niedziela, 12 lipca 2015

Prolog Alexis Nott - Dramione Fifty Shades

Witajcie!

Ostatnio usłyszałam, że jestem zła i wbijam nóż w plecy, bo nie daje autorkom drugiej szansy na publikację - jak widać, nie do końca to prawda, bo Alexis taką szansę otrzymała :) Tak się składa, że daję ją każdemu, kto na to zasłużył, a ona zrozumiała swój błąd i go poprawiła.
Oto przed Wami zupełnie nowy prolog jej historii bazującej na 50 twarzach Greya i oczywiście naszym ukochanym Dramione.
Zapraszam na bloga autorki:


Proszę Was o komentarze.

Pozdrowionka!


V.

***


Siadam w fotelu po kolejnej rozmowie. Od dwóch godzin przesłuchuję kolejne kandydatki na stanowisko osobistej sekretarki. Oczywiście według moich oczekiwań wszystkie te młode i ambitne kobiety były tak naprawdę puste i chętne rywalizacji, która pierwsza wskoczy mi do łóżka. Kiedyś może by mi to schlebiało, lecz nie teraz. Teraz dobieram kobiety z dokładnością. Kiedyś potrafiłem spędzić namiętną noc z pierwszą lepszą blondynką. Teraz wchodzę w układy z inteligentnymi brunetkami, które są piękne i jednocześnie mądre. Zazwyczaj owe układy kończą się po dwóch, trzech miesiącach bądź tak jak w przypadku Lily po dwóch tygodniach. Nie każda jest w stanie dotrzymać mi tempa. Nie każda jest w stanie zrobić to, czego oczekuję. Nie każda jest wstanie wytrzymać z moim obliczem. 
Stoję w miejscu przyglądając się po raz kolejny twarzy młodziutkiej Amber będącej tuż po studiach, kiedy drzwi od mojego gabinetu się otwierają. 
-Szefie przyszła kolejna kandydatka – zza drzwi uchyliła się Lisa, szczupła blondynka przed trzydziestką. Drzwi ledwo zakrywały jej zaokrąglony brzuszek ciążowy. Lisa odchodziła z mojej firmy z powodu założenia rodziny, ja muszę teraz znaleźć kogoś na jej miejsce. 
-Wprowadź – mówię wstając zapinając guzik od marynarki. 
Biorę teczkę ze stołu i kładę ją na stoliku przed biurkiem. Dwa białe fotele już na nas czekają. Podchodzę do drzwi i czekam. Gdy drzwi się otwierają widzę, jak do środka wchodzi młoda i piękna kobieta. Lustruję ją spojrzeniem zaczynając od stóp. Czarne szpilki podkreślają jej długie nogi, które dodatkowo odkrywała ołówkowa spódnica przed kolano apetycznie podkreślając jędrne pośladki. Biała koszula z odpiętymi trzema górnymi guzikami komponowały się z szarą marynarką. Kasztanowe włosy były rozpuszczone i lekko pokręcone. Były gładkie i lśniące. Okrągła twarz o łagodnych rysach była podkreślona delikatnym makijażem. Coś było w niej zaskakująco znajome. 
-Witam, nazywam się Draco Malfoy – uśmiecham się delikatnie wyciągając dłoń w kierunku kobiety. 
-Hermiona Granger, miło mi – patrzy mi prosto w oczy patrząc na moją reakcję. Nie poznałem jej a co więcej wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Ona idealnie nadaje się na moją sekretarkę, nie tylko pod względem wyglądu ale i inteligencji. 
-Zmieniłaś się – powiedziałem wskazując na fotele.
-Każdy się zmienia – odpowiada  mijając mnie siadając na jednym z dwóch foteli. Siadam i patrzę na jej zaciętą twarz – Możemy już zacząć? – zapytała zakładając nogę na nogę nieświadomie odkrywając większą część uda. 
-Jasne, zaczynaj. 
-To chyba ty powinieneś zadawać pytania… 
-Moja firma moje zasady. 
-Oczywiście – mówi patrząc na swoje czerwone paznokcie. 
-Nie przeszkadza ci to? – pytam zmieniając pozycję. 
-Co? 
-My. Po latach warczenia na siebie przychodzisz tu na rozmowę o pracę. 
-Potrafię oddzielić życie prywatne od zawodowego. Nie przeszkadza mi to, że mógłbyś zostać moim szefem. 
-A prywatnie kim dla ciebie jestem? 
-Wciąż tym samym aroganckim dupkiem. 
-Mimo, że za takiego mnie uważasz przyszłaś na rozmowę. Dlaczego? 
-Twoja oferta jest jedyną ofertą, która mi odpowiada. 
-Dlaczego? 
-Siedmiogodzinny dzień pracy, własne stanowisko, wyjazdy służbowe… 
-Wyjazdy służbowe w moim towarzystwie. Czasem nawet i kilkutygodniowe. A rodzina? Chłopak? Przyjaciele? 
-Tak jak mówiłam umiem oddzielić prywatność od zawodu. 
-Nie masz nikogo prawda? 
-Dlaczego pytasz? – zapytała odwracając się w moją stronę. 
-Ponieważ nie chcę przyczynić się do rozpadu związków przez miesięczny wyjazd służbowy. 
-Nie, nie mam nikogo. Jestem sama i dobrze mi z tym. Mam więcej czasu dla siebie. 
-To zrozumiałe jak na kobietę w twoim wieku. 
-Nie uda ci się mnie rozzłościć, więc nawet nie próbuj. Nie dasz rady. 
-Wyjdź. 
-Słucham? – pyta oburzona. 
-Wyjdź stąd. 
-Ale…
-Widzimy się w poniedziałek. 
-A rozmowa? Nie zapytasz się o moje kompetencje? 
-Znam je niemalże na pamięć. Widziałem twoje akta. 
-Więc to wszystko? 
-Jesteś jak na razie najmądrzejszą osobą, z jaką miałem możliwość rozmawiać w przeciągu dwóch godzin, więc tak. To wszystko. Do zobaczenia w poniedziałek Granger. Nie spóźnij się – wychodzę – A! i jeszcze jedno – odwracam się -Ubierz się podobnie jak na dzisiejsze spotkanie. Inni będą mi zazdrościć takiej sekretarki. 
***
Siadam w fotelu – tym razem z uśmiechem na ustach. Kto by pomyślał, że akurat ona przyjdzie na rozmowę. Muszę przyznać, że z Hermiony zrobiła się całkiem niezła sztuka. Kiedyś była cichą myszką, która chowała swoje atuty pod grubą warstwą ubrań o rozmiar za dużych. Ciągle z nosem w książce z szopą na głowie w otoczeniu chłopców wpatrzonych w nią jak w obrazek. Teraz zdaje się, że ta mała dziewczynka zniknęła bezpowrotnie. Kilka minut temu siedziała przede mną młoda pewna siebie kobieta. Zupełne przeciwieństwo dawnej Hermiony. Ubrana w obcisłe dopasowane ubrania podkreślające jej zgrabną sylwetkę, włosy wygładzone i w wyśmienitym stanie. Sam nie mogę w to uwierzyć, ale nowa Granger naprawdę mi się spodobała. 
Perspektywa spędzenia z nią najbliższego czasu sprawiała, że czułem coś nowego. Dreszczyk oczekiwania? Może w środku też się zmieniła… Może jest zupełnie inną osobą. Może ma kogoś? Może wciąż jest z Weasleyem. Na myśl o tym rudzielcu zbiera mi się na wymioty. Nie potrafię sobie wyobrazić jak ta fajtłapa zaspokaja Hermionę. Zresztą czy on kiedykolwiek miał bliskie spotkanie z kobietami? Z chęcią bym go czegoś nauczył, chociaż nie… Z chęcią bym nauczył czegoś Granger. 
Chyba minęło już wystarczająco dużo czasu od ostatniej kobiety, ponieważ moje myśli biegną w nieprzyzwoitym kierunku. Od dziś Granger jest moją pracownicą. Mam swoje zasady, a jedną z nich jest zero związków z pracownikami nawet jeżeli to ma być jednorazowy seks. Chociaż z drugiej strony perspektywa złamania tej zasady specjalnie dla Granger była… nie powiem… kusząca. 
Biorę do ręki jej akta. Po raz kolejny studiuje je linijka po linijce z nadzieją, że znajdę coś, czego dotąd nie odnalazłem. Przecieram zmęczone oczy i wyciągam teczkę, którą przyniósł mi Haide – mój prywatny detektyw. Teczka jest koloru błękitu i nie należy do tych grubszych. Otwieram ja i wyjmuje jej zawartość na biurko. 
Imię : Hermiona Jean
Nazwisko: Granger
Data urodzenia : 19 wrzesień 1979
Status krwi : Mugolaczka
Zawód : Studentka na Uniwersytecie Ekonomicznym – ekonomia menadżerska
Średnia ocen : 5.0
Wynik maturalny (OWTM) : Wybitny
Wcześniejsza edukacja : Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie
Obecne zatrudnienie : Księgarnia u Adamsów ( na pół etatu )
Ojciec : James Granger
Matka : Rose Granger
Przynależność polityczna : Nie stwierdzono
Wyznanie : Nie stwierdzono
Orientacja seksualna : Nie stwierdzono
Związki : Na chwilę obecną nie stwierdzono
***
Budzę się wraz z pierwszym promieniem słońca. Napięcie, które pojawiło się wczoraj po południu nie zelżało, lecz przybrało na sile. Przeczesuje palcami włosy wpatrując się w panoramę Londynu. Moje myśli niebezpiecznie zbiegły na czasy nauki w Hogwarcie. Wbrew pozorom, jako dorosły mężczyzna tęsknię za tym czasem beztroski, kiedy moim jedynym zmartwieniem było to, czy zdam egzamin lub czy oddam pracę w terminie. Wraz z tymi dobrymi wspomnieniami pojawiają się te złe. Niestety złe wspomnienia górują nad tymi dobrymi. 
Ubieram spodnie dresowe i zwykły bawełniany T-shirt. N nogi wsuwam sportowe adidasy a na ramiona zarzucam bluzę. Zbiegam po schodach na dół i wychodzę z apartamentu. Biegnę przed siebie mając mnóstwo czasu na przemyślenia. Myślę o wszystkim i o niczym. O mojej firmie, o dawnym życiu, o obecnym życiu i o kobietach. Standardowo przy tym temacie zostaję na dłużej. Musze znaleźć sobie kogoś nowego. Jednak, kiedy myślę o kolejnej kobiecie na myśl przychodzi mi tylko jedna. 
Zatrzymuję się na środku chodnika widząc znajomą osobę. Te włosy, drobna postura, z której emanuje pewność siebie. Odwracam się szybko i łapię ją za dłoń. Dopiero, kiedy widzę twarz nieznajomej dociera do mnie, że to nie jest ta kobieta, której się spodziewałem. Przepraszam uśmiechając się mówiąc, że pomyliłem osoby. Od wczorajszego dnia w moich myślach siedzi tylko jedna osoba. Dopiero, kiedy dobiegam do domu dociera do mnie jak bardzo pragnę tej osoby. Jak bardzo pragnę Hermiony Granger. 

SZKOCJA 
-Szlama! – usłyszałam wychodząc zza zakrętu. To znowu on, ten cholerny dupek, który uważa się za kogoś lepszego tylko przez wzgląd na jego czystą krew – Na słuch ci padło? Wołam cię! 
Odwracam się niechętnie nieświadomie przyciskając książki bliżej siebie. Mimo mojego 1,70 on nadal góruje nade mną. Patrzy na mnie lodowatym wzrokiem pełnym jadu.  Wciąż nie mogę pojąć dlaczego on mnie tak nienawidzi. Jest tyle mugolaków w szkole a on uwziął się akurat na mnie. 
-Co chcesz? – pytam obojętnie. 
-W całej szkole czuje ten smród. Mogłabyś się umyć w końcu. Oh, czekaj. Zapomniałem, szlamowatej krwi nie da się umyć.
Poczułam się, jakby ktoś przywalił mi w twarz. Za każdym razem to strasznie boli. 
-Malfoy nie jesteśmy już dziećmi. Chociaż nie, przepraszam. Ja nie jestem już dzieckiem. Twój poziom intelektualny zatrzymał się w wieku 11 lat, kiedy przekroczyłeś próg Hogwartu. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Wciąż jesteś aroganckim i bezczelnym dupkiem. 
-Nie pozwolę sobie, żeby taka osoba jak ty mnie obrażała. Kim jesteś, że to robisz, co? 
-Jestem człowiekiem. Ty pod niego już nie podchodzisz. 
-Zrobiłaś się strasznie wyszczekana Granger. Trzeba cię przytemperować. 
-Ciebie trzeba nauczyć kultury. 
-Wiem więcej niż ty. Umiem się zachować lepiej niż ty. Szlamy nic o tym nie wiedzą. Szlamy nie nigdzie nie nadają. 
-Zmień płytę, bo przynudzasz. 
-Nie ruszają cię już takie rzeczy? 
-A wyglądam, jakby mnie to ruszało? 
Zamilkł i spojrzał na mnie z o brzydzeniem. Zmrużyłam oczy mierząc go spojrzeniem. Wyprostował się i spoważniał. 
-Tę rundę wygrałaś szlamo, ale pamiętaj jeszcze pożałujesz. 
Odchodzi, zostawiając mnie same. Merlinie, jak ja nienawidzę tego człowieka. Odchodzę w przeciwnym kierunku z myślą, że kiedyś się odegram.

9 komentarzy:

  1. Zauważyłam, że jest kilka błędów interpretacyjnych - przecinki. Ale.. nie przeszkadzało mi to w czytaniu tekstu.
    Świetnie napisane - jak dla mnie. Wciągnęło mnie, mówię szczerze, mimo że Dramione nie znoszę. Bardzo chętnie wejdę na Twój blog, jeśli owy posiadasz.
    Mam nadzieję, że rozdziały będą równie płynne w czytaniu jak ten prolog!
    Pozdrawiam.
    L. U.
    http://lucjusz-i-miona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O wiele bardziej podoba mi się poprawiona wersja, brawa za podjęcie takiej decyzji :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz jest super! Naprawdę. Widać potencjał, błędy można łatwo wyeliminować, wiec w zasadzie nie ma się do czego przyczepić.
    Wpadnę zobaczyć co dalej na pewno.
    Pozdrawiam,
    Lena
    milosc-dopadnie-cie-i-tak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super wyszło, lubię Greya lubię Dramione, czego chcieć więcej :-D

    Annelis

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiecie może czy autorka zamierza kontynuować? Bardzo mi się to spodobał prolog, lecz na blogu nic nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam Twój styl pisarski jest on na bardzo wysokim poziomie. Będę wpadać tutaj częściej =D Sama dzisiaj założyłam bloga i mam nadzieję, że chociaż w połowie będzie tak dobry jak Twój pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawie się zaczyna! Zaintrygowałaś mnie ;> Jak dla mnie super!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy tylko ja mam wrażenie, że ona mu w poniedziałek nieźle dokopie?

    OdpowiedzUsuń