piątek, 14 sierpnia 2015

Miniaturka Cassie - "Będę"

Witam,


Gorący piątek nadszedł, a to oznacza nową porcję świeżutkiej twórczości początkującej autorki.
Cassie pragnie zaprezentować Wam swoją miniaturkę pt:"Będę". Bardzo proszę w imieniu swoim i autorki o komentarze. 

Cassie ma ochotę zająć się większym formatem niż miniaturki, ale tylko jeśli znajdą się osoby chętnie do czytania jej twórczości - Zostawcie jej swoje opinie i pomóżcie zdecydować czy podjąć się wyzwania, jakim jest napisanie dużego opowiadania.

Pozdrowienia,

V.

PS. Rozdział 11 "Rubinu..." już dziś :)

***


Słońce już dawno schowało się za czubkami drzew Zakazanego Lasu, ustępując
miejsca srebrzystej łunie księżyca. Na atramentowym niebie świeciło jasno miliony
maleńkich punkcików, walcząc zaciekle z ciężkimi, deszczowymi chmurami. W
cieniu wysokiej wieży na ogromnym dziedzińcu majestatycznego zamku stał
młodzieniec. Szare, przenikliwe oczy wpatrywały się w niebo z nieodgadnionym
wyrazem twarzy. Jego płowe kosmyki włosów tańczyły w niesłyszalny rytm z
chłodnym wiatrem. Delikatny uśmiech na wąskich wargach dodawał blondowi
anielskiego widoku, jak gdyby jakaś boska istota zechciała zstąpić tam, na ziemskie
padole.
Draco mimowolnie syknął, kiedy jego Mroczny Znak zapiekł. Błysk czystej
nienawiści pojawił się w jego oczach, by równie szybko zniknąć. Blondyn, zaciskając
mocno szczękę, podciągnął lewy rękaw białej koszuli. Szkaradny, czarny tatuaż,
przedstawiający ludzką czaszkę z wężem, pulsował bólem na jego przedramieniu.
Piętno, które przekreślało szanse na szczęśliwe życie, wolne życie. Draco z odrazą
odwrócił wzrok, chcąc chociaż na chwilę o nim zapomnieć.
Nagle coś błysnęło pomiędzy źdźbłami wiosennej trawy. Draco przyklęknął i
wytężył wzrok. Drobna, srebrna brożka w kształcie feniksa leżała nieruchomo na
lodowatej ziemi. Blondyn powoli wyciągnął dłoń i chwycił w palce ten niezwykle
piękny kawałek metalu. Rubinowe oczy feniksa skrzyły się pod wpływem światła
księżyca, hipnotyzując.
Młodzieniec delikatnie przesunął opuszkami palców po powierzchni brożki. Nagle,
jakby coś postanowił, zacisnął na niej dłoń i wstał z trawy, ozdobionej kropelkami
wieczornej rosy. Z jego twarzy zniknęły wszelkie emocje. Szare oczy straciły swój
chłopięcy blask, stając się zimne niczym stal.
Draco poprawił jedwabne mankiety rękawów. Ze znudzonym wyrazem twarzy
podniósł wysoko podbródek, jakby zwyczajni śmiertelnicy nie byli godni nawet jego
splunięcia. Blondyn poszedł w stronę ogromnych, drewnianych drzwi, nie oglądając
się za siebie. W dłoni zalśniła srebrna brożka. Ciemne, burzowe chmury przysłoniły
sierp księżyca, pogrążając świat w mroku.

*****

- Powstanie goblinów w drugiej połowie osiemnastego wieku było jednym z
ostatnich. Zapisało się jako... - Cichy, monotonny głos profesora Binnsa rozchodził
się echem po dość dużej sali, pełnej przysypiających uczniów. Walcząc z
opadającymi powiekami, nikt nie zwrócił uwagi na małą, złożoną kartkę papieru,
która przeleciała spokojnie pod sufitem.
Szarooki blondyn rozejrzał się dyskretnie, chowając różdżkę do kieszeni. Po chwili
zwrócił swój wzrok na szatynkę, siedzącą w pierwszej ławce.
Brązowowłosa dziewczyna o niezwykłych, miodowych oczach robiła notatki z
lekcji. Jako jedyna potrafiła oprzeć się usypiającej mocy głosu profesora. Nagle na
drewnianym blacie jej ławki pojawiła się mała karteczka. Szatynka rozejrzała się.
Kiedy napotkała natarczywe spojrzenie srebrnych tęczówek, uniosła delikatnie kąciki
ust. Blondyn w odpowiedzi jedynie ledwie zauważalnie kiwnął głową i odwrócił się
w stronę okna.
Hermiona rozłożyła charakterystycznie pożółkły pergamin i przebiegła oczami po
wykaligrafowanej wiadomości. Uśmiechnęła się smutno. A więc jednak...
Szatynka wyciągnęła różdżkę i machnęła ją, sprawiając, że pergamin rozpadł się na
dziesiątki, zwęglonych kawałków.
*****
Hermiona mijała stare, drewniane regały hogwarckiej biblioteki, uciekając przed
surowym wzrokiem pani Pince. Zakurzone księgi stały dumnie na półkach, nie
przejmując się swoimi podniszczonymi okładkami czy pożółkłymi stronami.
Miodowe oczy rozglądały się wokoło, chcąc wchłonąć tą niezwykłą magię biblioteki.
- Jesteś w Hogwarcie już szósty rok. Zdaje się, że powinnaś przyzwyczaić się do tej
biblioteki, a nie zachwycać się nią jak jakaś pierwszoroczna. - Szatynka podskoczyła
na dźwięk cichego, kpiącego głosu. Zza regału wyłoniła się blada dłoń.
- Czy mogę panią prosić?
Hermiona z uśmiechem na malinowych ustach chwyciła za dłoń, dając się
poprowadzić do małego stolika, schowanego przed obcymi spojrzeniami. Draco
kurtuazyjnie odsunął szatynce krzesło. Ukłonił się i powiedział przesadnie uniżonym
głosem:
- Czy panna Granger jest usatysfakcjonowana?
- No nie wiem... - przerwała Hermiona na moment, delektując się chwilą. - Czy ten
ukłon nie jest dla pana zbyt dużym wysiłkiem?
- Dla mojej pani jestem gotów na wiele - odpowiedział Draco, jeszcze bardziej
pochylając głowę.
- Ach tak? - zakwestionowała Hermiona. - I to nie ma nic wspólnego z pańskim
męskim ego? Tym, że zarzuciłam, iż nie potrafi pan wykrzesać z siebie nawet nutki
romantyzmu?
- I zniszczyłaś tę chwilę. Brawo - stwierdził Draco, siadając na krześle z
westchnieniem. - I co na to odpowie Panna Doskonała?
- To, że zaraz ktoś bardzo się zdziwi, widząc Gryfonkę i Ślizgona, którzy siedzą przy
jednym stoliku i jeszcze żyją - przerwała, przez co teraz był dobrze słyszalny stukot
obcasów, zbliżającej się pani Pince. - Muffliato.
Szatynka uśmiechnęła się z wyższością, chowając różdżkę, na co Draco przewrócił
tylko oczami. Hermiona utkwiła wzrok gdzieś pomiędzy książkami. Ciszę po chwili
przerwało ledwie słyszalne pytanie, przez które wesołe ogniki w miodowych oczach
przygasły.
- Wiesz, że to koniec?
- Widzę, że przechodzisz od razu do konkretów. - Szatynka zaśmiała się nerwowo.
Kiedy Draco nadal patrzył się na nią natarczywie, nie reagując, Hermiona westchnęła
cicho.
- Nie jestem głupia. Wiedziałam to, odkąd postanowiliśmy, że będziemy się spotykać
potajemnie. W sumie jestem zdziwiona, że trwało to aż tak długo.
- No tak... Panna Doskonała - powiedział blondyn z lekkim uśmiechem.
- Mam reputację do utrzymania, wybacz.
- Mam jedną prośbę - zaczął z nagłą powagą w głosie, patrząc na liczne słoje,
widoczne na blacie. - Kiedy wygracie wojnę... Nie pozwól, bym spędził całe życie w
Azkabanie.
- Nie proś. - Draco szybko spojrzał na Hermionę. - Zrobiłabym to i bez tego. -
Zignorowała ciche westchnienie ulgi. - Żałuję tylko, że to musi się tak skończyć.
Będzie mi brakować naszych dyskusji... i tego dreszczyku emocji, że ktoś nas
przyłapie - dodała po chwili z psotnym błyskiem w oku.
Draco roześmiał się, kręcąc głową. Zapadła cisza. Blondyn spojrzał na Hermionę.
- Wiem, że to trochę za późno, ale przepraszam. Za wszystko, co było... - i będzie -
przepraszam.
- Nie musisz...
- Muszę. Dzięki tym paru spotkaniom, nie zwariowałem. Wiem, że twój plan
obejmował uratowanie mnie...
- ... nie miałam żadnego planu... - mruknęła bez przekonania Hermiona.
- ... ale było już dla mnie za późno. Nie jesteś wszechmocna. Dumbledore też –
dodał, kiedy zobaczył już-już otwierające się usta szatynki.
- I pomyśleć, że stało się to za sprawą jednej głupiej książki. - Uśmiechnęła się
smutno. - Trzeba już iść. Harry i Ron zaraz zaczną mnie szukać.
- Tak szybko chcesz się mnie pozbyć? Przecież to potrwa zanim cię tutaj znajdą! -
jęknął Draco. Hermiona spojrzała tylko przepraszająco. Blondyn z westchnięciem
wstał i przeczesał palcami włosy. Po chwili włożył dłoń do kieszeni i wyjął srebrną
brożkę. Z głuchym brzdękiem położył ją na drewnianym stoliku.
- Uważaj na nią - powiedział. Spojrzał ostatni raz w oczy szatynki, po czym odwrócił
się i wyszedł. Hermiona wzięła delikatnie do ręki brożkę, jakby była najcenniejszą
rzeczą na świecie.
- Będę.

18 komentarzy:

  1. Cassie, już wiesz, co ja o tym myślę. Podoba mi się, jeżeli będziesz pisała więcej, będę czytała na pewno.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne dzieła :)
    Lena.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz lekkie pióro, to pewne. Pisz, autorko! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna, delikatna, subtelna i wzruszająca? tak.. zdecydowanie to przez to zakręciła mi się łezka w oku :)

    Pisz więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz bardzo piękny styl i chętnie przeczytalabym coś większego :). Choć może wolałabym coś bardziej z happy endem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc, gdybyś to potraktowała jako prolog, a napisała w rozdziałach dalszy ciąg, to wyszłoby z tego dobre opko. I to jest pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajna mini, chciałabym więcej, całe opowiadanie a nie tylko miniaturkę. Ucieszyłoby mnie gdybyś rozwinęła to w opowiadanie byłabym bardzo zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozwinięcie tego do opowiadania byłoby świetnym pomysłem, fragment jest ciekawy, a Twój styl pisania przyjemny i wyrobiony. Daj znać, jeśli zdecydujesz się pisać :)

    Pozdrawiam,

    Addie
    ciemna-strona-dobra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem za żebyś pisała, mi bardzo się podoba i na pewno będę twoją stałą czytelniczka, przyjemnie się czyta i jest bardzo wzruszające ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyjemnie mi się czytało, miniaturka bardzo fajna i wzruszająca. Mam nadzieję że będziesz pisała dalej :) Pozdrawiam
    ~Sueños Lighting

    OdpowiedzUsuń
  10. Miniaturka w moim stylu, bardzo mi się podobała. :) Z chęcią poczytam inne twoje opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
  11. wspaniała, nie przesłodzona dobrze stonowana pisz dalej i więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć! Wpadam tu do Ciebie, by ogłosić, że zostałaś nominowana do Liebster blog awards na moim blogu, zapraszam: http://sroga-milosc.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się z taurus. Potraktuj jako prolog i pisz dalej! Koniecznie wyślij linka.
    TS

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne, piękne, piękne i smutne :') zgadzam się z przedmówczyniami, koniecznie pisz dalej, a kontynuowanie tego to też bardzo dobry pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję wszystkim z całego serca <3
    Nawet nie wiecie, jak się cieszę (poważnie, szczerzyłam się jak głupia na każdy Wasz komentarz) :)
    Jeżeli ktoś byłby zainteresowany (a z powyższych komentarzach jasno wynika, że jest), to zapraszam na: wieczne-pioro-cassie.blogspot.com - tam pojawią się moje opowiadania (w tym rozwinięcie tej miniaturki). :)
    Pozdrawiam,
    Cassie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jejku ! To takie słodkie. Mimo że się rozstają :( Moim zdaniem powinnaś pisać więcej, bo to co teraz przeczytałam było bardzo dobre. Taka nutka tajemnicy i tak dalej. Ogółem po prostu ekstra. Gdybyś chciała napisać dłuższe opowiadanie, albo jeszcze jedną miniaturkę, to chętnie przeczytam :) Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie czekając dłuzej lece na twojego bloga

    OdpowiedzUsuń