arya Riddle zgodziła się na zastępstwo, co bardzo mnie ucieszyło i za co bardzo jej dziękuję :)
Zapraszam Was do zapoznania się z jej twórczością na blogu: http://senlunatyk.blogspot.com/
oraz oczywiście bardzo proszę Was o komentarze.


Tekst z dedykacją dla: Laylenn Malfoy

***

Zapraszam również na I rozdział mojego opowiadania "Cień rozsądku"
http://venetiia-noks.pl/


Venetiia N.

***

Harry siedział przy stole Gryffindoru i wpatrywał się tępo w ścianę. W pewnym momencie poczuł na sobie czyjś wzrok i obrócił leniwie głowę. Hermiona zerkała na niego od dłuższej chwili, bo najwyraźniej coś jej nie pasowało. Harry dziwnie się dziś zachowywał. Rano, gdy opowiadała mu o swoich ocenach z numerologii gdy zapytała go czy ja słucha odpowiedział tylko: "Tak, tak ja też lubię gumochłony".
Musiała się dowiedzieć co się z nim dzieje.
– Nic ci nie jest Harry?
– Nic, za bardzo się martwisz.
Wiedziała że będzie trudno coś z niego wyciągnąć.
Westchnęła.
– Harry powiedz mi – nalegała.
Igrała z ogniem, ostatnio Harry stał się bardzo drażliwy.
– Po prostu źle się czuje, dobrze? – warknął.
Mówił prawdę.
– Gdzie Ron? – zapytał już spokojnie.
– Pewnie jeszcze śpi – odpowiedziała zdawkowo.
– Idę do Dumbledora.
Sapnęła zdziwiona.
– Dlaczego?
– Nie wiem, wzywał mnie, do zobaczenia.
Powiedział i już go nie było.

Zmierzał przez korytarze Hogwartu, a jego kroki odbijały się echem. Nagle poczuł się źle. Coś było nie tak. Złapał się za klatkę piersiową, w której poczuł ukłucie i osunął się po ścianie.
Potem była już tylko ciemność.

Obudził się na korytarzu. Tępy ból głowy minął, a kłucie w klatce piersiowej również przeszło całkowicie. Odetchnął z ulgą. Nie rozmyślając nad dziwną sytuacją udał się do gabinetu dyrektora. Dotarł na miejsce. Zatrzymał się przed posągiem.
– Fasolki wszystkich smaków.
Posąg nie drgnął.
– Eee... – był zdziwiony, przecież Dumbeldore w wiadomości wyraził się jasno że takie jest hasło.
Może źle zrozumiał, albo może posąg się zaciął?
– Fasolki wszystkich smaków – powtórzył.
Posąg ruszył się lekko skrzypiąc co nie umknęło uwadze Złotego Chłopca.Z lekkim niepokojem wszedł do gabinetu.
To co tam zastał zmroziło mu krew w żyłach. 

10 komentarzy:

  1. Prolog ciekawy, bardzo tajemniczy. Mnie zachęciłaś do czytania swojego bloga na pewno. Dostrzegłam kilka literówek i miejsc, w którym powinny być przecinki. Nie wpływa to jednak jakoś bardzo na odbiór prologu, a odpowiedzią Harry'ego "Tak, tak ja też lubię gumochłony" kupiłaś mnie zupełnie :)
    Pozdrawiam,
    Lena

    OdpowiedzUsuń
  2. Brakuje kilku istotnych przecinków i jest za dużo krótkich, prostych zdań, ale sama treść jest całkiem całkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż mogę napisać - intrygujący prolog, zdecydowanie zachęca do czytania dalej, a przecież o to w tym chodzi. Życzę autorce powodzenia w dalszym pisaniu :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Krótki, ale tajemniczy i intrygujący. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Intrygujący, cały czas się zastanawiam co się stało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli interesuję cię co się wydarzyło, zapraszam na bloga. Tam kontynuuje to opowiadanie. Wczoraj wyszedł 6 rozdział.

      Usuń
  6. Intrygujące ;) chętnie zapoznam się z następnymi rozdziałami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Noo.. dość dziwny prolog. :) taki trochę bym powiedziała, że nawet pełny grozy xd hahahaha :D super się zapowiada. Życzę weny i dużo czytelników! Pozdrawiam cieplutko :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaczyna się bardzo intrygująco i ciekawie ;D
    Z chęcią przeczytam ciąg dalszy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń