piątek, 31 lipca 2015

Miniaturka Kingi i Leny - "Gdy nagle twój świat wywraca się do góry nogami" (cz.I)

Witajcie,
Dziś oto przed Wami miniaturka dwóch znanych autorek: Kingi M. i Leny. Dziewczyny zgodziły się, bym mogła zaprezentować Wam cz. I ich miniaturki. Mam nadzieję, że zostawicie dla nich swoje opinie w postaci komentarzy, zwłaszcza, że jak już wspominałam - to jedna z ostatnich publikacji na blogu DŚ :) Zachęcam Was do tego. Podziękowania dla Ani M, która miniaturkę betowała (podobni w pocie czoła:)). Miłej lektury! Pozdrowionka...

Venetiia & Autorki :)
PS. Druga część miniaturki pojawi się pod adresem: http://milosc-dopadnie-cie-i-tak.blogspot.com/
**
- Proszę wstać, Naczelny Mag Wizengamotu idzie - powiedział strażnik, wpuszczając na salę kobietę w todze i podążających za nią sędziów. Hermiona wstała, oddychając głęboko. Zacisnęła palce na teczce i spojrzała na Narcyzę Malfoy, która była bardzo blada. Stała koło niej, a w jej oczach można było dostrzec nadzieję na to, że w końcu będzie mogła rozpocząć życie na własny rachunek. Gdy ława i sędzia zajęli swoje miejsca, pozostali również mogli usiąść. Proces został utajniony dla mediów na prośbę Dracona. Mężczyzna doszedł do wniosku, że wystarczającym upokorzeniem dla ich rodziny był proces ojca, który za zbrodnie wojenne został skazany na dożywocie w Azkabanie.
- Decyzją Naczelnego Maga Wizengamotu, jak i ławy przysięgłych, rozwód pomiędzy Narcyzą Malfoy, z domu Black, a Lucjuszem Malfoy’em zostaje uznany. Ze względu na fakt, iż wyżej wymieniony obywatel został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności, od dziś całym majątkiem rodzinnym będzie zarządzała pani Malfoy - stwierdziła Amelia Bones z lekkim znudzeniem w głosie. Fakt, iż przeprowadzała rozprawę rozwodową byłego już małżeństwa Malfoy’ow i występowała w imieniu jednej z najważniejszych osób w świecie czarodziejów, nie robiło na niej żadnego wrażenia. Dzień jak co dzień, rozprawa jak rozprawa. Nic niezwykłego. Marzyła już tylko o tym, żeby znaleźć się w domu i odpocząć.
Narcyza uśmiechnęła się, oddychając z ulga. Nareszcie była wolna. Odwróciła się do Hermiony.
- Dziękuję - powiedziała, wyciągając do niej dłoń. - Mój syn miał rację, mówiąc, że jesteś najlepsza. Na zawsze będę twoją dłużniczką.
- To moja praca - powiedziała brunetka, z przyjemnością ściskając dłoń kobiety, której sprawy z powodzeniem broniła przez ostatnie trzy miesiące. - Cieszę się, że w końcu będzie miała pani spokój. - Nie zauważyła, że w tej samej chwili podszedł do nich Dracon i dotknął lekko jej ramienia. Odwróciła się z zaskoczeniem.
- Dzięki, Granger - stwierdził.
- Jak mówiłam, nie ma za co - odpowiedziała. - A teraz przepraszam, umówiłam się na wieczór z przyjaciółmi.
- Idź, idź - uśmiechnęła się blondynka. - Dużo ostatnio pracowałaś, należy ci się odpoczynek. - Hermiona ostatnie tygodnie spędziła na żmudnych poszukiwaniach dowodów na liczne zdrady jej męża i musiała przyznać, że bardzo skutecznie umiała wykorzystać nie tylko te argumenty, ale i zeznania świadków, którzy dużo wiedzieli o zakazanych praktykach Lucjusza. Doprowadziła również do osadzenia go w Azkabanie i zablokowała możliwość wypuszczenia go, czyniąc z niego tym samym jednego z najbardziej strzeżonych więźniów. Narcyza wiele jej zawdzięczała. Granger wcale nie musiała podejmować się jej sprawy, a mimo własnych uprzedzeń zrobiła to i doprowadziła ją do wymarzonego finału.




***




Trzy lata później
- Panno Granger, ma pani klienta. - Hermiona poderwała głowę znad dokumentów i potarła oczy. Lisa uśmiechnęła się do niej i wyjęła zza pleców filiżankę kawy, po czym postawiła ja na biurku. - To dla ciebie. - Brunetka uśmiechnęła się z wdzięcznością. Naprawdę potrzebowała kawy, jednak w ferworze pracy nie miała czasu nawet zadzwonić po sekretarkę, a co dopiero wstać i zrobić sobie coś do picia.
- Kto to? - zapytała.
- Myślę, że powinna pani sama zobaczyć - powiedziała i wpuściła do pokoju pewnego blondwłosego mężczyznę, zamykając za sobą drzwi.
- Dzień dobry, Granger - powiedział Draco Malfoy. Ubrany w szary, skrojony na miarę garnitur i białą koszulę na pierwszy rzut oka wyglądał naprawdę dobrze. Gdy jednak przyjrzała mu się dokładniej, dojrzała szare cienie pod oczami i lekko opadnięte kąciki ust, które jej zdaniem świadczyły o jego przemęczeniu. Coś musiało być nie tak, skoro do niej przyszedł. Wstała i przez biurko podała mu dłoń.
- Usiądź - wskazała mu fotel, gdy już oddał już odwzajemnił powitanie. - W czym mogę ci pomóc? - zapytała, podczas gdy on milczał przez chwilę, wyraźnie szukając sposobu, by ubrać w słowa to, co leżało mu na duszy.
- Potrzebuję adwokata. - Przezornie nie powiedziała, że wie o tym. Widziała, że jest mu ciężko. - Trzy lata temu urodziło się moje dziecko. Nie pytaj, jak, gdzie ani kiedy. Na razie musi ci wystarczyć informacja, że jego matka jest prostytutka. Dowiedziałem się o tym tydzień temu i chcę go od niej zabrać.
- Dlaczego przyszedłeś z tym do mnie? - zapytała, pocierając skronie. Już kilka pierwszych jego zdań wystarczyło jej, żeby domyśleć się, że nie będzie to łatwa sprawa. Musiała przyznać, że była skłonna mu pomóc. Od razu ujął ją tym, że chciał wyrwać dziecko z toksycznego środowiska, ale chciała również dowiedzieć się, dlaczego wybrał ją. Nie była przecież jedynym prawnikiem.
- Dobrze wiesz, dlaczego. Jesteś najlepsza - powiedział, po raz pierwszy patrząc jej w oczy. - Jeśli ty nie dasz rady, nikt nie da. - Naprawdę wiele kosztowało go przyznanie, że tylko ona może coś zdziałać. - Poza tym doprowadziłaś do rozwodu mojej matki. Wszyscy powiedzieli, że to niemożliwe, a ty wywalczyłaś dla niej cały majątek. Czy to ci wystarczy? - Ton jego głosu nie był napastliwy, ale pod całą pewnością siebie wyczuła nutkę desperacji. Matka jego syna naprawdę musiała być idiotką, skoro aż tak bardzo zależało mu na odebraniu jej praw rodzicielskich.
- Tak - powiedziała cicho.
- Co tak? - zapytał, patrząc na nią ze zdziwieniem.
- Tak, rozumiem. I tak, pomogę ci. Podejmę się tej sprawy.
- Naprawdę? - zapytał, jakby z niedowierzaniem. Na jego twarzy pojawił się delikatny, niemalże niewidoczny uśmiech, który na chwilę zamaskował przemęczenie.
- Tak. - Sięgnęła do szuflady po wieczne pióro i notes. - Jak ona się nazywa?
- Elaine Craven. - W oku Hermiony pojawił się błysk zrozumienia. W pewnych kręgach ta kobieta była dość popularna. Poznała ją podczas jednej ze spraw, które prowadziła. Nie chciała wypytywać go o jego związki. Wiedziała jednak, że prędzej czy później będzie musiał wyjaśnić, co ich łączyło i w jakich okolicznościach zaszła w ciążę. W tej sprawie będą liczyły się najdrobniejsze szczegóły. - Na razie wiem o niej tyle - rzucił na stół powiększoną zaklęciem teczkę. Przejrzała ją pobieżnie.
- To nie za wiele - powiedziała, trzymając w ręku kartkę z życiorysem kobiety.
- Granger. - Po raz pierwszy w tej rozmowie pozwolił sobie na podniesienie głosu. - O tym, że mam syna, dowiedziałem się tydzień temu. Ty masz mi pomóc go odzyskać. Zapłacę ci, ile trzeba, żeby zabrać go od tej dziwki, rozumiesz?
- Okay - odparła, choć pieniądze nie grały dla niej żadnej roli. Nie w tej sytuacji, choć jeszcze nie do końca rozumiała, dlaczego tak było.
- Chce być codziennie informowany o postępach - wysunął pierwsze zadanie, zakładając ręce na piersi.
- Nie ma mowy - zaprotestowała.
- Płacę ci - zauważył.
- Albo gramy na moich zasadach, albo sam walczysz o dziecko - postawiła ultimatum, dobrze wiedząc, że musi się na nie zgodzić.
- Dobrze więc, będzie po twojemu. Kiedy mam złożyć pozew? - zapytał, wstając.
- Najlepiej jutro - powiedziała.
- Jest niedziela - przypomniał.
- Więc w poniedziałek. Im szybciej zaczniemy, tym lepiej. Najpierw zaczniemy od faktu, że poza prostytucją ta kobieta jest narkomanką i alkoholiczką.
- Skąd to wiesz? - zdziwił się, trzymając rękę na klamce. Tego nie było w jego raporcie. Dziwka musiała się nieźle pilnować.
- Mam swoje źródła. Nie mogę ci powiedzieć. - Naprawdę nie chciała wchodzić w szczegóły spraw, których się podejmowała. Nie musiał wiedzieć wszystkiego. To, co powiedział, zamykając za sobą drzwi, spowodowało, że nie mogła myśleć o niczym innym do końca dnia. Głos przepełniony ostrożną nadzieją wciąż rozbrzmiewał w jej głowie, a gdy tylko przymykała powieki, oczami wyobraźni wciąż widziała jego zmęczoną twarz.
- Ja w ciebie wierzę, Granger - powiedział to tak cicho, że na początku miała wrażenie, że się przesłyszała i tylko poważne spojrzenie jego stalowoszarych oczu upewniło ją w tym, że było inaczej. Nacisnęła przycisk interkomu, który został zainstalowany na jej życzenie i nachyliła się do niego.
- Liso, przyślij do mnie Artura. Przejmie wszystkie sprawy, którymi zajmowałam się do tej pory.




***




Codziennie przychodził w miejsce, gdzie ona mieszka, mając nadzieję, że i tym razem zobaczy swojego syna. Przetarł dłonią zmęczone oczy. Skierował się na ławkę, naprzeciw wejścia do kamienicy, w której znajdowało się jej mieszkanie, o ile tak można było nazwać norę, którą zajmowała.
Zamknął na chwilę oczy. Od razu pojawił się obraz małego blondwłosego chłopca. Miał jego oczy, szare, duże i ciekawe świata. Od tygodnia myślał o nim cały czas. Przy śniadaniu, w pracy i przed snem.
Znowu miał to dziwne uczucie, które towarzyszyło mu niemalże non stop. Myślał o chłopcu, chciałby go poznać… Nie umiał tego nazwać, czuł to po raz pierwszy. Tęsknił? Nie, nie mógł tęsknić, skoro w ogóle go nie znał. Wiedział jedynie, że zrobi wszystko, żeby go jej odebrać. Nikt nie powinien mieszkać w takich warunkach, zwłaszcza jeśli miał w sobie jego krew. Spojrzał na zegarek. Północ. Ostatni raz zerknął na obskurną kamienicę i teleportował się do swojej ogromnego apartamentu, w którym czuł się bardzo samotny, nawet jeśli nie chciał się do tego przyznać.




***




Ja, Dracon Lucjusz Malfoy, wnoszę pozew o uznanie ojcostwa oraz przyznanie pełnej opieki nad niepełnoletnim Allanem Craven. Na uwadze mam dobro syna, o którym dowiedziałem się parę tygodni temu. Sądzę, że jestem w stanie zapewnić mu lepsze warunki życia niż matka, Elaine Craven. Proszę o jak najszybszy termin rozprawy ze względu na sytuację, w której znajduje się Allan.
Skreślił to, co napisał. Na dobrą sprawę nie wiedział, co powinien zawrzeć w tym dokumencie. Nalał sobie do szklanki whisky i wychylił ją jednym haustem. Chyba będzie musiał pogadać z Granger i poprosić ją o pomoc nawet w czymś tak pozornie prostym. Napisał kilka słów na kartce papieru, złapał do ręki różdżkę i machnął nią nad kartką, a ona zniknęła, pojawiając się w jej gabinecie. Znów nalał sobie do szklanki whisky i od razu wypił, obiecując sobie, że to ostatnia w jego życiu. Teraz liczyły się inne rzeczy. Allen.




