piątek, 4 września 2015

Miniaturka Orchidee - "Jak mogłaś z tą fretką?"

Witajcie,

Krótko - bo ledwo żyję :)

Dziś przed Wami kolejna miniaturką Orchidee, autorki bloga: Dramione - Safe Haven.
Zapraszamy Was do komentowania i odwiedzenia bloga autorki.
Z moich wyliczeń wynika, że przed nami jeszcze tylko trzy autorskie publikacje, dlatego tym bardziej proszę o wsparcie młodych autorek.
Pozdrawiam!


Venetiia N.

***

-Witaj Ron- pani Weasley patrzyła z naganą w oczach na swojego najmłodszego syna. Widziała go pierwszy raz od 7 lat. Ronald opuściła dom zaraz po ostatnim roku w Hogwarcie, na który wrócił razem z Harrym, Ginny i Hermioną. Z tą ostatnią nawet się zaręczył, ale do ślubu nigdy nie doszło. Mimo tego dziewczyna, a raczej już kobieta była częstym gościem w Norze.
-Mamo, jak dawno się nie widzieliśmy. Tęskniłem- mężczyzna zamknął matkę w niedźwiedzim ucisku.
-Nie dawałeś znaku życia przez ostatnie lata. Ominęło Cię wiele. Ale już trudno. Za chwilę powinna wpaść Ginny razem z mężem. A później Hermiona.
-A co u niej?- młody człowiek wyraźnie ożywił się, słysząc jej imię. W głębi duszy miał nadzieję, że zastanie ją równie w nim zakochaną jak w dniu, w którym wyjechał.
-Jest szczęśliwa. Pewnie wszystko Ci opowie, jak przyjdzie-Molly odwróciła się w stronę okna, i zaczęła się zastanawiać, czy nie powiedzieć mu prawdy. Zdecydowała jednak, że nauczka jest mu potrzebna. Do dziś pamiętała jak haniebnie się zachował.
****
-Ron, tak dawno Cię nie widziałam- Ginny Zabini rzuciła się na swojego brata i mocno do siebie przytuliła. Była na niego zła. Nie pojawił się na jej ślubie, ani kiedy malutka Annie przyszła na świat, ale przecież był jej starszym bratem.
-Ja Ciebie też Wiewiórko. Powiedziałbym, że wyrosłaś, ale zawsze byłaś malutka siostrzyczko.
-Witaj Ron- w tym momencie do pokoju wszedł Zabini razem z córeczką na rękach. Nigdy nie lubił brata swojej żony, ale ze względy na swoją ukochaną obiecał sobie, że będzie miły.
-Wyszłaś za Zabiniego?- rudzielec aż zacisnął szczękę. Czuł jakby świat usunął mu się spod stóp. Nienawidził ludzi z domu węża, a w szczególności pewnej dwójki.
-Tak, czy masz z tym jakiś problem?- ciemnoskóry przyciągnął żonę do siebie. I objął ramieniem.
-Nie denerwuje się. Przecież nie miał zielonego pojęcia o naszych zaręczynach i ślubie-pani Zabini z promiennym uśmiechem chwyciła męża za rękę.
-Dla Ciebie wszystko-odparł zielonooki mężczyzna.
-A może wy powiecie mi coś więcej o Hermionie? Wiem tylko tyle, że wszystko u niej w porządku.
-Akurat o niej nie powinieneś wspominać w mojej obecności. Nie uderzę Cię tylko ze względu na Ginny- były ślizgom naprawdę musiał się bardzo kontrolować, żeby nie uszkodzić parszywca, który zranił jego najlepszą przyjaciółkę.
-Kiedy przyjdzie, wszystkiego się dowiesz- powiedziała tajemniczo Ginevra i więcej nie poruszano tego tematu.
****
-Ron, tak strasznie się cieszę- w pokoju pojawiła się piękna i roześmiana Hermiona. Przez te lata bardzo się zmieniła. Jej znana z czasów szkolnych czupryna, została zastąpiona przez dokładnie ułożone loki, a figura nabrała kobiecych kształtów.
-Ja też Hermiono- mężczyzna mocno uścisnął dawną przyjaciółkę. Dopiero po chwili zorientował się, że obok kobiety stoi chłopczyk. Mógł mieć najwyżej 3 latka i wyglądał dość znajomo. Miał blond włosy i wielkie szare oczy.
-To Twój syn?- pytanie wypowiedziane spokojnym tonem, maskowało wielkie niezadowolenie Rona. Miał nadzieję, że odzyska swoją byłą narzeczoną i to był główny cel jego wizyty.
-Tak, to jest Scorpius, a za chwile będzie jeszcze Rose- była gryfonka wzięła synka na ręce, żeby dziecko mogło zobaczyć nowo poznana osobę.
-Jestem Scorpius, a Pan?- zaciekawiony chłopczyk zaczął wiercić się w ramionach matki.
-To synu jest brat cioci Ginny- jak można się domyślić był to Draco Malfoy we własnej osobie.
-Draco, jak miło Cię widzieć. Czy Hermionka Cię nie karmi? Koniecznie musicie wpaść na kolacje w tym tygodniu- pani Weasley na początku nie mogła się do niego przekonać. Kiedy po raz pierwszy zobaczyła go razem z Mioną nie mogła się z tym pogodzić. Rozmawiała, prosiła i błagała. Dopiero kiedy zobaczyła, jak ją traktuje i jak bardzo mu na niej zależy. Zrozumiała, że oni są sobie pisani.
-Granger świetnie gotuje, ale pani kuchnia jest obłędna- mimo wielkiej zmiany Draco nigdy nie opuściły iście ślizgońskie odżywki. Tak naprawdę uwielbiał potrawy brązowowłosej, ale chciał zobaczyć jak słodko marszczy nosek, kiedy jest zdenerwowana.
-Od dzisiaj śpisz na kanapie- prychnęła Miona i odwróciła się w stronę Blaise, który próbował się nie śmiać. Niebezpiecznie drgały mu usta i zaczął udawać, że kaszle.
-Oj Malfoy, jakim cudem ona jeszcze Cię nie wyklęła?- na środek salonu teleportowali się bliźniacy. Gdy dowiedzieli się o wyborze swojej siostry i jej przyjaciółki, postanowili w niego nie ingerować. Oczywiście od czasu do czasu nie szczędzili ślizgonom odzywek, ale nie było to wrogie. Tak naprawdę już dawno uznawali obiekty swoich dowcipów za przyjaciół.
-No widzicie? Ma się ten urok osobisty- początek nie był prosty, ale Dracon szybko odnalazł się wśród domowników i polubił przechodzenie do Weasleyów. Razem ze swoją żoną traktowali Norę jak drugi dom. Tak samo ich dzieci.
-Co się tutaj dzieje? I dlaczego on do cholery tutaj jest?- zdenerwowanie i dezorientacja Rona rosła. Nie wiedział o co chodzi i dlaczego dwóch jego śmiertelnych wrogów pojawiło się w jego domu i zostało powitanych jak starzy znajomi. O ile Zabiniego jeszcze mógł przeżyć, tak spotkanie Malfoya było ponad jego możliwości.
-Spokojnie Ronuś. Nie denerwuj się braciszku- Fred i George nigdy nie zrozumieli dlaczego tak po prostu wyjechał. I jeszcze zostawił taka dziewczynę. Kiedy widzieli jak bardzo stara się pokazać, że jest dzielna, mieli ochotę ukatrupić swojego brata lub zamienić w coś naprawdę obrzydliwego... Po tych słowach wzięli dziecko z rąk blondyna i oddali się tylko w sobie znanym kierunku. Mała spryciula podbiła serce nie tylko swoich rodziców, ale także przyszywanych wujków i dziadków.
-Swoją drogą dlaczego mówisz do Mionki, Granger?- Zabini postanowił podgrzać atmosferę i jeszcze bardziej wkurzyć swojego szwagra. Każda okazja jest dobra, żeby zobaczyć, jak rude włosy zlewają się z resztą twarzy.
-Bo ona zawsze będzie dla mnie Granger. Nieważne czy minęło 6 lat, czy 20. To będzie moja Granger- Draco przyciągnął żonę i posadził siebie na kolanach. Chwilę wcześniej Scorpius pobiegł gdzieś z Jamesem. Najpewniej szukać dziwnych rzeczy pozostawionych przez bliźniaków.
-Hermiono zejdź z niego. Jak możesz, z tą fretką?- Ron aż nie mógł ukryć gniewu. Jak jego najlepsza przyjaciółka mogła robić mu coś takiego? Zdradzić w tak perfidny sposób.
-Widzisz fretko. Jak ja mogę z tobą wytrzymać?- kobieta pocałowała męża w policzek.
-Nie mam pojęcia, ale bardzo się z tego cieszę Granger- blondyn pogłaskał swoją ukochaną po policzku i ucałował jej dłoń. Nie potrafił się nacieszyć tym, że taka wspaniała osobą go kocha. Nigdy nie wierzył w miłość, ale ona sprawiła, że to co wydawało się nierealne, stało się rzeczywistością.
-Naprawdę? Nie pomyślałeś, że oni mogą być małżeństwem. Jesteś taki tępy czy tylko udajesz?- Ginny nie mogła już słuchać swojego brata. Bacznie obserwowała sytuację bo dość dobrze znała jego charakter. Wiedziała jak może zareagować na podobną nowinę.
-Małżeństwem?- Ron aż usiadł z wrażenia na fotelu. W najgorszych snach nie przypuszczał, że zamiast kochającej kobiety, którą zostawił, zastanie żonę swojego największego wroga z czasów szkolnych.-Naprawdę tak nisko upadłaś, żeby wychodzić za śmierciożercę? Naczelnego tępiciela szlam? Powinno być Ci wstyd. Zdradziłaś nas. Mnie i Harrego. I jeszcze jesteś z tego dumna.
-Licz się ze słowami. Możesz mnie obrażać, ale Mionę zostaw w świętym spokoju-głos Malfoya odbił się echem od ścian. Można było odnieść wrażenie, że wcześniejsza wypowiedź nie zrobiła na nim wrażenia. Jednak to były pozory. Przez wiele lat Draco uczył się jak znosić obelgi w stoickim spokoju. Jednak gdy dotyczyły jego rodziny nie potrafił zachować zimnej krwi. Blaise od razu dostrzegł zmianę w przyjacielu. Przysunął się bliżej, żeby w razie czego zareagować dostatecznie szybko.
-Jesteś zwykłą dziwką. Co najgorsze dziwką śmierciożercy, który nigdy Cię nie szanował. Od dzisiaj już nie jesteśmy przyjaciółmi- na te słowa w oczach Hermiony pojawiły się łzy. Mocno zacisnęła wargi, które drżały z żalu. Wyglądała tak bezbronnie, że zanim ktokolwiek zareagował, wstała i wymierzyła siarczysty policzek swojemu „przyjacielowi”
-Dla Ciebie mogę nią być, ale pamiętaj, że to ty zostawiłeś mnie bez słowa wyjaśnienia. Napisałeś dwa zdania na temat naszego związku. Nawet nie wiesz ile nocy przepłakała, ale kiedy okazało się, że zdradzałeś mnie z Parkinson, dziękowałam Bogu, że odszedłeś. Byłam taką idiotką, że straciłam dwa lata życia z takim gumochłonem. Co do naszej przyjaźni, ona nigdy nie istniała. Zawsze widziałeś tylko czubek własnego nosa.
-Brawo Mionuś. Sam bym nie pogardził takim ciosem, ale ja mam lepszy pomysł. Zostawmy tą marną imitację mężczyzny, weźmy dzieci i pójdźmy na lody- Zabini z pogardą patrzył jak rudy łasic masuję szczękę.
-Tylko, że my z Hermioną chcieliśmy coś ogłosić. Chyba jednak w tych okolicznościach nie ma to sensu- Draco razem z usmarkaną panią Malfoy skierowali się w stronę drzwi.
-Co chcieliście powiedzieć?- pierwszy raz od dawna głos zabrała Molly Weasley. Było jej wstyd. Nigdy w życiu nie przypuszczała, że jej syn zachowa się w tak karygodny sposób. Nie krzyczała, ale podjęła pewne decyzje. Hermiona była jej córką, może jej nie urodziła, ale ona traktowała ją jak rodzone dziecko.
-Jestem w ciąży. Wprawdzie to dopiero dziewiąty tydzień, ale jesteście naszą rodziną i chcieliśmy podzielić się naszym szczęściem- pierwszą reakcją zebranych był szok. Najszybciej zareagowała Ginny, która rzuciła się na swoją przyjaciółkę. Razem zaczęły skakać i piszczeć z radości.
-Gratuluje stary, dobra robota- Blaise był trochę bardziej poważny dlatego uściskał dłoń z Malfoya z największą satysfakcją, a potem zwrócił się w stronę kobiet- Skrzatku rozumiem, że się cieszyć, ale powinnaś uważać na młodego Zabiniego.
-Jesteś w ciąży?- to pytanie padło ze wszystkich stron i zostało skierowane do Ginevry. Tylko Ron niezadowolony siedział w kącie pokoju.
-To dopiero siódmy tydzień. Chciałam wam powiedzieć koło dziewiątego, ale skoro ktoś ma długi język... Tak jestem w ciąży- teraz piską i skakaniu nie było końca. Doszło do tego, że panowie musieli na siłę uspokajać swoje małżonki.
-Bardzo Wam gratuluję i cieszę się, że znowu zostanę babcią- pani Weasley podniosła się z fotela i mocno uściskała całą czwórkę.- W przyszłą środę wydamy kolację z tej okazji, ale teraz zgadzam się z Blaisem powinniście iść na lody. Ja muszę porozmawiać z Ronem.
Państwo Malfoy i państwo Zabini szybko znaleźli swoje pociechy i po długich pożegnaniach opuścili Norę w wyśmienitych nastrojach.
-Powiedz mi Ron, warto było? Straciłeś jedyną osobę, która może nawet Cię kochała. Harry też zerwał z tobą kontakt-kobieta popatrzyła smutno na swojego najmłodszego syna.
-Ale on wyszła za niego! A Ginny za tego, żeby go nie nazwać. Jak mogliście z ojcem do tego dopuścić? Jak wam nie wstyd?- mężczyzna zupełnie nad sobą nie panował. Nawet zapomniał się z kim rozmawia.
-Skoro tak, to nie masz już tutaj czego szukać. Masz się stąd wynieść jak najszybciej. Dopóki nie zrozumiesz swoich błędów, masz się tutaj nie pokazywać. Każdy człowiek zasługuje na drugą szansę. Hermiona dała ją Draconowi i ten dobrze ją wykorzystał. Ty za to ją zmarnowałeś....
****
-Dlaczego nie śpisz? Jest prawie pierwsza w nocy- Draco był zaskoczony, że jego żona jeszcze nie padła. Zawsze była śpiochem, a w szczególności kiedy nosiła pod sercem jego dzieci.
-Pamiętasz dzień, w którym spotkaliśmy się ponownie?- spytała cichutko.
-Jak mógłbym nie pamiętać....
Hermiona Granger właśnie wychodziła z ministerstwa. Przed chwilą dostałą pracę. Może na razie została tylko sekretarką, ale któregoś dnia kto wie? Może kiedyś będzie rządzić magicznym światem. Była tak pochłonięta myślami, że nawet nie zauważyła, że zgubiła swoją apaszkę. Kiedy wróciła do domu i zrozumiała, że jej prezent od rodziców zaginął, miała ochotę płakać. Nie wiedziała tylko, że jej ubraniem zaopiekował się pewien jasnowłosy mężczyzna. Obserwował ją już jakiś czas. Od zawsze mu się podobała, ale nie mógł jej aż tak narażać. Wolał, żeby myślała, że jest zimnym draniem bez serca. Po wojnie jednak wszystko się zmieniło. Jego rodzice zginęli, ciotka gniła w ziemi, a wszyscy śmierciożercy zostali złapani. Jego samego uniewinniono od zarzutów i spokojnie mógł wrócić do Hogwartu dokończyć ostatni rok. Cierpiał okrutnie, gdy widział ją z Weasleyem, ale jeżeli była szczęśliwa to i on poniekąd też. W międzyczasie Diabeł zaczął spotykać się z Wiewiórą. Dzięki temu często wiedział co się dzieję u jego ukochanej gryfonki. Kiedy dowiedział się, że Łasic zerwał z Granger, razem z diabłem upili się tak mocno, że urwał im się film. Miał szampański humor, a od tamtego czasu minęły trzy miesiące, a on wiedział, że nie może być zbyt nachalny. Najpierw musi ją przeprosić...
Następnego dnia z samego rana napisał krótki list.
Droga Granger
Mam coś, co należy do Ciebie.
Jako szczęśliwemu znalazcy przysługuje mi jedno życzenie.
Może w ramach tego napijemy się kawy?
Draco Malfoy
Nie musiał długo czekać na odpowiedź.
Droga Fretko
Czyżby to była moja apaszka?
A co do kawy, dobrze się czujesz?
Może potrzebujesz magomedyka?
Hermiona Granger
Już wiedział, że się zgodzi. Nie było innej opcji. Chwycił pióro i pośpiesznie napisał kilka linijek na pergaminie. Miał nadzieję, że jego gryfoneczka szybko odpisze. Bo ona była jego. Może jeszcze o tym nie wiedziała, ale tak było.
Droga Fretko
Nie mam innej alternatywy.
Muszę przystać na Twoje żądania.
Do zobaczenia o 17
Hermiona
****
Hermiona była przerażona. Zgodziła się na kawę ze swoim największym wrogiem i właśnie ubierała płaszcz i miała zamiar się teleportować się na umówione miejsce. Zrobiła to bez najmniejszej radości. Chociaż włożyła swoją najlepszą sukienkę i buty.....
-Cześć Granger, ślicznie wyglądasz. Proszę, to dla Ciebie- chłopak podał dziewczynie piękną herbacianą różę.
-Cześć, nie trzeba było- Hermiona naprawdę się ucieszyła. Pierwszy raz dostała swoje ulubione kwiaty. Ron zawsze kupował jej paskudne tulipany. Szczerze nienawidziła tych kwiatów. Przypominały jej o przeszłości.- Skąd wiedziałeś, że to moje ulubione kwiaty?
-Tak tylko przypuszczałem. Wchodzimy?-zapytał Draco.
-Jasne....
Tamtego dnia rozmawiali prawie o wszystkim. Pierwszy raz szczerze mogli usłyszeć o rzeczach, o który nie mieli bladego pojęcia. I tym sposobem Hermiona dowiedziała się, że te wszystkie obelgi miały ją chronić. Zrozumiała, że nie może winić Malfoy za coś, do czego praktycznie był zmuszony. Podziwiała go, chociaż nie chciała się do tego przyznać. W życiu z nikim lepiej się nie bawiła, mimo że nie robili niczego nadzwyczajnego. Po prostu byli. Nawet apaszka zeszła na dalszy plan.
Za to Draco tylko upewnił się w tym, że ta niewielka istota będzie kiedyś jego żoną. Nie wiedział czemu, ale był pewny, że to dopiero początek czegoś wielkiego. Był w szoku, że mógł przez tyle lat obejść się bez rozmowy z nią.
****
Spotykali się coraz częściej. Chodzili do kina, na spacery lub odwiedzali Rudą i Diabła. I tak upłynęło im całe osiem miesięcy. Oboje wiedzieli, że to nie tylko przyjaźń. W końcu Draco zachęcony przez Diabełka zebrał się na odwagę. Odwiedził kwiaciarnię i kupił wielki bukiet herbacianych róż. Bez zapowiedzi znalazł się pod drzwiami Granger i z całej siły zapukał. Otworzyła mu zaspana dziewczyna. Miała na sobie piżamę (pandę, swoją drogą bardzo słodką), a jej włosy sterczały na wszystkie strony. Mimo tego była najpiękniejszą osobą na tym świecie.
-Zostań moją dziewczyną-wypalił na jednym wydechu i z zapartym tchem czekał na odpowiedz. Niespodziewanie w oczach Mionki pojawiły się łzy.
-Jeżeli to zbyt wcześnie, albo nie jesteś gotowa, po prostu powiedz. Ja zrozumiem- starał się ukryć ból i rozczarowanie. Całe lata nauczyły go dobrze grać.
-Nie. Po prostu ja... nie wiem co mam powiedzieć. Może tylko tyle, że jestem najszczęśliwszą osobą na ziemi.
-Czekaj, chcesz mi powiedzieć, że się zgadzasz?- w sercu Malfoya zaczęła kiełkować nadzieja. Może w końcu będzie szczęśliwy.
-Tak. Jak mogłeś pomyśleć, że mogłabym odmówić- to przypieczętowało całe te osiem miesięcy. Draco porwał swoją (już oficjalnie) dziewczynę i jak można się domyślić, nie skończyło się tylko na pocałunkach.....
-Skąd wiedziałeś jakie kwiatki mi kupić?- Hermiona odwróciła się w stronę męża, a ten dźwignął się na ręce, żeby móc lepiej ją widzieć.
-Pamiętasz jak na piątym roku, wspomniałaś Wiewiórce, że dostałaś na walentynki paskudny bukiet czerwonych tulipanów. Ona zaczęła się śmiać i powiedziała, że musiał być to straszny ignorant. A ty dodałaś, że nie ma piękniejszych kwiatów niż herbaciane róże. Stąd wiedziałem-odpowiedział Draco. Wydawało mu się to durne, ale dlaczego miałby o tym nie wspomnieć.
-Pamiętałeś przez tyle lat? Ale....
-Zakochałem się w tobie na początku czwartego roku. A może wtedy zrozumiałem, że to nie tylko chęć przekomarzania się z Tobą. Sam nie wiem. Później byli rodzice, Voldemort i ból. Nie chcę tego pamiętać...... Zawsze myślałem o tobie. I do dzisiaj tak zostało- uśmiechnął się i mocno wtulił się w drobne ciało swojej gryfonki...

Każdego dnia dziękował za wszystko co dostał od losu. Za wspaniałą żonę, która nauczyła go miłości i poświęcenia. Czy kiedyś myślał, że będą razem? Zapewne nie. Za cudowne dzieci. Tak podobne do niego i swojej matki. Za kolejne, które dopiero miało przyjść na świat. Za pracę, którą uwielbiał. Za dom, którego nie miał będąc dzieckiem, a który teraz posiadał. Był wielkim dłużnikiem losu. Nie zawsze było kolorowo, ale to wszystko wzmagało tylko poczucie szczęścia. Bo co może być lepsze od spokoju, bo burzy?

21 komentarzy:

  1. PIERWSZA!!! ♥♥♥
    kocham te WSZYSTKIE opowiadania jakie tutaj są! I chcę już kolejne XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Miniaturka przepiękna, jak dla mnie nawet dojrzała i naprawdę przypominająca rzeczywistość ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna lekka miniaturka, bardzo lubię takie czytać, autorka ma dryg do pisania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne, lekkie do czytania, a jednocześnie dojrzałe i wzruszające... nie wiem co więcej mogę napisać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest niezła, całkiem okay. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna miniaturka!!❤❤❤ Czekam z niecierpliwością na następną,cudownie piszesz,już dawno temu przeczytałam Dwa Światy,lecz z miniaturkami przechodzisz samą siebie ;) Pozdrawiam Patii Malfoy ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patii, ale doczytalas że to nie ja je piszę tylko autorki, którym pomagam zdobyć czytelników? Takich publikacji jest juz ponad 40 :)

      Usuń
  7. Świetna! Brawa dla autorki! Na pewno oodwiedzę twojego bloga! ;) mminiaturka jest cudowna! *,*

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie przypomina mi to minieturkę Gisi z blogu mojeminiopowiadania. http://mojeminiopowiadania.blogspot.com/2013/08/koniec-wielkiej-trojcy.html - to ta miniaturka . Ale może tylko mi się wydają podobne.
    Tyle że tam było Sevmione ale pomysł ten sam. Ale jak na dramione to fajne

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna miniaturka!
    Szkoda jedna z ostatnich :c
    Pozdrowienia dla autorki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialna miniaturka. Uwielbiam sceny, gdy Ron dowiaduje się o Mionie i Draco. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudo.
    Gratuluję autorce świetnej miniaturki! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To jedna z najlepszych miniaturek jakie kiedykolwiek czytałam <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezus, naprawdę wzruszyłam się czytając tą miniaturkę<3 Mimo, że lubię raczej dłuższe opowiadania, to ta miniaturka jakoś mnie tak... złapała za serce? xd Nwm jak mam to opisać, ale najważniejsze, że Draco i Hermiona oraz Ginny i Blaise są szczęśliwi <3
    dramione-dont-hurt-her.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. super miniaturka tylko cos mi sie w niej nie zgadza..Hermion i Draco maja syna a Ginny córke skad tam wzial sie chlopiec o imieniu James , a Rose??

    OdpowiedzUsuń