piątek, 24 lipca 2015

Miniaturka Pix. - "Obliviate"

Witajcie,


Piąteczek = praca młodej autorki :)
Dziś miniaturka autorstwa Pix., która chciała bym przekazała Wam od niej kilka słów poniżej.
Bardzo prosimy o wasze komentarze, zwłaszcza, że to jedna z ostatnich kilku publikacji młodych autorek, które jeszcze się tu pojawią :)
Pozdrawiam i do zobaczenia za tydzień!


Venetiia

Od autorki:

Była wena, a potem odeszła. 
Był pomysł, a potem się ulotnił. 
Szczerze to nie mam czasu, a nie ochoty poprawiać literówek i czytać to po raz setny.
Jest jak jest, lepiej już nie będzie. 
Czekam na opinie ;)  

***

Wojna wpłynęła na ludzi w dwojaki sposób, jedni stali się twardsi, zdecydowanie bardziej odporni na wszechobecny ból i cierpienie – albo takich udawali, drudzy nie potrafiąc pogodzić się ze złem załamywali się, a depresja i słabość dawały im o sobie znać każdego dnia.
Wydawałoby się, że wraz ze śmiercią Voldemorta życie chodź trochę stanie się prostsze… Nic bardziej mylnego, śmierć przywódcy śmierciożerców dla wielu okazała się początkiem prawdziwego piekła.
Cisza. Kilka głębokich wdechów. Nareszcie cisza. Pusty wzrok utkwiony w sufit. Cisza. Nareszcie. Rozdzierający krzyk. Płacz. Koniec spokoju. Koniec ciszy.
Podniosła się do pozycji siedzącej, zacisnęła dłonie w pięści. Parvati właśnie dowiedziała się o śmierci Padmy. Siostra opłakuje siostrę. Przymknęła powieki próbując nieco uspokoić nerwy. Była wściekła, poirytowana, sfrustrowana, zawiedziona. Mieszanka tak wielu uczuć powoli stawała się codziennością, bo codziennie ktoś płakał, ktoś się załamywał, ktoś umierał. Nic już nie było takie samo jak jeszcze kilka miesięcy temu, zawierano nowe sojusze, układano nowe plany działania, każdego dnia walczono o wolność, o życie. Dobro zaczęło mieszać się ze złem, nic nie było już czarne albo białe, szarość zdominowała świat czarodziejów.
Wstała z łóżka po to by stanąć przed lustrem. Patrzyła na siebie, a na jej twarzy pojawił się ironiczny półuśmiech. Czarne spodnie miały rozdarcia na kolanach, jeszcze niedawno całkiem biała bokserka teraz przypominała ścierę do podłogi, pokrytą tak samo jak twarz i włosy mieszanką potu, brudu i krwi. Krwi dziewczyny, Padmy i tego pieprzonego śmierciożercy, który zabił hinduskę. Z rany na obojczyku nadal sączyła się krew.
- Nie jest źle – mruknęła sama do siebie – ostatnim razem wyglądałaś gorzej.
Zza paska od spodni wyjęła różdżkę, jednym zaklęciem zasklepiła ranę, drugim naprawiła spodnie, a gdy miała wypowiadać trzecie zawahała się. Spojrzała na bluzkę, po chwili zdjęła ją i złożoną w kostkę położyła na komodzie.
-*-

Wpatrywała się w parę wydobywającą się z kubka, który obejmowała obiema rękoma.
- Hermiona – usłyszała cichy głos, ale nie podniosła wzroku. Dobrze wiedziała kto stoi w drzwiach małej kuchni.
- Co tu robisz Harry? – zapytała, chociaż znała odpowiedź
- Przyszedłem sprawdzić…
- Przyszedłeś sprawdzić, kto zginął tym razem, prawda? – dopiero teraz na niego spojrzała – Czy przypadkiem teraz to nie ja oberwałam Avadą. Żyję, Padma nie.
- Herm…
- Parvati jakoś się trzyma, myślałam, że się załamie, ale nie. To chyba ją nieco wzmocniło, dało siłę, żeby wybić tych popaprańców. Chęć zemsty ją napędza, na żałobę przyjdzie czas jak to wszystko nareszcie się skończy.
- Herm… - znów nie dała dojść mu do słowa, tak jakby w ogóle go nie było.
- Została nas szóstka Harry. Sześć osób z dwunastu przetrwało. Ja, Parvati, Neville, Dominic, Lee i Katie. Powinniśmy zmienić nazwę z grupy do zadań specjalnych na grupę samobójców.
- Herm…
- Wiesz, co jest najgorsze? Analizowanie, myślenie, przywoływanie w myślach tych wydarzeń. A co gdybym sekundę wcześniej wyjęła różdżkę, może powinnam użyć innego zaklęcia, albo skierować…
- Hermiona do jasnej cholery! – krzyknął Harry. Dziewczyna zamrugała dwa razy jakby wyrwana z jakiegoś dziwnego transu. – Teraz ty mnie posłuchaj. Sześć osób martwych po naszej stronie to o sześć za dużo, ale zabiliście prawie setkę śmierciożerców!
- I co? – zapytała gorzko – Zbliżyło nas to, chociaż trochę do zwycięstwa? Nas tylko ubywa, a na ich stronę przechodzi coraz więcej ludzi! Godryku – jęknęła - przepraszam Harry, nie chciałam krzyczeć. – wzięła głęboki wdech – Jestem dziś trochę rozdrażniona. Wybacz. Powiedz mi jak przebiegło spotkanie?
Popatrzył na nią zdziwiony, a ona pierwszy raz od dawna szczerze się uśmiechnęła.
- Masz na sobie ten okropny, czarny płaszcz. Kiedy go zakładasz i tu przychodzisz to po krótkiej rozmowie ze mną zwołujesz zebranie, potem dajesz namiary na kolejny cel. Informacje za każdym razem są bardzo precyzyjne. Ilu ich będzie, gdzie, w jakim budynku, dostajemy nawet rozkład pomieszczeń. Dlatego zapytam jeszcze raz, jak przebiegło spotkanie?
- Dobrze… - zaczął ostrożnie bacznie jej się przyglądając – więcej nie mogę…
- Wiem. Poproszę pozostałych. – powiedziała wstając.
-*-
- Granger, nie zasypiaj,Granger! Hermiona do jasnej cholery, nie zamykaj oczu!
- Miało jej tam nie być! –w głosie dało usłyszeć się zdenerwowanie– Potter, do jasnej cholery, obiecałeś mi to!
- Wiem – warknął Wybraniec – ale zmienili plany tuż przed akcją. Oni są indywidualną jednostką, nie konsultują ze mną…
- Gówno mnie to obchodzi! Miała się nie narażać, na jakiś czas odpuścić…
- Spróbuj ją do tego przekonać – warknął chłopak – Trzeba było nie rzucać na nią tego pieprzonego Obliv… - nie dokończył, bo właśnie leżał na podłodze z krwawiącą wargą i bolącą szczęką.
- Nie miałem wyboru! A ty dobrze o tym wiesz, więc teraz nie wyskakuj mi z takimi tekstami.
- Wiem – mruknął Harry podnosząc się z podłogi – przegiąłem. A teraz, co zamierzasz zrobić?
-Ponowne rzucenie obliviate byłoby zbyt ryzykowne – powiedział patrząc na dziewczynę – Prawie cały czas była nieprzytomna, powiesz jej, że Ty ją uratowałeś. – podszedł do łóżka, na którym spała i spojrzał na nią czule powstrzymując się by jej nie dotknąć – Opiekuj się nią – szepnął tylko.
- Malfoy…
- Do zobaczenia za miesiąc Potter – powiedział, po czym teleportował się z cichym trzaskiem.

Usiadła na łóżku, twarz ukrywając w dłoniach. Po raz kolejny nie mogła spać. Znów nie widziała twarzy, ale głosy były takie wyraźne. Rozmowa Harrego z Malfoyem. Trzeci raz, trzeci raz o tym śniła i zaczynała mieć wątpliwości czy to, aby na pewno nie była jawa, jakieś mgliste wspomnienie. Zacisnęła dłonie w pięści, nie myśląc wiele chwyciła za różdżkę i teleportowała się wprost do pokoju Harrego Pottera.
Nie spał. Siedział za biurkiem notując coś.
- Co Cię do mnie sprowadza o tej porze? Stało się coś? – zapytał znad sterty papierów.
- Ja wiem Harry, znam prawdę. – postanowiła zablefować. Obserwowała przyjaciela. Jego mięśnie napięły się delikatnie, stał się czujny.
- Nie wiem, o czym mówisz. Wyjaśnisz? – zapytał nonszalancko zapisując coś na pergaminie.
- Malfoy. – powiedziała, jakby to nazwisko miało wszystko wyjaśnić. Ale wyjaśnić, co? Sama nie wiedziała. Wiedziała jedynie, że we śnie to jego głos słyszała, że był tam razem z Harrym, że… Że to nie wcale nie musiał być sen.
- Ale… - westchnął – Co wiesz?
- Obliviate. – po raz kolejny monosylaba – Powiedz mi, o czym zapomniałam.
Widziała, że Harry walczy sam ze sobą, że jest rozdarty. W końcu wziął głęboki wdech i mruknął:
- Nie mogę, bo sam do końca nie wiem – potarł dłonią czoło – Kilka miesięcy temu miałaś wraz z Leo udać się do Malfoy Manor, pamiętasz to? – kiwnęła tylko głową, a on kontynuował. - Coś poszło nie tak, Leo zginął, ty też miałaś.
- I ty mnie uratowałeś. Potem dłuższy czas byłam nieprzytomna, ale nie rozumiem, co to ma wspólnego…
- To nie ja Cię uratowałem – przerwał jej – To był Malfoy i wcale nie byłaś nieprzytomna, ten czas – kolejny głęboki wdech i wydech – Ten czas, spędziłaś z nim, dlatego nie umiem odpowiedzieć Ci, czego nie pamiętasz.
- Jak to z Malfoyem?! – krzyknęła – Na litość boską, dlaczego ten pierdolony śmierciożerca mnie uratował, a potem wyczyścił pamięć!? O co chodzi!?
-*-
- Ona wie – powiedział Harry, gdy przed nim pojawił się blondyn – Trochę się domyśliła, trochę sam jej powiedziałem. Przepraszam, nie miałem wyjścia.
- Od kiedy?
- Minął prawie miesiąc. Zaraz po tym jak przywiozłeś ją po kolejnej próbie wdarcia się do siedziby Twojego ojca. – Brunet patrzył Draconowi prosto w oczy – Idź do niej, przywróć wspomnienia, zasługuje na to.
Malfoy zacisnął pięści. To nie tak miało być. Miał zapomnieć, nigdy nie przypomnieć sobie tego, co ich połączyło. Miała nie cierpieć, przestać namawiać go by porzucił szpiegostwo.
- Gdzie jest?
- U siebie.

Wszedł do jej pokoju. Siedziała na łóżku. Kiedy tylko go zobaczyła chciała coś powiedzieć, zapytać się, ale on uciszył ją jednym ruchem ręki.
- Jeśli mam to zrobić lepiej byś nic nie mówiła, oczyść umysł. – Wyjął różdżkę i zbliżył się do brązowookiej. Kiedy przykładał jej magiczny patyk do skroni szepnął tylko „Przepraszam”.
-*-
Kiedy się obudziła przy jej łóżku siedział Harry.
- Pamiętasz? – zapytał, a ona ponownie zamknęła powieki. Pamiętała. Oddał jej wszystkie wspomnienia. Samotna łza potoczyła się po jej policzku.
- Gdzie on jest?
- Nie wiem. Powiedział tylko, że jeśli będziesz chciała go znaleźć to teraz będziesz już wiedziała gdzie.
Wiedziała. Teraz już to wiedziała, ale nie była pewna czy chce to zrobić. Z jednej strony pragnęłaby wyjaśnił jej, dlaczego zabrał jej wspomnienia najlepszych chwil, jakie kiedykolwiek przeżyła, z drugiej strony bała się poznania tej prawdy. Bała się spotkania z nim.
Bała się, że znów zapragnie go pocałować, a on ją odepchnie.
Bała się, że gdy go zobaczy powie, że go kocha, a on nie odwzajemni jej uczucia. Bała się, że się nią zabawił, że już kogoś ma.
Bała się, że… Bała się, że nie będzie chciała od niego odejść.






24 komentarze:

  1. Urocze, choć trochę smutne. Miniaturka ma drugą część, czy ma zostawić w nas w takiej niepewności?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej.
    No wiesz co...
    Zostawiać to w takim momencie...
    Zazwyczaj mi to nie przeszkadza, bo jest gwarancja powrotu z druga częścią albo rozdziałem. Masz jakiegos bloga? Albo masz zamiar wrócić z następną częścią?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I Ty się kobieto masz jeszcze czelność pytać czy masz pisać dramione?! To jest po prostu niedorzeczne... Niedorzecznie dobre! Masz dobry styl, miniaturkę czytało się lekko. Nie wiem jak to inaczej wyrazić ale wszystkie zdania do siebie pasują. Dodatkowy plus za naturalne dialogi, a ta konwencja... (jęk zachwytu ;) ) Uwielbiam kiedy dramione jest takie nieprzesłodzone, a już najlepiej żeby wszystko było snem ;) (kto wie o które opowiadanie chodzi?). Zakończenie bardzo mi się podoba, trzyma w napięciu i sprawia, że poświęcamy później czas zastanawiając się co mogło być dalej. Co prawda mogłabym jeszcze Cię troszkę powychwalać ale wszystko co chcę powiedzieć zawrę w jednym słowie. PISZ!!!

    Pozdrawiam ^^
    Makawera

    OdpowiedzUsuń
  4. Wciągające. Zaczynasz niepozornie od Parvati, a kończysz na Hermionie i Draco. Miniaturka smutna, przytłaczjąca, ale naprawdę dobrze się ją czyta. Jeeeju, z chęcią przeczytałabym o tym co się stało dalej, a nawet wcześniej :) To dobry pomysł na bloga. Lubię czytać nieprzesłodzone Dramione, a to idealnie wpisuje się w mój gust ^^
    Pozdrawiam
    Łapa

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podoba ale jak mogłaś skończyć w takim momencie?!?! No nic mam nadzieję że będziesz pisała dalej po tym co tu przeczytałam uważam że jeśli bedziesz pisała to wyjdzie z tego świetne dramione :)
    Pozdrawiam i życzę weny.
    ~ Sueños Lighting

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma nic dalej? Szkoda. Może druga część? Z chęcią bym przeczytała. Bardzo mi się podoba. Chciałabym poznać wspomnienia Hermiony ;) Masz bardzo dobre pomysły i fajny styl.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Początek był bardzo fajny, taki depresyjny i miałam takie wrażenie, jakby wszystko tam było dokładnie przemyślane, natomiast, gdy doszłaś do Herm i Harrego, to nie wiedziałam dokońca, o co chodzi, a jak doszedł Malfoy, to już zupełnie się pogubiłam, ale za to bardzo dobrze, moim zdaniem, opisałaś jego uczucia. Chciał ją chronić itd. Gdy skończyłam czytać, to było takie, już koniec ? do tego czasu, dało się zżyć z bohaterką, przynajmniej takie ją moje odczucia. Może chciałabyś napisać tak jakby właśnie drugą część ? Chociaż możliwe że chodziło ci o to, żeby każdy sobie wyobraził własne zakończenie ? Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wybacz ale mnie się nie podobało.
    Strasznie nie podobało mi się zwłaszcza twoje podejście. Może uznasz moją dalszą wypowiedź za protekcjonalną a może się obrazisz, proszę bardzo. Sama jednak chciałaś opinii więc ci ją napiszę
    Droga Pix jeżeli tobie już na wstępie się nie chce dopracować tekstu to wybacz ale nie masz po co zakładać bloga. Nawet jeśli pióro masz dość dobre jak na początkującą to twoja postawa całkowicie zniechęcają mnie do czytania czegokolwiek pochodzącego od ciebie. Tym nie chce mi się, zabiłaś całą przyjemność z czytania tej krótkiej miniatury. Tobie ma się chcieć! Gdyby Venikowi się nie chciało nie skończyła by nawet jednego opowiadania. Poco więc w ogóle zaczynać blogowanie? Pisz dalej do szuflady aż ci się zachce. Wtedy dopiero załóż bloga i bądź systematyczna a przynajmniej staraj się być. Nawet pewnie nie domyślasz się że są autorki którym bardzo się chce ale nie mają czasu możliwości lub warunków do pisania ale gdyby mogły to bardzo chciałyby dodać kolejny rozdział do swojego opowiadania.

    Miniatura nie jest najgorsza jak sama zauważyłaś są błędy ale czytało się w miarę płynnie. Jest co szlifować.

    P. S. Wybacz Veniku jeśli autorka źle odbierze ten komentarz ale chyba ujawniły się moje ostatnie frustracje związane z permanentnym brakiem czasu. Pozdrowienia od szkodników :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Rapsodio - ja absolutnie popieram Twoje zdanie. Autorowi nie tylko ma się chcieć, ale wręcz (moim zdaniem) musi się chcieć, by całe pisanie miało jakiś sens. Nie mnie oceniać postawę Pix. ale przyznam, że mimo tego, że jej miniaturka mi się podobała, to bałabym się czytać jej bloga w obawie, że nie dotrwa do napisania Epilogu, a to najgorsze co autorka może zrobić swoim czytelnikom w mojej ocenie :)
      Wszelkie szczere opinie są zawsze mile widziane - żadne hejty tylko szczera opinia - i o to w tym wszystkim (przynajmniej mnie) chodzi :)
      Pozdrawiam Serdecznie, uściskaj maluszki i życzę Ci czasu, na kolejną mroczną część :)

      V.

      Usuń
    2. Autorka pisze, że nie miała czasu poprawiać błędów. Chyba czegoś nie zrozumiałyście.

      S.

      Usuń
    3. Autorka miała czas na napisanie tej miniaturki od 14.04 (zgłoszenie) i wszystko byłoby dobrze, bo brak czasu każdy zrozumie, ale już brak ochoty? Ja osobiście się obawiam czy będzie miała "ochotę" na napisanie całego opowiadania, bo nie ma nic gorszego niż zacząć czytać dobry tekst, a później dowiedzieć się, że autorka "nie ma ochoty" go ukończyć :) W tym cały szkopuł :)

      Usuń
    4. Em, ja źle czytam czy co? :)
      Bo autorka we wstępie pisze, że „Szczerze to nie mam czasu, A NIE ochoty poprawiać literówek i czytać to po raz setny.”, czyli, chyba że źle interpretuję, autorka nie ma czasu na ponowne czytanie i poprawianie. Dalej pisze ona też, że lepiej nie będzie, więc ona sama zrobiła co mogła. Nie ogarniam czy co…?

      S.

      PS Ja sama bardzo nie lubię sytuacji, w której ocenia się autora, a nie jego dzieło. Należy te rzeczy odróżniać i nie pisać o tym, o czym się nie powinno. Dodatkowo wy piszecie, że nie czytałybyście jej opowiadania, ponieważ „straci ochotę i co to będzie”. Cóż, ja z dopisków autorki wyczytałam li i wyłącznie, że nie ma czasu poprawiać błędów (czytając między wierszami da się dojść do wniosku, że ochoty też zbytnio nie ma, ale to nic dziwnego — mało kto lubi poprawki ;)).

      Usuń
    5. My nie oceniamy autorki jako osoby, bo do tego nikt nie ma prawa. Dyskutujemy tylko o jej postępowaniu względem czytelników - nie piszemy tu personalnie o Pix. tylko odnosimy się do jej słów, które sama skierowała do Nas, jako przedmowę do swojego dzieła. A jak się nie lubi poprawiać błędów samemu, to jest taka magiczna osoba, którą nazywają betą.Wszystkim publikującym autorkom zawsze wysyłam zasady i zaznaczam w nich, że same muszą zadbać o poprawę tekstu. Prawie trzy miesiące to dość czasu na znalezienie osoby, której za autorkę będzie chciało się to poprawić, skoro ona nie ma czasu lub ochoty. Pix. wyjaśniła, że zmieniła wszystko na ostatnią chwilę - i właśnie TO powinna nam napisać w przedmowie, wtedy wszystko zostałoby zupełnie inaczej odebrane :)

      Usuń
  9. No dobra, tekst był fajny i ciekawy pomysł - za co duży plus. Ale... złamię regułę i się przyczepię. Może nie do tekstu, lecz do Twoich słów.
    Mi też się często nie chce czegoś poprawiać, zmieniać, nawet pisząc na mailu z Venetiią mówię, że mi się nie chcę, ale zmuszam się i poprawiam wskazany przez nią wątek na coś innego (dziękuję Ci Venetiio za Anielską cierpliwość do mnie, jak i do innych! ♥). Brak czasu? Też nie mam, codziennie muszę uczyć się biologii, liczyć chemię, pisać rozdział na bloga - nadrabiam przyszły rok szkolny, prowadzę aska, pomagam mamie i wychodzę ze znajomymi, ale kiedy wiem, że coś idzie pod publikację - nawet do bety (ciepło Cię pozdrawiam z tego miejsca!), to sprawdzam tak długo, aż JA uznam, że dużo błędów nie wyłapie.
    Z drugiej strony, jeśli nie masz ochoty poprawiać tekstu, który idzie na bloga, to... wybacz, ale czy będzie Ci się chciało pisać bloga? A może się poddasz po pierwszym poście?
    Z tego co czytam z komentarzy, to widzę, iż miałaś czas od 14 kwietnia. Miałaś dużo czasu na dopracowanie pomysłu, jak i poprawę błędu. Mało tego, są wakacje, więc tym bardziej, bo większość (u niektórych cała) nauki poszła w zapomniane.
    Nie mi to oceniać czym się kierowałaś, jednak jeśli założysz bloga, zaproś mnie, chętnie wpadnę, ocenię i skomentuję!
    Pozdrawiam
    Live

    http://lucjusz-i-miona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "prowadzę aska" hahahahah, sorry, ale tak mnie to rozbawiło! Nie mam czasu, prowadzę aska, hahah. Przepraszam. Ale to zabrzmiało świetnie. Na mema się nadaje.
      Pozdrawiam wszystkich i wysyłam całuski!
      Lolo

      Usuń
  10. Nie spodziewałam się ze ten wstęp wywoła taka wymianę zdań :) ale to z jednej strony dobrze, wzbudziłam jakieś zainteresowanie. Nie mam zamiaru się niewiadomo jak tłumaczyć z moich słów, chodziło głównie o to ze prace wysłałam chyba z czwartku na piątek dopiero, zdecydowanie po 24 a nie miałam już siły poprawiać czekokolwiek po pracy :) ponad połowę miniaturki usuwałam i pisalam w sumie na ostatnią chwilę bo stwierdziłam ze trzeba to zmienić i tyle ;)
    Jeżeli chodzi o zarzut prowadzenia bloga to cóż... kiedyś pisałam, co prawda nie dramione, ale skończyłam epilogiem; ) narazie nie zamierzam zakładać bloga, może po wakacjach, może w październiku ;)
    zgłaszająć się tutaj chciałam po prostu zobaczyć jak bardzo zardzewiałam jeśli chodzi o pisanie.
    Bardzo dziękuję za wszystkie opinie i komentarze! ;) te pozytywne jak i te negatywne ;)
    życzę wszystkim miłego dnia ;)
    pozdrawiam, Pix.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej już teraz wiesz Pix., że musisz dwa razy się zastanowić co chcesz ludzikom przekazać :) Pamiętaj - nikt nie lubi, jak się go lekceważy. Ja wiem doskonale, że nie taki był twój zamiar i jesteś solidną osobą, bo z terminu wywiązałaś się doskonale, ale... ochota na pisanie powinna być jeśli nie zawsze, to przynajmniej na tyle często, by czytelnicy wiedzieli, że o nich pamiętasz :)

      Usuń
    2. Troche mi głupio, że przez niektórych tak to zostało zinterpretowane bo moja wypowiedź nie składała się tylko ze zdania "nie miałam czasu, ochoty. Dziękuję, dobranoc." W żadnym wypadku nie miałam takiego zamiaru i chyba sama nigdy bym u kogoś na blogu tak nie odczytała podobnego wpisu (czyt. Lekceważąco do czytelnika), ale to już moje podejście do tego typu "słów wstepu", chociaż będę pamiętać żeby nigdy więcej tego nie pisać bo mogę nieumyślne kogoś urazić.
      Pozdrawiam jeszcze raz, Pix.

      Usuń
    3. Troche mi głupio, że przez niektórych tak to zostało zinterpretowane bo moja wypowiedź nie składała się tylko ze zdania "nie miałam czasu, ochoty. Dziękuję, dobranoc." W żadnym wypadku nie miałam takiego zamiaru i chyba sama nigdy bym u kogoś na blogu tak nie odczytała podobnego wpisu (czyt. Lekceważąco do czytelnika), ale to już moje podejście do tego typu "słów wstepu", chociaż będę pamiętać żeby nigdy więcej tego nie pisać bo mogę nieumyślne kogoś urazić.
      Pozdrawiam jeszcze raz, Pix.

      Usuń
  11. Kilka słów,przeinaczony sens wypowiedzi i już można iść po widły i pochodnie(Sprzedam!Tanio!). Miniaturka nie jest najgorsza, czytałam straszniejsze (albo haft tęczą albo kazanie żałobne oto najczęstsze typy okropnych miniaturek). W porównaniu z nimi zachowujesz mniej więcej odpowiednie proporcje i cukierkowatości i tej jakże czasem potrzebnej ponurej i dobijającej aury.No ale przejdę do rzeczy.Podobało mi się to że pokazałaś takie prawdziwsze spojrzenie na wojnę.W wielu wojennych opowiadaniach bądź miniaturkach wojna jest pokazywana jako kilkuminutowy epizod albo listę osiągnięć dobrych bohaterów, który wszystko się udawało a wojna to tylko mało znaczący konflikt.Tutaj ukazujesz dramat walki,ponoszenie ofiar i trud jaki ponoszą walczący.
    Nie wiem czy robisz kontynuacje bo jeśli nie to MAM się do czego przyczepić.Miniaturka ma wiele dziur w fabule.Nie ma tu prawie nic wyjaśnione a pytań na które nie ma odpowiedzi mogę zadać masę.Przykłady?Z największą przyjemnością.
    Co dokładnie wydarzyło się pomiędzy Granger a Malfoyem?
    Czemu Draco został szpiegiem?
    Czemu tak młodzi czarodzieje zostali jednostką specjalną?
    Gdzie zakon feniksa?
    Co się stało z resztą ferajny?(czyt.Dropsoholik,McSztywna czy Severusem-szampon-to-mój-wróg?
    Ile zachowałaś z serii Rowling a co przeinaczyłaś?
    Czemu Draco zmienił swoje poglądy na temat czystości krwi?
    Wiem,wiem to miniaturka i nie zawrze się w niej wszystkich szczegółów,ale jest zbyt dużo niedomówień i choć trochę mogłabyś wyjaśnić czytelnikom.Dobrze by było gdybyś przedstawiła choć trochę świat w którym toczy się akcja.Po za tym bardzo mało było tu parringu.Ale jak już mówię,te uwagi będą miały prawa bytu tylko jeżeli nie zrobisz kontynuacji.Wbrew pozorom styl masz nawet dobry.Mówiłaś że już kiedyś pisałaś ale nie dramione co widać.(nie dałaś nawet sceny buzi-buzi.Hańba ci!). Co do błędów i bety...jeżeli miałaś dużo czasu to faktycznie twoja wina.Wiem co mówię,sama robiłam błędy na mym blogu,dlatego skorzystaj z rady Venetii i znajdź betę,sama nie dawno znalazłam i jest o wiele łatwiej, a uwierz mi, możesz stracić niektórych (Bardzo czepialskich!) czytelników przez dużą ilość błędów.Ale nawet jeśli zrobisz kontynuacje mam radę,popracuj dobrze nad głównymi bohaterami bo o ile Draco jest mało w tym tekście to już zdążyłaś nadać mu jakiś charakter,jakiś szczątek osobowości i przez to już odbiera się go pozytywnie, Hermiony jest więcej,ale nie odbieram jej pozytywnie ani negatywnie.Po prostu jest taka nijaka.Nadaj jej charakter,wypełnij kolorem.Na razie jest szkicem a to ty tu dzierżysz pędzel i farby.Nie rezygnuj z pisania,umiesz pisać i masz jakiś tam talent (ja nie będę miła i nie będę ci słodzić.Bo jak to mówią kiedy się urodziłam diabeł powiedział "Cholera! Konkurencja! XD),musisz tylko pisać i pracować nad błędami.Jeśli nie będziesz pisać można z czystym sumieniem odebrać ci ten pędzel i dać komuś kto będzie pisał a nie tylko dużo mówił ( a tobie wyleję farby na głowę ).Ale to moje zdanie jak cos komuś nie styka to zażalenia kierować proszę do mojego kota.Naprawdę namawiam cię do pisania.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Black Shadow

    OdpowiedzUsuń
  12. Będzie 2 część? Pozdrawiam i życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej!
    Może zechciałabyś zajrzeć na mojego bloga?
    Co prawda nie piszę o HP... Zaraz, ja nawet nie piszę opowiadania.
    Na razie na moim blogu znajdziesz tylko jeden wpis, z którego dowiesz się jakiej tematyki jest mój blog.
    Zapraszam,
    Buntowniczka.

    http://przemysleniabuntowniczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń