poniedziałek, 28 września 2015

Miniaturka Any - "Miłość daje, ale niczego nie żąda"

Witajcie Kochani!
Publikacja trochę opóźniona, ale zostanie na pewno aż do następnego poniedziałku :)
Publikująca autorka - Ana ma Wam do przekazania kilka słów:


Cześć :)

To moje pierwsza napisana miniaturka o Dramione.

Liczę na wasze komentarze i ocenę.

Ana

Pozdrowienia dla wszystkich!
Venetiia 

PS. Jeśli ktoś jeszcze chce opublikować tu swoja pracę to ma czas nadesłać mi ją do 30.09. na adres: venetiia.noks@gmail.com - po tym terminie nie będzie już takiej możliwości :)




Miłość daje, ale niczego nie żąda.

- Miona, gotowa ? Chłopacy już są ! – zza drzwi łazienki dobiegł głos jej przyjaciółki Ginny. Hermiona popatrzyła na siebie, miała delikatny makijaż, który dodawał jej uroku, a włosy spięła w koka, z którego wystawało parę pasm. Wzięła głęboki oddech i wyszła nieśmiało. Gdy koleżanki ją zobaczyły, na chwile zamarły a potem głośno chwaliły jej wygląd. Dziewczyny wyglądały równie bajecznie, obie miały proste sukienki, Ginny fioletową, bez pleców, natomiast Pansy zieloną z dekoltem w kształcie V. Czarnowłosa podkreśliła oczy i nałożyła krwistą szminkę, a na głowie miała lekkie fale, natomiast ruda zrobiła delikatny makijaż, a włosy upięła z jednej strony. Obie miały w rękach maski.
- Gotowa na nasz ostatni bal? Nie mogę uwierzyć, że to koniec. – mówiła Pansy bawiąc się swoją maską.
- Mam pomysł, zróbmy tak by ten bal był dla nas niezapomniany! – krzyknęła Ginny przybijając piątkę Pansy, ale druga koleżanka uśmiechnęła się niepewnie. – Miona no weź na tym balu nie musisz być sobą, albo wręcz przeciwnie, możesz w końcu być prawdziwą sobą, a prawdziwa Hermiona Granger jest NIESAMOWITA ! – mówiła podając dziewczynie jej maskę, a ona popatrzyła na dodatkową ozdobę, wzięła głęboki wdech i włożyła ją na twarz.

***
- Gotowe ?
-Nie, może to nie był najlepszy pomysł. – powiedziała niepewnie dziewczyna.
- Miona nie ma cofania się !!! – dziewczyny chwyciły ją pod pachę i wmaszerowały do Wielkiej Sali. Ginny i Pansy weszły jako pierwsze i od razu pognały do swoich chłopaków. Hermiona stała przez chwilę obserwując jak przepięknie wyglądała sala, poczym ruszyła w stronę przyjaciół. Gdy szła wszyscy patrzyli się na nią, czuła się bardzo nie zręcznie.
,, Jeszcze kawałek i spokojnie wtopi się w tłum ‘’pomyślała, lecz gdy była w pobliżu swoich znajomych przed nią pojawił się najgorszy wróg. Sam Draco Malfoy . Musiała przyznać, że wyglądał bardzo przystojnie, ten garnitur świetnie na nim leżał. Uśmiechnął się do niej, ale to nie był złowieszczy uśmiech, to był… miły?
- Mogę prosić do tańca ? – zdziwiona dziewczyna, ujęła jego dłoń. Chłopak poprowadził ją na środek parkietu i przyciągnął do siebie. Hermionie zrobiło się gorąco. Cały czas się na nią patrzył chociaż był od niej o głowę wyższy. Draco wspaniale tańczył.
- Gdzie się nauczyłeś? – zapytała go.
- Moja matka zapisała mnie na lekcje tańca, upierała się, że jako arystokrata muszę to umieć. – dziewczyna spojrzała na niego. – A ty? Nie spotkałem dziewczyny która, tańczy równie dobrze jak ja.
- Skromność to twoje drugie imię?
- Nie. Na drugie mi Bóg Sexu - uniósł dumnie głowę.
- Serio z której strony ? – zaśmiała się.

***

- Patrz tańczą razem, i nie kłócą się. Niemożliwe. – Zabini kręcił głową z niedowierzaniem. Dziewczyny popatrzyły na niego i zaczęły się śmiać. Chłopak popatrzył na nich zdziwiony.
- No bo wiesz Draco nie wie, że ta dziewczyna to Miona – Powiedziała Ginny, śmiejąc się ze swojego chłopaka.
- To wcale nie……. Na GACIE MERLINA !!!!- krzyknął chłopak, patrząc na kogoś za plecami dziewczyn. Odwróciły się natychmiast, to co zobaczyły aż nimi wstrząsnęło. Ron Weasley w różowym garniturze, a dziewczyna Astoria szła uczepiona jego ramiona w różowej sukience. Cała trójka jak jeden mąż wybuchła śmiechem.
- Czyż nie wyglądamy uroczo ? – zapytała Astoria, gdy tylko podeszła do przyjaciół. Dziewczyna była cała w skowronkach, a rudowłosy miał skwaszoną minę do póki nie dostał buziaka.
- Tak …. Bardzo …….. Jak para bezów. – Wydusiła Pansy, próbując opanować śmiech.
- Albo jak para kupidynów, tylko wam pieluch brakuje. – dopowiedział Zabini.
-Cześć….. O Ron …… cudowny garnitur. – Powiedział Harry, udając powagę. Po czym zwrócił się do Pansy, która cały czas się śmiała . – Kocham cie, ale jak każesz mi kiedykolwiek założyć różowy garnitur, mówię przy światkach, że cię zabiję.
- Masz to jak w banku. – uśmiechnęła się i pocałowała Harrego. Grupka przyjaciół nie zauważyła jak Miona i Draco wyszli na zewnątrz i skierowali się na błonia. Usiedli na trawie wpatrując się w jezioro, na którym odbijał się księżyc.
- Ty mnie znasz, a ja ciebie nie kojarzę. Powiedz mi kim jesteś . – Dziewczyna popatrzył na niego, zastanawiając się czy powiedzieć mu prawdę.
-Rose. Jestem Rose. – skłamała.
-Piękne imię. Para siedziała i rozmawiała, Miona poznała Darco z zupełnie innej strony, nie był oślizłym i złym draniem, tylko czułym i troskliwym chłopakiem. Rozmawiało im się bardzo przyjemnie, póki dziewczynie nie zrobiło się zimno, Draco jak na dżentelmena przystało dał jej swoją marynarkę i ruszyli w stronę zamku. Gdy szli do Wielkiej Sali Hermiona potknęła się i runęła by na ziemię, gdyby nie szybki refleks szukającego z domu węża, złapał dziewczynę w tali i przyciągnął do siebie. Ich nosy się stykały, blondyn uważnie patrzył na jej usta, po czym bez wahania pocałował ją przyciągając jeszcze bliżej do siebie, „Rose” zarzuciła mu ręce na szyje, ich pocałunek był jak wybuch milion fajerwerków, delikatny i namiętny. Oderwali się od siebie, gdy zabrakło im powietrza, oboje mieli rumieńce na policzkach. Malfoy uśmiechnął się do zamaskowanej dziewczyny, objął ją w tali i wprowadził na Sale. Na balu panowała napięta atmosfera, gdyż pierwszy raz w historii Hogwar tu były wybory króla i królowej Balu Maskowego.Tą zachwycającą parą stał się Draco Malfoy z tajemniczą koleżanką. Jedna osoba była nie zadowolona, biedna Astoria płakała na ramieniu Rona zostawiając mu swój makijaż na pamiątkę.Ona chciała mieć taką koronę, ale gdy Rudzielec obiecał że na ich wesele dostanie ładniejszą, przestała płakać,potem rzuciła się na niego i obsypała całusami. Natomiast para królewska tańczyła na środku Sali, byli przytuleni do siebie, nie widząc świat poza partnerem. Ona przytulona do jego szyj marzyła by ta chwila trwała wiecznie, on wdychał zapach jej perfum.Bal skończył się o 2 w nocy. Draco rozstał się ze swoją partnerką tuż przy drzwiach, gdyż ona nie pozwoliła się odprowadzić. Nazajutrz mieli odjeżdżać.

***

-Pansy musisz mi pomóc ! – Draco krzyknął do czarnowłosej w wagonie. – Powiedz mi czy znasz tą dziewczynę z którą tańczyłem wczoraj ?
- yyyyyy…… Wiesz…. Niezbyt.- Mina chłopka zrzedła. – Ale Miona na pewno będzie ją znała. Są jak dwie krople wody. – Mrugnęła do niego. – O patrz właśnie tu idzie! Herm ! Chodź tu szybko !
- Hej Pansy, o co chodzi, bo nie mam czasu, muszę wszystko posprawdzać…. – wypowiedz dziewczyny przerwała czarnowłosa.
-Ci ! Smok chce się zapytać o tajemniczą piękność z którą wczoraj tańczył. – uśmiechała się tajemniczo. – O chyba mnie woła Harry. To wy sobie pogadajcie, ja uciekam. Po tych słowach zwiała z przedziału.
- yyyy … To chodzi ci o Rose ? – Hermi popatrzyła niepewnie na chłopaka. On przytaknął głową. – Tak znam ją jesteśmy sobie… bardzo bliskie.
- Gdzie ona jest ? – powiedział chłopak podchodząc bliżej gryfonki, która dała mu nadzieje, że znajdzie tą jedyną.
- Ona? …. Ona wyjechała….. Po balu. Sprawy rodzinne. – skłamała. – Przykro mi Malfoy. Dziewczyna zgasiła jego ostatnią nadzieję. Widząc zbolałą minę chłopka, Miona zaczęła odchodzić, lecz on złapał ją za rękę, gdy ją dotknął poczuła to samo przyjemne ciepło co na balu. Odwróciła się do chłopaka.
- Granger … Powiedz jej, że dziękuję jej za cudowną noc.
- Dobrze. Przekaże. – Odchodzą uśmiechnęła się do siebie.

***
Kiedy dwoje ludzi ma być
razem, będą razem. Istnieje coś takiego jak przeznaczenie.

Od tego pamiętnego wieczoru minęły cztery miesiące, Hermiona przez te miesiące zmieniła się, zaczęła chodzić raz w tygodniu na siłownię i podcięła włosy do ramion, zaczęła stosować delikatny makijaż oraz modniej się ubierać. Dziś był jej pierwszy dzień na czarodziejskich studiach prawniczych. Przemierzała budynek z internatem, szukając swojego pokoju, gdy znalazła z drzwi na przeciwka, wyszedł nie kto inny jak sam Draco Malfoy. Miona popatrzyła na niego zdziwiona, on też się zmienił, był jeszcze przystojniejszy, jego włosy oczywiście w nieładzie, ubrany w czarne spodnie i luźną bluzkę. Popatrzył na nią zdziwiony.
- Szczotunia co ty tu robisz ? – zapytał na jego ustach zagościł uśmiech. Dziewczyna poprawiła ciężki karton który trzymała i spojrzała na niego zdziwiona.
-Szczotunia ? Serio nie mam już takich włosów ! – warknęła, próbowała wydobyć klucze, lecz przeszkadzał jej ciężki karton. Darco przewrócił oczami i podszedł do dziewczyny, wyjął z tylnej kieszeni klucze do pokoju , poczym wziął od niej karton i wszedł do środka. Hermiona przez chwilę stała zamurowana. Czy właśnie przed chwilą Draco Malfoy pomógł jej? Pomyślała. Jej pokój był nie duży, ale za to bardzo przytulny. Ściany miały kolor ciepłego brązu, naprzeciw drzwi stało łóżko, tuż przy oknie. Było jeszcze biurko, mały regał na książki i szafa. Chłopak rzucił karton i zaczął oglądać co znajduje się w środku. –Korona – pomyślała Miona i bez zastanowienia podbiegła zabrać karton, lecz potknęła się, próbując złapać równowagę chwyciła się koszuli chłopaka, obydwoje runęli na podłogę. Miona leżała na Malfoyu.
-No no Granger nie wiedziałem, że lecisz na mnie. – sugestywnie poruszył brwiami.
-Ja… potknęłam się... Nie lecę na ciebie! To by było obrzydliwe.
- Tak? To wiedz , że cały czas leżysz na mnie. – zarumieniła się i szybko wstała. Wyciągnęła rękę do chłopaka, ujął jej dłoń.
- Wiesz co Granger, może powiliśmy zakopać nasz topór wojenny? – zdębiała, miała wrażenie, że się przesłyszała. Jej największy wróg, chciał rozejmu. Musi to przemyśleć. – Hermiona no weź, przecież nie proszę cię o rękę .
- yyyyyy……. No dobra, ale będę cię obserwować. – uścisnęli sobie ręce w ramach rozejmu. Tak rozpoczęła się ich znajomość, która po paru tygodniach przemieniła się w przyjaźń. Byli najlepszymi uczniami, w całej magicznej szkole. Bywało tak, że spędzali całe wieczory ucząc się lub oglądając filmy. Pewnego dnia Draco wziął Hermionę do jego rodziców, którzy potraktowali ją bardzo miło, gratulowali jej świetnych wyników w szkole. Ich przyjaźń była doskonała, od najgorszych wrogów, do najlepszych przyjaciół. Draco nigdy nie miał się dowiedzieć kim była tak naprawdę Rose, lecz życie lubi płatać figle.

***

- Herm! Poratuj ! Zgubiłem gdzieś książkę do zaklęć, pożycz mi swoją ! – do pokoju dziewczyny wpadł jej sąsiad.
- Jest w półce przy biurku. – powiedziała zdezorientowana, gdyż chłopak przerwał jej świetną lekturę. Miona zapomniała iż w tej szafce znajduje się jej korona z balu i maska . Draco popatrzył na te rzeczy, wyciągnął maskę i obejrzał ją. Nagle dostał olśnienia , „Ale Miona na pewno będzie ją znała. Są jak dwie krople wody.” Uderzył się ręką w czoło, jak on mógł być taki ślepy, pomyślał. Jego Rose była przed nim. Jak on mógł się nie skapnąć, to przecież te same czekoladowe oczy, ten słodki uśmiech. Cały czas trzymał w ręce koronę, podszedł do zaczytanej gryfonki, ostrożnie nałożył jej na głowę diadem.
- Draco co ty robisz ? – dziewczyna ściągła z głowy diadem i popatrzył na niego zdziwiona a potem na chłopaka.
- To ty jesteś Rose! – Draco był coraz bliżej, ona siedziała bez ruchu. – Czemu mi nie powiedziałaś ? Tyle miesięcy, dni ja szukałem ciebie. A ty…..ty … Miona dlaczego mi nie powiedziałaś ? – stykali się nosami czuła jego oddech na swoich policzkach, zupełnie tak samo jak na balu.
-No wiesz… wcześniej nienawidziliśmy się, a potem się zaprzyjaźniliśmy…… Po prostu nie mogłam. To była Rose nie Hermiona. – popatrzyła na niego. Wpatrywała się w jego stalowe tęczówki, które wpatrywały się w jej usta, min zdążyła zagregować pocałował ją. Postanowiła być bierna, lecz uległa, tak świetnie całował. Zarzuciła mu ręce na szyje i pogłębiła pocałunek przeciągając go jeszcze bliżej. Oderwali się od siebie by zaczerpnąć powietrza. Draco oparł czoło o jej czołoi popatrzył w cudowne oczy.
- Jaki ja byłem ślepy! Miałem swoją miłość przed oczami i jej nie dostrzegłem! Kocham cię Herm…- nie dokończył, gdyż dziewczyna pocałowała go.
- Zapominałeś dodać że jesteś idiotą oraz narcystycznym dupkiem, ale i tak cię kocham . – zaśmiała się odsuwając go na chwile, poczym znowu go pocałowała, gdyż chłopak chciał coś powiedzieć.
-Ty…… Wredna….. Mała ……Jędzowata…… Wiedźmo ! – mówił pomiędzy całusami.


Koniec

Ana

14 komentarzy:

  1. Muszę powiedzieć, że przed przeczytaniem tej miniaturki miałam paskudny humor, ale gdy doszłam do końca uśmiech sam mi wpłynął na twarz.
    Więc dziękuje. Miniaturka naprawdę fajna i taka... lekka.
    Pozdrawiam
    Dosia

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna miniaturka. Nie mam pojęcia co mam jeszcze napisać. Chętnie przeczytam ją jeszcze kilka razy

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna miniaturka. Naprawdę jestem pod wrażeniem ♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajna miniaturka. Bardzo chętnie przeczytam jakieś inne historie autorki, wiec Autorko jeśli założysz bloga dja znać chętnie odwiedzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm miniaturka jest tak bardzo sztuczna.. szkoda

    OdpowiedzUsuń
  6. Ekhem. (zwraca na siebie uwagę)

    Cóż mam powiedzieć? Miniaturka lekka i przyjemna. Szczerze mówiąc nie spotkałam się z takim pomysłem, i muszę przyznać, że napisałąś to w bardzo miły sposób, którym mnie urzekłaś. Jest parę błędów (piszemy świaDkach, a nie świaTkach ;) ) ale naprawdę nieliczne.
    Rada Belli : Pisz i nie marnuj talentu !

    Pozdraawiam ;)
    ~Bella Black

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jest oryginalna, sporo takich na blogach, ale miło się ją czytało ;)

    Olix

    OdpowiedzUsuń
  8. Miniaturka dość lekka, przyjemna, jednak zbyt dużo tam "yyyyyyy" oraz błędów ortograficznych. Autorko tej miniaturki, mogłabyś spokojnie zacząć pisać bloga, jednak dopiero z czasem wyćwiczyłabyś unikanie podstawowych błędów oraz wyrobiłabyś swój styl pisania. Pomysł bardzo dobry, spotkałam się z nim kilka razy, ale miał w sobie "to coś", co mnie urzekło. Plusem jest zaznaczenie i ogólne dodanie dwóch zdań pomiędzy wątkami. Takie coś szczególnie przykuwa moją uwagę i zachęca do czytania. Moim zdaniem te kilka słów to jakby chęć pokazania lub naprowadzenia na ukryty przekaz.
    Ogólnie miniaturka została zachowana w przyjemnym i bardzo "fajnym" klimacie.

    Powodzenia w blogosferze, autorko!

    Paulina.

    PS: Jeśli byłabyś zainteresowana recenzją na temat miniaturki, proszę o kontakt - zakochanagill270@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  9. rewelacyjna najlepsza miniaturka zaraz po Draczkotku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo przyjemna miniaturka. Historia akurat na sobotni wieczór ;) Super!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. łądnie moja koleżanka misia

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy nasteony rozdział

    OdpowiedzUsuń