***




- Proszę wstać, sąd idzie - powiedział niski, gruby mężczyzna. Starsza kobieta w todze zasiadła na wielkim eleganckim krześle i wszyscy inni poszli w jej ślady. - W rozprawie przeciwko Elaine Craven przewodniczy sędzia Amelia Bones. Obrońcą przydzielonym z urzędu pani Craven został Stephen Hawkins. Pana Dracona Malfoy’a reprezentuje mecenas Hermiona Granger. Zebraliśmy się dziś w tej Sali, aby zadecydować o losie Allena Craven. - Sędzia mówiła znudzonym głosem, choć w jej oczach widać było iskierki ciekawości. Nie często miała okazję prowadzić sprawę bogatego arystokraty przeciw prostytutce, a tym bardziej z jego inicjatywy o prawa nad dzieckiem. Hermiona pozwoliła sobie wyłączyć się na chwilę, dobrze wiedząc, co powie sędzia. Gratulowała sobie w duchu, że udało się jej doprowadzić do utajnienia rozprawy. Była stanowcza i nie pozwoliła na odmowę, odwołując się do dobra dziecka. Nagle zauważyła, że coś się zmieniło w zachowaniu obecnych. Nadszedł czas na jej przemowę. Wzięła głęboki oddech i wstała. Musiała być spokojna i nie dać się pokonać w tej bitwie na słowa.
- Wysoki Sądzie, przed sobą mam badania, potwierdzające, że mój klient jest ojcem dziecka pozwanej. - Wskazała na trzymane w dłoni dokumenty. - Jako, że pani Craven nie poinformowała o ciąży ani dziecku pana Malfoy'a, dowiedział się on o swoim ojcostwie przypadkiem, spotykając pozwaną na ulicy z dzieckiem, które jest zaskakująco podobne do niego. Nasuwa się zatem kilka pytań. Dlaczego Elaine Craven ukryła chłopca? Dlaczego zachowała w tajemnicy fakt jego istnienia? Jak może pozwalać, żeby jej dziecko obracało się w środowisku narkomanów, w którym ona przebywa na co dzień? Moim zdaniem od początku była świadoma, że mój klient będzie walczył o dziecko i że to on otrzyma prawo do opieki. Dlatego chciałabym wnioskować o przyznanie prawa do opieki nad Allanem na czas rozprawy mojemu klientowi. - Hermiona przez całą swoją przemowę stała wyprostowana, patrząc na sędziego. Kątem oka dostrzegła dziwne zachowanie Elaine, która wraz z upływem czasu była coraz bardziej niespokojna. Przeczucie mówiło jej, że niedługo wydarzy się coś, co będzie miało wpływ na przebieg całej rozprawy. Kobieta na początku siedziała sztywno i patrzyła w jeden punkt. Hermiona była świadoma, że to taktyka jej adwokata. Chcieli pokazać, że kobieta jest odpowiedzialna, pewna siebie i opanowana. Na początku im się to udawało, coś jednak w jej zachowaniu zaalarmowało Hermionę, która nieznacznie odchyliła się do tyłu i wyszeptała parę słów do praktykanta, którego ostatnio zatrudniła. Mężczyzna podniósł się i opuścił salę sądową, wymawiając się złym samopoczuciem. Dracon siedział na krześle, a jedynym przejawem jego zdenerwowania było poruszanie nerwowo nogą. Na szczęście, jedyną osobą, która to widziała, była Hermiona. Obrońca Elaine wstał.
- Udzielam głosu - powiedziała sędzia.
- Wnoszę o pięć minut przerwy ze względu na złe samopoczucie mojej klientki - powiedział bez śladu zdenerwowania adwokat kobiety. Hermiona zauważyła coś, co umknęło sędzi. Grdyka mecenasa poruszała się, jakby był mocno zirytowany. Miała nadzieję, że dobrze odczytała zachowanie matki chłopca.
- Przychylam się do wniosku - stwierdziła kobieta. Elaine wstała i szybko opuściła pomieszczenie.
- Idź za nią - syknął Dracon do ucha Hermiony, która siedziała spokojnie na swoim krześle. - Chodzi o narkotyki. - Brunetka nie odezwała się ani słowem, prostując plecy. - Zrób coś! - podniósł w końcu głos, nie rozumiejąc, jak może być tak opanowana.
- Zamknij się - zirytowała się w końcu. - Sama wiem, co mam robić. Wysłałam Jasona. A teraz wstań i idź do łazienki, choćby po to, żeby umyć ręce. Ja wyjdę chwilę po tobie i przespaceruję się po piętrze. Jeśli ktoś będzie pytał, poszłam rozprostować kości, rozumiesz?
- Jasne - burknął i zrobił wszystko, co mu kazała. Hermiona również opuściła salę rozpraw i ruszyła w stronę miejsca, gdzie podejrzewała, że ma przydzielone miejsce adwokat Craven. Zauważyła niedomknięte drzwi i uklękła, dziękując Merlinowi za to, że ubrała adidasy. Mogła udać, że musi zawiązać buty. Kawałek dalej zauważyła Jasona. Wszystko potoczyło się tak, jak się tego spodziewała. Tuż przed tym, jak wzburzony adwokat i jego klientka opuścili pomieszczenie, dała znak praktykantowi, który szybko wrócił na salę. Sama również podniosła się z klęczek i podążyła ku pomieszczeniu. Dracon już siedział na swoim miejscu. Spojrzenie miał jasne i klarowne, był uosobieniem spokoju. Trochę mu tego zazdrościła. Zaczynała się lekko denerwować, co się stanie, jeśli jej plan nie wypali. Ręce lekko jej się pociły. Siadając, wytarła je szybkim ruchem w szatę. Nikt nie mógł wiedzieć, że czuje niepokój. Po chwili rozprawa została wznowiona. Nagle Hermiona usłyszała coś, co w jej mniemaniu było nieprawdą. Reakcja prowadzącej rozprawę była taka, jak się spodziewała.
- Udzielam głosu mecenas Granger - powiedziała. Brunetka wzięła głęboki oddech.
- Ostatnia deklaracja mecenasa Hawkinsa jest nieprawdziwa - stwierdziła.
- Sprzeciw. Jakim prawem tak twierdzisz? - zdenerwował się mężczyzna, podrywając się na równe nogi.
- Oddalam wniosek - zadecydowała prowadząca rozprawę. - Proszę kontynuować - zwróciła się do Hermiony.
- Jego klientka nie przeszła na odwyk. - Już wcześniej zauważyła, że oczy kobiety wyglądają nienaturalnie i są szklane, jak po zażyciu sporej porcji narkotyków, zapitych alkoholem, które w chwili rozpoczęcia rozprawy przestawały działać. Elaine pobladła. Sędzia spojrzała na nią uważnie i odwróciła się z powrotem do Hermiony. - Mam dowód na to, że pani Craven wciąż zażywa narkotyki. Dlatego tym bardziej uważam, że małoletni Allan powinien na czas trwania procesu trafić pod opiekę mojego klienta.
- To niemożliwe - wykrztusił zdumiony Hawkins.
- Proszę pokazać - zażądała kobieta, a Jason podszedł do niej i podał jej na szybko wywołane zdjęcia. Sędzia oglądała je przez dłuższą chwilę i oddaliła wniosek, kiedy Hawkins chciał zabrać głos. Następnie zarządziła przerwę. Nikt poza nią i ławą przysięgłych nie opuścił sali. Wszyscy czekali na werdykt. Elaine rzucała Draconowi wściekłe spojrzenia, ale on nic sobie z tego nie robił. Był spokojny. Wiedział, że te zdjęcia zmieniły wszystko.
- Decyzją Wizengamotu, opieka na czas rozprawy zostaje przyznana Draconowi Malfoy’owi,. Zarządzam koniec rozprawy. O terminie następnego zostaniecie państwo poinformowani listownie. - Wszyscy wstali, a sala po chwili opustoszała. Została na niej tylko Hermiona i Dracon. Po chwili Elaine wprowadziła chłopca, rzucając mu wściekłe spojrzenie. Uśmiechnął się wyrozumiale, nic sobie nie robiąc z jej złości.

- To jeszcze nie koniec - rzuciła, trzaskając drzwiami.

49 komentarzy:

  1. Mi się bardzo podobało i czekam na więcej;)
    elena311

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe ! Chętnie przeczytam drugą część :)

    Pozdrawiam
    Nikola

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowita miniaturka, czekam na kolejną część i życzę weny zarówno autorkom jak i samej Venetii :* ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super bardzo mi sie podoba i czekam na cześć 2. Pozdrawiam autorki i życze dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa miniaturka. Dobrze się czytało. Fajnie, że Draco walczył o swoje dziecko, jestem bardzo ciekawa jak będzie wyglądać druga część. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super miniaturka :) Czekam na kolejną cześć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ooo ciekawe i bardzo fajne ciekawe co dalej czekam na kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super miniaturka :) aż szkoda ze to nie całe opowiadanie, wciągnęło mnie od samego początku i trzymało do końca, czekam na 2 część :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No to czekam na 2 część :-) a takie mam pytanko gdzie ona się pojawi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://milosc-dopadnie-cie-i-tak.blogspot.com/}
      Autorki mi nie przypomniały, żeby we wstępie podać adres bloga przed publikacją, ale wczoraj to zauważyły i już naprawiłam ten błąd. Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Nie. Nie kupuję tego.
    Pierwsze co mnie uderzyło to dziecko Dracona z prostytutką. Jakoś to mi nie pasuje, sądzę, że Draco jest na to zbyt rozważny. Wojna chyba nauczyła go przezorności, a przynajmniej ja tak to czuję. Po drugie. Słowa Hermiony jakoby ta sprawa miałaby być trudna. Odebranie dziecka narkomance i alkoholiczce? Nic łatwiejszego. Po trzecie - bohaterowie są nijacy. Przeczytałam, ale nie potrafiłabym za wiele o nich powiedzieć. Ale może to już moja wina :)
    Co mi się podobało? Ogólny zarys procesu i postawa Hermiony.
    Cóż, ja bym nad tym jeszcze sporo popracowała.
    Jednak nic nie poradzę na to, że lubię czytać o dzieciach Malfoya i za to punkt :)
    Życzę weny :)
    Łapa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego mówisz że to żaden problem? W tym względzie nie masz racji. Dzisiaj sąd odbiera dziadkom prawa do opieki nad dziećmi, żeby dać je obcej rodzinie, z reguły jej nie sprawdzając. Osobiście znam rodzinę, która mając stabilność finansową i przeciętne zarobki w wysokości 100 tysięcy miesięcznie, na prawo do adopcji czekała siedemnaście lat.
      Rozprawy adopcyjne nigdy nie kończą się na pierwszej, biorąc pod uwagę min. ilość świadków, których trzeba posłuchać. A uwierz, prawa i tak są przyznawane rodzinom patologicznym, na których zachowanie względem dzieci brak mi słów. Na koniec, żeby było wesoło, dostają nagrody za dobrą opiekę nad dziećmi, bo wcześniej przychodzi do nich informacja o kontroli, więc mają czas, żeby się przygotować.
      Reasumując, to nigdy nie jest łatwe. A ze sprawą Draco poczekaj, wszystko się jeszcze wyjaśni.
      Pozdrawiam,
      Jedna z autorek

      Usuń
    2. Draco prawnie nie jest ojcem dziecka. Badania DNA nic nie znaczą, trzeba związać prawnie dziecko z ojcem, co może potrwać nawet rok. Wtedy matka może żądać alimentów, także tych wstecznych, a ojciec kontaktu z synem i odebrania matce praw rodzicielskich. Fail, dziewczyny.
      Nie chce mi się zagłębiać w tekst, ale nie wiem, czy Draco zgłosił sprawę do sądu rejonowego. Jeżeli nie – kolejny fail, bo tam ta sprawa powinna być przeprowadzona.
      Nawiasem mówiąc nie wierzę w prostytutkę, która nie dość, że nie usuwa dziecka, to nie powiadamia o nim ojca w celu dostania alimentów.

      T.

      Usuń
    3. Wybaczcie, że się wtrącę, ale bardzo mnie to ciekawi. Czy magiczne sądy według wizji autorek działają dokładnie tak samo, jak nasze (mugolskie)? Bo jeśli nie, to sorry, ale testy DNA? To już nie ma jakiś eliksirów czy zaklęć? :D

      Usuń
    4. Hmm, zdawało mi się, że Elaine była mugolką, dlatego rozprawę przeprowadzono w mugolskim sądzie, co byłoby sensowne (nie widzę Wizengamotu zajmującego się czymś takim, a o innych sądach niczego nie wiemy, z kolei autorki tego w miniaturce nie wyjaśniają), ale zajrzałam – rozprawę prowadzi Amelia Bones, czyli, jeśli się nie mylę, czarodziejka. O ci chodzi? Autorki mogłyby wytłumaczyć?

      T.

      Usuń
    5. Zgadzam się - miniaturka jest pełna niedomówień i niejasności. Profesjonalne autorki tak nie robią. Minus.

      Usuń
    6. Rany, ale dyskusja O.o
      Mnie i drugą autorkę dzieli właśnie 2,5 tysiąca kilometrów, więc odpowiem sama jak umiem najlepiej, parafrazując moje guru ze świata kryminałów, Henninga Mankel: autor w swojej twórczości ma swobodę kreowania świata, jaki sobie wyobraża. My widzimy go tak. Ogranicza nas kanon, okay, ale nie bez powodu ta miniaturka jest podzielona na części. Pewne wątki wyjaśnią się dalej. Dajcie się miniaturce rozwinąć, bo do spraw z przeszłości dopiero wrócimy.
      Co do podobieństwa do Adwokata MiloscI... Nie znam tego opowiadania. Ciężko więc, abyśmy się na nim wzorowały.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    7. No to niestety jeszcze gorzej, bo znaczy to, że jesteście tak mało kreatywne, że wpadłyście na to, co zna każda przeciętna czytelniczka dramione. A autor w SWOJEJ twórczości rzeczywiście ma takie prawo, ale fanfiction to twórczość oparta na pomyśle kogoś innego i jeśli chcecie pisać opowiadania na niej inspirowane, to kanon chociaż w podstawie trzeba znać.

      Usuń
    8. Szkoda nerwów, szkoda zdrowia, a najbardziej wakacji. Nie podoba ci się? Masz zarzuty? Trudno, życie chloszcze. Idziesz w lewo, ja w prawo (albo odwrotnie) i obie (oboje?) żyjemy dalej. Świata nie zbawię, tak jak nie każdemu spodoba się to, co piszemy. A życie jest zbyt krótkie, by przejmować się wszystkimi negatywnymi opiniami i truć sobue nimi dzień :)
      Ponownie pozdrawiam :)
      PS. Nie chcę być impertynencka czy coś, ale prędkość z jaką został dodany komentarz kazał mi.zastanowić się, czy wakacje spędzasz przed komputerem?

      Usuń
    9. To ty sie prostacko przechwalas jakie tysiace kilometrow stad jestes. Ogarnij sie autorko, bo tym sposobem nie zyskasz sobie grona czytelnikow tylko raczej niechec ludzi. Juz twoj komentarz o znajomych z setkami tysiecy dochodu byl przejawem nowobogackiej ignoracji. Slabo.

      Usuń
    10. Chodzi ci o mnie czy o niepodpisującego się anonima? Ja akurat jadę z rodziną i w internecie siedzę trochę z baku lepszej rozrywki, trochę z nudów, trochę dlatego że lubię.
      Autor a i owszem, ma prawo robić sobie wszystko jak chce, ale jeśli zależy mu na czytelnikach i nie chce dawać im chłamu, to będzie starał się ich zadowolić, to po pierwsze. Po drugie – owszem, gdyby taki Pilipiuk chciał poznać i przyjmować się każdą negatywną opinią, to by mu życia nie starczyło. Tylko że ty nie jesteś Pilipiukiem. Jesteś internatową autorką, która na pierwsze negatywne oceny zareagowała tak, jakby napisały je nie trzy osoby (licząc niezbyt zaangażowana w dyskusję Venetiię — cztery), a trzydzieści. Masz pod miniaturką niewiele komentarzy, zastosowanie się do porad z kilku nie jest takie okropne.
      PS Jak na razie jawisz mi się jako osoba, która ma gdzieś to, co daje czytelnikom i ktorej brakuje argumentów. Niegdzie nie karzemy ci zbawiać świata, serio.

      T.

      Usuń
    11. Oj Lenko... chyba przygania kocioł, garnkowi :) Z tego co wiem, to ty jesteś teraz na wakacjach więc nie trać czasu na dyskusję w komentarzach. Sama twierdzisz, że szkoda nerwów, a potem walisz takim PS. który może wyprowadzić z równowagi. Co cię martwi wolny czas anomina? Po co przeciągasz ten temat? Myślę, że już wszystko zostało powiedziane przez każdą ze stron i koniec. I bez żadnych wycieczek osobistych, proszę.
      Tu dyskutuje się tylko o pracy autorek i tyle w tym temacie.
      PS. Jakby cię jednak bardzo zainteresowało czemu ja mam czas odpisywać po nocy, to opowiem Ci przy okazji :)

      Usuń
    12. Och, zapomniałam o czymś wspomnieć — spędzanie wakacji przed komputerem nie jest czymś złym, każdy ma swój sposób na życie. Twój dopisek zabrzmiał z kolei nieco potępiająco. Just saying.

      T.

      Usuń
    13. Potępia, a sama siedzi w necie w wakacje i odpisuje na komentarze. Chyba pannie Lenie się wydaje, że jej wolno więcej niż innym. Drugiej autorki jakoś tu nie widać.
      Chipsletten.

      Usuń
    14. Ach, autokorekta… Coby nie było, że angielskiego nie znam — just sayin'.

      T.

      Usuń
    15. Venetiio, jak najbardziej zgadzam się, że poszliśmy niepotrzebnie w stronę „pociskania” po sobie. Co do tekstu — cóż, Disney by Elaine wywalił ze swoich bajek. Ona nie jest płaską złą postacią, ona jest wręcz wklęsła. Dalej. To wszystko wygląda jak stworzone tylko po to, by mieć tru loff pomiędzy Hermioną a Draco. W takich fanfikach wszystko do tego prowadzi, ale sztuka polega na tym, by czytelnik tego nie zauważał. Tutaj jest to niezwykle widoczne. Emm, co tam jeszcze… O. Charaktery postaci są… Nawet nie wklęsłe, ich po prostu nie ma. Tyle.

      T.

      Usuń
    16. Przyznam się (tak na marginesie), że osobiście kocham historię "Adwokat miłości", bo to jedne z pierwszych dramione, jakie przeczytałam :) Ale jest to kilku rozdziałowe opowiadanie, w którym autorka miała czas rozplanować rodzące się uczucia, dlatego nie ma co go porównywać do "Gdy nagle...".
      Tutaj jest miniaturka - wszystko musi być szybciej, taki urok tej formy :) Każdy ocenia postacie według własnej skali. Mnie miniaturka się podoba, wątek główny również, a jedyne na co zwróciłam uwagę, to na fakt, że nie bardzo wiedziałam skąd nagle Hermiona zna Elaine (Lena obiecała, że się dowiem :)),
      Hermiona to zła zołza - jaki prawnik każe pisać pozew swojemu klientowi? :D
      Hermiona nosi adidasy na rozprawy - moja wyobraźnia nie ogarnia, ale Lena wytłumaczyła mi, że pod długą togą i tak nie widać :D
      Zgadzam się, że Draco i prostytutka to... szalony pomysł :D
      Ale jako, że to pierwsza część, to być może dowiemy się z drugiej np. że Elaine nie była nią kiedy zaszła w ciążę, albo, że Draco był rozbity, pijany, załamany, zaczarowany, albo jeszcze jakiś taki, że jednak się z nią przespał :D Dlatego nie mogę powiedzieć nic o postaciach, bo ich ocenę zostawię sobie, jak przeczytam całość miniaturki - gorąco proszę kochane autorki, by szybko ją napisały, bo wtedy będę mogła wydać swój własny, ostateczny osąd :)
      Pozdrawiam Wszystkich!
      PS. T. udanej i bezpiecznej podróży :)

      Usuń
    17. Bardzo dziękuję! :)
      Muszę przyznać, że miniaturkę oceniam chyba dość surowo, ale niedawno przeczytałam kilka bardzo dobrych miniarek na Mirriel i chwilowo jestem ostra.

      T.

      Usuń
    18. Cóż... T, dziękuję :) dzięki Tobie mam kilka nowych pomysłów, a ponieważ miniaturka będzie się pisała na bieżąco, jest duże prawdopodobieństwo, że się pojawią. Ciebie, Anonimie, po namyśle przepraszam. Mogę się wytłumaczyć jedynie uczuleniem na ludzi na siłę anonimowych.
      Hah, Venik - wakacje wakacjami, ale przerwy od pisania nie ma? Już niedługo będzie i II część.
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
    19. Cóż, cieszę się, że mogłam pomóc :) Mam nadzieję, że skorzystasz z naszych rad i że postarasz się poprawić błędy, które zauważyłyśmy. Na koniec proponuję ci przeczytanie kilku dobrych miniatur (jeśli bywasz na Mirriel, ta bardzo możliwe, że je znasz), bo kto wie, może któraś też cię zainspiruje? :) Wracając do opowiadań… Są to „Lekcja anatomii”, bardzo fajnie opisująca czemu Ślizgoni są jacy są. Drugie opowiadanie to „Dłonie”, coś bardziej o Narcyzie i Lucjuszu, no ale. O, i jeszcze tak tylko ku radości z czytania mogę polecić „Wielkość”. Jak już wspominałam wszystkie miniaturki znajdziesz na Mirriel.

      T.

      Usuń
    20. To może i ja dorzucę swoje trzy grosze i napiszę - wszystko w swoim czasie. Miniaturka będzie miała trzy, a może nawet więcej części. Nie od razu Bóg stworzył człowieka i my też nie mamy zamiaru pokazywać wszystkich kart, które mamy w zanadrzu. Dlaczego Draco spał z Elaine? Jak ją poznał? Co przeszedł? Był pijany, rozdarty, załamany? Co stanie się z jego synem? Czy pojawi się wątek miłości? Czy Narcyza będzie miała swój wkład w wychowaniu wnuka? Czy Draco będzie z Hermiona? Dodam, że nikt nie powiedział dotychczas, że pani adwokat zakocha się w swoim kliencie.
      Osoby, którym się podobało zapraszamy na bloga.
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  11. no z tą prostytutką to lekka przesada ale i tak miniatura fajna

    OdpowiedzUsuń
  12. Miniaturka... cóż... określiłabym ją jako dziwna...
    Ale całkiem spoko. Fajna :)
    Czekam na drugą część
    ~Bella Black

    PS Venetiio, są jeszcze wolne miejsca na miniaturki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie ma już u mnie miejsc, ale zapraszam na adres: http://stowarzyszenie-ksiecia-polkrwi.blogspot.com/. Tam można napisać w sprawie publikacji do Jazzy :)

      Usuń
  13. Stylistycznie ok, ale pomysł z prostytutką okropny. Draco sypiający z narkomanką? Obrzydliwe. A znów wątek rozprawy, w której Hermiona jest prawnikiem i chcę pomóc Draco odzyskać dziecko to banał - wystarczy wspomnieć jedną z najpopularniejszych historii dramione - "Adwokat miłości".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z miniaturki można wyczytać, że Draco nie miał pojęcia o uzależnieniu Elaine, to po pierwsze. Po drugie – dlaczego tak go „wyświęcasz”? Uważasz, że arystokraci nie chodzili do burdeli? Mi łatwo jest wyobrazić sobie Lucjusza w domu uciech, oczywiście ekskluzywnym.

      Lily

      Usuń
    2. Ekskluzywne prostytutki nie biorą narkotyków. A Draco (według kanonu), brzydził się nawet niemagicznymi ludźmi co tu mówić o jakiś prostytutkach. I jak sądzę raczej nie było mu to potrzebne, bo był przystojny - miał wiele chętnych za darmo. To, że uznaje pomysł za nietrafiony nie oznacza, że miniaturka jest zła dla mnie jest nie logiczna. Ty możesz widzieć Malfoya w burdelu, ja tego nie widzę i już. W pracy Poem było to o wiele lepiej rozwiązane i tyle. Zobaczymy, może druga część coś więcej wyjaśni.

      Usuń
    3. Hm, dla mnie brzydzący się mugolami Malfoy jak najbardziej mógłby korzystać z mugolskiej prostytutki, bo w jego mniemaniu do tego niebędący czarodziejami ludzie się nadają. Nie sądzisz, że jest to sensowne założenie?
      Pacy Poem nie czytałam, więc wypowiadać się nie będę.

      Lily

      Usuń
    4. I miałby kalać dla pod-ludzi swoje cudowne, arystokratyczne ciało? Logika jest, tylko, że kanonicznego Draco w tym tyle, co sensu w trzymaniu sitka nad głową w czasie deszczu.
      Chipsletten

      Usuń
    5. Kanoniczny Draco nie był. W książkach mieliśmy tylko zalążek jego osobowości. Każdy dorabia co chce i na tym dyskusję już chyba możemy zakończyć. :)

      Lily

      Usuń
    6. Sorry Lily, ale pieprzysz. Draco w książce był dość dokładnie opisany! Oczywiście, że można określić jego kanoniczne cechy i to jak się zmieniał przez wszystkie etapy książek. Jego wypowiedzi, to jakimi ludźmi się otaczał, to jak traktował przyjaciół i wrogów, jego rodzina, zachowanie w czasie wojny - wszystko pozwoliło go dobrze poznać i wyrysować kanoniczny charakter jego postaci. To ty najwyraźniej masz jakiś zafałszowany obraz i próbujesz to popierać argumentami jakie wysysasz chyba z własnego palca.

      Usuń
    7. W ostatnich tomach nie wiedzieliśmy o nim tak wiele, a tu mówimy o Draco po wojnie. Harry się raczej nie zmienił, ale Malfoy? Klęska Voldemorta, powszechny brak poparcia dla opinii, które były mu wpajane od dzieciństwa to coś, co musiało go zmienić. Nawiasem mowić nie widzimy w książkach pełnego Draco, a tylko aroganckiego chłopaka (na początku) i kolejne jego etapy. Mamy wskazówki, co do jego charakteru, mamy kilka oczywistych cech, ale nie pełny obraz młodego Malfoya.

      Lily

      Usuń
  14. Strasznie fajna! Zaciekawiła mnie ta historia :)
    Pozdrawiam autorki!

    OdpowiedzUsuń
  15. Zauważyłam jedną nieprawidłowość w dialogu:
    - Najlepiej jutro.
    - Jest niedziela.
    - Więc w poniedziałek.
    Skoro w momencie tego dialogu jest niedziela, na co wskazuje wypowiedź Dracona, to to "jutro" jest poniedziałkiem. Czyli wyszło takie masło maślane.

    Poza tym miniaturka jest całkiem ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio tak to zrozumiałaś? Bo ja zrozumiałam to tak:
      - Najlepiej jutro.
      - (Jutro) Jest niedziela.
      - Wiec w poniedziałek .
      I chyba to miały na myśli autorki :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Tak, właśnie tak to zrozumiałam.

      Usuń
    3. Ależ to żadne zarzut czy pretensje z mojej strony, miałaś prawo to zrozumieć, jak chciałaś :D Ja po prostu zrozumiałam inaczej :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Błąd w zapisie ale kontekst wypowiedzi zrozumiały XD Jeśli chodzi o miniaturkę to nie jest zła.Ma potencjał, nie jest nudna.Mało w niej (jak na razie) parringu ale to I część a poza tym to miła odmiana.Jak na razie w oczy kole to iż mało wiadomo o głównych postaciach.Nie poznaliśmy ich.możemy jedynie wysuwać wnioski o ich osobowościach, i o nich samych na podstawie toczącej się akcji.Wymaga to od czytelnika większej uwagi ale jednocześnie trudniej się do takiej postaci przywiązać.Oj wiecie o co mi chodzi XD Jak na razie miniaturka dobrze się zapowiada, aczkolwiek ocenić sprawiedliwie można tylko całokształt.

      Pozdrawiam Black Shadow

      Usuń
  16. Ciekawe i nietuzinkowe. Pierwszy raz czytam takiego typu historię i bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń